Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Podróże RobaCRO - Lutalicy iz Novogardu

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7911
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 20.02.2008 13:42

Lidia K napisał(a):
krakuscity napisał(a):
RobCRO napisał(a):"Ktoś"...serce bije mocniej...
Radzę iść do kardiologa na kontrolę. :D :wink:


E chyba krakuscity nie oto bicie serca chodziło,
Nie oto, dlatego te uśmieszki.
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 20.02.2008 14:20

krakuscity napisał(a):
Lidia K napisał(a):
krakuscity napisał(a):
RobCRO napisał(a):"Ktoś"...serce bije mocniej...
Radzę iść do kardiologa na kontrolę. :D :wink:


E chyba krakuscity nie oto bicie serca chodziło,
Nie oto, dlatego te uśmieszki.


Oj, oj, biję się w .... Nie "doczytałam" uśmieszków. Gapa. Za to przesyłam od siebie krakuscity :D :D :D i :papa: RobCRO też :D :D :D i :papa: za relację z lutowego Kołobrzegu
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 25.05.2008 19:32

"Veni, vidi, vici" - etap I

Trochę czasu upłynęło od ostatniej podróży RobaCRO, niestety, słowa o sercu i kardiologu okazały się jakby nad wyraz prorocze, wtedy pisząc te słowa nie sądziłem wcale a wcale, że coś się stanie...coś, co znacznie ograniczy moje możliwości przemieszczania się i odkrywania nowych miejsc :( ! Pierwszą próbę wyjazdu podjąłem przed zlotem w Niedzicy, niestety wtedy w ostatniej chwili zrezygnowałem. Teraz postanowiłem nie dać się i pojechać...celem wyjazdy była Małopolska oraz Podkarpacie, a dokładniej to na pierwszy ogień poszła Bochnia i jej bliskie okolice.

Wyjazd zaplanowałem na wieczór Bożego Ciała. Wieczorem najpierw autobus do Szczecina - miał być bus do Goleniowa, ale się nie zjawił. Już w autobusie myślałem, że nie dam rady, jakoś się udało wygrać pierwszą bitwę z własnymi słabościami. O 20 miałem pociąg "Przemyślanin" do Bochni. W pociągu kolejna droga przez mękę jak dla mnie. A to już miałem wrócić się w Krzyżu, a to w Poznaniu, potem powoli przestałem myśleć o bólu i nad ranem byłem już w Bochni - zwanej miastem soli.

Bochnia powitała mnie chmurami - na Pomorzu Zachodnim od ponad tygodnia jest śliczna, letnia pogoda. A tam niestety...na szczęście nie padało. Tyle dobrego...Samo miasto Bochnia jest jednym z najstarszych miast Małopolski. Prawa lokacyjne dostała w 1253 r. Położona jest nad rzeką Rabą na pograniczu Kotliny Sandomierskiej oraz Pogórza Karpackiego. Oczywiście główną atrakcją miasta jest kopalnia soli - założona w 1248r. - jedna z najstarszych czynnych zakładów przemysłowych w Europie i Polsce. W wyniku eksploatacji powstał tam labirynt solnych korytarzy i komór. Szyby kopalni widać z daleka:

Obrazek

Kierując się na szyb Sutoris (po polskiemu byłby to szyb Szewca - wg legendy w domu gdzie teraz jest kopalnia mieszkał ubogi szewc i na jego cześć nazwano szyb - Sutoris), po drodze mija się rynek:

Obrazek

Rynku strzeże sam król Kazimierz Wielki...to jego pomnik zajmuje centralny punkt rynku.

Zwiedzanie kopalni rozpoczyna się w szybie Sutoris. Cena biletu - 30 zł. Sporo, zwłaszcza, gdy chce się to miejsce zwiedzić razem z rodziną - są co prawda bilety rodzinne, ale i tak koszt takiej wycieczki jest znaczny. Doliczyć zakup pamiątek, to domowy budżet może sporo ucierpieć. Ponadto, wydaje mi się, że Wieliczka jest ciekawsza...ale to moje subiektywne zdanie...Czas zwiedzania kopalni - tu więcej o samej kopalni, zajmuje ok. 3 godzin. Kopalnię zwiedza się z przewodnikiem w grupie ok. 30 osobowej. Wycieczkę rozpoczyna się od zjazdu na dół - bodajże na 170 m - poziom August. Potem wsiada się do kolejki podziemnej i jedzie się do sali św. Kingi. Kinga jest patronką bocheńskiej kopalni. Przewodnik oprowadza turystów po wszelkich zakamarkach, opowiada legendy, czasami powie jakiś dowcip...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe są opowieści o wypalaczach metanu - to byli skazańcy, którzy mogli zamiast śmierci z rąk kata, wybrać niebezpieczną pracę polegająca na wypalaniu metanu - jak ktoś robił to dobrze, mógł liczyć na ułaskawienie. Inna historia dotyczyła koni...ciekawe jest posłuchać takich historyjek. :D

