badurianin napisał(a):Ciekawe jaka masz emeryturke pewnie byłego Milicjanta
za argumenty "ad personam"

.png)
badurianin napisał(a):Ciekawe jaka masz emeryturke pewnie byłego Milicjanta

.png)
jan_s1 napisał(a):Janusz Bajcer napisał(a):
Ciekawe jak sobie Janie-s1 wyobrażasz np. wystąpienie Polski ze struktur UE
Wyobrazić można sobie wszystko, zależy tylko, ile kto ma wyobraźni...![]()
Coś niecoś napisał o tym pan Bułkowski, jak Go nazywasz.![]()
W tym momencie to sfera czysto teoretyczna, bo przecież nie chodzi o to, żeby z Unii wystąpić, ale żeby tak ją ukształtować, by było w niej więcej wolności, sprawiedliwości i zdrowego rozsądku. Tego tematu unikasz, jak ognia, pomimo, że gołym okiem widać, że w Europie jest coraz mniej wolności, sprawiedliwości i zdrowego rozsądku. Za to zasłaniasz się głosem ludu, jakbyś był święcie przekonany, że większość zawsze ma rację. A przecież nie tak dawno temu (cóż to jest kilkaset lat) olbrzymia większość uważała, że Ziemia jest płaska.
Jeśli w demokracji większość decyduje, to wcale nie znaczy, że ma rację. Ale większość jest, jak glina, którą można sobie dowolnie wymodelować. Przepraszam, że piszę o tak oczywistych sprawach, ale, jak widać, czasem jest to potrzebne. Lud słucha swoich idoli i w zależności od tego, co usłyszy, taki daje głos. Jeśli znany aktor, pisarz, miss świata mówią to samo, to pewnie tak jest. Prawie pewna miss Ameryki ośmieliła się powiedzieć coś innego i od razu została sprowadzona do parteru. Następna już tego nie powie. I o to chodzi. I tak jest ze wszystkim.
Ile kosztuje Bruksela?
Dariusz Kos
Miliardy euro przelewanych co roku do budżetu Wspólnot Europejskich jako składki członkowskie, miliardy euro przelewanych z budżetu WE na realizacje projektów w kraju, czy dopłat dla rolników. Nikt jednak nie zwraca uwagę na dziesiątki miliardów euro, które płacimy jako koszt wspólnotowych regulacji. Realizacja praw, dyrektyw i rozporządzeń Komisji Europejskiej kosztuje Polskę prawie 5 miliardów euro rocznie. W ciągu pierwszych pięciu lat członkostwa w WE wydaliśmy prawie 28 miliardów euro na zrealizowanie unijnego prawa.
Pięć lat członkostwa we Wspólnotach Europejskich i kampania do Europalamentu to dobry czas na rzetelne podsumowanie, na bilans zysków i strat z udziału we wspólnotowym projekcie. Trudno jednak gdziekolwiek znaleźć rzetelne dokumenty. Rządowe instytucje sieją raczej propagandę niźli przedstawiają informacji i suche wyliczenia. Liczby, zestawienia i dane są porozrzucane po różnych ministerstwach, które z kolei też podzieliły informacje na poszczególne działy.
Urząd Komitetu Integracji Europejskiej bardziej przypomina dawny Wydział Propagandy KC PZPR, niźli rządową agencję, która ma rzetelnie informować obywateli RP o naszym uczestnictwie w WE. Nic dziwnego skoro szefostwo UKIE to urlopowani pracownicy Komisji Europejskiej, którzy pracę dla polskiego rządu traktują jako przygodę, a swoją zawodową przyszłość widzą w instytucjach przyszłego superpaństwa. Brak dostępu do rzetelnych, zbiorczych danych utrudnia sporządzenie obiektywnego bilansu pięciu lat w WE.
Dlatego też żaden z polskich think-tanków i organizacji pozarządowych nie sporządziła takie zestawienia. Jednak zawsze można liczyć na organizacje zagraniczne, które bardziej przykładają się do swej reputacji i rządy innych państw Wspólnot, które na poważnie biorą swoje obowiązki.
Brytyjska fundacja Open Europe badająca wszystko co związane z integracją europejską postanowiła zbadać jedną z zapomnianych w Polsce kwestii uczestnictwa w projekcie Unia Europejska. Chodzi o koszty ponoszone przez gospodarkę realizowania unijnych dyrektyw. Jako, że to brytyjski instytut, więc skoncentrowano się na kosztach ponoszonych przez Zjednoczone Królestwo. Nie zapomniano jednak dla pełnego obrazu przedstawić sytuacji dla wszystkich 27 państw Wspólnot Europejskich. Wyniki są więcej niż zatrważające.
