Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Lumbarda - inaczej niż zwykle

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Pasjonat Chorwacji
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 894
Dołączył(a): 25.01.2011
Lumbarda - inaczej niż zwykle

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pasjonat Chorwacji » 10.02.2011 18:58

Droga do Lumbardy - z przygodami i autem w roli głównej :)

To był inny pobyt w Chorwacji, zupełnie inny od innych moich pobytów... Przez problemy z samochodem.

10 lipca 2009 rok; godz. 3.00
To dzień, na który czekałem tak długo!
Po dniu pakowania "Wszystkich Najpotrzebniejszych Rzeczy" :wink: , po nieprzespanej z emocji nocy, w końcu ruszam! Chorwacja czeka! Rok wcześniej byłem w szerszym gronie na Virze. Tym razem mam jechać jako jedyny kierowca. To fantastyczne uczucie usiąść jeszcze przed świtem za kierownicą, zapakowanego do granic możliwości Focusika (w środku poza mną, żonka i dwójka dzieciaków z tyłu, a między nimi i w bagażniku mnóstwo bagaży ) i mieć w perspektywie do przejechania ponad 1,2 tys. km :D Bajka! Uwielbiam to.
Ustawiłem GPS i w drogę. Jest już szarówka, dzień zaraz się zacznie. Mój wymarzony dzień - jeszcze dziś mam być w Chorwacji!!!!
Zgodnie z planem - miejscem docelowym jest Lumbarda na Wyspie Korcula. Przeprawa promowa z Ploce do Trpanij, później przejazd przez Peljesac do Orebica i stąd już prom do Korculi. W planie tym, na początku, był też jeden nocleg - w Sibeniku, ponieważ naczytałem się wcześniej, że kolejki do promów są w sezonie ogromne. Takie były plany, ale podczas rezerwowania tego noclegu doszło do drobnego nieporozumienia :? W jego efekcie miałem dwa pośrednie noclegi a nie jeden - pierwszy w Sukosanie, drugi w Sibeniku.