Na sam koniec zwiedzania dla odważnych jest atrakcja - zjazd na torze.

Obrazek

Dużo osób jednak rezygnuje ze zjazdu, ponadto, sporo osób nie potrafi porządnie zjechać i "wlecze się" - a jak się posłucha osoby obsługującej - czyli mocne odepchnięcia na początku, potem pozycja leżąca - wtedy zjedzie się z dużą szybkością i odrobiną adrenaliny na sam dół... :) Po zjeździe można dalej kontynuować zajęcia sportowe - są dwie sale sportowe:

Obrazek

Można pograć w "nogę", kosza czy na innym poziomie w pong-ponga. Sale znajdują się 270 metrów pod ziemią...Na takiej głębokości jeszcze w kosza nie grałem, no do czasu wizyty w Bochni...Na dole można też coś przekąsić. Tam też mieści się część hotelowa...powietrze w bocheńskiej kopalni zawiera dużą ilość chlorku sodu, co sprawia, że jest ono niezwykle czyste i ze względu na ten specyficzny mikroklimat, utworzono tutaj w 1995r. uzdrowisko leczące schorzenia górnych dróg oddechowych. Jest na dole również sklepik z pamiątkami. Po ok. 3 godzinach wyjeżdża się s powrotem do góry...Dla mnie jednak Bochnia była tylko przystankiem, bo celem wizyty, była mała miejscowość pod Bochnią, ale to już opowieść na kolejny dzień...
Ostatnio edytowano 29.02.2012 19:40 przez RobCRO, łącznie edytowano 1 raz
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 25.05.2008 20:37

Witam Rob!

Bardzo ładne miejsce. Kiedyś sporo służbowo jeździłem do Bochni. Jednego dnia poprostu pozałatwiałem wszystko wcześnie rano i postanowiłem zwiedzić kopalnię. Ku mojemu zdziwieniu nie uzbierała się żadna grupa (był to luty i środek tygodnia) i pod ziemię zjechałem sam z miłą Panią Przewodnik.
Ci skazańcy od wypalania metanu, to z tego co pamiętam, to "pokutnicy" - dziś niestety nie można zadać takiej pokuty skazańcom :wink: .
Mnie osobiście zaskoczyłą cena soli w dawnych wiekach, gdzie za bałwana solnego, czyli wałek długości około metra i średnicy może 40cm można było kupić pół województwa...

Pozdrawiam, duuużo zdrowia i czekam na ciąg dalszy... (cóż to za miejsce obok Bochni?)
:papa:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 105366
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 25.05.2008 20:43

A ja tak blisko Bochni mieszkam - ale w kopalni soli nie byłem :oops: :papa:
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 27.05.2008 19:30

