Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

LOST in Losinj

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3716
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 05.11.2016 22:31

elka21 napisał(a):
CROberto napisał(a):to był czyściec-w przenośni i dosłownie... :wink:


To, aż tak ci wyczyścili portfel :?:

Psychiczny i finansowy... :cry:
CROberto napisał(a):
Normalnie gdyby nie bariera językowa ,to zrobiłbym mu gratisowe "nauki przedmałżeńskie"... :mrgreen:
elka21 napisał(a):To po tym, co zobaczyłeś, myślałeś, że on nie wiedział, co i jak 8O :oczko_usmiech:

Facet jeszcze przed ślubem,a już wychędożonyosobowo( przepraszam zagubiony) :mrgreen: ,że musi z narzeczoną konsultować ,czy może wziąć dwa dni urlopu... 8O
Moglibyśmy ubić taki interes-On by mi naprawił auto,a ja bym mu naprawił życie... :mrgreen:

CROberto napisał(a):
Wypytuję go czy ma jeszcze jakiś urlop :?:
elka21 napisał(a):Chętnie zabrałbyś go w dalszą trasę, jako swojego serwismana :mrgreen: :papa:

Nie zabrałbym.... :roll:ł byłpszystojniejszyodemnie... :mrgreen: :oczko_usmiech:
Stasiek18
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 857
Dołączył(a): 05.04.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Stasiek18 » 06.11.2016 00:18

Ja pierdzielę,ale dajesz po jajach :D :D :D :lool:
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3716
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 06.11.2016 18:32

Stasiek18 napisał(a):Ja pierdzielę,ale dajesz po jajach :D :D :D :lool:

:lol:
Ups.....Pszepraszam... :oczko_usmiech:
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2102
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 09.11.2016 11:56

Ale grubo !
Ja bym wymiękł chyba i cofka do dom.
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3716
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 11.11.2016 16:58

kaeres-było grubo -poczytaj dalej...


Przyjechał jeden czekoladowysłowak do pomocy :oczko_usmiech: i zabrali się za robotę... 8)
Kręcę się koło nich z godzinkę...
Widzę, że praca idzie im sprawnie 8) i już nie pierwszy raz robią taką "sekcję zwłok", tudzież transplantację...
Z autem nie wiążę już większych nadziei, poza najbliższymi trzema tysiącami kilometrów... :wink:
Mario po raz nasty zapewnia mnie że dojadę do Croati ...

Mówi:
-Robert, do hotel -relaks...

Nie było mi żal na taxi,bo to nie daleko... :!: ale mam taki zespół niespokojnych nóg ,że taksiarz by mnie wywalił za tupanie w podłogę... :oczko_usmiech:
Cykam te kilka kilometrów pieszo...
Rodzinka siedzi na placu zabaw przy "Nukleonie".
Przenajcudniejsza w swoim spojrzeniu ma troskę i nadzieję - widzę to wyraźnie mimo, że dzieli nas jakieś dziesięć metrów...

Gdy podchodzę -opowiadam jak to wygląda...
Wszystkie przemyślenia i obawy zachowuję dla siebie...
Julka, gdy mnie tylko zobaczyła -wybiega z piaskownicy...
-Tatuś ,jedziemy po obiadku... :?:
-Skarbeczku ,jak dobrze pójdzie ,to po jutrzejszym obiadku...

Oklapnęła mi trochę po tej odpowiedzi,ale czterolatkę łatwo pocieszyć - zabieram ją na lody do sąsiadującego centrum handlowego...
Młody,który z nami wtedy wybrał się na wakacje jest oklapnięty do reszty...
Zresztą 17 lat ,to wiek kulminacji buntu... :mrgreen:
Nastrój ma jak podczas modlitwy przy zwłokach... :mrgreen:
Jak mu o tym mówię- to on odpowiada że trafnie to ująłem - analogia przecież jest... :lol:

Szkoda, że dni w Cro tak mi się nie dłużą, jak te teraz w Słowacji... :wink:
Jakoś dotrwałem do 21 -szej i łapię za telefon...
Mario nie odbiera....
Dzwonię za jakiś czas - znowu nie odbiera... 8O
Jestem bliski tego aby zatruć się Dżonym... :oczko_usmiech:
Po dziesiątej dzwoni - przy telefonie jego dziewczyna.
Oznajmia mi że chłopaki jeszcze pracują -wszystko idzie dobrze-mam jutro czekać na telefon...

