Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Bałkańska pętla

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 19.12.2011 23:58

Podjeżdżamy do portu i z pomocą jakiegoś wartownika znajdujemy właściwą kolejkę. Okazuje się, że do Starego Gradu powiezie nas "Marjan". Zostawiamy auto, stwierdzając, że przed nami zaledwie 2 czy 3 samochody. A potem na spacer. Nigdy nie zwiedzałem Splitu, więc staram się chłonąć jak najwięcej. Nie wiem, jak w dzień (czy zwiedzania nie utrudniają tłok i kramy?), ale nocą jest naprawdę ładnie. Podświetlone mury, wieże, pomniki... Bruk, który lśni nie tylko dzięki podeszwom butów milionów turystów i mieszkańców, ale i dzięki wodzie, którą pracujące właśnie teraz służby spłukują brud, kurz i upał. Zapach morza. Pusto. Gdzieniegdzie tylko snują się niedopite cienie, wracające z knajp czy dyskotek. Cienie posługują się angielszczyzną. Dość gadania, zapraszam na nocną przechadzkę :).

25.1.jpg

25.2.jpg

25.3.jpg

25.4.jpg

25.5.jpg

25.6.jpg

25.7.jpg

25.8.jpg

25.9.jpg

25.10.jpg

25.11.jpg

25.12.jpg

25.13.jpg

25.14.jpg

25.15.jpg

25.16.jpg


"Marjan" sobie czeka.
25.17.jpg
Ostatnio edytowano 04.09.2014 00:40 przez Krzychooo, łącznie edytowano 2 razy
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 101663
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 20.12.2011 00:29

Krzychooo napisał(a):Nigdy nie zwiedzałem Splitu,


Splitska serenada :wink: :lol:
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4200
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 20.12.2011 10:12

Budapeszt kusi mnie od dawna, a Ty dodatkowo :)
Ale to jeszcze nic, Split nocą mnie powalił. Tylko nie mam pojęcia jak to logistycznie ogarnąć, żeby się tam nocą znaleźć. Kurcze, byłam w splicie dwa lata temu i że nie przyszło mi na myśl, żeby nocą iść na starówkę. W sumie może i przyszło, ale nie dało się tego zrobić z małą Julką.
Może kiedyś. Na pewno kiedyś.

Piękne zdjęcia.
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1488
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 21.12.2011 14:45

O, jeden z moich ulubionych cro-nikarzy znów nadaje, więc nie może mnie tu zabraknąć.
Nie wiem tylko, czy powinnam to czytać... Pelješac już prawie pewny na przyszły rok, a tu Hvarem kusi... i nie daj Boże będzie dylemat...
Budapeszt - uwielbiam! W tym roku niestety nie byłam, ale w przyszłym obowiązkowo, jak co roku (chociażby tylko przejazdem).
Krzychooo napisał(a):1. Kraków - Budapeszt 390km, cały czas E77
(B: Chyżne 75km - C: Bańska Bystrzyca 85km - D: Sahy 90km - E: Budapeszt 80km)

Obrazek



Jeździmy tą samą trasą ;)

Nocny Split świetny! Split nie jest moim ulubionym miastem, ale myślę że po takiej nocnej w nim wizycie mogłabym zmienić zdanie...
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 22.12.2011 00:14

Aldonka napisał(a):Split nocą mnie powalił. Tylko nie mam pojęcia jak to logistycznie ogarnąć, żeby się tam nocą znaleźć.


Witam, Aldonko :). Jak ogarnąć? Może tak ja ja - przy okazji oczekiwania na poranny prom. Gdyby nie to, pewnie też bym się tam nie znalazł.

Magda O. napisał(a):Nie wiem tylko, czy powinnam to czytać... Pelješac już prawie pewny na przyszły rok, a tu Hvarem kusi... i nie daj Boże będzie dylemat...


