Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Na wyspie lawendą i winem słynącej - Hvar 2018

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5736
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 15.02.2019 12:24

Basik_63 napisał(a):A my w tym roku bez Hvaru i wogóle bez Cro. Chyba umrę z tęsknoty. :cry:
Wy bez Hvaru? Koniec świata 8O
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2445
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 15.02.2019 15:26

Basik_63 napisał(a):A my w tym roku bez Hvaru i wogóle bez Cro. Chyba umrę z tęsknoty. :cry:

Łączę się z Tobą w bólu bo my również w tym roku musimy odpuścić :/
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6442
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 16.02.2019 10:54

Roxi napisał(a): ... pozwolę sobie wstawić parę dobroci z Cro.pelkowego stołu. :)

Wszystko wygląda bardzo apetycznie :lol:
Zazdroszczę spotkania... :hearts:

agata26061 napisał(a): Może nie tyle opór, ale zazwyczaj spotykam właśnie takich Polaków, że jak do któregoś zagadam, to raczej nie chętnie podejmują rozmowę. Jacyś tacy gburowaci wszyscy...

Niestety często też tak mam :evil:
Mówię dzień dobry i ....cisza, więc dalej nie drążę :twisted:
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4212
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 28.02.2019 00:14

m@rek
Też podejrzewaliśmy Was o cro-pelkowe korzenie ale pomyślałem że jeśli tak jest to poznamy się następnego dnia :)
Myślę że łatwiej przełamać lody jeśli spotkanie jest "ustawione" jak w Kokocie czy na piwku z Agatą i jej rodziną.
Inaczej sprawa wygląda jeśli spotkanie jest przypadkowe a druga strona nie jest niczego świadoma.

agata26061
Ja też tak często myślę, ale jeszcze nie zdarzyło się, żebym kogoś z forum przypadkiem spotkała na plaży czy podczas zwiedzania...

beatabm
To ja nie mam oporów.

pomorzanka zachodnia
rozumiem forumowiczów, którzy np. widzieli kogoś znajomego przypadkiem na wakacjach, ale nie zagadali 8)

piekara114
A mi się udało i to dwukrotnie:


Wyobraźcie sobie,że na 7 pobytów w Chorwacji, a każdy trwał około 3 tygodni, nigdy nie widziałam naklejki cropelkowej 8O Czyżby wyjeżdżający we wrześniu nie naklejają??

Spotkałam się planowo z trojgiem Forumowiczów - i w Cro i w Polsce - zawsze bardzo udane to były spotkania :D

Poza tymi zaplanowanymi miałam dwie przygody spontaniczne - w obu przypadkach były to okoliczności w których albo wspólnie, albo my sami byliśmy w opałach :lol: Ale przy pomocy spotkanych Polaków, jak się później okazało - Cropelkowców- wszystko dobrze się skończyło 8) Niestety, nie ma ich na forum ostatnio... :( Oksano i Aleksandrze, magg5 jesteście tu?

Cromaniackich spotkań nie bójmy się :D
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3527
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 28.02.2019 18:27

Katerina napisał(a):Cromaniackich spotkań nie bójmy się :D

Dokładnie!
Myślę jednak, że wszyscy którzy korzystają z naszego forum i zobaczą naklejkę na aucie, to z chęcią podejmą rozmowę, bo wtedy pierwszy temat narzuca się sam - forum cro.pl. Temat rzeka... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: A po pierwszym karlovačku temat kolejny narzuca się sam... :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: :oczko_usmiech:
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3527
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 28.02.2019 18:56

ODCINEK 19 - 4-5.07.2018 (środa/czwartek) - OSTATNI PEŁNY DZIEŃ NA HVARZE I POWRÓT DO DOMU!

Niestety to już ostatni odcinek mojej relacji. Trochę ciężko przyszło mi napisanie tego ostatniego odcinka, bo ciężko rozstać się z czymś, do czego się przyzwyczaiło, ale niestety co dobre szybko się kończy... :cry:

Postanowiłam te 2 dni złożyć w jeden, dlatego że ostatniego pełnego dnia spacerowaliśmy wyłącznie po ID. Trochę plażowaliśmy przy campie, trochę na tej plaży w stronę Świętej Niedzieli i trochę na głównej. Wieczorem ostatnie lody, ostatnia pizza i kalmarki w Slavince. Wszystkie te miejsca już w relacji zamieszczałam, więc bez sensu się powtarzać.