Od rana kilka razy biegnę do telefonu...
Za każdym razem jednak dzwonią znajomi z Makarskiej-mówię im że jeszcze nic nie wiem...
Proszę aby byli ze sobą w kontakcie,bo jak każdy z osobna będzie pytał co i jak -to będę musiał wziąć "Chwilówkę" na najbliższy rachunek... :roll: :mrgreen:
Wszystko mnie dziś uwiera...

Słońce za ostre....wilgotność za duża...sprzątaczka na korytarzu nazbyt hałaśliwa...
W gębie ciągle sucho i nie mam apetytu...
Objawy niby jak przez Dżonjego :mrgreen: ale to nie to...
Lękam się na myśl pojechania takim świerzakiem dziewięćset kilometrów tam - i tysiąc trzysta z powrotem...
Już się lękam,a on jeszcze nie zrobiony...

Jest południe -nie mogę się powstrzymać...
Postanawiam że dzwonię do skutku- choćbym miał komórkę przegrzać - bo albo ona ,albo ja... :oczko_usmiech:
Odbiera...
Mówi że jest haraszo- będzie za trzy godziny...
Troszkę się uspokajam - powieka przestaje mi "skakać"... :wink:
Dziś się kończy "darmowe zakwaterowanie" -dziś jedziemy dalej... :D 8)

Jest szesnasta - kręcę się przed wejściem do hotelu od półtorej godziny-jeszcze kto pomyśli że jakiś żigolo jestem :mrgreen:
Łeb też zaraz mi odpadnie -albo go ukręcę od wypatrywania,albo od bólu...
Dochodzi piąta,a jego nie ma -gdy dzwonię włącza się poczta... :x
Nawet miszczu od Zen by poległ...- jakby był na moim miejscu, to harmonię ducha by kształtował do nowego roku....
....Chińskiego.... :mrgreen:
Dobrze, że to były inne czasy od obecnych...
Po moich niespokojnych ruchach, teraz ochrona wezwałaby "antyterrorystów"... :mrgreen:

Z tego całego zdenerwowania przegapiłem wjazd tego złomu po transplantacji...
Mario właśnie zatrzaskuje drzwi i zmierza w moim kierunku-pysk mu się śmieje od ucha do ucha... 8)
Jasne że ma powody...
Skoro wlał w niego życie ,to weźmie kasę - też trochę ryzykował...
Podprowadza mnie do auta-podnosi maskę...
Ogólnie jest małomówny,ale teraz się zapomniał całkowicie -"szeleści" po swojemu jak do swojego... :lol:

W końcu wsiadamy i odwożę go do domu...
Podczas tej krótkiej przejażdżki "furka" jechała normalnie...
Znaczy się wszystko OK.
Trzeba bólić ... :mrgreen:
Patrzymy sobie w oczy - ja się uśmiecham i ścieram wirtualny pot z pod oczu i czoła....
Mario otwiera kajet i pisze rozliczenie -idzie mu to gładko-musiał sobie zrobić próbę generalną z godzinę temu... :mrgreen:
Albo narzeczona na nim przećwiczyła:oczko_usmiech:

Zastrzeżeń nie mam żadnych-wyliczył nawet dwie dychy mniej niż ustaliliśmy... :D porządny gość... 8)
Jego przyszła żona musiała podglądać-gdy forsa przeszła z rąk do rąk -zjawia się... :lol:
Chwilę pogadaliśmy -mówią, że jest im smutno, iż spotkał mnie taki los,a te dwie dychy to dla dzieci na lody...
Sympatyczni ludzie i rzetelni...
Mówią że jakbym kiedyś przejeżdżał to....
Nie dałem im dokończyć-podnoszę obie ręce i mówię że szybciej w Krakowie...
Trnavy raczej już nie odwiedzę...

Spakowaliśmy auto kolejny raz-idę po paszport oraz oddać klucze i chcemy pryskać...
Recepcjonistka mówi mi, że musimy poczekać na potwierdzenie od ubezpieczyciela -w innym wypadku będzie trzeba płacić za pobyt... :?
Straciliśmy godzinę z hakiem -dochodzi ósma...
Wjeżdżamy na autostradę -samopoczucie mam jakbym w boksie wiózł nitroglicerynę... :wink:
Po jakiś 20 km. zauważam, że kontrolka temperatury silnika leży-mnie też to prawie położyło... 8O
Zawracamy...
Wjechałem do Trnavy od innej strony i nie mogę trafić do Maria...
Umówiliśmy się przy Mc Donaldzie...
Jest wystraszony, bo nie wie o co biega - nie potrafił mnie zrozumieć gdy dzwoniłem...
Pokazuję mu kontrolkę -wtedy dopiero się uśmiecha i mówi mi rękami, że musi przełożyć czujnik z kaput motor,bo tego nowego komputer nie widzi...
-Uff...