Drenowanie za miliardy
Roczny koszt wdrażania unijnego prawa dla gospodarek 27 państw to prawie 161,5 mld euro, a więc 726,75 mld złotych. Przez dziesięć ostatnich lat (1998-2008) prawo ustanawiane przez Wspólnoty kosztowały gospodarki państw członkowskich 928,5 mld euro, czyli blisko bilion euro, a więc prawie 4,2 biliona złotych!
Tyle pieniędzy pochłonęły zbędne regulacje ustanowione przez Komisję Europejską i rządy państw. Polskę przez 6 lat (taki okres dla nowych państw WE przyjął brytyjski instytut bowiem implementacja praw WE zaczyna się przed oficjalnym przystąpieniem) wspólnotowe regulacje kosztowały 27,8 mld euro, czyli 125 mld złotych.
Są to niepotrzebne wydane przez nas pieniądze na wypełnienie przez naszą gospodarkę i administrację praw ustanowionych w Brukseli. Rocznie wydawaliśmy na dostosowanie polskiego prawa do wspólnotowych rozwiązań 4,8 mld euro, czyli 21 mld zł to tyle ile fiskus przez dwa lata zbiera pieniędzy z akcyzy na paliwa i niewiele mniej niż wynosi deficyt polskiego budżetu państwa. Gdybyśmy przez okres naszego członkostwa nie musieli realizować unijnych praw to przez kolejne 12 lat paliwa mogłyby być wolne od podatku akcyzowego.
Inaczej licząc Polska mogłaby być państwem bez podatku dochodowego i bez akcyzy na paliwa przy niezmienionych, rozdmuchanych wydatkach. Pod względem rocznego kosztu wspólnotowych regulacji Polska, według raportuOpen Europe Polska zajmuje szóste miejsce wśród 27 państw WE.
Więcej od nas wydają Niemcy, Francja, Wlk. Brytania, Włochy Hiszpania i Holandia. Wśród nowych państw przyjętych do WE Polska jest liderem zbędnych wydatków.
Polska na minusie
Jak ma się to do zysków z uczestnictwa w WE? Gorzej niż marnie. Minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz ogłosił właśnie, iż w ciągu ostatnich pięciu lat nasze państwo jest na plusie 14 mld euro. Tyle pieniędzy mieliśmy dostać ze wspólnotowego budżetu po odliczeniu wpłat do niego. Oczywiście rządowe wyliczenia nie uwzględniają kosztów implementacji brukselskich dyrektyw. Porównajmy to z kosztami realizacji przez 5 lat wspólnotowego prawa 24 mld euro daje nam to 10 mld euro strat.
Nawet opierając się na propagandowych, rządowych wyliczeniach widać, iż do Unii dopłacamy. Gdyby jednak rzetelnie policzyć wszystkie wpływy i wszystkie wydatki i odjąć od tego koszty realizacji wspólnotowych regulacji to strata wyniosła by zapewne więcej. Wie to na przykład każdy palacz. Ze względu na minimalne stawki akcyzy na papierosy obowiązujące według przepisów WE cena paczki Marlboro wzrosła z ok. 4 zł. w dniu akcesji do prawie 10 zł. dziś.
Jednak w większości przypadków nie chodzi o sprawy podatków, czy danin nakładanych przez Brukselę, ale o szczegółowe rozwiązania nakładające dotkliwe wymagania i normy na producentów, dystrybutorów i usługodawców. Przykładem, jak wspólnotowe prawodawstwo podwyższa koszty życia obywateli i drenuje ich kieszeń może być projekt jednej z dyrektyw Komisji Europejskiej.
Prawo kaduka
W 2007 roku Bruksela zaproponowała poprawienia bezpieczeństwa dla pieszych. Propozycja nakładała wymóg na producentów samochodów instalowania w autach odpowiedniej cechy, która chroniłaby pieszych podczas zderzenia z pojazdem. Odpowiednia rządowa instytucja w Wlk. Brytanii określił dla przemysłu samochodowego koszt instalowania jednego, konkretnego urządzenia na 1,7 mld funtów przez następnych 30 lat.
