napisał(a) Krzysztof66 » 07.06.2012 08:46
Podzielam powyższe opinie. Podzielę się też swoimi. Kibicuję Robertowi od wielu lat. Dużo przed tym jak zaczął ścigać się w F1. W czerwcu 2007 r. jak wielu innych jego kibiców przeżyłem szok po wypadku podczas GP w Kanadzie. Szczęśliwie wszystko dobrze się skończyło i miesiąc później mogłem mu kibicować na żywo w GP Niemiec. Przed wyścigiem, w piątek zwiedzałem strefę serwisową. Przed boxem Roberta zebrało się dość dużo kibiców różnych nacji. Polacy zaczęli skandować Robert Kubica, Robert Kubica... . Ten niestety nie pokazał się nawet na chwilę. Jestem wstanie to zrozumie. Może był zmęczony lub go nie było na miejscu. Kiedy Rok później zwyciężył w Kanadzie byliśmy w euforii i przybyło mu zwolenników nie tylko w Polsce. Od tamtego czasu było wiele sukcesów i rozczarowań (GP Węgier 2010). Ale wierni zwolennicy byli przy nim. Wypadek jakiemu uległ ponownie skonsolidował ludzi, którzy dobrze mu życzyli i życzą nadal. I tu pojawia się wielki żad,myślę że nie tylko mój. Od wypadku z lutego 2011 roku minęło tak wiele czasu a on, nasz idol nie pojawił się publicznie ani razu. Nie wydał, żadnego oficjalnego oświadczenia. Choćby w stylu "walczę, nie poddaję się, nie wiem czy i kiedy wrócę do ściganie" lub coś w tym stylu. A tu nic, kompletnie nic. Nie wiem z czego to wynika. Mam do niego o to żal. Mimo to sercem nadal będę przy nim chodź rozum mówi że to już koniec.
Ostatnio edytowano 09.06.2012 08:58 przez
Krzysztof66, łącznie edytowano 1 raz