Tradycyjnie z Częstochowy jadę przez Cieszyn. Właściwie to nie zawracałem sobie głowy tym, by jakoś dokładnie zaplanować całą drogę, zawierzyłem głosowi Hołowczyca z mojego GPSa. Mijały kilometry. Już przed Katowicami zaczęło padać :( Mijałem kolejne miasta i padało coraz mocniej. W Czechach niebo było już pokryte grubą warstwą chmur i spadały z niego gęste kropy deszczu.
Poza winietą czeską musiałem kupić słowacką, bo GPS poprowadził mnie na Bratysławę. Ale cóż znaczy 9 EUR, gdy w planach moja ulubiona Chorwacja!
Mijają godziny, moje towarzystwo śpi w najlepsze, ciągle pada. Muzyczka się sączy, deszcz stuka w szyby i dach, a ja już myślami jestem na miejscu; już wkładam maskę na oczy i nurkuję. I oczywiście wyławiam pełne dłonie cudownych muszli. W mych myślach jest oczywiście pięknie i słonecznie, a w rzeczywistości wycieraczki już nie nastarczają z odprowadzeniem wody.
Teraz Austria i kolejna winietka :cry:
Do Grazu droga była ok., GPS spisywał się dobrze, rodzinka chrapała w aucie zmęczona drogą. Tuż przed Grazem usłyszałem podejrzane stuki w tyle samochodu. Przejechałem jeszcze kawałek, wsłuchując się w stuki, zastanawiając się co to może być? I to był, jak się później okazało, duży błąd. Zjechałem na parking, leje jak z cebra. Wyszedłem z autka i zobaczyłem, że złapałem gumę w prawym, tylnym kole :x . Masakra! Przecież koło w Focusie kombiku jest na samym dole i wszystko to co tak dokładnie układałem i upychałem jeszcze w domu muszę teraz wyjąć! A to wszystko w strugach deszczu… Żeby wszystko nie przemokło musiałem z bagażnika przenosić wszystko do tyłu, a dzieciaki musiałem postawić na parkingu pod parasolem i do roboty!
Daruję Wam już opisy co się działo i co mówiłem, gdy przemoknięty w końcu odkręciłem oporne śruby, a koło ani drgnęło, bo było zapieczone dokładnie…. Po kilkudziesięciu kopnięciach w zapieczone koło, zdejmowaniu uszkodzonego, wkładaniu zapasu, dokręcaniu śrub; po 20 minutach układania rzeczy w bagażniku (chyba się w międzyczasie rozmnożyły, bo spora ich część musiała wyładować w środku, już nie między dziećmi, ale dosłownie wszędzie) w końcu wyruszyłem dalej, tym razem w poszukiwaniu wulkanizatora. Musiałem mieć zapas - czułem, że moje "szczęście" nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.
Zjechałem z autostrady.
Powiedzcie jak to jest?! Gdy jedzie się gdzieś w pełni sprawnym samochodem, to przy drodze bez końca spotyka się warsztaty samochodowe, wulkanizatorów i wszystko to, co w danej sytuacji jest nam zupełnie niepotrzebne. Spróbujcie jednak znaleźć wulkanizatora właśnie wtedy, gdy go potrzebujecie!
Zmarnowałem mnóstwo czasu, ale w końcu, na obrzeżu Grazu znalazłem serwis opon. Słowo, które usłyszałem od speca, gdy pokazałem mu przebitą oponę - "kaputt" zabrzmiało jak wyrok dla mojego portfela - nowa opona i przełożenie koła - ponad 130 EUR (a myślałem, że 500 EUR wystarczy mi na cały pobyt)! Gdybym wcześniej się zatrzymał...
Po wymianie opony, ułożyłem bagaże tak by w środku dało się wytrzymać i dalej w drogę. Deszcz nie ustawał, ale byłem coraz bliżej Chorwacji i tylko to się liczyło. Tylko moje nadzieje na 14godzinną podróż oddalały się, dochodziła 14ta, byłem od 11tu godzin w drodze, a tu dopiero Austria!!!
I jeszcze ten deszcz.... Humory nie dopisywały. Było po prostu mokro i zimno. Temperatura nie przekraczała 18 stopni, więc jak na lipiec to natura mogła się bardziej postarać!
Po Austrii - Słowenia i 30 EUR za prawo przejazdu niewielkim odcinkiem autostrady. Ale cóż, Hołowczycu mój kochany, Ty jedyny w tym samochodzie jeszcze się do mnie odzywasz (cóż, że z GPSa) - prowadź do upragnionego celu!
Słowenia też minęła pod znakiem deszczu. W życiu bym nie uwierzył, że w Chorwacji też będzie padało!!! A jednak...
Po przekroczeniu granicy niewiele się zmieniło, leje. Wyobraźcie sobie od 14 godzin w deszczu... Podłamka na maxa!
Jednak wraz z mijającymi kilometrami deszczu coraz mniej, za Karlovacem niebo zaczęło się rozjaśniać. Miałem nadzieję, że moja ulubiona Chorwacja nie zawiedzie mnie!
Przed wjazdem do tunelu Sveti Rok już nie padało, ale niebo dalej było zasnute chmurami i było chłodno. Ale przecież Chorwacja to kraina cudów :D Z drugiej strony tunelu był już inny świat! To była moja Chorwacja! Na niebie były już tylko porozrywane chmury, a między nimi mocno świeciło słońce, słoneczko, słoniuńko... Temperatura szybko wzrastała. Poczułem się wtedy jakby mnie ktoś z ciemnej nory wypuścił!
Przy wjeździe do Primosten było już prawie 25 stopni i pomimo nadchodzącego wieczoru wciąż miło świeciło słońce.
Ze znalezieniem naszego noclegu tez był mały problem, bo mieliśmy wynajęty domek na obrzeżach Primosten. Ale o 19tej byliśmy u siebie w pokoju.
Byłem skonany, szczególnie po wniesieniu toreb z najpotrzebniejszymi rzeczami. Później, gdy popatrzyłem przez okno i zobaczyłem sosny, palmy, czerwone dachy, białe ściany domów a w oddali odeszło w niepamięć. W końcu byłem w Chorwacji...

