Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Omiš 2014 - ZipLine i inne atrakcje (filmy)

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 04.07.2014 16:28

Dziękuję za pochwały. Fajnie wiedzieć, że się podoba, to co robię, bo wtedy nie żal pracy w to włożonej.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 04.07.2014 21:40

Zwiedzanie Splitu 11-06-2014

Po zejściu ze wzgórza Marjan przyszedł czas na zwiedzanie Starego Miasta. W Splicie byliśmy już rok wcześniej, ale zwiedzaliśmy to miasto z przewodnikiem. Teraz byliśmy sami i nie mieliśmy żadnego planu zwiedzania. Postanowiliśmy iść tam, gdzie nas nogi zaniosą. Wchodzimy na Rivę - reprezentacyjną promenadę Splitu. Nad głowami szumią nam olbrzymie palmy. Po lewej stronie mamy morze i port, a po prawej pałac cesarza Dioklecjana, a właściwie resztki, które z niego zostały. Mijamy ciąg restauracji usytuowanych wzdłuż Rivy. Zaciekawiły nas urządzenia (zamontowane pod markizami) wytwarzające mgiełkę wodną, która powodowała przyjemny chłodek i osiadając na nas, gdy przechodziliśmy w pobliżu, lekko studziła nasze ciała. Z Rivy skręcamy w uliczki Starego Miasta i błąkamy się po nich, zaglądamy w zaułki i podwórka, gdzie na rozciągniętych pomiędzy oknami sznurach suszy się pranie, na parapetach stoją donice z kwiatami. To codzienność mieszkańców Splitu. Trafiamy wreszcie do Pałacu Dioklecjana. Szuramy nogami po wyślizganym kamieniu, który dawniej był podłogą pałacu a teraz jest chodnikiem, bowiem pałacowe korytarze zamieniły się w uliczki tak wąskie, że gdy rozkładamy ręce, to dotykamy nimi domów stojących po obu stronach uliczki. Domy zostały wybudowane w miejscu dawnych komnat pałacowych. Do resztek ścian pałacowych dobudowano nowe mury, powstawiano drzwi i okna, podoczepiano balkony. Ciekawie wyglądają te domu, który ustawiono na piętrze pałacu. Dochodzimy do Perystylu. Jest to mały, prostokątny dziedziniec o wymiarach 24 metry na 13 metrów, otoczony 12 granitowymi i marmurowymi kolumnami korynckimi (po grecku peri znaczy "dookoła", a stylos to "kolumna"). Panuje tu gwar, bowiem mnóstwo tu turystów. Podnosimy głowy, żeby spojrzeć na dzwonnicę, górującą nad Perystylem. Schody, na których stoi dzwonnica prowadzą do katedry św. Dujama (chrześcijańskiego biskupa i męczennika straconego za czasów Dioklecjana w pobliskim Trogirze). Kiedyś było to mauzoleum cesarza. W katedrze byliśmy w zeszłym roku, więc teraz sobie odpuszczamy, za to zdecydowanie, pomimo upału, decydujemy się wejść na dzwonnicę Sv.Dujama. Dzwonnica wznosi się na wysokość 60 m i jest widoczna z prawie każdego miejsca w Splicie. Budowę dzwonnicy rozpoczęto w XIII wieku i budowano ją ponad 300 lat. Ale nie była to trwała budowla. Na przełomie XIX i XX wieku przechylającą się dzwonnicę rozebrano i postawioną nową, bardziej stabilną. Wchodzimy więc po schodach prowadzących do katedry i tam kupujemy bilety w cenie 15 kun. Bilet to mała tekturka, na której z jednej strony