Spełnienie wymogu Komisji Europejskiej zwiększyłoby cenę jednego auta o 24 funty, czyli o ok. 125 zł. Niewiele przy cenie nowych samochodów idącą w dziesiątki tysięcy złotych. Lecz owo 125 zł to kolejne pieniądze wyjęte z kieszeni obywatela pod przymusem wspólnotowego prawa. Za owo 125 zł można by kupić przecież zupełnie inną rzecz, np. książki, prasę (np. roczna prenumerata NCZAS!-u kosztuje ok. 200 zł.), ubranie dla dziecka lub zwyczajnie odłożyć do skarpety. Komisja Europejska jednak chce byśmy te pieniądze wydali na to na co chcą urzędnicy z Brukseli.
Podobnie jest z innym prawem wymyślonym przez KE. W styczniu 2008 Komisja zaproponowała nowe ustawodawstwo łączące dwie istniejące dyrektywy (2000/13/EC i 90/496/EEC). Pomysł miał łączyć dwie różne zasady etykietowania wyrobów spożywczych. Uzasadnienie obniżenie kosztów administracyjnych dla przedsiębiorców. Jednakże, propozycja wprowadzała również dodatkowe wymogi znakowania wyrobów o informacje dla konsumentów o możliwym ryzyku dla zdrowia związanym z otyłością!
Propozycja dyrektywy wprowadzała także minimalny rozmiar czcionki dla takich informacji 3 mm. Europejskie Stowarzyszenie Małe i Średnich Przedsiębiorców (UEAPME) ostro sprzeciwiło się propozycji, twierdząc, że jest to stwarzanie dodatkowe problemu, a nie uproszczenie dla drobnych przedsiębiorców. UEAPME zauważyło słusznie, że: prawie 90% biznesów spożywczych w Europie zatrudnia niespełna dziesięciu pracowników.
Większość z tych przedsiębiorców jest rzemieślnikami spożywczymi świadczącymi usługi lokalnym społecznościom. Drobny biznes spożywczy zapewniają bogactwo wyboru dla swych klientów dostarczając świeże produkty, których czas przydatności do spożycia jest krótki (np. cukiernie gdzie można kupić codziennie świeże jagodzianki ale trzeba je też w miarę szybko skonsumować, by była smaczna przyp. Red.). Natomiast wielu większych producentów wytwarza standaryzowany produkt mający jedną analizę i jedne opakowanie.
Mali producenci nigdy nie mogą robić takiego samego produktu dwa razy ponieważ oni produkują codziennie dla klientów świeży towar. UEAPME ocenił, że koszt pakowania wyrobów spożywczych w opakowania z wymaganymi przez Komisję informacjami to tylko w Wlk. Brytanii 6 mld funtów rocznie. Te miliardy byłyby wyjęte z kieszeni konsumentów. Po co zresztą konsumentom jagodzianek informacja o kaloryczności i ryzyku otyłości związanym ze zjedzeniem jagód w cieście?
Tak właśnie przepisy wprowadzające nowe normy i szczegółowe rozwiązania wpływają na koszty naszego życia, a tym samym drenują nasze kieszenie. Są to kolejne, ukryte quasi-podatki nakładane na obywateli.
Legislacja na potęgę
Tymczasem nic nie zapowiada, żeby sytuacja się polepszyła. Komisja Europejska i Parlament Europejski pracują coraz intensywniej, produkując kolejne przepisy i bijąc rekordy ilości uchwalonych praw. Jeszcze w 1998 roku zbór wszystkich praw Wspólnot Europejskich obejmował 10 800 aktów prawnych. Na ich powstanie potrzebnych było 40 lat istnienia Wspólnot. Po dziesięciu latach, w 2008 roku było już 26 500 dyrektyw i rozporządzeń.
W ciągu dziesięciu ostatnich lat liczba praw Wspólnotowych zwiększyła się o ponad półtorej razy więcej niż w ciągu 40 lat od momentu powstania Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Prawie 1600 wspólnotowych aktów prawnych powstaje co roku w Brukseli. Żadna gospodarka nie poradziła sobie z taką lawiną regulacji. Gospodarki państw członkowskich też sobie nie radzą co widać po tempie wzrostu PKB w starej piętnastce, czy chociażby w strefie euro.
Open Europe obliczył, iż koszt wspólnotowych regulacji dla Wlk. Brytanii uszczuplił PKB tego państwa o 10%. O tyle bogatsi byli by obywatele tego państwa gdyby nie musieli wydać w ciągu ostatniej dekady 106,6 mld funtów na sprostanie wspólnotowemu prawu. W samym 2008 roku unijne dyrektywy wydrenowały z kieszeni mieszkańców Wysp 18,5 mld funtów.
