napisał(a) bartekj » 05.11.2012 09:01
Ja miałem dylemat w dopingowaniu, bo obojga kierowców bardzo lubię, i tak - jednemu życzyłem aby wygrał, w końcu mu się należało, a drugiemu dopingowałem, żeby zdobył jak najwięcej punktów, no ale myślę wyszło tak po środku, szkoda, że Button poddał się pod koniec i dał się wyprzedzić Vettelowi (swoją drogą, też trzeba go docenić, bo pięknie jechał). Hamiltona szkoda, widać było jak kiwał głową i myślę sobie, że tylko utwierdził się w tej swojej decyzji zmiany teamu - tylko czy w innym będzie inaczej, czy to wina zespołu, że coś tam nawaliło? On może ma tzw. smykałkę do niszczenia, może podzespoły bolidu nie wytrzymują jego sposobu chaotycznej jazdy...
Ot takie moje przemyślenia