E tam, najwyżej pojedziesz dwa razy! ;) Albo podzielisz pobyt na dwie części (sam się na takim rozwiązaniem zastanawiam). Na Hvar warto, choć i Pelješac cudny! Co do Budapesztu i częstych tam pobytów - takie uroki mieszkania na południu Polski, 5 godzin z hakiem i można napić się węgierskiego wina, wpatrując się w Dunaj z Baszty Rybackiej :).
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 22.12.2011 00:35

Tak, warto było się przekonać, że Split ma do zaoferowania znacznie więcej niż wstrętne przemysłowe i blokowe dzielnice z baaardzo dyskretnym urokiem socrealizmu (które widziałem w zeszłym roku). W końcu z jakiegoś powodu zamieszkał tutaj w IV wieku cesarz Dioklecjan, który olał wątpliwe atrakcje topograficznego włoskiego buta i zamieszkał właśnie tutaj, a po przejściu na emeryturę poświęcił się ogrodnictwu w pobliskiej Salonie.

"Nie wygłupiaj się, nie bierz węgierskiego wina. Z drewnem do lasu?" - rzuciła Ewka przy pakowaniu, kiedy zaproponowałem, by upchnąć w bagażniku parę butelek zakupionego w Budapeszcie trunku. Dobra, nie to nie. W ostatniej chwili, zauważywszy ociupinkę miejsca między szesnastoma walizkami dziewcząt, wsuwam tam jedną marną butelczynę. Nie dotarła biedaczka na Hvar, przydała się już w splitskim porcie, po zakończeniu nocnej przechadzki. Wszystkie knajpy pozamykane, a przecież każda okazja jest dobra, by poznęcać się nad kierowcą - przymusowym abstynentem (czyli mną). No, to wina już nie mamy. Jest 3 w nocy, do odjazdu promu 2 godziny, próbuję się zdrzemnąć. Nie pamiętam, czy mi się udało; grunt, że po jakimś czasie niebo zaczyna szarzeć.

W tej szarówce dostrzegam, że kolejka samochodów za nami znacznie się wydłużyła. No tak, tego się po cichu obawiałem. Ech, te gwiazdki... W rozkładzie promów ten o 5 rano jest uzupełniony adnotacją ** Cargo vehicles have priority in loading. No tak, pierwszeństwo mają pojazdy zaopatrzeniowe, ale nie myślałem, że będzie ich aż tyle. Jakieś ciężarówki z mlekiem, furgonetki z lodami, nawet karetka, auta oklejone nazwami hvarskich hoteli (pewnie obsługa jadąca do pracy). Budka z biletami otwiera się późno, jakieś 15 minut przed planowanym wypłynięciem promu. Kolejka spora, mam wrażenie, że wszyscy się znają. Uda się? Mimo że miejsce w kolejce zajęliśmy jakieś 4 godziny temu, przed nami tylko 2 czy 3 auta na czeskich blachach, to teraz swobodnie omijają nas kolejne ciężarówki, wozy dostawcze i osobowe, a "Marjan" się szybko zapełnia. Następny prom za 3,5 godziny, trochę szkoda tego czasu. Uff, na szczęście udało się, choć wjeżdżamy na prawie już pełny pokład. No, to teraz już mi nie uciekniesz, Hvarze. Mam cię.

Auto zostaje na dolnym pokładzie, a my idziemy na piętro, gdzie czekają wygodne siedzenia, szczególnie kuszące niewyspanych, zmęczonych całodzienną podróżą turystów. Kuszą skutecznie, bo Jola z Kasią dwugodzinny rejs spędzają tak:

25.18.jpg

O nie, ja się nie dam. "Sen to zło, nie ma złudzeń..." - śpiewał tyski bard, za co doczekał się niedawno pomnika. Wschód słońca na morzu? Bezcenne. Split wyłania się stopniowo z ciemności, z takiego...

25.19.jpg


...zmieniając się w taki:
25.20.jpg
Ostatnio edytowano 04.09.2014 00:42 przez Krzychooo, łącznie edytowano 1 raz
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 22.12.2011 01:05

Powoli wyłaniają się z mroku góry i wyspy, czyli wszystko to, co sprawia, że Dalmacja jest krainą niepowtarzalną. Cudna jest noc, ale dopiero widok pojawiającego się nieśmiało morza, w którym odbija się starówka Splitu, wzgórza nad miastem i wyspy, przypomina, że wreszcie tu jestem. Ech, Dalmacijo. Chciałoby się zaśpiewać...

