Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Omiš 2014 - ZipLine i inne atrakcje (filmy)

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.07.2014 20:35

Split - Plaża Bačvice
Pomimo tego, iż nie planowaliśmy, co będziemy zwiedzać w Splicie, to w planach mieliśmy odpoczynek na plaży Bačvice. Chcieliśmy tam iść około godziny 17, aby tam coś zjeść, trochę pomoczyć się w Adriatyku, a na sam koniec dnia uczestniczyć w koncercie, w którym miał występować między innymi Goran Karan. Dowiedziałam się o tym koncercie z oficjalnej strony Gorana Karana na Facebooku: Najava 11.06. u 20 sati - Split, Bačvice - Gastro - glazbena manifestacija "Nima Splita do Splita".
Nie wyrobiliśmy się czasowo z tą 17-tą i na plażę zaczęliśmy iść dopiero o 17:40. W ciągu dnia było piękne słońce, ale teraz niestety się skończyło. Już około godziny 17 widzieliśmy, jak ze wschodu nadciągają nad Split chmury, a przed 18-tą zrobiło się ciemno i zaczęło grzmieć. No ale nic, idziemy dalej. Jeść nam się chciało już okropnie, więc po drodze kupiliśmy jakąś pizzę na wynos w jednej z knajpek usytuowanych wzdłuż nabrzeża portowego, ale nie była zbyt rewelacyjna. No ale zaspokoiła nasz głód. Na plażę Bačvice idzie się wzdłuż nabrzeża portowego z jednej strony i torów kolejowych z drugiej strony. Doszliśmy do wiaduktu przerzuconego nad torami kolejowymi, po którym przeszliśmy i schodami znajdującymi się po drugiej stronie tego wiaduktu zeszliśmy w dół na plażę. Błyskawice już opanowały niebo nad nami, ale deszcz nie padał. A na plaży ludzie nie reagowali na burzę. Dalej kąpali się w morzu i wylegiwali na piasku (no może nie wszyscy, bo część jednak zbierała swoje rzeczy i wychodziła z plaży). Niektórzy to nawet patrzyli się na nas, jak na idiotów, że w taką burzę idziemy w kierunku plaży. Popatrzyliśmy z góry na tę piaszczystą plażę, która mnie nie zachwyciła. Zbyt tłoczno (a co tam musiało się dziać przy pięknej pogodzie), zbyt gwarno, za głośna muzyka wyjąca z megafonów, piasek brudno-szary. Wycofaliśmy się stamtąd i poszliśmy w drugi koniec tej plaży, betonowy, gdzie wydawało nam się, że będzie trochę spokojniej. I faktycznie było, tyle że do tego wszystkiego zerwał się wiatr (prawie wichura), który przewracał porozstawiane na plaży parasole razem z kamiennymi podstawami. Błyskawice dalej rozjaśniały niebo no i zaczęło kropić. Dobra, trzeba się gdzieś schować. Idziemy pod parasole przy knajpce na plaży, ale od wiejącego w naszą stronę wiatru zrobiło się zimno. Decydujemy się przejść przez piaszczysty kawałek plaży na drugą jej stronę, tam gdzie stoją jakieś pawilony, na których zamontowano wielką tablicę z napisem "Bačvice" i gdzie według nas chyba będzie się odbywał koncert. Idziemy, deszczyk kropi, młodzież się kąpie w morzu, fajnie jest. Po obejściu plaży dookoła dochodzimy do miejsca, w którym stoi scena. Jacyś ludzie rozkładają na niej sprzęt, ale nie ma tu żadnego zadaszenia. Jak ten koncert się odbędzie przy takiej pogodzie?. Idziemy jeszcze dalej i doszliśmy aż do samego końca cypelka, za którym rozpoczynała się następna plaża Ovčice. No i tutaj rozpoczęła się ulewa. Miałam wrażenie, że wszystkie chmury zebrały się nad plażą Bačvice i że tylko nad nią leje, bo w oddali widać było dużo jaśniejsze niebo. Przysiedliśmy na murku pod wielkimi i gęstymi krzakami tamaryszków, które nawet nas ochroniły od tego deszczu i tam posiedzieliśmy sobie troszkę. Po jakichś 20 minutach ulewa przeszła. Dobrze jest, to teraz można iść chociaż nogi pomoczyć w Adriatyku. A tu znowu zaczyna padać. Znowu przeczekujemy i jak deszcz ustał, zabraliśmy się stamtąd. Idziemy zobaczyć jak wygląda sprawa koncertu. Dochodzimy do sceny, a tam nikogo nie ma. Pusto i głucho, scena zalana wodą. Znowu zaczyna kropić, a my bez parasoli, bez kurtek przeciwdeszczowych, w samych bluzkach, no bo kto by rano pomyślał, że wieczorem będzie ulewa. Nawet w prognozach pogody tego nie przewidzieli. Stajemy pod zadaszeniem dokładnie przy plakacie informującym o koncercie i czytamy, że koncert ma być o 19-tej, a nie jak myśleliśmy o 20-tej. No to tym bardziej się chyba nie odbędzie, bo już jest prawie 19-ta. Zimno nam, przykrywamy się ręcznikami, które miały nam służyć do wycierania po wyjściu z kąpieli, na nogi zakładamy buty od wody, żeby się wygodniej szło w tym deszczu i rezygnujemy z wyczekiwania na koncert, który nie wiadomo czy się odbędzie. Decydujemy się wracać do Omiš-u. Idąc w stronę przystanku autobusowego wchodzimy jeszcze na dworzec kolejowy, bo może jakiś pociąg będzie do Omiš-u. Żartuję oczywiście, w tamtym kierunku nie ma linii kolejowej. No ale jak już tu jesteśmy, to chociaż zobaczmy, jak ten dworzec wygląda. No szału nie ma. Jak na tak wielkie miasto, to dworzec jest zaskakująco mały, a mimo tego wygląda niesamowicie. Dwa perony, kilka torów, żadnych przejść podziemnych lub przejść nad torami. Do peronu dochodzi się bezpośrednio po torach, na których ułożono drewniany podest. Ale są palmy i stoi nowoczesny pociąg, który ruszy za chwilę do miejscowości Perković. No, jak nie ma pociągu do Omiš-u, to trzeba iść na autobus. Wychodzimy na zewnątrz dworca, przed oczami mamy port z cumującymi tam statkami i promami. Wchodzimy na wiadukt nad torami kolejowymi, jeszcze rzucamy okiem na torowisko pod nami, które w oddali wygląda, jakby wchodziło do morza. Przechodzimy przez ulicę i już mamy przystanek autobusowy. Tutaj wszystko jest na tip-top. Rozkład jazdy, z którego wynika, że autobus do Omiš-u podjedzie za 5 minut. Jest też tam elektroniczny duży wyświetlacz informujący, jakie autobusy będą podjeżdżać na przystanek i za ile minut to nastąpi. Na przystanku widzimy jeszcze kontrolerów ubranych w żółte podkoszulki z napisem "Sluzba Kontrole" i w żółtych czapeczkach, ale wsiedli do innego autobusu. Podjeżdża nasza 60-tka. Wsiedliśmy do puściutkiego autobusu, który do Omiš-u dowiózł nas w jakieś 45 minut, a więc 15 minut krócej, niż rano do Splitu. W związku z tym zdążyliśmy jeszcze na obiadokolację w naszym hotelu, bo okazało się, że serwują ją do godziny 21. W Omiš-u też padało, ale dużo wcześniej, więc jak przyjechaliśmy, to obejrzeliśmy jeszcze piękny, czerwony zachód słońca.