Tylko kilka fotek z 4 lipca:
_DSC0534.JPG
_DSC0538.JPG
_DSC0539.JPG
_DSC0540.JPG
_DSC0549.JPG


Po południu pakowanie i znoszenie części gratów do auta, ale również krótka wizyta naszych gospodarzy. Oczywiście nie sprawdzająca, ale wpadli tylko na chwilkę zapytać jak minął nam pobyt, czy coś nam przeszkadzało i jak się podoba na wyspie Hvar.

Odpowiedzieliśmy im, że apartamenty były dla nas ok, jednak pokazałam im klimę i stwierdzili, że jest już stara i dlatego trochę już zużyta. Zwróciłam uwagę też na problem tej plagi komarów, która niemal nas pożerała co noc. Nie dało się spać przy otwartym balkonie, bo żarły komary. Z kolei włączając klimę (nieco zagrzybioną) ostatniego dnia właśnie przypłaciłam ostrym zapaleniem gardła.

Gospodarze wyjaśnili mi, że gmina Jelsa, do której należy ID, nie ma kasy na spryskanie wybrzeża przeciw komarom. Ponoć w poprzednich latach to robili, ale niestety nie w 2018. Powiedziałam wtedy, że jesteśmy już 6-ty raz w Chorwacji i nigdy nie było komarów, na co gospodarze wprost powiedzieli, że na wybrzeżu są gminy bogatsze, więc tam zawsze pryskają… No tak… pierwszy raz stacjonujemy na wyspie...

Pogawędka była krótka, ale w sumie miła. Gospodarze to młodzi ludzie bardzo pozytywnie nastawieni do turystów. Zawsze byli uśmiechnięci i chętni do pomocy. Za każdym razem gdy się mijaliśmy Petar pytał czy czegoś nie potrzebujemy. Maja bywała trochę rzadziej, bo zajmowała się synkiem i z tego co wiem mieszkają na stałe w Hvarze… (chyba), więc z maleństwem codziennie nie przyjeżdżała do Slavinki, ale kilka razy również ją widziałam. Bardzo byli zdziwieni, kiedy powiedzieliśmy im, że chcemy wstać bardzo wcześnie i już o 5.30 wjechać na prom. Niektórzy na spotkaniu w Kogucie też się dziwili, ale dla nas to jest najlepsza pora, bo jedziemy bez noclegu, więc chcemy być w domu jak najwcześniej, żeby nie jechać nocą. Dzieciaki jeszcze śpiące zniesione do auta, dopakowanie ostatnich bagaży i o 4.30 opuszczamy ID. :cry:

Plaża przy Slavince jeszcze śpiąca:
_DSC0552.JPG
_DSC0553.JPG


Szybko docieramy do stanowiska odprawy promowej. Mąż ustawia się w kolejce, a ja biegnę do budki po bilety. Wokół nas praktycznie same auta dostawcze. Trochę się obawiałam tej godziny odpłynięcia promu, bo ponoć wtedy najwięcej tych dostawczaków się ładuje, ale oczywiście bez najmniejszego problemu wjeżdżamy i płyniemy w stronę Splitu.

Miałam nadzieję, że dzieciaki większość, a przynajmniej początek rejsu promem prześpią, ale oczywiście nic bardziej mylnego. Jak tylko mąż zgasił auto po wjechaniu na prom, tak towarzystwo się obudziło…

No dobra… Stwierdziłam, że wezmę małolatów na pokład, żeby mąż mógł chociaż trochę podrzemać w samochodzie. Przed nami jeszcze 1350 km, więc lepiej żeby kierowca wypoczął w miarę możliwości.

Dzięki temu, że wyszliśmy wyżej, to załapałam się na mój pierwszy wschód słońca podczas sześciu pobytów w Chorwacji :hearts:

Początkowo nieśmiało wstaje dzień:

_DSC0554.JPG
_DSC0555.JPG
_DSC0557.JPG
_DSC0563.JPG


By po chwili pokazać jakie piękne krajobrazy maluje wschodzące słońce. Biegam raz na jedną stronę promu, raz na drugą, by uchwycić z jednej strony budzące się słońce, a z drugiej strony mgłę i budzące się do życia zbocza Hvaru:

_DSC0566.JPG
_DSC0569.JPG
_DSC0570.JPG
_DSC0575.JPG
_DSC0577.JPG
_DSC0581.JPG
_DSC0582.JPG
_DSC0583.JPG
_DSC0584.JPG


Trochę jeszcze pospacerowaliśmy po górnym otwartym pokładzie, trochę posiedzieliśmy w tym zamkniętym i wróciliśmy do męża do auta, bo dzwonił i mówił, że i tak nie śpi, więc mu się nudzi. Dzieciaki w międzyczasie coś zjadły i w mgnieniu oka już byliśmy w Splicie:

Jak można się spodziewać, ze Splitu wyjechaliśmy około godziny 7.30:
_DSC0585.JPG


Później już droga biegła bez jakichś większych problemów:
_DSC0587.JPG
_DSC0590.JPG
_DSC0591.JPG


Ostatnie spojrzenia na Jadran i na chorwacką autostradę:
_DSC0593.JPG
_DSC0594.JPG
_DSC0595.JPG
_DSC0596.JPG
_DSC0598.JPG
_DSC0600.JPG
_DSC0602.JPG


I tak dobiegła do końca na szósta podróż do Chorwacji. W Kielcach byliśmy około godziny 0.00. Zatem podróż od Ivan Dolac do domu zajęła nam jakieś 20 godzin łącznie z przeprawą promową. Mąż niby miał się przespać płynąc z Hvaru, ale jak stwierdził średnio mu się to udało, więc ogólnie cała droga do domu dała mu nieźle w kość. Był przemęczony, dlatego w tym roku już po siedmiuset kilometrach robimy przystanek i nocleg. W zeszłym roku jeszcze miał dodatkowo taką pracę, że praktycznie 8 godzin w aucie siedział, więc to też bez wątpienia wpłynęło na jego zmęczenie prowadzenia auta.

Teraz będę trochę przynudzać, bo właśnie przyszedł czas na podsumowanie całych naszych wakacji 2018. Wakacji zupełnie innych niż dotychczas, po pierwsze dlatego, że po raz pierwszy jechaliśmy sami – bez rodziny, bez przyjaciół…

Oczywiście są tego plusy i minusy. W końcu podczas tych wakacji mieliśmy czas dla siebie, dla dzieci, to jest niezaprzeczalny plus, ale z drugiej strony jesteśmy jeszcze młodzi :wink: więc chyba jeszcze nie znudziły nam się spotkania z przyjaciółmi, wspólne wakacje. Oczywiście w tym momencie mam tylko na myśli nas i drugą rodzinkę :wink:

Tak sobie teraz zadaję pytanie samej sobie czy te wakacje były dla mnie satysfakcjonujące???.... Otóż tak… bardzo spodobała mi się wyspa Hvar. Chciałam bardzo się tam znaleźć i zobaczyć przede wszystkim te wszystkie piękne plaże i zatoki… Co z tego wyszło???? Tak jak widać po mojej relacji. Nie goniliśmy za kolejnymi punktami "must see", nie jeździliśmy zbyt często przez miejscowość Pitve, nie widzieliśmy zatok po północnej stronie wyspy… ale pospacerowaliśmy po miasteczkach, tych głównych, widok ze Spanjoli bardzo nam się spodobał. Plażowaliśmy w małej wiosce Ivan Dolac. Owszem, plaża główna była zatłoczona, ale nie na tyle, żeby nie znaleźć dla siebie miejsca tuż przy samej wodzie… Zawsze je znaleźliśmy. Czasem wystarczyło przejść się kawałek do kolejnych plaż na lewo czy na prawo, by w spokoju poplażować. Na przełomie czerwca i lipca, jak widać było w mojej relacji, na tych bocznych plażach nie było zbyt tłoczno.

Mój mąż stwierdził, że miejscowość jest świetna, aczkolwiek był bardzo zszokowany przejeżdżając przez miejscowość Pitve...

Ogólnie u nas jest tak, że mąż co do wakacji twierdzi: "Rezerwuj co chcesz, ja się dostosuje..." Nie interesuje go zupełnie ani miejsce ani czas. On chce jechać do Chorwacji po to by popływać w czystym Jadranie, pooglądać rybki, powygłupiać się z dziećmi i od czasu do czasu coś zobaczyć… no i oczywiście wleźć na motorówkę. Był trochę w szoku jak przejechaliśmy przez Pitve, które jest dość wąskie :wink: , wjazd na parking pod naszą Slavinką mega wąski, ale miejscowość sama w sobie przypadła mu do gustu. Było tam wszystko, co dla nas potrzebne: lody, 2 bary, 1 restauracja, plaża, ścieżka wzdłuż morza…. No i oczywiście winko u dziadka na górce - tak nazywaliśmy miejsce zakupu trunku :oczko_usmiech: To winko zdecydowanie przypadło nam do gustu i był to numer 1 - Bogdanuša, bardzo nam smakowało. Być może trochę brakowało sklepu, ale tuż przy naszym apartmanie był sklep z pamiątkami (chyba dokładnie on był pod apartamentami dr. Kokosa) i tam stała lodówka, gdzie można było kupić zimne piwo i w zasięgu kilku kroków 2 bary gdzie piwa również nie brakowało :oczko_usmiech:

Trochę mi zabrakło czasu, bo ja lubię pospacerować po najbliższej okolicy, zobaczyć co jest za kolejnym zakrętem, co jest za kolejną plażą, czy kamolcami. Trochę mój mąż też był w szoku tych wszystkich „wąskości”. Sam z własnej winy nie był na to przygotowany, bo nigdy nie wnikał w moje plany wakacyjne. Teraz ma nauczkę :mrgreen: Co prawda sam ostatnio mówił, że wrócimy na ten "mój" Hvar, więc może za rok…

Żałuję, że w ciągu tych moich 10-ciu dni na Hvarze nie zobaczyłam tego, co miałam w planach, ale z drugiej strony gdybym chciała zrealizować cały plan, to musielibyśmy non stop w aucie siedzieć i nawet nie mieć dla siebie chwili relaksu, bo przecież trzeba byłoby się za chwilę w kolejne miejsce przenosić….

Zostało coś na kolejne lata...

Z drugiej strony nasza córcia miała niewiele ponad 2,5 roku, więc takie dzieciaki też mają swoje prawa… Oczywiście wszystko byłoby ok, gdyby nie bolący brzuszek przez pierwsze pare dni, ale to też wpłynęło na jakiekolwiek wyjazdy czy zwiedzanie. Jasne, nie robiliśmy z tego jakiegoś większego problemu, bo pewnie to zmiana klimatu i otoczenia na to wpłynęła… ale jednak uniemożliwiło nam to jakiś ruch na wyspie.

Wiem, że i z młodszymi szkrabami ludzie podróżują i zwiedzają, może się męczą, może nie, ale nasza mała była pierwszy raz w Cro jak miała 10 m-cy i oczywiście nie żałujemy, że wtedy pojechaliśmy, ale każde zwiedzanie to była dla niej męczarnia… Gorąco i duszno… Ale z roku na rok jest co raz lepiej i myślę, że w kolejnych latach będzie jeszcze fajniej...

W tym roku jedziemy z przyjaciółmi, których na wyjazd do Chorwacji namawialiśmy już bardzo długo… Niestety nie mogli się zdecydować, ponieważ ich synek miał problemy przy porodzie i urodził się z uszkodzą rączką… dokładnie z uszkodzonym splotem barkowym… Ciągłe rehabilitacje, wizyty u lekarza… nie dali rady. Teraz po czasie okazało się, że właśnie dzięki tym rehabilitacjom, dziecko tą rączką rusza i jest w miarę sprawna. Oczywiście nie jest to stuprocentowa sprawność, ale dzięki poświęceniu matki, rehabilitowaniu rączki kilkanaście razy dziennie, nie jest wymagana operacja i w końcu teraz "odżyli". Bardzo chcą w tym roku jechać z nami i zobaczyć ten piękny kraj na własne oczy.

Nie jest tajemnicą, że w roku 2019 jedziemy ponownie do Tucepi… na Makarską Rivierę. Trochę biłam się z myślami gdzie jechać, bo jak wspomniałam jedziemy z przyjaciółmi, trochę mieli przejść z tym swoim maluszkiem, więc jeśli chcą wybrać się do Cro i być zadowolonym, to MR będzie jak znalazł :wink: Ale my też mamy tam jeszcze kilka punktów do nadrobienia, więc dobrze się składa.

Do tej pory stacjonując cały czas na lądzie, to Makarska Riviera była moim miejscem westchnień… Piękna, majestatyczna, to nic że przereklamowana, ale teraz jedziemy na przełomie czerwca i lipca… Mamy apartament przy samej wodzie nieco na uboczu Tučepi, więc myślę, że nie będzie najgorzej.