Zamkowym szlakiem

Jak wspomniałem w poprzednim odcinku relacji, celem wyprawy na ten dzień była niewielka miejscowość położona ok. 10 km na południe od Bochni - Nowy Wiśnicz. Miasto położone jest w całości na obszarze Wiśnicko - Lipnickiego Parku Krajobrazowego. W jego granicach znajdują się dwa najcenniejsze kompleksy leśne: Bukowiec o pow. 92 ha, tworzący malowniczy rezerwat, z grupą skał piaskowych (wśród których na szczególną uwagę zasługuje "Kamień grzyb") oraz Kopaliny o powierzchni 173 ha. Dojazd do Nowego Wiśnicza nie był dla mnie aż taki prosty. Okazało się, że komunikacja podmiejska tego dnia kursuje wg świątecznego rozkładu jazdy a to oznacza, że autobusy jeździły bardzo rzadko. Już miałem zrezygnować z dojazdu do miasteczka, na szczęście tubylcy poinformowali mnie o możliwości dojazdu komunikacją prywatną busami np firmy "Telesfor" - fajna nazwa, co? Te busy to prawdziwe wybawienie to wiem dobrze, gdyż nimi codziennie dojeżdżam do pracy. Po kilku minutach oczekiwania podjechał busik i zabrał mnie do Nowego Wiśnicza. Czas przejazdu gdzieś ok. 15 minut, cena za bilet 1,50 zł. Powodem, dla którego tam pojechałem a zarazem główną atrakcją Nowego Wiśnicza jest niewątpliwie zamek Kmitów i Lubomirskich, jedno z najcenniejszych w Polsce dzieł wczesnobarokowej architektury rezydencjonalno - obronnej (palazzo in fortezza). Zamek już widać z daleka, z drogi gdyż jest przepięknie położony na wzgórzu otoczonym lasami. Nie sposób się zgubić i do niego nie trafić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najstarsza część zamku została wzniesiona w XIV w. przez Kmitów herbu Szreniawa. Najsłynniejszy z rodu Kmitów, Piotr V (marszałek wielki koronny na dworze Zygmunta Starego) nadał mu cechy stylu renesansowego. Kolejna przebudowa zamku nastąpiła w latach 1615-1621 za czasów Stanisława Lubomirskiego, wg planów Macieja Trapoli. Lubomirscy byli kolejnymi właścicielami zamku przejęli oni też herb Kmitów, z tymże ich herb został pozbawiony krzyża.

Obrazek

Około 1700 roku miała miejsce dalsza rozbudowa. Zamek opuszczony po pożarze w roku 1831 na kompleksową restaurację musiał poczekać do 1949 roku. Korpus zamku, wczesnobarokowy z fragmentami renesansowymi, zbudowany jest na planie czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem i zwieńczony czterema basztami w narożach. Od północno - wschodniej strony znajduje się kaplica z 1621 roku, z kryptą grobową Lubomirskich, a od południowo - wschodniej tzw. Kmitówka, pierwotnie w XVI w. budynek wolno stojący. Na II piętrze zamku, przy Sali rycerskiej, znajduje się galeria widokowa. Wystrój wnętrz obejmuje barokowe portale, obramowania okienne, dekoracje stiukowe, polichromie. Pałac otoczony jest fortyfikacjami bastionowymi o 5 - bocznym narysie, z początków XVII w., mieszczącymi w kurtynie wschodniej wczesnobarokową bramę wjazdową (źródło: www.umwisnicz.home.pl). A więcej o zamku tutaj. Wstęp do zamku kosztuje 8 zł (za robienie zdjęć płaci się bodajże 5 zł ekstra na początku przewodnik zwraca na to uwagę, czy ma się plakietkę, później już tak niebardzo). Zamek zwiedza się z przewodnikiem. Pani przewodnik posiada dobrą wiedzę na temat zamku. Opowiada ciekawie. Choć w środku aż tak wiele się nie zachowało z dawnych czasów raczej bardzo skromnie, jeśli idzie o wyposażenie. Gdzieś jakiś fragment sufitu, tam jakieś malowidła ścienne, naprawdę niewiele najcenniejszą pamiątką jest sarkofag St. Lubomirskiego z XVII wieku. Większość "złupili" Szwedzi w czasie Potopu. Z opowieści przewodnik wynikało, że Szwedzi posiadali specjalne jednostki do grabieży takie, które wiedziały, skąd i co brać...
Ponadto, jako ciekawostkę przewodnik podała, iż na zamku znajdowała się tylko jedna toaleta a wszak mieszkańców zamku było całe mnóstwo właściciele, służba, wojskowi (Węgrzy). Inna legenda odnosi się do Turków jeńców pojmanych przez Lubomirskiego pod Chocimem. Trzech z tych jeńców chciało uciec z niewoli jak Dedal i Ikar. Spotkał ich bardzo podobny los. Zwiedzanie zamku zajmuje około 1,5 godziny. To tak na spokojnie i bez pośpiechu. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej o zamku, może zajrzeć tutaj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na terenie parku zamkowego, wśród ekspozycji są też również prace uczniów liceum plastycznego...najsympatyczniejsze wrażenie robi chyba ta praca:

Obrazek
to takie z uczuciem...