Do tej pory nie wiem, czy koncert na plaży Bačvice się odbył, bo w internecie nie znalazłam o nim żadnej wzmianki, a oficjalna strona Gorana Karana na Facebooku milczy na ten temat.
Ostatnio edytowano 03.03.2015 18:59 przez megidh, łącznie edytowano 2 razy
Eunike1984
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1407
Dołączył(a): 30.06.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Eunike1984 » 07.07.2014 22:48

Dotarłam :D
Świetna relacja. Zdjęcia i filmiki super!
A ZipLine to już w ogóle HIT ;) Brawo za odwagę :)
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 07.07.2014 22:59

Eunike1984 napisał(a):Dotarłam :D
Świetna relacja. Zdjęcia i filmiki super!
A ZipLine to już w ogóle HIT ;) Brawo za odwagę :)


Dzięki, fajnie że się podoba :D
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 08.07.2014 20:16

Makarska 12-06-2014

W drodze do Makarskiej

Do Makarskiej wybraliśmy się, żeby przypomnieć sobie zeszłoroczny pobyt w tej miejscowości. Pojechaliśmy autokarem z naszą grupą, która z Makarskiej wypływała w rejs na wyspy Hvar i Brač. My nie płyniemy, bo byliśmy w zeszłym roku a finanse już się nam niestety skurczyły. Tak więc nam pozostała Makarska, ale cieszymy się na ponowne jej zobaczenie. Jedyny zgrzyt, to zachmurzone niebo, a my nastawiliśmy się na plażowanie w Makarskiej. No trudno, jak nie będzie plażowania, to znajdziemy inne atrakcje. Wyjazd z hotelu o 7:30. Przyjazd do Makarskiej 50 minut później. Oczywiście moje dwie kamerki były mocno eksploatowane podczas przejazdu, bo widoki przepiękne. Przedstawiam Wam krótki filmik z tej podróży.