znajduje się zdjęcie dzwonnicy, zaś na drugiej krótka informacja na temat dzwonnicy w języku chorwackim i angielskim. Na bilecie brak jest ceny, możliwe więc, że cena jest "ruchoma" i w sezonie wstęp na dzwonnicę będzie droższy. Rozpoczynamy wspinaczkę. Dzwonnica usytuowana jest, jak wcześniej już pisałam, na schodach prowadzących do katedry. Wchodząc po tych schodach przechodzi się pod dzwonnicą, po bokach mając dwa filary, stanowiące podstawę dzwonnicy. Sprawia to wrażenie, jakby dzwonnica stała na dwóch nogach. Wejście do wieży znajduje się wewnątrz lewego (stojąc twarzą do katedry) filaru. W prawym filarze jest wyjście. Schody znajdujące się wewnątrz filaru są kamienne i bardzo strome. Dochodzimy nimi do pierwszego poziomu. W tym miejscu spotykają się schody prowadzące do bliźniaczego filaru, w którym znajduje się wyjście z dzwonnicy, tak więc wchodzenie na dzwonnicę i schodzenie z niej jest rozdzielone tylko na tym odcinku. Dalej już prowadzą jedne schody. Wychodzimy na taras na zewnątrz dzwonnicy od strony katedry. Tam widzimy schody przyczepione do ściany dzwonnicy. Również są strome, ale mają tylko osiem stopni. Pokonujemy je i wchodzimy do wnętrza dzwonnicy. I znowu kamienne strome schody, którymi dochodzimy do kolejnego podestu. Tutaj za metalowymi kratami znajdują się dzwony. Dobrze, że nie dzwoniły, bo chyba byśmy ogłuchli. Stąd na górę prowadzą już metalowe schody przyczepione do ścian wewnątrz dzwonnicy. Są bardzo wygodne i pokonanie ich nie sprawia trudności. Dzwonnica jak dla mnie jest wspaniała, wchodzenie na nią to sama przyjemność, bowiem odmiennie od innych wież, ta jest ażurowa. Zamiast ścian ma kolumny, pomiędzy którymi jest wolna przestrzeń. Już wchodząc po schodach z wnętrza wieży ogląda się wspaniałe widoki. Jest to jednak problem dla osób z lękiem wysokości. Po drodze minęliśmy Chinkę czy Japonkę (ja ich nie rozróżniam) przyklejoną do ściany, która nie chciała iść dalej a zawrócić również się bała. Mój mąż chciał jej pomóc, ale nie chciała się oderwać od tej ściany. Byliśmy ciekawi, czy spotkamy ją w drodze powrotnej, ale chyba jakoś dała radę wrócić, bo schodząc już jej nie widzieliśmy. Dotarliśmy na samą górę i oczom naszym ukazała się przepiękna panorama. Z jednej strony bezkres Adriatyku, z drugiej wspaniałe Góry Dynarskie. Ale ten piękny widok na góry jest zeszpecony wieżowcami stojącymi na blokowiskach Splitu. Za to widok z dzwonnicy na dachy Starego Miasta jest uroczy. Dziura w dachu Westybulu jest widoczna od drugiej strony i naprawdę nie jest podobna do tej, którą widać z dołu. Perystyl, po którym wędrują ludzie malutcy jak mróweczki. Wzgórze Marjan jest z góry widoczne jak na dłoni, a za nim w oddali majaczy wyspa Čiovo. No i wreszcie port i sąsiadujący z nim dworzec kolejowy, którego linia urywa się w tym miejscu.
Bardzo nam się podobała wizyta w Dzwonnicy Sv. Dujama i widoki stamtąd się rozpościerające. Polecam wszystkim, którzy nie mają lęku wysokości.