Jak piszą eksperci Open Europe koszt wzrasta z roku na rok, bowiem w 2005 roku prawo z Brukseli kosztowało gospodarkę Wysp 12,2 mld funtów. Będzie gorzej – według obliczeń do 2018 roku na wdrożenie praw WE wyda się łącznie od 1998 roku 356 mld funtów! Każde gospodarstwo domowe na Wyspach zapłaci w latach 1998-2018 za wymysły urzędników Komisji 14 300 funtów.
Niechciany obraz
Nic dziwnego, iż wspólnotowe instytucje milczą na ten temat. Trudno się dziwić milczeniu rządów państw. Dostęp do tych informacji nie jest na rękę eurofilom. Nie jest na rękę marzącym o wielkim, europejskim superpaństwie rządzonym na wzór Związku Sowieckiego. W Polsce trudno przy danych o kosztach wdrażania wspólnotowego ustawodawstwa prezentować wspaniałe wykresy obrazujące górę pieniędzy otrzymanych z Unii.
Przy kwotach wydanych na implementację brukselskich dyrektyw blakną nawet pieniądze, które mamy otrzymać w przyszłych latach z budżetu Wspólnot. Nie trzeba skrupulatnie liczyć kolejnych słupków, kolejnych funduszy europejskich, kolejnych kosztów pozyskania unijnych dotacji, by stwierdzić, iż nadal więcej się dopłaca do Anszlusu, niźli otrzymuje się korzyści.
Ciekawe tylko jak na informacje o kosztach realizacji wspólnotowych praw zareaguje wydział propagandy eurofili? Na razie przemilczają raport Open Europe. Jak długo to się im uda?
.png)
hepik napisał(a):A za takie wklejanie elaboratów nie ma czasem żółtych kartek?
Nikt tego nie czyta a kb skradzione.
badurianin napisał(a):Janusz Bajcer napisał(a):Arkona , przeczytałem , Pan Bułkowski ma sceptyczne poglądy na Unię Europejską i może je mieć, co nie oznacza, że ja mam je przyjąć za swoje.
Skoro są uprawnione poglądy eurosceptyczne , to również uprawnione są inne poglądy na funkcjonowanie Europy.
20 lat temu wstąpienie Polski i innych krajów Europy Wschodniej do Unii -jak pisze Pan Bułkowski, było absolutnie niemożliwe.
Pan Bułkowki opisuje też m.in. (i słusznie) jaki ogrom zła wyrządził Związek Radziecki, to jaki porównywalny ogrom zła wyrządziła Unia Europejska.
Pozdrawiam eurosceptyków.
Ciekawe jaka masz emeryturke pewnie byłego Milicjanta
.png)
hepik napisał(a): ... Nikt tego nie czyta a kb skradzione.
Rysio napisał(a):Który z czasem staje się nieaktywny i tekstu o którym toczy się dyskusja nie można przeczytać
Hepiku, też uważaj, na to, co piszesz.. trochę łagodniej proszę!
.png)
hepik napisał(a): ... Sorry cię bardzo,janniko.Z psychiatrykiem przesadziłem.Wystarczyło napisać ,żeś śledziennik co najwyżej
.png)
darek1 napisał(a):badurianin napisał(a):Ciekawe jaka masz emeryturke pewnie byłego Milicjanta
Ty kolego wyglądasz mi na Tajnego Współpracownika TW i na osobę która utrwalała władzę ludową. Idealny psychoprofil gorliwego, społecznego funkcjonariusza Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Powodzenia Ormowcu.

.png)
Leszek Skupin napisał(a):P.S. Niech wszystkim będzie jak najlepieja że jedni potrafią swoją sytuację wykorzystać
Cóż są zaradni, ale naszą narodową wadą jest potępić tych, którym jest lepiej niż nam
janniko napisał(a):Hepiku, szanowny kolego Cromniaku, co inteligentniejsi czytają.. Ja też czytam, choć za aż takiego intelygienta siem nie uważam. Ot prosty ja człek, wręcz patałach, bo, jak piszę Lechu Skupin, brakuje mi sprytu, by w tej rzeczywistości się odnaleźć..![]()
Ale czytam i takie teksty napawają mnie optymizmem i nadzieję, że jeszcze nie wszyscy się poddali......
.png)
Powrót do Prawie Hyde Park, czyli wszystko oprócz polityki.