Klapa Kampanel - Sveta zemlja Dalmacija

Gdy bura w twarz uderzy
Gdy mewa rzewnie skrzeczy
Już wiem, jestem z nią
Świętą krainą - Dalmaciją

Gdzie uliczki tak wąskie
Gdzie klap melodie swojskie
Już wiem, jestem z nią
Z piękną krainą - Dalmaciją

I nie oddam jej za nic
Za Wiedeń, Rzym czy Paryż
Za żadne skarby świata
Nie oddam sensu lata
Bezcenna jest

Gdy stukot buli słyszę
Przy kartach śmiechy ciche
Już wiem, jestem z nią
Z tą piękną ziemią Dalmaciją


Proszę się nie czepiać, przekład dość swobodny, ale sens zachowany :).

Dwie godziny mijają mi na obserwacji spektaklu, w którym główne role odgrywają chmury i słońce. Biegam jak szalony od burty do burty, obserwując, jak barwy zmieniają się co chwilę, jak morze z szarego zmienia się w granatowe, a z granatowego w niebieskie. Pierwsze promienie słońca zmieniają całkowicie kolorystykę i w jednej chwili temperatura wzrasta. Dalmacja zrzuca kolejne ciuszki, a wygląda to mniej więcej tak:

25.21.jpg

25.22.jpg

25.23.jpg

25.24.jpg

25.25.jpg

25.26.jpg

25.27.jpg

25.28.jpg

25.29.jpg

25.30.jpg

25.31.jpg

25.32.jpg

25.33.jpg

25.34.jpg

25.35.jpg

25.36.jpg

25.37.jpg

25.38.jpg
Ostatnio edytowano 04.09.2014 00:47 przez Krzychooo, łącznie edytowano 1 raz
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4200
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 22.12.2011 09:23

Nocna Chorwacja ma coś w sobie, ta za dnia jest piękna, ale ta budząca się jest....magiczna.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13243
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 22.12.2011 09:43

Krzychooo napisał(a):wygląda to mniej więcej tak

Wygląda bardzo pięknie...

Lubię wschód słońca. Zachód też oczywiście jest ciekawy, ale wschód, który nieraz dane mi było oglądać w czasie wakacji w Chorwacji (a ostatnio w innych krajach jeszcze częściej) ma w sobie coś więcej, obietnicę kolejnego ciekawego dnia, budzi ciekawość.

A taki świt na promie, na początku wakacji, gdy dopiero płynie się na nieznany jeszcze ląd.. to wspaniały moment :cool:

Pozdrawiam
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 23.12.2011 22:18

Macie rację, w tym świcie chyba było coś z magii, a to, że płynąłem na nieznany mi ląd, jeszcze potęgowało i tak pozytywne wrażenia. Gdzieś o tym już pisałem: może sens podróży (zarówno małych, jak i tych większych) kryje się w tej krótkiej chwili tuż przed pierwszym spotkaniem, po którym przyjdzie zachwyt lub rozczarowanie.

Najpierw płyniemy wprost na niewielką cieśninę o nazwie Splitska vrata, rozdzielającą wyspy Šoltę i Brač, następnie pokonujemy Hvarski kanał, by wreszcie wpłynąć w dość wąską zatokę o nazwie Starigradski zaljev. Po jego prawej stronie główne cielsko Hvaru z kilkoma zaledwie domkami położonymi w maleńkich zatoczkach, po lewej - zielony i dziki półwysep Kabal.

25.39.jpg

Tuż przed siódmą ukazuje się naszym oczom położony pod miastem port. No, wreszcie jesteśmy. Czy będziesz gościnny, Hvarze? Grecki poeta napisał:

Proś, aby twoja podróż była długa.
Abyś niejednym letnim świtem wpływał
- a jakże wdzięczny i jaki szczęśliwy -
do widzianego po raz pierwszy portu


To chyba to uczucie, o którym pisze wyżej Paweł. Rzadkie wzruszenia, nieczęste momenty zachwytu należy w sobie pielęgnować. Witaj, Hvarze.
Ostatnio edytowano 04.09.2014 00:53 przez Krzychooo, łącznie edytowano 1 raz
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 23.12.2011 22:35

DZIEŃ DRUGI

Opuszczamy prom i jedziemy w kierunku bliskiego już celu. Chcemy dostać się do Jelsy, a dokładniej Vitarnji - jej najdalej wysuniętej na zachód dzielnicy, położonej nad samym morzem, przy 3-kilometrowej drodze łączącej Jelsę i Vrboskę.