Wbrew temu co mówiłem-zaliczyłem Trnavę po raz kolejny bardzo szybko... :twisted:
Znowu jesteśmy na autostradzie...
Teraz już odważniej rozpędzam furkę-nawet włączyłem muzykę...
Gdy na piątym biegu,tak ok. 120/h dodaję gazu -czuję delikatne szarpnięcie... 8O
Zmroziło mnie...
Ponawiam próbę -to samo... 8O 8O 8O
Zjeżdżam na pobocze ,podnoszę maskę i świecę latarką -wyciągam i zakładam po kolei kable w.n.
Kolejna próba-teraz przerywa już na czwartym biegu... :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:

Nie ma wyjścia -dzwonię do Mario -na szczęście jest jego oblubienica-dogadaliśmy się, że przyjadą do nas na autostradę...
Są w miarę szybko -teraz on podnosi maskę -bawi się kablami...
Pokazuję mu, że wąż od odmy jest za długi i się zagiął ...
Skrócił go -mówi do swojej połowicy, że to nie miało znaczenia...
Robimy próbę-on jedzie moim autem,ja z jego dziewczyną za nim...
Garujemy jakiś czas ...
Rozglądam się po jego Oplu...
Moje spojrzenie zatrzymuje się na kontrolce paliwa-nie świeci się ,ale wskazówka leży na dnie... :o
Pokazuję palcem - pytam czy zepsuta i tak jest zawsze...
Odpowiada że nie wie -dzwoni...
Dowiadujemy się że dioda zepsuta ,lecz wskazówka zawsze działa...

-Nożesz...ymm...ymmm...ymmm


Zatrzymujemy się na poboczu-Mario stuka z niedowierzaniem w panel u siebie...
Dowiaduję się ,że u mnie wszystko OK. :D moja ślubna to potwierdza...
Nie możemy jednak jechać dalej autostradą ,bo jak się okazuje on nie korzysta z nich i nie ma winietki...
Miał zamiar zjechać pierwszym zjazdem-teraz prosi mnie żebym go pilotował do najbliższej stacji ok. 15 km. do jakieśtamwiochy... :?
Nie mogę mu odmówić -jedziemy razem...
Wyłączyłem radio-w aucie cisza jakby wszyscy posnęli...
Chyba jakaś klątwa nad nami zawisła...
Co to :?: nie można w jednym roku jechać dwa razy na wakacje... :?:
Ściął mnie strach...
W kabinie morale załogi zerowe... :cry:

Po zatankowaniu naprowadzili nas na właściwą drogę-wkrótce tniemy autostradą kolejny raz...
Zdążyłem się lekko zrelaksować i wygodnie wcisnąć w fotel-do Bratysławy już coraz bliżej...
Julka zasnęła ,młody kimie...
T y l k o d l a t e g o n i e w r z a s n ą ł e m...
Francowaty złom znów przerywa...
Żonce szklą się oczy-mówi :
-Wracajmy..
-Wiem ,nie mam wyjścia...
-Naprawmy go i wracajmy do Polski...
-..........

Wleczemy się z powrotem do Trnavy-rozpędzam powoli auto,a następnie lekko muskam gaz-i tak cyklicznie...
Dzwonię w miedzy czasie do Maria, że problem powrócił ...
Wjeżdżamy w rogatki miasta -mam się kierować na stadion-wytrzeszczam zmęczone oczy,a oznakowanie jest marne...
Już jest sporo po północy-znajdujemy się w jakimś ciągu sklepów , i salonów samochodowych...
Zauważam sterczące jupitery stadionowe z lewej strony-cholera ,przejechaliśmy przecznicę...
Przepisowo nie mam jak zawrócić-za długą wysepką wymalowana jest podwójna ciągła...
Jest środek nocy,jestem jedynym użytkownikiem tego odcinka w tym momencie-nie zastanawiam się długo-nawracam jeszcze
na wymalowanej wysepce...