Ale jest też coś, co mi się zdecydowanie mniej podoba, ja naprawdę się dziwię, jak można tak taką szpetotę:

Obrazek

mnie to się dusza i serce krają, gdy widzę coś takiego :(. Po prostu ja tego nie potrafię wytłumaczyć. Ponadto, takie widoki to niestety nie rzadkość u nas...Albo gdzieś wśród starych budynków stawia się coś ogromnie szklanego, ale stawia się takie metalowe szopy...beee...

W Nowym Wiśniczu planowałem zwiedzić również kirkut (cmentarz żydowski), ale po pierwsze nie miałem już na to za bardzo czasu. Po drugie, jedna pani odradziła mi wizytę, z jej słów wynikało, że sam kirkut jest bardzo zaniedbany. Ponadto, teren jest ogrodzony płotem, więc jeśli już to zobaczyłbym cokolwiek przez mur. Gdybyś kogoś interesowała historia cmentarza żydowskiego w Nowym Wiśniczu, może zajrzeć tutaj. Ja jakoś lubię zwiedzać nekropolie, szczególnie lubię takie małe przy kościółkach, zwłaszcza takich średniowiecznych. Z autopsji takie widziałem we Francji oraz na zdjęciach np. z Anglii czy Irlandii. A i cmentarze żydowskie mają coś w sobie. Od dawna chciałem jakiś zobaczyć i po raz pierwszy odwiedziłem kirkut w Pradze. Wyszło zupełnie przypadkowo moja kwatera była w dzielnicy Vinohrady a tam znajduje się właśnie duży kirkut. Co mnie zdziwiło i milo zaskoczyło na tym cmentarzu pochowany jest Franz Kafka. Wracając jednak do tematu, wiśnicki kirkut pozostanie dla mnie nieodkryty. A że spieszyłem się na pociąg, to nie mogłem poznać historii i atrakcji Nowego Wiśnicza znacznie lepiej miasto to związane jest z Janem Matejką czy Juliuszem Kossakiem. Ale w drodze do/z Bochni warto zatrzymać się tam na dłuższą chwilę. Powrót do Bochni, taki sam jak przyjazd, czyli bus a co było potem kto wie...heheh, jeden z użytkowników forum wie.
:wink:
Ostatnio edytowano 29.02.2012 19:41 przez RobCRO, łącznie edytowano 1 raz
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 27.05.2008 22:50

RobCRO napisał(a): Ja jakoś lubię zwiedzać nekropolie, szczególnie lubię takie małe przy kościółkach, zwłaszcza takich średniowiecznych.
:wink:


Ja też lubię odwiedzać cmentarze. Kilkanaście lat temu dotarłem do Wojnowa na Mazurach, jest tam klasztor Staroobrzędowców, a zaraz obok mały cmentarzyk. Jeszcze na długo pozostanie mi w pamięci.

Obrazek

... no i też po chrześcijańsku.

Wybacz wtrącenie w temat.
Pozdrawiam! :papa:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 28.05.2008 12:58

Zameczek rezydencja z daleka ma bajkowy wygląd, sto lat temu rysowaliśmy takie zamki, musiały być mury, wieże i brama. Takie też klepało się zamki z piasku. Piękny zamek, szczególnie z dalszej odległości. Aż chce się powiedzieć swego nie znacie cudze chwalicie.
Na dziedzińcu nie udało Ci się zrobić zdjęć :?: Czy nic ciekawego nie było do sfotografowania?


Wieliczka wydaje mi się ciekawsza, ale z tych zdjęć wynika, że wnętrze kopalni w Bochni nie jest tak mroczne i ponure jak pamiętam kopalnię w Wieliczce, a rzeźby wyraźnie mają bielszy odcień. Może być tylko pozorna różnica.


Kopalnię i zamek zwiedzałeś w jeden dzień :?: - tak by wynikało z opowieści. Po takiej ciężkiej nocy. Podziwiam
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 28.05.2008 13:15

Lidia K napisał(a):Na dziedzińcu nie udało Ci się zrobić zdjęć :?: Czy nic ciekawego nie było do sfotografowania?