Ostatnio edytowano 03.03.2015 18:37 przez megidh, łącznie edytowano 3 razy
Mareczek10
Turysta
Posty: 11
Dołączył(a): 06.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mareczek10 » 04.07.2014 22:03

Od początku śledzę tę relację i powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem jej profesjonalizmu. Są to gotowe przewodniki dla chcących odwiedzić te urocze miejsca. Tak trzymaj
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 04.07.2014 22:25

Mareczek10 napisał(a):Od początku śledzę tę relację i powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem jej profesjonalizmu. Są to gotowe przewodniki dla chcących odwiedzić te urocze miejsca. Tak trzymaj


Dzięki, postaram się.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 05.07.2014 10:49

Trafiłam na fajny spot reklamujący Chorwację. W wielu z tych miejsc byłam. Jest tam malutki kawałek z ZipLine.
http://www.dnevno.hr/vijesti/kultura/12 ... video.html
Ostatnio edytowano 03.03.2015 18:38 przez megidh, łącznie edytowano 1 raz
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 05.07.2014 16:56

Przeniosłam ten post do wcześniejszej pozycji Wycieczka do Splitu 11-06-2014, aby relacja przebiegała chronologicznie.
Ostatnio edytowano 30.07.2014 13:59 przez megidh, łącznie edytowano 2 razy
KrzychuZiom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 658
Dołączył(a): 04.08.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) KrzychuZiom » 05.07.2014 17:33

Zasiadam i ja :)
piotr. z
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 54
Dołączył(a): 04.05.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotr. z » 05.07.2014 20:47

dhmegi,
super relacja i pomysł na nią! Niedługo też zawitam z rodziną niedaleko Omiša i właśnie pokazałem im tę relację włącznie z ZipLine- jeśli nie będzie ograniczeń wiekowych bądź "wzrostowych" to chcemy spróbować. To zupełnie coś innego niż park linowy w Gdyni i zjazd na tyrolkach. Napisałem do nich i czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam i czekamy na dalszy ciąg :papa:
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 05.07.2014 21:37