Błąd-mega wielbłąd...

Jeszcze dobrze nie ustawiłem się na pasie jezdni,a w naszej kabinie rozbłysło niebiesko/czerwone światło...
Podjeżdża policja...
Opieram czoło o kierownicę i czekam...
Podszedł policajt -wyluzowany młody gość ...
Mam nieodparte wrażenie, że jest lekko rozbawiony...
Mnie podczas tego zdarzenia opuszcza napięcie....
Doszedłem do takiego punktu żewszystkomiwisi...

Mój Opel, w kolorze butelkowej zieleni, z trumną na dachu i na polskich blachach ewidentnie rzuca się w oczy...
Facet mnie pyta dlaczego jeździmy po mieście od kilku godzin :?:
Streszczam mu naszą "przygodę" związaną z Trnavą...
-Teraz też jedziemy do mechanika-kolejny raz..., gdy przejechałem przecznicę
Wiem ,to było głupie...
Próbuję go wziąć na litość-jeszcze na razie kłamię ,że jestem spłukany -marzymy aby już być w domu...
Pomaga też,gdy z auta wychodzi żona... (ależ się ona do nich uśmiecha... 8O :wink:)

Wzięli dokumenty do radiowozu...

Przychodzą po chwili z wypisanym mandatem...
Widnieje na nim kwota pięćset- drgnąłem lekko, lecz po chwili się uśmiecham do tego sympatycznegogliniarza... :)
To tylko korony... :D
Tylko i aż...
Nie mam ani jednej -jakieś marne grosze wydaliśmy na duperele,gdy myślałem że wyjeżdżamy na dobre... :?
Chcę im dać 10 euro - w 2008 kurs był po trzy złote z haczykiem...
Absolutnie nie wchodzi to w grę-pilotują nas do bankomatu...
Mario w między czasie wydzwania gdzie jesteśmy-po moich nowinach wypowiedział jakieś niezrozumiałe słowo - na pewno to nie było "o mój Boże"... :mrgreen:

Skończyliśmy epizod z policją -jedziemy pod stadion -następnie do Maria na OIOM dla zielonegorupiecia... :twisted:
Mario jak wiecie ma Opla -pracuje w Oplu i ma "warsztat"....
Rupieci widzę tam całe mnóstwo....
Gościu jest zmęczony-rano idzie do pracy -ale to nie przeszkadza mu w zaangażowaniu...
Zobaczył, że mam nie oryginalną cewkę -pyta kiedy montowałem... :?

Cewka padła mi jakieś pół roku temu na trasie z dala od mojej wiochy...
Zamiennik miałem od ręki -na oryginalną musiałbym czekać z tydzień...
To wówczas było moje jedyne auto - nie mogłem czekać...
Mario szuka w szopie -mówi że jak nie znajdzie, to wymontuje od siebie...
Kochany facet... :hearts:
Znalazł oryginalną używkę i montuje ją w dwadzieścia minut-jest już po drugiej w nocy...

Autem przemieszczamy się na próbę po najbliższych ulicach -nic mu nie dolega...
Żegnamy naszego słowackiego przyjaciela...
Mam nadzieję że ostatni raz -bynajmniej w tym roku...
Gdy zostaliśmy sami musimy podjąć decyzję....

Żonka się boi jechać do Chorwacji...
Ja też się boję,ale tego nie mówię...
Co będzie jak zepsuje się gdziekolwiek jeszcze raz-kasy mam na styk ,a karty które wziąłem ze sobą "wyją"... :oczko_usmiech:
Młody też chce wracać-mówi że Majorka z czerwca mu wystarcza...
Julia śpi-zasnęła ze świadomością że obudzi się gdzieś nad morzem-jej w obecnej chwili najbardziej mi żal... :cry:

Obudziła się gdzieś przed Myślenicami
-Tatuś,już nie daleko... :D :?:
-Kochanie,za godzinę będziemy w domu-całą noc psuło nam się auto-musieliśmy wrócić... :cry:
Dzwoniliśmy do cioci i ich Julka też nie będzie się kąpać, bo jest brzydka pogoda...(wtedy chyba jedyny raz ją okłamałem :twisted: )
Julia zapatrzyła się w podsufitkę -nic nie powiedziała-nie było łez...
Wzruszyła mnie- łzy stanęły mi w oczach -zsumowało się wszystko...
Żeby ją rozweselić, obiecałem że po południu pojedziemy do Zoo ...
I tak też zrobiłem...
Wieczorem wysłałem smsa do Trnavy że "szczęśliwie" dotarliśmy do domu... :?