Niemal idealnie prostą drogą (słynne hvarskie drogowe niebezpieczeństwa poznamy później) jedziemy na wschód. Do Vitarnji dotrzeć próbujemy najpierw od strony Vrboski, ale w jej centrum, przy malowniczej wysepce, droga się kończy. Musimy więc zawrócić do głównej drogi (jak się okaże później, niepotrzebnie - z Vrboski też można łatwo dostać się autem do Vitarnji, trzeba tylko skręcić w inną dróżkę).

Trasa żółta prowadzi przez Vrboskę, czerwona przez Jelsę. Zielone strzałki wskazują Vitarnję :).
25.40.jpg


Tu dokładniejsza mapa Jelsy.
25.41.jpg


Zostawiamy auto niedaleko hotelu Fontana i wyruszamy na poszukiwanie apartmanu, w którym planujemy spędzić 10 dni. Priorytety? Wiadomo: miejsce dla 4 osób, kuchnia, lodówka, przyzwoite warunki, niewygórowana cena (zaoszczędzone kuny lepiej przeznaczyć na wino i lignje), bliskość morza (w tym roku po raz pierwszy mamy niewielki ponton). Dodatkowym atutem, za który skłonny byłbym sporo dopłacić, widok z tarasu na morze.

No cóż, w poprzednich latach ze znalezieniem odpowiedniego apartmanu radziliśmy sobie szybciej. Wygląda na to, że sporo tutaj domów, które służą mieszkającym na co dzień gdzie indziej właścicielom wyłącznie jako domki letniskowe. Jest przedostatni dzień czerwca i wyczuwa się, że to początek sezonu: niektóre wciąż zamknięte na cztery spusty, przy innych stoją samochody na zagrzebskich rejestracjach. Na nasze hasło - wypowiedziane z intonacją pytającą "apartmani" - dość długo nie otrzymujemy wyczekiwanego odzewu. Kilka opcji oczywiście się pojawia, jednak albo apartman czynny będzie dopiero od jutra, albo za drogo, albo na tarasie siedzi niekumaty Niemiec.

Nauczyłem się już dawno, że ceny wynajmu w sąsiadujących ze sobą, podobnie wyposażonych apartamentach mogą się różnić diametralnie, nierzadko nawet dwukrotnie. A w Vitarnji? Ktoś rzuca kwotę 70 euro, ktoś inny 90, ktoś inny nawet stówę (doba, 4 osoby). Dlatego bardzo nas zaskakuje determinacja pewnego pana, który za wszelką cenę chce nas u siebie zatrzymać (może wpadła mu w oko któraś z dziewczyn? ;)). Kiedy kręcimy nosami, proponuje cenę 300 euro za 10 dni! Zaraz, zaraz... Czy to nie 30 euro za dobę?! 7,5 euro za osobę?! 30 zł?! Tutaj, na drogiej podobno wyspie, z takim widokiem z balkonu (Jadran, Brač i Biokovo), 40m od wody?! Biorę! Zaraz, zaraz... O czymś chyba zapomniałem... Patrzę, kluczyki od auta są, portfel też, no tak, dziewczyny... Całe życie się człowiek uczy - dzięki ich rozgniewanym spojrzeniom w jednej chwili dostrzegłem to, czego wcześniej nie widziałem: niewygodne łóżka, łazienkę do remontu i dyskretne szaleństwo w oczach właściciela. To tyle, jeśli chodzi o wariant ekonomiczny... Kiedyś tam, kurna, wrócę, zobaczycie - myślę sobie szybko spacyfikowany przez liczebniejsze siły wroga - wynajmę apartman na dwa miesiące i będę chlał rakiję na balkonie, wgapiając się w Jadran! Kto wie, czy przy obecnych cenach paliwa oraz kursie euro, nie stanie się to wcześniej, niż zakładałem :?.

Znaleźliśmy. Przy małej zatoczce, niedaleko hotelu Fontana, na piętrze nad małą restauracją czekał sobie na nas niewielki apartman. Właściciele - czeskie małżeństwo - chyba właśnie tu przyjechali, bo przez kilka dni w żółwim tempie układają ławy i rozkładają parasole przed restauracją. To jeszcze potęguje klimat początku wakacji. Ludzi z nadejściem lipca rzeczywiście jakby przybywa.