Ostatnio edytowano 03.03.2015 18:59 przez megidh, łącznie edytowano 2 razy
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 09.07.2014 22:26

Miał Mariusz (maniust) swojego kundla z ADHD na Korčuli, miał Jacek (jackuc) swojego „Gdzieśbyła” (też na Korčuli), miałam i ja przyjemność spotkania psiej rasy, ale w Makarskiej. Po przyjściu na plażę od razu zobaczyliśmy czarnego psa stojącego w wodzie. Musiało mu być bardzo gorąco, no ale kolor futra przyciągał promienie słoneczne. Trzeba się ochłodzić. Tak też zrobił. A po wyjściu z wody wygrzebał skądś zdechłego kraba i zaczął zabawę z tym stworzeniem. Nie widać było jego właściciela, ale czerwona obroża błyskała na jego szyi, więc bezpański chyba nie był.

Ostatnio edytowano 03.03.2015 19:00 przez megidh, łącznie edytowano 2 razy
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 13.07.2014 17:02

Makarska 12-06-2014

Dzień spędzony w Makarskiej był bardzo sympatyczny. Humorów nie popsuły nam nawet dwie ulewy, które przerywały nasze plażowanie. Poszliśmy również na półwysep Św. Piotra a potem do centrum Makarskiej. Makarska szykowała się do wieczornego meczu otwarcia Mistrzostw Świata w piłce nożnej, w którym Chorwaci grali z Brazylią. Na ulicach Makarskiej rozpoczynała się zabawa niczym w karnawale. Szkoda, że nie mogliśmy tam zostać i bawić się razem z nimi. Na koniec pożegnanie ze znajomymi z naszego zaprzyjaźnionego hotelu i trzeba było wracać do Omiš-u.

Ostatnio edytowano 02.03.2015 23:08 przez megidh, łącznie edytowano 3 razy
mck
Turysta
Avatar użytkownika
Posty: 10
Dołączył(a): 20.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) mck » 16.07.2014 13:37

Relacja świetna, szkoda że dopiero teraz odkryłam, bo w okolicach Omisia byłam na przełomie czerwca/lipca. ZipLine extra!!! A sam Omiś jest przepiękny :)
Pozdrawiam, Kasia
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 16.07.2014 22:47

[b][u]Omiš Fortica 13-06-2014

Nadszedł ostatni dzień naszego pobytu w Omiš-u. Na ten dzień zaplanowaliśmy wejście na Forticę. Fortica jest położona wysoko nad miastem (311 m n.p.m.) na szczycie góry. Widok z twierdzy jest przepiękny i rekompensuje wszystkie trudy wspinaczki. Można z niej podziwiać miasto widniejące u podnóża góry, kanion rzeki Cetiny a także przepiękną panoramę morza z widoczną na horyzoncie wyspą Brač.
Twierdza prawdopodobnie wybudowana została na przełomie XIV i XV wieku. Nazwana została Starigrad, bowiem zbudowano ją na pozostałościach antycznej twierdzy. Dopiero za czasów panowania weneckiego na tym terenie nazwa została zmieniona na Fortica (Fortizza).

Dojście do Forticy zajmuje trochę czasu. W zależności od drogi, którą wybierzemy oraz od tempa, w jakim będziemy pokonywać trasę, czas ten może być różny, od 20 minut (dla szybkobiegaczy) do 60 minut (dla spacerowiczów), a jeśli ktoś chodzi bardzo wolno, to wejście na szczyt może trwać jeszcze dłużej. Załączam mapkę z trasami dojścia na Forticę. My wchodziliśmy szlakiem, który oznaczyłam kolorem zielonym, a schodziliśmy tym, który zaznaczony jest na niebiesko.
Mapka z trasą do Forticy.png.jpg


