No to zafundowałam sobie miłe zakończenie Świąt

przy lekturze kilku odcinków, które tu się w międzyczasie pojawiły

, a które ja gapa na bieżąco przeoczyłam... Chociaż nie powinnam, mając na uwadze to, że jest już chyba Ulciną tradycją, że pod koniec roku

relacje nabierają tempa, jakie lubimy

. Te zaczęte relacje, bo ileż podróży chyba już się wspomnień na cropli

nie doczeka , skoro szybkim krokiem nadchodzą kolejne

, po których będzie tyyyyyyy...yyyyyyle do opisania! Egzotyka goni egzotykę z pewnością równie interesującą nie tylko dla Was, które to przeżyjecie, jak i dla nas którzy być może nie trafimy tam w realu nigdy, a dzięki Wam... być może

. Tak więc, na kolejnej wyprawie na którą niebawem ruszycie tanecznym krokiem (ale skoro macie problemy z piwem 0,6 na jeden raz, to "pójście w tango" na szczęście Wam nie grozi)

możecie być czasem znów rozczochrane, ale zobaczcie jak najwięcej, a potem

podzielcie się tym z nami.
Zdjęcia ... No cóż, kapcie i szczęki są zagrożone bez przerwy

, a wyniki ostatniego konkursu są tego wystarczającym dowodem

i wyrażają nasz zachwyt nad miejscami połączony z tym czymś

, co nie każdemu udałoby się osiągnąć, nawet gdyby dotarł tam, gdzie Wy byłyście...
A że treść każdego odcinka relacji na tym samym wysokim poziomie, to zrobiłam sobie dodatkową przyjemność i przeczytałam ponownie

też i te, które już mi były znajome. I jakoś tak fajnie zrobiło mi się

... No i cieszę się, że wróciłyście całe i zdrowe pomimo klątwy Himalajów czy jak jej tam było... Bo tak naprawdę dopiero teraz dotarło do mnie to, co na samym początku napisałaś o niepokojach profilaktyczno-zdrowotnościowych, jakich doświadczyłyście na etapie przygotowań do podróży (jestem świeżo po lekturze niedokończonego pamiętnika Kingi Choszcz z jej afrykańskiej wyprawy).
tadeusz2 napisał(a): Twoja wspaniała relacja może zachwiać rynkiem wydawniczym o tematyce podróżniczej. Przecież w księgarni takiej perły ze świecą szukać, co ja mówię ze świecą, szperaczem nie wypatrzy
Nawiązując do wspomnianej wcześniej lektury i znanych mi innych tego typu pozycji oraz do tego, co napisał Tadeusz

ma rację w 100%

Fajnie byłoby mieć Wasze wspomnienia w wersji pisanej, a nie tylko w necie. I byłaby to na pewno perła

w mojej biblioteczce.
shtriga napisał(a): A na murze obok drogi prowadzącej do pałacu, ślad zostawił mój cichy wielbiciel
Niezły kawał świata musiałaś przebyć, żeby ten miłosny liścik przeczytać

. Jestem pełna podziwu, że

udało Ci się odnaleźć tę przesyłkę. A może pogratulować powinnam Listonoszowi, że bezbłędnie trafił na adresatkę, znając

tylko jej inicjały?
W oczekiwaniu na kolejną porcję wspaniałości, wracam raz jeszcze fotek z ostatnich odcinków. Będę miała kolorowe sny dzisiejszej nocy

.