napisał(a) AdamSz » 12.11.2011 12:41
przerobienie Mazur na Krupówki
W długi weekend majowy zrobiliśmy sobie parę zamków w Słowacji i Tarzańską Pętlę. Ostatnim akcentem miał być Zakopiec. Dawno nie widzieliśmy go poza zimą. Pierwsze wrażanie - szok. ... Tłumy łażące bezwładnie i depczące się. Las głów (wiekszość w jednorazowych pelerynkach, bo mżyło). Pełny eklektyzm - budy, knajpy, karuzele, ładne stare domy, centra handlowe, automaty do gier, chamskie szyldy i reklamy, kebaby, oscypki, etc wszystko w opakowaniu wrzaskiliwej muzyki, "zapachów", krzyków, ciemnych chmór i mżawki. ..... Nie będę tu dawał porównań do słowackiej strony Tatr, bom patriota

..... Zrobiliśmy dwa kółka i daliśmy długą do domu. ..... I chyba jacyś bogowie nad nami czuwali, bo na drugi dzień sypnęło tam śniegiem (maj), zrobił się paniczny odwrót, zakorkowana zakopianka i te rzeczy. Ale ja już to oglądałem w TV bez żalu
.......................
A co do innych tzw górskich kurortów latem, to jest OK, sielsko, kulturka. Tylko ten Zakopiec jakiś taki ....
......................
A co do Mazur, to teraz są chyba passe (modne jedynie weekendowo). Ale to jest wyspecjalizowana grupa, stary zatwardziały elektorat. Żeglarze i fani innych zabawek wodnych. Właściciele działek i domów letniskowych. Poza tym trochę zatwardziałych fanów i przypadkowych turystów. Trochę miejscowych tapla się w jeziorach i to wszystko. No i jeszcze trochę starych Niemców (w upatrzonych enklawkach), którzy są mile widziani (i dobrze). ... Ale średno statystyczny Jan Kowalski na Mazury nie jeździ. Nuda, nie ma się czym chwalić po wakacjach. I niech tam ....