Do Forticy prowadzi kilka dróg. Trasę można częściowo pokonać samochodem, dojeżdżając do dawnej wsi Baučići nad miastem, a następnie iść pieszo.
Ponieważ w czasie naszego pobytu w Omiš-u mieliśmy piękną pogodę, żar lał się z nieba i było bardzo gorąco, zdecydowaliśmy się iść na Forticę w godzinach bardzo porannych. Twierdza otwarta jest w godzinach od 7 do 21. Plany planami, a z hotelu wyszliśmy dopiero przed 7 rano. Ale i tak nie było źle, bowiem słońce podczas naszego wchodzenia było jeszcze po drugiej stronie gór, więc nie świeciło na nas a temperatura była jeszcze bardzo przyjemna. Polecam tą porę na wchodzenie, jest idealna. Doszliśmy do portu i tam przy budynku straży pożarnej weszliśmy w ulicę Put Borka, kierując się ku widocznemu już Staremu Miastu, ale na Stare Miasto nie weszliśmy, bowiem po wejściu na deptak prowadzący do Starego Miasta, zaraz po prawej stronie ujrzeliśmy schody, u podnóża których rozpoczyna się szlak na Forticę.
Początek szlaku zaczyna się w tym miejscu. Tu, gdzie widać zielony parasol po prawej stronie są schody. Trzeba wejść na górę tymi schodami.
Szlak na całej długości jest bardzo dobrze oznakowany (duża biała kropka z czerwoną obwódką, czasami czerwona obwódka jest wydłużona w kształt strzałki). Znaki są namalowane na ścianach, murkach i na kamieniach. Pierwszy znak u podnóża schodów namalowany jest na narożnym filarze ogrodzenia. Po schodach weszliśmy na samą górę do ulicy i skręciliśmy w prawo. Po przejściu kilkudziesięciu metrów na murze po lewej stronie zobaczyliśmy tabliczkę informującą o kierunkach tras do Starigradu (pieszo lub samochodem) oraz na rogu tego muru oznaczenie trasy. Zgodnie z tym oznaczeniem ruszyliśmy dalej po następnych schodach, które doprowadziły nas do ścieżki, ciągnącej się w górę wśród roślinności porastającej zbocze. Trasa nie jest trudna do pokonania. Owszem są miejsca trudniejsze, ale ogólnie jest to przyjemny spacer, tyle że cały czas pod górę. Ja nie chodzę zbyt szybko a ponadto często się zatrzymywałam, żeby podziwiać widok na morze i miasto, które w miarę wchodzenia oglądałam co chwilę z innej perspektywy. No i oczywiście musiałam to uwiecznić na moich kamerkach. Wejście spod schodów, przy których rozpoczynał się szlak do schodów, po których wkracza się do Forticy zajęło więc nam aż 60 minut. Po drodze minęliśmy kierunkowskaz wskazujący oprócz kierunków również orientacyjny czas przejścia poszczególnych szlaków. Według tych oznaczeń (Omiš 30 minut w dół, Fortica 15 minut pod górę) drogę, którą przebyliśmy orientacyjnie powinno się pokonać w 45 minut. Po drodze mijaliśmy takie dziwne zasieki na zboczach. Stalowe siatki przymocowane stalowymi odciągami i przyczepione do olbrzymich sprężyn. Są to siatki ochronne, które mają zatrzymywać spadające kamienie.
Po wejściu na samą górę ostatnie kilkaset metrów do zamku pokonuje się idąc grzbietem góry. Aby wejść do zamku należy jeszcze pokonać kilkanaście drewnianych schodów (tutaj wysokie osoby muszą uważać na głowę, bo nad schodami jest kamienne sklepienie, o które można zawadzić głową. Potem jeszcze kilkanaście kamiennych schodów i stajemy przed bramą wejściową. Nad bramą widać herb miasta Omiš.
Wejście na teren Forticy jest płatne. Bilet wstępu kosztuje 15 kun. Po przekroczeniu bramy wchodzimy na dziedziniec otoczony murem obronnym. Przed otwory w nim się znajdujące już można podziwiać widoki rozciągające się na zewnątrz. W jednym miejscu oparta o mur stoi sobie tablica o nieregularnym kształcie, na której wypisane są w różnych językach słowa powitania (11 min. 29 sek. filmu). No i znajduje się tam również napis w języku polskim.