Kopalnię i zamek zwiedzałeś w jeden dzień :?: - tak by wynikało z opowieści. Po takiej ciężkiej nocy. Podziwiam


Lidio, zamek faktycznie bajkowy...a co do dziedzińca...tu jest pewien "problem" - co kto ma na myśli mówiąc dziedziniec? Czy część zamku ogrodzoną murem? czy dziedziniec wewnątrz samego zamku? Pewnie rozchodzi się Ci się o ten drugi - więc faktycznie, niewiele tam ciekawego, no może oprócz drobnego detalu architektonicznego - po jednej stronie są okna, bo drugiej namalowano ich "kopie"...
Ponadto, ten dziedziniec jest bardzo mały - jakiś pogląd widać tutaj
Przyznam się szczerze, że zamki najbardziej lubię "z zewnątrz" - w środku wszystkie wyglądają mniej lub bardziej podobnie. Część można odpuścić sobie zwiedzanie od środka np wg mnie takim przykładem jest Predjamski Grad k. Postojny w Słowenii. Super zamek, ale w środku to "lipa"...

Tak, swego nie znacie, cudze chwalicie...kiedyś był ze mnie taki "kosmopolita". Obecnie coraz częściej staram się odkrywać własny kraj, a że bogactwo wszelkich dóbr u nas ogromne, to czasu nie starczy, nawet jeśli idzie o zamki...

Tak, Bochnia i Nowy Wiśnicz w jeden dzień...ba, ten dzień się jeszcze nie skończył...:wink:

PS Mariusz, spoko, każda wstawka mile widziana, nie wiedziałem, że są u nas takie cmentarze Staroobrzędowców. O ile mnie pamięć nie zawodzi, widziałem ich "kościół" czyli molennę w Wodziłkach na Suwalszczyźnie...Jakby co, to zajrzyj tutaj
A jak kogoś interesuje wygląd molenny, to można kliknąć na to
Pozdrawiam
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 28.05.2008 13:53

Na dalszy ciąg tego nieskończonego dnia poczekam cierpliwie. :)

Co do zamków Dolny Śląsk zamkami stoi. Zamki to nie moja specjalność, znam jeden wzorowany na Wawelu o wspaniałym wewnętrznym dziedzińcu - zamek Piastów Śląskich w Brzegu. Ale najbardziej ze wszystkich znanych mi zamków podoba mi się zamek Krzyżacki w Malborku i z daleka i zbliska. Widziałam i zwiedziłam kilka znanych zamków Spiski Hrad (lista Unesco) i Stara Lubowla na Słowacji, Visegrad na Węgrzech, Troki na Litwie czy Sigulda na Łotwie. Malbork jest naj naj naj.
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 28.05.2008 14:05

Lidia K napisał(a):Na dalszy ciąg tego nieskończonego dnia poczekam cierpliwie. :)

Co do zamków Dolny Śląsk zamkami stoi. Zamki to nie moja specjalność, znam jeden wzorowany na Wawelu o wspaniałym wewnętrznym dziedzińcu - zamek Piastów Śląskich w Brzegu. Ale najbardziej ze wszystkich znanych mi zamków podoba mi się zamek Krzyżacki w Malborku i z daleka i zbliska. Widziałam i zwiedziłam kilka znanych zamków Spiski Hrad (lista Unesco) i Stara Lubowla na Słowacji, Visegrad na Węgrzech, Troki na Litwie czy Sigulda na Łotwie. Malbork jest naj naj naj.


Tak, tak, wiem, że Dolny Śląsk to kraina zamków - mi znane są tylko te w Książu, Oleśnicy, Chojnik...a planach, mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości Grodziec i zamek Czocha.

Malbork - klasyka...polecam też pobliski Kwidzyn. Dla mnie zostają jeszcze inne krzyżackie grody do odkrycia - Gniew oraz Golub-Dobrzyń.

Tych słowackich nie znam, widziałem tam jeden, ale za to bardzo fajny - BOJNICE. Polecam - zamek ten znajduje się niedaleko od Prievidzy. A byłbym zapomniał, zamek jest też w Bratysławie, ale jakoś bez zachwytu...

Troki mi znane - nawet pisałem i dawałem już fotki z niego w tym wątku...Siguldę znam z pierwszej wyprawy do Pribaltiki. Wrażenie robią w tych stronach również estońskie Rakvere - zamek ten był kiedyś pod naszym, polskim panowaniem czy Kuressare na Saaremie. Z Saaremą mam sporo wspomnień "militarnych"...ale to już zupełnie inna opowieść. :wink:

Pozdrawiam...
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 28.05.2008 14:56

Gniew "odkryliśmy" podczas któregoś przejazdu nad morze, to zamek który żyje, ma swoich rycerzy, turnieje, atrakcje, natomiast zamek w Bratysławie nie zachwycił nas podobnie jak Ciebie z bliska wcale, a z daleka robi wrażenie i właśnie ten mi się przypomniał gdy zobaczyłam ten w Nowym Wiśniczu.