Choć bardzo chciałem, auta szybko nie zmieniłem-jeszcze dwa razy byliśmy nim w Cro...
2009 Brela
Gdy dojechaliśmy napisałem Mario sms że jesteśmy[b]tym
Oplem na wakacjach w Chorwacji...
Był bardzo szczęśliwy -tak nam odpisali...

2010 Istria

Obrazek

Opel skończył na złomie-cewka do końca działała bez zarzutu...[/b]
Ostatnio edytowano 04.12.2016 00:24 przez CROberto, łącznie edytowano 1 raz
elka21
Mistrzyni Euro 2016
Posty: 6271
Dołączył(a): 20.08.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) elka21 » 11.11.2016 17:41

No to mieliście przygodę życia 8O .
Podziwiam Ciebie, i Twoją przenajcudniejszą :wink: , ja bym chyba ocipiała :oczko_usmiech: , życzę tylko udanych wyjazdów i powrotów :papa:
dr.kokos
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 637
Dołączył(a): 19.03.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) dr.kokos » 11.11.2016 19:24

... się kurde spociłem jak czytałem... już sobie wyobrażam to wk.......e 8O
anakin
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 30041
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 11.11.2016 21:21

Ta Astra tak Ci jaja wybrała?
Swoją drogą to podziwiam, że mimo tego jeszcze dwa razy się zdecydowałeś ( moje "auto" na Ce po pierwszym razie wylądowało na złomie)... :evil:
te kiero
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8571
Dołączył(a): 27.08.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) te kiero » 11.11.2016 22:37

Przeżycie niesamowite, wywaliłbym dziada po powrocie... chyba z rok bym przeżywał, a żona autem już by się chyba nie wybrała nigdy nad Jadran;
czasem zdarzają się bardzo życzliwi, super empatyczni ludzie, którzy są dla nas całkiem obcy
mervik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6603
Dołączył(a): 03.11.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) mervik » 11.11.2016 23:28

anakin napisał(a):Ta Astra tak Ci jaja wybrała?
Swoją drogą to podziwiam, że mimo tego jeszcze dwa razy się zdecydowałeś ( moje "auto" na Ce po pierwszym razie wylądowało na złomie)... :evil:


...jakby przyjechał na lawecie...to by zezłomował ...a że tyle kasiory wybulił ...to pojechał do CRO w ramach rekompensaty :wink:




..a co z tym mechanikiem co zostawił tą starą rolkę :roll:
..odwiedził oddział chirurgii szczękowo-twarzowej :mrgreen:
CROberto
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3716
Dołączył(a): 03.02.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) CROberto » 13.11.2016 23:43

elka21 napisał(a):No to mieliście przygodę życia 8O .
Podziwiam Ciebie, i Twoją przenajcudniejszą :wink: , ja bym chyba ocipiała :oczko_usmiech:

No ....można było mieć "odmienne stany świadomości"... :mrgreen:
Pozdrav :smo:
dr.kokos napisał(a):...się kurde spociłem jak czytałem...już sobie wyobrażam to wk.......e 8O

doktorku...się spociłem jak pisałem... :oczko_usmiech: uwierz że tylko sobie wyobrażasz że... sobie wyobrażasz... :mrgreen:
anakin napisał(a):Ta Astra tak Ci jaj wybrała ?
Swoją drogą to podziwiam,że mimo tego jeszcze dwa razy się zdecydowałeś

Mogłem zaryzykować i pojechać do Cro,albo nie ryzykować i pojechać do Kro.......toszyna... :oczko_usmiech:
Forsę utopiłem w chatę i zbieranie na furkę trochę mi się zeszło... :roll: wybierałem się jeszcze trzeci raz,ale grandfamilia się nie zgodziła i pożyczyli mi sympatycznego volviaka... :D
Btw.
Opowiedział byś coś o tym sprzęcie na Ce - to takie oczyszczające... :oczko_usmiech: (może by tak założyć wątek- W drodze -samochodowe perypetie na wakacjach :?:
Moja historia była by pierwsza...)
te kiero napisał(a):Przeżycie niesamowite,wywaliłbym dziada po powrocie...chyba z rok bym przeżywał,a żona autem już by się chyba nie wybrała nigdy nad Jadran ;czasem zdarzająsię bardzo życzliwi,super empatyczni ludzie,którzy są dla nas całkiem obcy