Jak się możecie domyślać teraz to Hvar jest moim numerem 1 i z pewnością tam wrócę…

Sorry za przydługie pisanie, ale chyba napisałam wszystko, co mi się nasuwa na myśl…

Dziękuję Wam wszystkim za obecność w mojej relacji. Pozdrawiam wszystkich ze spotkania w Kokocie i wszystkich forumowiczów. :papa: :papa:

Na koniec wrzucę linki do moich poprzednich relacji. Może ktoś będzie ciekaw jak wyglądały nasze poprzednie pobyty:
2012
2013
2014
2016
2017
lotnikwsk
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2172
Dołączył(a): 21.09.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) lotnikwsk » 28.02.2019 19:25

Jak długie zakończenie, to ja krótko :mrgreen:
Dzięki :papa:
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11263
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 28.02.2019 19:56

:papa:
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5736
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 28.02.2019 21:43

O popatrz, ja na 8 wyjazdów ani razu nie trafiłam na komary a przecież zawsze mieszkam na kempingu (raz na jachcie) Ostatnio mieszkaliśmy właśnie w Jelsie, może na swój teren ;) im starczyło oprysku :mrgreen:
Wprawdzie Tomka coś pocięło ale tylko jego z naszej 5ki, ale to nie były komary. W miejscach ugryzień pojawiał się bąbel wielkości fasoli wypełniony surowicą, która potem się sączyła. Brzydko to wyglądało i długo się goiło.

Kiedy Wy już płynęliście promem, ja jeszcze smacznie spałam. Super wschód słońca uchwyciłaś :)

Pasażerów chyba nie było wielu o tej porze, nie chciał mąż pospać wygodnie na kanapach? Albo na świeżym powietrzu na górnym pokładzie? Trochę się zdziwiłam, że nikt go z auta nie wygonił, bo w czasie rejsu raczej nie można w aucie przebywać.

Fajnie, że już macie plany na kolejny crourlop :) Życzę Wam cudownych nadchodzących wakacji :)
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101313
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 28.02.2019 22:33

gusia-s napisał(a):O popatrz, ja na 8 wyjazdów ani razu nie trafiłam na komary a przecież zawsze mieszkam na kempingu ...

Komary lubią wilgoć, jeśli gospodarz ma przy domu z kwaterami ogródek i podlewa, komary mogą się pojawiać.
Na kempingach jest mniej wilgoci - 10 pobytów w CRO pod namiotem, komarzyca mnie nie ugryzła.
ZytaS
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1536
Dołączył(a): 08.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ZytaS » 28.02.2019 22:36

Janusz Bajcer napisał(a):
gusia-s napisał(a):O popatrz, ja na 8 wyjazdów ani razu nie trafiłam na komary a przecież zawsze mieszkam na kempingu ...

Komary lubią wilgoć, jeśli gospodarz ma przy domu z kwaterami ogródek i podlewa, komary mogą się pojawiać.
Na kempingach jest mniej wilgoci - 10 pobytów w CRO pod namiotem, komarzyca mnie nie ugryzła.

Zawsze co złego to komarzyce :oczko_usmiech: a Pan komar :?: :mrgreen:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101313
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 28.02.2019 22:41

Pan Komar nie gryzie.
Komarzyca tak, bo potrzebuje krwi.

http://thefad.pl/aktualnosci/dlaczego-i ... ca-komara/

:oczko_usmiech:

Obrazek
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12430
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 28.02.2019 22:46

Agata, wielkie dzięki za piękną relację! Nie dziwię się, że Hvar jest Twoim numerem 1. Musimy tam wrócić... :D
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15159
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 28.02.2019 22:56

Agatko , jeszcze nigdy moje wczasy nie były na tyle długie , żebym mógł zrealizować wszystkie plany , zobaczyć wszystkie wakacyjne atrakcje :mrgreen: i dobrze bo przecież musi coś zostać na następną razę do eksplorowania . . .
Fajnie , że macie już ustalone plany na najbliższe wakacje . Makarska Riviera to piękny rejon Chorwacji , a Tucepi jest bardzo dobrym miejscem na bazę wypadową , więc i tegoroczne wakacje z pewnością będą nie mniej udane 8)
Dziękuję za tą relację i czekam na kolejną


Pozdrawiam
Piotr
ZytaS
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1536
Dołączył(a): 08.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) ZytaS » 28.02.2019 23:11

Janusz Bajcer napisał(a):Pan Komar nie gryzie.
Komarzyca tak, bo potrzebuje krwi.

http://thefad.pl/aktualnosci/dlaczego-i ... ca-komara/

:oczko_usmiech:

Obrazek

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Zdjęcie Agatki z wcześniejszej relacji:
file.jpg

Jak widać "komarzyce" mieszają krew z alkoholem :wink: a na dodatek "zawsze bardziej swędzi miejsce po komarze niedopitym, niż po sytym", a więc do dna i na zdrowie :oczko_usmiech: :papa:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Na wyspie lawendą i winem słynącej - Hvar 2018 - strona 34
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019