Obrazek
Zamek w Bratysławie
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11100
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 28.05.2008 15:57

Lidia K napisał(a): ...natomiast zamek w Bratysławie nie zachwycił nas podobnie jak Ciebie z bliska wcale, a z daleka robi wrażenie ....


Zamek w Bratysławie był dla mnie epizodem podczas ostatniego weekendu. Wrażenie robi oczywiście jego wielkość, bo konstrukcja "odwróconego stołu" nie poraziła moich zmysłów :cry: , niemniej jednak widok od strony Dunaju podobał mi się :wink: :D

Obrazek

Wnętrz nie widziałam, zresztą to tylko rekonstrukcje :? z połowy XX w. , bo zamek pozostawał w ruinie przez jakieś 150 lat po pożarze wznieconym przez stacjonujących tam napoleońskich wojaków. A główny dziedziniec wychodzący na widokowy taras jest aktualnie w remoncie, wszystko ogrodzone wysokimi drucianymi płotami, co oczywiście wdzięku zamczysku nie dodaje :( . Dostępne były boczne skrzydła zamku. Wszystko jakieś takie "ugłaskane" - mnie też, tak jak i Was, nie zachwyciło. Zdecydowanie wolę naprawdę stare zamczyska 8) , najlepiej takie z legendami i krążącymi do dziś duchami :D ...

Obrazek Obrazek Obrazek

W zasadzie podobało mi się tylko zejście w kierunku katedry

Obrazek

i XV-wieczna Brama Zygmuntowska, w której nadal drzemie coś ze starego zamczyska...

Obrazek Obrazek

W Wiśniczu jeszcze nie byłam, ale tam pewnie podobałoby mi się 8)
caal
Croentuzjasta
Posty: 432
Dołączył(a): 22.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) caal » 29.05.2008 00:37

Jestem absolutną fanką zamków :) Ale mna się nie przejmujcie bo jestem skrzywiona i zboczona to i na zamki patrzę inaczej. RobCRO, najgenialnieszym przewodnikiem po zamkach, jeśli lubisz, jest praca Guerquina, teraz z pewnością można ją kupić niedrogo na allegro, o ile zamki Cię interesują i o ile jej nie znasz.
Nowe wydanie zamków, czyli praca Kajzera jest ok, ale z takim kredensowym wydaniem i ogromną cegłą trudno jest niestety podróżować :(
RobCRO
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 04.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) RobCRO » 29.05.2008 20:20

Na Podkarpaciu

Ten długi dzień nadal trwał dojazd do Bochni bez większych kłopotów. Szybko i sprawnie, byłem w centrum. Dojście na dworzec PKP nie zabrało mi dużo czasu. Miałem chwilę, aby coś zjeść a'la fast food. Zdecydowałem się na jedyny widoczny lokal w okolicy dworca PKP. Szczerze mówiąc, to, co dostałem, zamówiłem krokiety niemal nie nadawało się do zjedzenia. Jakieś suche i zupełnie bez smaku zastanawiałem się nawet, czy nie złożyć reklamacji, ale brak czasu spowodował, że odpuściłem.

Dalszym celem podróży była stolica województwa podkarpackiego Rzeszów. Tam miałem miejsce noclegowe tu dziękuję znanego z forum Piotrowi_B za pomoc okazaną przy wskazaniu miejsca, gdzie można przenocować w jego mieście. Ostatecznie wybór padł na schronisko młodzieżowe PTSM w centrum i tanio. Podróż z Bochni do Rzeszowa pociągiem osobowym zajęła mi niecałe 2 godziny. Pod wieczór byłem już na miejscu. Znalezienie schroniska nie było nader trudne, zwłaszcza, że z sobą miałem wydrukowany z internetu plan miasta. Po drodze wypatrzyłem gościa, który z mapą szedł moim torem. Gdy doszliśmy na rynek rzeszowski to tutaj mieści się schronisko PTSM, rozłączyliśmy się. Po krótkich poszukiwaniach udało się odnaleźć nr 25, pod którym mieści się budynek schroniska. Nocleg był już wcześniej zarezerwowany, więc nie było żadnej niespodzianki. Pokój 2-osobowy z łazienką. Miałem taki układ& że jestem sam, chyba, że nie będzie miejsc na innych salach, to wtedy ktoś zostanie dokooptowany do mojego pokoju. I co się okazało? Tym ktosiem został ten chłopak, co to szedłem moim śladem z dworca PKP :). Gościu pochodził z słynnego miasta Bielsko-Biała. Warunki w schronisku typowe dla takich miejsc czyli bez rewelacji, ale dla kogoś, kto szuka noclegu na jedną noc, to dobre miejsce lokalizacja (centrum miasta na samym rynku, blisko dworców PKP i PKS), cena (25 zł za nocleg + 7 zł za pościel). W sumie, to planowałem nocleg w innym miejscu (historia na kolejny odcinek), ale tam okazało się, że już nie było miejsc tzn. za tyle, ile mógłbym zapłacić. Ale co to za miejsce, to na razie nie zdradzę.