Split cd.
Gdzie nas nogi poniosły


Po zejściu z Dzwonnicy Sv. Dujama ruszyliśmy wąską uliczką Kraj sv. Ivana, znajdującą się na wprost schodów katedry (06min.27sek.filmu) i doszliśmy do baptysterium (miejsce przeznaczone do ceremonii chrztu). Za czasów cesarza Dioklecjana była to świątynia Jowisza, która powstała dlatego, że Dioklecjan uważał się za potomka boga Jowisza, ojca wszystkich bogów. Wejścia do wnętrza jest strzeżone przez egipskiego sfinksa bez głowy oraz przez biletera sprzedającego wejściówki w cenie 10 kun. My do środka nie weszliśmy, bo byliśmy tam rok temu. W środku znajduje się posąg patrona baptysterium, św. Jana Chrzciciela oraz XI-wieczna chrzcielnica. Potem pooglądaliśmy Perystyl, z którego weszliśmy do Westybulu (07min.57sek.), dawnego przedpokoju cesarskich komnat. Podnosimy głowy, aby popatrzeć na niebo przez dziurę powstałą po zawaleniu się istniejącej tu kiedyś kopuły. Atrakcją tego miejsca są występy Klap, czyli chórów męskich, śpiewających a cappella tradycyjne pieśni dalmackie. Westybul posiada akustykę niczym najlepsza filharmonia, stąd śpiew wydobywający się z męskich gardeł brzmi tutaj rewelacyjnie. Z występu Klapy będzie oddzielny filmik.
Po wysłuchaniu pięknego śpiewu Klapy ruszamy dalej na komnaty cesarskie, wyglądamy przez kraty w wykuszach okiennych na taras, po którym przed wiekami przechadzał się cesarz mając u swych stóp piękny Adriatyk, oglądamy resztki pozostałe po przepięknych mozaikach podłogowych i znów błąkamy się po wąskich uliczkach. Nie wiedząc kiedy, ponownie trafiamy do Perystylu, więc jak już tu jesteśmy, to siadamy na okalających go schodach. Można tam siedzieć godzinami i przyglądać się turystom zwiedzającym to miejsce, ich ciekawe, a niekiedy pobudzające do śmiechu, pozowanie do zdjęć z żołnierzami Dioklecjana. Nam trafił się przypadek, kiedy turysta robił sobie foto leżąc na schodach Perystylu a żołnierze dźgali go swymi włóczniami. Uwieczniłam to na swym filmie, więc jak będziecie uważnie oglądać, to zobaczycie tę scenę (12min.11sek.). Odpoczęliśmy i ruszamy dalej. Z Perystylu schodzimy w podziemia pałacu schodami znajdującymi się bezpośrednio pod Westybulem. Podziemia noszą nazwę Podrumi. Podziemia przez lata były zasypywane śmieciami i gruzem, i dopiero po II wojnie światowej dokonano ich oczyszczenia. Obecnie na odcinku podziemi ciągnącym się od Bramy Brązowej (od strony morza) do schodów prowadzących do Perystylu, znajdują się stoiska handlowe z pamiątkami. Do pozostałej części Podrumi można wejść po zakupieniu biletu wstępu (dorośli 40 kun, dzieci od 7 do14 lat - 20 kun). My zrezygnowaliśmy z wejścia do tej płatnej części podziemi i przez Bramę Brązową wyszliśmy na zalaną słońcem Rivę, którą przemierzaliśmy wolnym krokiem. Jak cudownie, że nikt nas nie pogania, że trzeba szybciej, że jeszcze coś trzeba zobaczyć. Nie ma to jak być sobie sterem i okrętem. Doszliśmy do końca Rivy i skierowaliśmy się na wchodzące w morze nabrzeże, przy którym zacumowany jest wszelki sprzęt pływający. Stamtąd podziwialiśmy Rivę, oddzieloną od nas szerokim pasem wody i wspominaliśmy miejsca, w których w ciągu tego dnia już byliśmy. Z tego miejsca widać wyraźnie podział Starego Miasta Splitu na dwie części. Pierwsza część to teren pałacu cesarza Dioklecjana, ciągnąca się od połowy Rivy w kierunku wschodnim. Druga część, która powstała w XV wieku, gdy miasto rozbudowało się poza mury pałacu Dioklecjana, znajduje się na zachód od pałacu cesarskiego i ciągnie się od połowy Rivy aż do ulicy Marmontowej, szerokiej alei wyłożonej jasnymi, błyszczącymi płytkami (03min.05sek).
W tej części Starego Miasta znajduje się renesansowy plac Trg Preporoda (00min.56sek.), na którym stoi pomnik chorwackiego pisarza doby renesansu Marko Marulićia (dłuta słynnego dalmatyńskiego artysty Ivana Meštrovića). Jest tutaj również barokowy pałac Milesi oraz XV-wieczna Baszta Wenecka (Hrvojeva kula), przy której prowadzi przejście na Rivę.
