Cebu City
Spodobało nam się na Bohol, które wraz z Panglao, ma naprawdę wiele do zaoferowania. Jeszcze nie wiemy, że tak dobrego jedzenia, tak tanich skuterów, kokosów, atrakcji- nie doświadczymy na kolejnych wyspach.
Wstępne pakowanie odbyło się wieczorem, rano tylko dopakujemy bagaż podręczny. Na śniadanie podążamy już z walizkami, potem sącząc soczek, czekamy na transport. Proszę jeszcze panią z recepcji o wydrukowanie biletów na prom, ponieważ tak było napisane w e-mailu potwierdzającym zakup. Bilety kupowaliśmy online, dwa dni wcześniej.
Trasa promu: Tagbilaran – Cebu, 10:40-12:40, przewoźnik Oceanjet, klasa biznes, cena 1320 php.
Klasa biznes gwarantuje klimatyzowaną kabinę z możliwością wyjścia na pokład i duży bagaż w cenie.
W porcie jesteśmy przed czasem. Podchodzimy z wydrukowanymi biletami do okienka, dostajemy wejściówki, następnie oddajemy duży bagaż, a potem idziemy do poczekalni. W poczekalni nam się nudzi więc udajemy się do sklepiku bardzo popularnej na Filipinach sieci Islands Souvenirs. Przebieramy w przekąskach, jednak dla mnie nr 1 to suszone mango. Szczególnie posmakowała nam przekąska z jednej firmy, zrobiłam zdjęcie, ale gdzieś mi się chwilowo zagubiło, jak znajdę to pokażę
Gdy rozległ się głos zapraszający do wyjścia na pokład, ustaliśmy w kolejce i już z tęsknotą spoglądaliśmy przed siebie.
Rejs przebiegał bez zakłóceń. Mieliśmy cały czas zasięg, można było korzystać z internetu, a jeśli ktoś miał ochotę, mógł obejrzeć sobie na dużym TV najnowszą część Jurassic World. Na zewnątrz trochę wiało i kołysało, ale też było przyjemnie
A tu już jesteśmy prawie na miejscu. Przepływamy pod mostem Marcelo Fernanda, który łączy Cebu z wysepką Mactan. Będziemy nim jechać jutro na lotnisko.
Przed 13:00 opuszczamy pokład i rozglądamy się za transportem. Możemy skorzystać z Ubera lub wziąć minibusa , których w porcie jest wiele, a kierowcy tylko czekają na klienta. Ceny są przystępne więc stwierdzamy, że nie będziemy czekać na uberka tylko bierzemy co jest. Jedziemy prosto do hotelu z nadzieją, że pokoje będą gotowe. Hotel Primeway Suites Cebu rezerwowałam przez booking. Ma dobre opinie, bardzo dobry stosunek ceny do jakości i świetną lokalizację. Znajduje się w ładnej i nowoczesnej części miasta, ale nadal tylko 2 km od katedry i 2,4 km od Magellan Cross. Można więc iść pieszo.
Jeden z pokojów był już wysprzątany więc wszyscy się tam zebraliśmy. Potem każdy udał się do siebie na krótki odpoczynek przed wyjściem na miasto.
Co mi najbardziej utkwiło w pamięci z tego hotelu? Uprzejmość obsługi
Okolice Primeway Suites jest zadbana, tuż obok jest Starbucks, jest bardziej elegancka restauracja i tańsze bary z przekąskami, jest też kawiarnia i cukiernia po drugiej stronie ulicy. Jest czysto, schludnie no i wydaje mi się, że bezpiecznie.
Cebu City to typowe miasto, duże miasto, z niewielką częścią historyczną, z korkami, zapachem spalin mieszających się z aromatami przyulicznych jadłodajni. Miasto z lepszymi dzielnicami, w których tętni życie przypominające wielkie europejskie aglomeracje i z gorszymi dzielnicami, po których pewnie strach spacerować po zmroku.
Mamy do dyspozycji tylko jedno popołudnie, bo rano lecimy na kolejną wyspę, dlatego spróbujemy zobaczyć tyle ile się uda. Na początek trzeba ustawić sobie jakiś pierwszy cel i wybieramy katedrę.
Idąc do katedry musimy przejść przez taką część Cebu, która nie do końca nadaje się na zdjęcia do folderu
Dariusz często mówił nam, że na Filipinach popularne są przydrożne stołówki, takie garkuchnie, gdzie mieszkańcy sami przygotowują potrawy i sprzedają przy ulicy. On je bardzo polecał. Mimo to, nie wiem czy tutaj bym się odważyła coś zjeść, pachnie całkiem przyzwoicie, jednak nie do końca to są moje klimaty.
Panowie elektrycy! Kto podejmie się usunąć awarię
A oto i Katedra:
Potem udajemy się do Bazyliki Minore del Santo Niño czyli Bazyliki Dzieciątka Jezus. Nieprzypadkowo w pobliżu znajduje się targowisko z kwiatami.
Nie weszliśmy do środka. Żałuję teraz, że dałam się odciągnąć obietnicą, że wejdziemy później. Było bardzo dużo ludzi chętnych do wejścia, wzdłuż ogrodzenia siedziało wielu biednych, chorych, proszących o jałmużnę ludzi
Na przeciwko znajduje się miejscowy odpowiednik mcdonalda - Jollibee. Wstępujemy zjeść coś na szybko.
Na Filipinach są również orginalne maki, ale są droższe, a jakościowo - ja nie widzę różnicy, ale też znawcą i smakoszem nie jestem
Po posiłku pójdziemy do krzyża Magellana.
(...)

.png)
:
.png)