Obrazek

Zrobiliśmy kawę, zjedliśmy ciastka i kanapki z drogi i poszliśmy na wieczorny spacer wzdłuż brzegu. Fajnie jest znów iść skalistym brzegiem, czuć ciepły powiew wiatru, słuchać plusku fal...
O tej porze, w tym miejscu było zaskakująco pusto.
Pewnie nie muszę Wam mówić, ale za ten powiew ciepłego wiatru, za żwirek pod stopami, za widok turkusowego morza - przezroczystego i czystego jak myśli o Chorwacji, za widok palm, ciepło i świadomość, że właśnie rozpoczynam swój urlop - mógłbym dwie takie drogi przebyć :P

Obrazek

Chodziliśmy tak bez celu, delektując się tym spokojem. Patrzyliśmy na ludzi łowiących ryby, na stare łódeczki, zmęczone swym trwaniem jak ja - drogą do Chorwacji :)

Obrazek

Obrazek

Byłem w Raju. A jeszcze miałem perspektywę wyjazdu na Korculę, o której naczytałem się wcześniej wiele a oczekiwałem od niej jeszcze więcej. Po zachodzie słońca wróciliśmy do pokoju.
Potem jeszcze Harnaś na tarasie domku, a w tle cykady starały się zagłuszyć wszystko wokół. Zimne piwo, ciepły wieczór i muzyka cykad pozwoliły odpocząć i nabrać zapału do drogi, jutro podróż do Sibenika :D

c.d.n.
andrzej.k
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 613
Dołączył(a): 18.01.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) andrzej.k » 10.02.2011 19:05

zima, nudy, zapisuje sie na czytanko
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4123
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 10.02.2011 19:51

Ja się zdecydowanie na ciąg dalszy piszę :)
agniecha0103
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 541
Dołączył(a): 30.01.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) agniecha0103 » 10.02.2011 20:03

Będę tu zaglądać....
Pozdrawiam Agniecha.
majeczka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3552
Dołączył(a): 04.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) majeczka » 10.02.2011 20:11

... również wykupię miejscówkę :D
Pasjonat Chorwacji
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 894
Dołączył(a): 25.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pasjonat Chorwacji » 10.02.2011 20:26

Dzięki Wam wszystkim za miłe słowa. Obawiałem się komentarzy :) Zatem biorę się do opisywania kolejnych dni. To nie był bezproblemowy wyjazd :D
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8204
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 10.02.2011 20:32

Ja też zasiadam w czytelni zwłaszcza, że sami foczką jedziemy w tym roku do cro :D
Mąż obstawiał cewkę, ale to tylko koło na szczęście
andrzej.k
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 613
Dołączył(a): 18.01.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) andrzej.k » 10.02.2011 20:39

Pasjonat Chorwacji napisał(a): To nie był bezproblemowy wyjazd :D


maly nadzieje ze nic gorszego nie bylo :(
Pasjonat Chorwacji
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 894
Dołączył(a): 25.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pasjonat Chorwacji » 10.02.2011 21:22

11 lipca 2009 roku - przejazd do Sibenika.

Pierwsza noc w Chorwacji minęła bardzo szybko. Poranne śniadanie na tarasie, potem kawa i już było grubo po 10tej. Pora było się zbierać, więc w drogę.
Mimo, że trasa przez autostradę była dalsza, to pojechaliśmy właśnie nią (A1). Mijaliśmy piękne miejsca, mieliśmy czasem nieco księżycowe widoki za oknem, gdy skaliste pagórki sięgające po horyzont z rzadka tylko porośnięte były roslinami , aż dojechaliśmy do parkingu przy moście nad rzeką Krka. Mimo, że o zmęczeniu nie było jeszcze mowy, to postój w tak pięknym miejscu był obowiązkowy!
Zobaczcie sami:

Obrazek

Obrazek

Taka jest właśnie moja Chorwacja, nawet jadąc drogą, nie szukając specjalnie takich miejsc, można natknąć się na takie "perełki". Kolor wody, błękit nieba, gorące promienie słońca sprawiły, że po wczorajszych przejściach w pamięci nie pozostało prawie nic. Nie umiem opisać tego, co się wówczas czuje - człowiek się cieszy, że jest tu gdzie jest.
Mógłbym tak siedzieć i gapić się w nieskończoność:

Obrazek

Skradin prezentuje się wyśmienicie:

Obrazek

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, zjedliśmy pyszne lody, pooglądaliśmy sklepiki na parkingu. Niesamowite były gruszki umieszczone w butelkach zalane alkoholem. Zastanawialiśmy się, w jaki sposób duża gruszka znalazła się w butelce, której wlot jest tak wąski?! Sprzedawca wytłumaczył nam, że malutkie gruszki, jeszcze na drzewach, są umieszczane w butelkach i w nich sobie rosną. Potem są zalewane alkoholem i poddawane obróbce. Niesamowite!
Pora jechać. Tym bardziej, że wymyśliliśmy sobie plan na popołudnie - wypad z Sybenika do Trogiru.
W Sibeniku byliśmy przed 14tą. Tym razem mieliśmy śliczny apartament tuż przy morzu. A widok z okna - bajka. Zobaczcie sami:

Obrazek

Oto adresy tego miejsca:
http://www.zlatna-ribica.hr/
http://www.booking.com/hotel/hr/pansion ... ca.pl.html

Położenie tego obiektu, było wręcz wymarzone - tuż przy morzu, z widokiem na wyspę Krapanj, na dole sympatyczna restauracyjka a w niej wiele gatunków win, w tym wina z własnej winnicy (z Donje Polje), a od niej prowadził deptak wzdłuż brzegu. Aż nie chciało się jechać stąd.

Obrazek

I znów można by usiąść i patrzeć, ale przecież Trogir czeka. Przyniosłem torbę z samochodu, szybki prysznic, jakieś papu i w drogę. Przyrosnę chyba do tej kierownicy :lol:
W Trogirze byliśmy przed 16tą. Droga była absolutnie przepiękna! Podróżowanie autostradą ma swoje plusy, szybciej można się przenieść z miejsca na miejsce, ale widoki ze starej Jadranskiej magistrali są niezapomniane. Dla samych tych widoków warto pocierpieć, zatrzymując się czasem w korku podczas przejazdu przez kolejne miasteczko.
O Trogirze napisano już tyle, że ja nic nie będę pisał, poza tym, że jest to chyba najbardziej zatłoczone, najbardziej urokliwe, najbardziej klimatyczne miejsce na Ziemi (w każdym razie dla mnie :) ). Połaziliśmy po wąziutkich uliczkach, zjedliśmy pyszne lody, posiedzieliśmy w porcie, poszliśmy na Ciovo. Zapraszam Was na krótki spacer:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Uwielbiam niespieszne łażenie po wąskich uliczkach starej części Trogiru, gdzie nawet w ciągu dnia można znaleźć zacienione chłodne miejsce, a wieczorem można grzać się ciepłem oddawanym przez mury starych domów złapanym w ciągu dnia. Przyznam, że Trogir wieczorem "smakował" mi najbardziej :)
Ale przecież wszystko co do tej pory, w tym roku zwiedziłem, zobaczyłem w Chorwacji to było wszystko "po drodze", przecież docelowym miejscem ma być Korcula....
Pora wracać do Sibenika, może uda nam się jeszcze wieczorem posiedzieć nad morzem?
Udało się - oto dowód :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po powrocie do domu, na schodach spotkaliśmy nieczęsto spotykanego gościa - gekona. Zdaniem mojego synka - to gekon Ulikowskiego:

Obrazek

Pewnie ma rację, bo gekony to jego pasja.

A jutro - wyjazd, w końcu będziemy na miejscu :D

c.d.n.
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 10.02.2011 21:39

siadam i ja, ciekawe co się we fordzie popsuło.
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10869
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 10.02.2011 21:45

Ja też chętnie poczytam o urlopie z przygodami :)
Zdjęcia już bardzo mi się podobają :D
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14434
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 10.02.2011 22:02

Zdjęcia bardzo fajne 8)

Przygody - to przyprawy w relacjach , dlatego mnie tu nie zabraknie :D



Pozdrawiam
Piotr
Bea.ta
Junior Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 27749
Dołączył(a): 09.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bea.ta » 10.02.2011 22:03

czekam na ciąg dalszy :)
Basiulinek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4399
Dołączył(a): 10.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Basiulinek » 10.02.2011 22:17

Fajny poczatek,sliczne zdjecia i ciekawa relacja :D

Tylko nieciekawe przygody z autkiem. Wiem jaka to nerwowka-w 2002 roku
"wysiadla" nam automatyczna skrzynia biegow. W drodze powrotnej - "na szczescie". Wrocilismy do domu na lawecie :( A koszt urlopu sie podwoil...

Mam nadzieje,ze u Was az tak zle nie bylo :wink:

Pozdrawiam i oczywiscie dopisuje sie do listy "czytaczy"
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4123
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 10.02.2011 22:19

Stanowczo żądam lipca. Ja chcę już znów tam być.
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Lumbarda - inaczej niż zwykle
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018