Po 19.00 miałem zaplanowane spotkanie ze wspomnianym wcześniej Piotrem_B. Umówiliśmy się na spotkanie pod schroniskiem. Z rozpoznaniem się nie było problemu, choć nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. A że dla mnie była to pierwsza wizyta w Rzeszowie, poprosiłem Piotra o oprowadzenie mnie po mieście, zwłaszcza pokazanie rzeszowskiego zamku :). To kolejny zamek, którego właścicielem była już wspomniana przeze mnie rodzina Lubomirskich. Choć z tych wszystkich zamków ten robi chyba najmniejsze wrażenie tzn. wielkością to może i imponuje, ale wizualnie, to już mniej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mogę jednak dopisać ten zamek do moich "łupów" zamkowych (teraz na liście będzie już ponad 60 budowli tego typu zamki, fortece, pałace, ruiny. A jeśli kogoś interesuje historia zamku bardziej dokładna, to może spojrzeć tutaj. Tak jeszcze na marginesie, obecnie na zamku mieści się siedziba sądu, więc zwiedzanie od zewnątrz pewnie jest możliwe ale dla tych, co to trafią przed oblicze Temidy. Po zrobieniu kilku zdjęć z różnych ujęć wróciliśmy na rynek. Tam chcieliśmy znaleźć miejsce, aby trochę pogadać przy dobrym piwku. Na nieszczęście, mimo że miejsca były wolne, to akurat odbywał się festiwal Karpatia. Grała głośna muzyka (akurat tego dnia było coś dla dzieci), więc na spokojną rozmowę nie było raczej szans. Zdecydowaliśmy się poszukać innego lokalu. Udało się, całkiem blisko rynku tylko na piwo i kawę, to czekaliśmy chyba pół wieku. Skądinąd bardzo ładna i sympatyczna kelnerka zupełnie o nas zapomniała, ale w końcu piwo trafiło na stół J. Z Piotrem pogadaliśmy sobie głównie o podróżach jak przystało na globtroterów i to nie tylko o Chorwacji. Na forumowe tematy też poplotkowaliśmy. Po ok. 2 godzinach zakończyliśmy spotkanie, ja już byłem zmęczony tym dniem a ponadto, jak to w schroniskach, cisza nocna od 22.00, więc trzeba było wrócić do siebie na nocleg w zasadzie, to schronisko jest zamykane o 23.00. Jeszcze tylko zrobiłem kilka nocnych fotek rzeszowskiego rynku, ale bez statywu, to nie wyszły one zbyt dobrze.

Obrazek

Rano też trochę "pofociłem" rynek i jego okolice. Muszę stwierdzić, że rynek przypadł mi do gustu, ciekawy ratusz, kamieniczki, pośrodku pomnik T. Kościuszki. Ogólnie fajne miejsce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jednak u kresu tego dnia, myślałem jedynie już o wyspaniu się i regeneracji sił na kolejny dzień ten zapowiadał się nader ciekawie...

PS caal, gdzie mi do Twojej wiedzy...ja to zupełny laik...zamki lubię, ale bez wgłębiania się w ich szczegółową historię :( A gdy czytam Ciebie, to mam ogromny podziw...

PS dangol, dzięki za Bratysławę...może na forum założymy "zamkowy" wątek????
Ostatnio edytowano 29.02.2012 19:43 przez RobCRO, łącznie edytowano 3 razy
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Podróże RobaCRO - Lutalicy iz Novogardu - strona 8
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022