Na niewielkim podwyższeniu znajduje się studnia, w której jest woda, chociaż Pan sprzedający bilety mówił, że jej nie pije. Otwór studzienny przykryty jest metalową klapą z herbem miasta Omiš, ale Pan pozwolił nam zajrzeć do środka.
Z głównego dziedzińca udaliśmy się w kierunku wieży. W celu dotarcia do niej należało wejść po schodkach znajdujących się obok skały "tarasującej" wejście na wyższy poziom. Przejście w tym miejscu jest dosyć wąskie, bowiem trzeba przejść pomiędzy murem zamkowym a tą skałą leżącą pośrodku przejścia. Zatrzymaliśmy się na tym wyższym poziomie, aby popatrzeć na panoramę. Zobaczyliśmy stamtąd "Jadrankę" wijącą się w kierunku Makarskiej a tuż nad nią budującą się nową drogę z tunelem wynurzającym się ze skały.
Ruszyliśmy dalej i po chwili weszliśmy do wnętrza wieży. W środku zobaczyliśmy drewniane schodki, mogące udźwignąć max. 120 kg, zakończone niewielkim podestem, z którego wchodzi się do kamiennego szybu. Tam są cztery kamienne stopnie, po których wychodzi się na najwyższy poziom wieży. Według mnie to powinien tam być jeszcze jeden stopień, bo wyjście na zewnątrz jest zbyt wysokie. Gdyby mój mąż nie podał mi ręki i praktycznie nie wyciągnął z tego szybu, to musiałabym się natrudzić, żeby stamtąd wyjść.
Na wieży znajduje się taras, z którego rozpościera się rewelacyjny widok. Właściwie widok jest taki sam, jak z niżej położonych miejsc, a jednak inny. Różnica poziomów robi wielką różnicę w odbiorze. Pooglądaliśmy widoki na wszystkie strony świata. Nikt nam nie przeszkadzał, bo byliśmy tam sami. Kilka osób, które minęły nas podczas wchodzenia na zamek już tu były i zeszły, tak że nikt nie zakłócał nam przyjemności napawania się tym pięknem. No ale nie mogliśmy tam stać bez końca, bo każda przyjemność w nadmiarze już męczy, więc udaliśmy się w drogę powrotną. Z góry widzieliśmy las rosnący na odcinku pomiędzy Forticą a rzeką Cetiną. Mój mąż stwierdził, że przecież do taki krótki odcinek, to "ino myk i będziemy na dole". Jeszcze zapytaliśmy Pana od biletów, czy ten szlak jest w miarę dobry i on to potwierdził. No chyba źle go zrozumieliśmy, bo droga okazała się bardzo męcząca. Długa nie była, ale zejście zajęło nam prawie 45 minut. Droga ta jest bardzo stroma. W początkowej fazie idzie się w pełnym słońcu, dopiero po około 5 minutach wchodzi się w las, więc słońce już nie przypieka. Kamienie uciekają spod stóp powodując ślizganie się na nich. Przejechałam się na tyłku chyba z pięć razy. Dobrze, że droga prowadzi przez las, i że drzewa rosną na ścieżce, bo stanowią one naturalne hamulce, na których można się zatrzymać. Inaczej to jak nic leciałabym tam w dół na "pysk". Ponoć wchodzenie w takim terenie jest łatwiejsze, ale minęliśmy się z grupą młodych ludzi, którzy właściwie dopiero zaczęli podchodzenie, bo było to w 26 minucie naszego schodzenia, a już ich zmęczone twarze mówiły wiele o tym podejściu. W chwili, kiedy oni przechodzili koło nas, mój mąż zażartował, że w dniu dzisiejszym twierdza jest zamknięta. Reakcja tych młodych ludzi była niewspółmierna do żartu. Oni byli przerażeni. I jakaż zawitała ulga na ich twarzach, gdy mąż powiedział zaraz, że to tylko żart. No i oczywiście śmiechu potem było, co niemiara. Oni poszli w górę, my w dół. Po 15 minutach wyszliśmy na parking przy rzece Cetina. Stamtąd skierowaliśmy się w lewo stronę widocznego tunelu i po chwili byliśmy już na Starym Mieście. Cała wyprawa zajęła nam niecałe 3 godziny.
Wspomnienia z tej wspinaczki mamy wspaniałe. Jeśli ktoś lubi górskie wycieczki, to wejście na Forticę na pewno go zadowoli.

