… A PO BURZY… MAGICZNY STARI GRAD.
24.08.2013 r.Nie lubię burz. Gdy wczesnym rankiem słyszę odbijające się echem wśród skał potężne grzmoty, w mej głowie natychmiast zapala się czerwone światełko bijące na alarm – czas schować głowę pod poduszkę i przykryć się kołdrą

Tu jednak jest to znacznie utrudnione z racji… Braku kołdry.
Tak więc leżę nieruchomo wsłuchana w dźwięki dochodzące z zewnątrz, przerywane raz po raz równym spokojnym chrapaniem mego M. i psa wtulonego w jego poduszkę. Tacy to pożyją!
Kiedy na zewnątrz Matka Natura kończy swój spektakl, my wyznaczamy cel:
STARI GRAD. Tym razem nie chcemy „tylko” powłóczyć się ukochanymi uliczkami w których czas, jakby się zatrzymał. Tym razem chcemy zatrzymać „siebie w kadrze”. Jako że w aucie podróżowała z nami suknia ślubna i garnitur mego M. – nawiasem mówiąc kosztem podręcznej jednostki pływającej, turystycznej lodówki, materaca do pływania etc.

– żal byłoby ich nie wykorzystać.
Kiedy pierwszy raz trafiliśmy na Hvar – wiedziałam, że to właśnie Stari Grad jest idealnym miejscem na kilka ujęć w stylu „młodzi, piękni i zaraz po ślubie”. No może z tym piękni – to się zagalopowałam

Tak więc ku realizacji marzenia, wybiegam wesoło w klapkach i… doznaję olśnienia. No tak – padało

Jak padało, to jest mokro. Jak jest mokro, to… Już widzę siebie śmigającą z długim trenem romantycznymi uliczkami w moich czerwonych kaloszach. STOP! Zostały w domu. Odpada.
Nie ma kaloszków – nie ma sesji. Sesję na dziś postanawiamy więc odpuścić i po prostu odwiedzić magiczne zakątki Starego Miasta.
Jedno z moich ukochanych miejsc w SG:


I jeszcze z 2010 r., w HDR:

Nie martwcie się, będą też inne uliczki i detale






























W tym roku nie odwiedzamy już cudownego
Tvrdalj (Pałacu poety Petra Hektorovića). Pozwolę sobie wrzucić kilka ujęć z ostatniej wizyty tam, dla Osób, które tam nie były, a chciałaby zobaczyć (moim zdaniem jest to absolutny MUST HAVE!)




Miłośnikom tego uroczego miasta mogę obiecać, że w dalszej części relacji mogą liczyć na kolejne porcje zdjęć
Korzystając z faktu, że słońce pięknie przygrzewa - nigdy nie wiadomo, jaka pogoda czeka nas jutro

, uciekamy poplażingować odrobinę "do siebie".