Jakbym miał drugie -jakiekolwiek....to nie wiem ,czy bym go naprawiał...
A tak poza tym musiałbym liczyć ,że sąsiad pożyczy mi kulawego konia... :oczko_usmiech:
Z Mariem miałem wielkiego farta-cudowny chłopak -nie wiem czy ktoś go kiedyś "przebije".
Choć wolę tego nie sprawdzać... :idea:

btw.
Ja do dziś przeżywam... :(
Przy każdym wyjeździe czuję się, jakbym grał w rosyjską ruletkę [/quote]
mervik napisał(a):...jakby przyjechał na lawecie...to by zezłomował...a że tyle kasiory wybulił ...to pojechał do Cro w ramach rekompensaty :wink:

a co z tym mechanikiem co zostawił tą starą rolkę :roll:
...odwiedził oddział chirurgii szczękowo -twarzowej :mrgreen:


Jeszcze z dziesięć razy pojadę i w całokształcie kosztów się rozpłynie... :oczko_usmiech:
Mechanik...hmm...
Zmienił telefon...
....potem był na wakacjach...
Ilekroć byłem w jego warsztacie przy domu,to zastałem tylko pracowników... :twisted:
Potem założył wideo domofon...

Btw.
Na początku miałem takie wizje ,że o chirurgię szczękową by błagał... :oczko_usmiech:
W sumie to nic mu nie mogłem zrobić...
Bebechy auta zostały w Słowacji,nie miałem także żadnego kwitu za "usługę"...
Zero dowodów na jego fuszerkę ...
Ze dwa lata temu nasze oczy się skrzyżowały na jakimś wsiofestynie-szybko zniknął w tłumie...
anakin
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 30041
Dołączył(a): 11.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) anakin » 14.11.2016 11:52

CROberto napisał(a):Opowiedział byś coś o tym sprzęcie na Ce - to takie oczyszczające... :oczko_usmiech: (może by tak założyć wątek- W drodze -samochodowe perypetie na wakacjach :?:

Oj tak, bardzo oczyszczające........portfel qrwa! :evil:
Habanero
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4534
Dołączył(a): 14.09.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Habanero » 14.11.2016 20:47

CROberto napisał(a):Obudziła się gdzieś przed Myślenicami
-Tatuś,już nie daleko...
-Kochanie,za godzinę będziemy w domu-całą noc psuło nam się auto-musieliśmy wrócić...
Dzwoniliśmy do cioci i ich Julka też nie będzie się kąpać, bo jest brzydka pogoda...(wtedy chyba jedyny raz ją okłamałem )
Julia zapatrzyła się w podsufitkę -nic nie powiedziała-nie było łez...
Wzruszyła mnie- łzy stanęły mi w oczach -zsumowało się wszystko...
Żeby ją rozweselić, obiecałem że po południu pojedziemy do Zoo ...
I tak też zrobiłem...

Kurcze, ten fragment mnie rozwalił :( . Pięknie to opisałeś.
Walczyłeś do końca. Nieraz tak jest, że wszystkie gwiazdy na niebie mówią - zmień decyzję, odpuść.
Może w tym wszystkim był jakiś głębszy sens :?: Gratuluję zimnej krwi, nie wiem jak ja zachowałbym się w takiej sytuacji 8O
mervik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6603
Dołączył(a): 03.11.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) mervik » 15.11.2016 18:59

anakin napisał(a):
CROberto napisał(a):Opowiedział byś coś o tym sprzęcie na Ce - to takie oczyszczające... :oczko_usmiech: (może by tak założyć wątek- W drodze -samochodowe perypetie na wakacjach :?:

Oj tak, bardzo oczyszczające........portfel qrwa! :evil:


...musiał Tobie przyciągnąć wspomnienia z cytrynką :roll:
kaeres
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2102
Dołączył(a): 11.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaeres » 16.11.2016 16:27

Jednak do dom :/
Widziałem nowe merce na lawecie więc nie ma reguły.
Najważniejsze to chociaż ubezpieczenie typu hotel i odwózka pod niego w środku nocy.
Koszta naprawy to już niestety nie poziom w PL.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
LOST in Losinj - strona 27
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019