50 euro, dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Warunki bez rewelacji, ale widok z dużego tarasu i położenie przy małej zatoczce o niezwykle intensywnie hmm... zielonej? lazurowej? (jestem facetem, nie znam się na kolorach) wodzie rekompensuje brak wygód, w tym klimatyzacji. Zostajemy.

25.42.jpg

25.43.jpg

25.44.jpg

25.45.jpg

25.46.jpg

25.47.jpg

25.48.jpg
Ostatnio edytowano 04.09.2014 00:52 przez Krzychooo, łącznie edytowano 2 razy
Arlena88
Globtroter
Avatar użytkownika
Posty: 48
Dołączył(a): 14.01.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Arlena88 » 24.12.2011 15:08

Świetne zdjęcia wschodu słońca. Magicznie. Widok z tarasu też piękny...

Od dawna wybieram się na lawendową wyspę, ale jakoś zawsze w końcu zmieniamy plany. Po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu relacji planowałam raczej południowa "zatunelową" stronę wyspy. Zavala albo I. Dolac. Ale północna strona też jest chyba całkiem niezła.

Wesołych świąt
:)
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 25.12.2011 13:41

Miejscowości po południowej stronie wyspy, za tunelem Pitve, bez wątpienia są pięknie zlokalizowane - spokój, bardzo ładne plaże i widok na otwarte morze czy wyspę Šćedro. Ale to raczej urocze "zadupia" - jeśli szukasz właśnie takich, na pewno Ci się spodoba. Jelsa jest hmm... bardziej cywilizowana. Zresztą o miasteczku napiszę trochę w następnym poście.

Dzięki za życzenia! :) W rewanżu taka piosneczka świąteczna, bardzo ją lubię.
Firebirds - Trzy życzenia

Wszystkiego dobrego dla wszystkich tu zaglądających!
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13243
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 25.12.2011 19:02

Vitarnja... a więc to miejsce tak się nazywa... nie wiedziałem.

Pamiętam nasz spacer z Jelsy do Vrboski i z powrotem tą nadmorską uliczką, kawałek to był :roll: , a wiało jak jasny gwint i trochę...marzliśmy :wink: . Ale kolor wody i widoczność, jak to w czasie bury, były podobna jak na Twoich zdjęciach :D

Czytając o perturbacjach z poszukiwaniem apartmana przywołały mi się kolejne wspomnienia, z poszukiwań lokum właśnie. Konieczność znalezienia kwatery na jakiś okres wakacji zawsze był czynnością, której nie cierpiałem, takim przykrym obowiązkiem. Zawsze mieliśmy wymagania, hmm, dość nietypowe, dlatego mimo pozasezonu, nie zawsze było tak łatwo i prosto :roll: . Na szczęście teraz ten problem jakby mnie już nie dotyczy :wink: .

Pozdrawiam
Krzychooo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2885
Dołączył(a): 19.04.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Krzychooo » 25.12.2011 19:23

kulka53 napisał(a):Pamiętam nasz spacer z Jelsy do Vrboski i z powrotem tą nadmorską uliczką, kawałek to był :roll: , a wiało jak jasny gwint i trochę...marzliśmy


No tak, kawałek jest, z centrum Jelsy do centrum Vrboski to 4km. Też słyszałem, że często tam mocno wieje, ale w czasie naszego pobytu tam było cichutko.

kulka53 napisał(a):Czytając o perturbacjach z poszukiwaniem apartmana (...) przykrym obowiązkiem (...) Na szczęście teraz ten problem jakby mnie już nie dotyczy :wink: .


Masz rację, bywa to męczące (zwłaszcza po nieprzespanej nocy), co tu kryć... Ma to jednak sporo zalet - brak rezerwacji zapewnia pewną swobodę, jeśli się nie spodoba na miejscu, można pojechać gdzie indziej. Wiem, wiem, taka swoboda - w porównaniu z taką, jaką Ty preferujesz - to niewola ;).

Pozdrawiam
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Bałkańska pętla - strona 25
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019