Ostatnio edytowano 09.01.2018 19:11 przez megidh, łącznie edytowano 10 razy
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 16.07.2014 22:58

mck napisał(a):Relacja świetna, szkoda że dopiero teraz odkryłam, bo w okolicach Omisia byłam na przełomie czerwca/lipca. ZipLine extra!!! A sam Omiś jest przepiękny :)
Pozdrawiam, Kasia


Witam Cię Kasiu

Zgadzam się z tobą, że Omiš jest przepiękny, chociaż niedoceniany przez turystów, którzy bardzo narzekają na Jadrankę biegnącą przez centrum miasta. Ale jak ukończona zostanie budowa obwodnicy, to miasto na pewno się wyciszy. Relację zaczęłam pisać 20 czerwca, ale obróbka filmów trwa dosyć długo i w chwili Twego wyjazdu ja się dopiero rozkręcałam, więc niewiele straciłaś "odkrywając" ją dopiero teraz. Za to obecnie możesz powspominać swój pobyt w Omiš-u.
Eunike1984
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1407
Dołączył(a): 30.06.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Eunike1984 » 16.07.2014 22:59

Cudne widoki! Relacja z filmikami świetna :D
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 16.07.2014 23:03

Eunike1984 napisał(a):Cudne widoki! Relacja z filmikami świetna :D


Witaj Eunike1984. Dzięki za pochwałę.
Eunike1984
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1407
Dołączył(a): 30.06.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Eunike1984 » 16.07.2014 23:06

Nie ma za co ;) Należy Ci się :)
Roland90
Cromaniak
Posty: 512
Dołączył(a): 03.07.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Roland90 » 16.07.2014 23:59

Filmy faktycznie rewelacyjne , nie mogę doczekać się dalszych części. Pozdrawiam
loverosa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 739
Dołączył(a): 22.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) loverosa » 17.07.2014 00:28

Super relacja:) Omiś pięknie opisany i pokazany :D
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 19.07.2014 10:04

Omiš Stare Miasto 13-06-2014

Po zejściu z Forticy spotkaliśmy się z naszymi znajomymi (którzy na Forticę z nami nie poszli) i wspólnie pospacerowaliśmy po Starym Mieście. Wolniutko, bo przecież nikt nas nie gonił, a przy tym ja z mężem byliśmy już trochę zmęczeni wspinaczką, pochodziliśmy wąskimi uliczkami, które są zachwycające. Całe Stare Miasto wybudowane jest z kamienia - kamienne domy, kamienne wąskie uliczki tylko dla pieszych i kamienne skwerki. Kamienie, po których kroczymy pięknie błyszczą, bo wypolerowane są przez setki lat stopami chodzących po nich ludzi.
Chcieliśmy zajrzeć do Kościoła Św. Ducha, w którym znajduje się cenny obraz „Zesłanie Ducha Świętego” namalowany przez Palmę Młodszego, ale był zamknięty, więc jedynie pocałowaliśmy klamkę. Ale zobaczyliśmy piękną wieżę, z której słynie ten kościół.
Za to swoje podwoje otworzył przed nami kościoła Św. Michała, który wybudowany został w 1629 roku. Kilkadziesiąt lat po wybudowaniu, w roku 1667 kościół ucierpiał w trakcie tego wielkiego trzęsienia ziemi, które prawie całkowicie zniszczyło Dubrownik. Mieszkańcy odbudowali kościół w 1724 roku.
Spacerując trafiliśmy na dom ozdobiony wielką metalową tablicą z napisem "Festival Dalmatinskih Klapa Omiš" i herbem miasta Omiš. Festiwal odbywa się w Omišu od 1967 roku w miesiącu lipcu, a my byliśmy w czerwcu, więc nie dane nam było zaznać przyjemności uczestniczenia w tym festiwalu. Ale ponoć bardzo ciężko jest się na niego dostać, bo liczba miejsc ograniczona a chętnych sporo. Prawie wszystkie bilety trafiają do VIP-ów i turystom pozostaje oglądanie występów na olbrzymich ekranach, które w trakcie trwania festiwalu rozstawione są w miasteczku. Koncert finałowy natomiast transmitowany jest przez chorwacką telewizję. No ale oglądanie w TV a uczestniczenie w koncercie na żywo to zupełnie co innego.
Dotarliśmy także na targ rybny, ale ponieważ było już prawie południe, to wyboru wielkiego już nie było.
Spacerek zakończyliśmy odpoczynkiem przy kawiarnianym stoliku, okraszonym oczywiście piwem Karlovačko i wspaniałym espresso, które dało mi power na dalszą część dnia.

Ostatnio edytowano 03.03.2015 19:01 przez megidh, łącznie edytowano 3 razy
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Omiš 2014 - ZipLine i inne atrakcje (filmy) - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018