Bardzo fajnym miejscem jest znajdujący się już poza granicą Starego Miasta trg Republike (2min.38sek). Jest to elegancki plac z ciekawą kolumnadą i budowlami, z którego rozpościera się wspaniały widok na Adriatyk. Znajdują się tutaj kawiarnie z ogródkami. Jest to również miejsce, w którym w okresie letnim organizowane są liczne koncerty.
Kolejnym ciekawym miejscem Starego Miasta jest zbudowany w stylu weneckim Pjaca, czyli Narodni trg (3min.52sek.). W XV wieku plac ten był najważniejszym punktem w mieście. Znajduje się tutaj średniowieczna wieża zegarowa i XV-wieczny ratusz.
Z nabrzeża oglądaliśmy także moment wpłynięcia promu do portu, ale niestety cumował on przy nabrzeżu bardzo od nas oddalonym. Potem wracaliśmy wzdłuż nabrzeża i zobaczyliśmy stateczek o nazwie Megi. No nie, mój stateczek. Oczywiście musiała być obowiązkowa fota. Taka okazja może się więcej nie trafić.
Przypomniało nam się, że mieliśmy zobaczyć jeszcze olbrzymi pomnik Grgura Ninskiego, (wyrzeźbiony przez Ivana Meštrovića), który stoi poza murami pałacu Dioklecjana przy bramie Złotej. Posąg upamiętnia żyjącego w X wieku biskupa, który próbował wprowadzić do liturgii język chorwacki zamiast używanej łaciny, jednakże bezskutecznie. Krąży legenda, że potarcie dużego palca u lewej stopy Grgura przynosi szczęście. Wiarę w tą legendę widać po mocno wypolerowanym palcu.
Byliśmy tam już tego dnia w południe, lecz wtedy było tam bardzo tłoczno, bo trafiła nam się wycieczka chińczyków. Oprócz nich była ekipa telewizji chorwackiej, która nakręcała ujęcia z pomnikiem, bowiem (wtedy nam się tak wydawało) demontowano okalające go rusztowania. Postanowiliśmy więc przyjść tutaj później, jak rusztowania znikną. No i teraz skierowaliśmy tam swoje kroki. Najkrótsza droga z Rivy do pomnika Grgura Ninskiego prowadzi przez teren pałacu. Wchodząc przez Bramę Brązową (południową) należy przejść przez teren pałacu na przestrzał przez podziemia, Perystyl i ulicę Dioklecjanową, i wyjdzie się przez Bramę Złotą (północną) po drugiej stronie pałacu. Tędy też poszliśmy no i oczywiście w Perystylu znowu zasiadamy na schodach. No nie możemy się oprzeć tej przyjemności. Znów przypatrujemy się turystom. A tu niespodzianka (bo to chyba nie turysta), kolejny ZZ-Top w moich chorwackich wojażach (pierwszy trafił mi się w zeszłym roku w Jelsie, kiedy przewiózł mnie swoim traktorkiem). Ubrany w koszulkę w chorwacką szachownicę z napisem na piersi "Karlovačko", z długą białą brodą i w czapce Świętego Mikołaja (17min.11sek filmu). No ale nie siedzimy już tutaj długo, bo czas zaczyna nas poganiać. Idziemy już szybciej do Grgura, a tutaj kolejna niespodzianka. Grgura zabudowali rusztowaniami. A w południe wydawało nam się, że te rusztowania rozbierają. No nie, jaki pech. I nie chodzi o to, że go zabudowali, ale o to, że zrobili nam to drugi rok z rzędu. W zeszłym roku też był obity płytami pilśniowymi. Teraz jednak rusztowania nie były obite całkowicie płytami, więc trochę tego Grgura zobaczyliśmy. No i oczywiście udało nam się pomyziać go po wytartym paluszku, bo w rusztowaniach wycięto okienko na jego palec.
Na Grgura, który nie chciał nam się pokazać w całej okazałości, nie poświęciliśmy więcej czasu. Jak nie, to nie, nie będziemy się użalać. Pomnik Grgura ma 3 wersje i stoją one oprócz Splitu jeszcze w Varaždinie i Ninie. Może tam pojedziemy go obejrzeć.
Idziemy dalej, bo czas nam się skurczył, a chcieliśmy jeszcze zajrzeć na plażę Bačvice i pomoczyć trochę swoje tyłeczki. No i trzeba by coś zjeść. Skierowaliśmy się do Bramy Srebrnej (wschodniej), którą wyszliśmy z terenu cesarskiego pałacu. Na ulicy wzdłuż murów pałacu znajdują się stragany z odzieżą, pamiątkami, torbami i czym kto chce. Poszliśmy tą ulicą w kierunku południowym i wyszliśmy przy samym narożniku pałacu, tuż przy rozpoczynającej się w tym miejscu Rivie. My skierowaliśmy się jednak już w drugą stronę do portu, bowiem tędy prowadzi droga na plażę Bačvice.

Ostatnio edytowano 24.01.2016 22:29 przez megidh, łącznie edytowano 3 razy
magdula81
Podróżnik
Posty: 25
Dołączył(a): 02.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) magdula81 » 05.07.2014 21:41

dhmegi czytając Twoją relację widzę nasz wyjazd. My 30.06 wróciliśmy z Nemira obok Omis. Zaliczyliśmy prawie te same wyprawy co i Ty- łącznie z ZIP LINE i wiem o czym piszesz :D Też uważamy, że ZIP LINE to hit naszego pobytu w Dalmacji.
Mogę tylko napisać, że na ZIP LINE była z nami nasza córka która ma 7 lat i zjeżdżała razem z instruktorem. Była przeszczęśliwa . Mąż miał stracha a ona aż piszczała z radości :-)
Super relacja. Pozdrawiam.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 05.07.2014 21:55

magdula81 napisał(a):Mogę tylko napisać, że na ZIP LINE była z nami nasza córka która ma 7 lat i zjeżdżała razem z instruktorem. Była przeszczęśliwa . Mąż miał stracha a ona aż piszczała z radości :-)


A mąż się bał o siebie, czy o córkę?
magdula81
Podróżnik
Posty: 25
Dołączył(a): 02.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) magdula81 » 06.07.2014 10:06

mąż bał się o siebie :wink:
ciechan
Podróżnik
Posty: 16
Dołączył(a): 29.06.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) ciechan » 06.07.2014 10:50

super relacja tez u nas w planach omis ale tej linowej zabawy napewno nie przegapimy.czy mozecie podpowiedziec czy duzo wczesniej trzeba rezerwowac i jaki jest koszt
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 06.07.2014 11:32

ciechan napisał(a):super relacja tez u nas w planach omis ale tej linowej zabawy napewno nie przegapimy.czy mozecie podpowiedziec czy duzo wczesniej trzeba rezerwowac i jaki jest koszt


Ja dokonałam rezerwacji dzień wcześniej, ale byłam tam przed sezonem. Cena biletu za 1 osobę to 400 kun.
Życzę wspaniałej zabawy na zjazdach.
megidh
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1836
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 06.07.2014 16:05

Split - Westybul - występ Klapy

Przez Westybul wkracza się do tej części pałacu, która zarezerwowana była dla cesarza Dioklecjana. Kiedyś pomieszczenie to przykrywała kopuła, ale zawaliła się i pozostała dziura, która stanowi swoistą atrakcję. Od środka Westybul ma kształt koła, natomiast z zewnątrz (a właściwie z góry) patrzymy na budowlę w kształcie kwadratu. Jak już napisałam wcześniej, to tutaj prezentują się przed turystami Klapy. Sprzyja temu wspaniała akustyka a także atrakcyjność tego miejsca. Klapa w dialekcie dalmatyńskim oznacza „zespół”. Klapy różnią się jednak znacznie od innych zespołów muzycznych, bowiem śpiewają pieśni
a cappella, czyli bez towarzyszenia instrumentów. Muzykolodzy twierdzą, że takiego rodzaju śpiewu, jaki reprezentują dalmatyńskie klapy, nie można spotkać nigdzie indziej na świecie. Typowa pieśń wykonywana przez klapy to wielogłosowa, tradycyjna melodia, którą zwykle rozpoczyna tenor, a następnie dołączają do niej dalsze głosy. Rodzaj muzyki wykonywanej przez Klapy to folklor Dalmacji. W pieśniach tych śpiewacy opowiadają o historii Dalmacji, ale też i o codziennych troskach jej mieszkańców, o miłości do morza, o rozstaniach marynarza z ukochaną i tęsknocie kobiet za nimi, o miłości i szacunku do ojca
i matki, o bogu i o śmierci.
My również trafiliśmy w Westybulu na występ Klapy. Trafiliśmy to jest złe określenie. Przecież oni tam występują przez cały dzień, tylko z małymi przerwami. Jak przychodzi jakaś większa wycieczka, to zaraz rozpoczynają swój mini koncert. Śpiew Klapy naprawdę robi wrażenie, a tym bardziej w tak historycznym otoczeniu. Żeby śpiew bez muzyki brzmiał pięknie, to naprawdę trzeba nie lada umiejętności muzycznych. Członkowie Klap ubrani są w jednakowe, eleganckie stroje (czarne spodnie, białe koszule, czerwone pasy). Niemiłym zgrzytem w wizualnym odbiorze Klapy, która śpiewała dla nas, były sandałki jednego z jej członków. Wszyscy inni mieli na sobie eleganckie "lakierki" i te jego sandałki bardzo raziły. Po zakończeniu mini koncertu chętni mogą dokonać zakupu płyty w cenie 100 kun lub 15 euro lub 20 dolarów.

Ostatnio edytowano 03.03.2015 18:58 przez megidh, łącznie edytowano 2 razy
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



Omiš 2014 - ZipLine i inne atrakcje (filmy) - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018