napisał(a) kaszubskiexpress » 25.02.2015 08:49
Dziń dybry.
Wczoraj wieczorem poszedłem z psem na długi spacer, ale musiałem też wpaść do apteki.
Nagle patrzę a po chodniku jedzie sobie biała furka z dwiema dziuniami w środku, na stołecznych nr
Gestem rąk sygnalizuję gest zdziwienia, ale one maja to gdzieś.
Zatrzymują się kawałek dalej, wyłączają silnik i idą na zakupy

Jestem wyjątkowo wyczulony na idiotów ( idiotki ) w samochodach, więc dzwonię na alarmowy, pani przełącza mnie na policję, po ok 40 sekundach opisuję sytuację i właściwie z tonu głosu oficera dyżurnego wnioskuję, że zawracam im gitarę. Przyjął zgłoszenie i stwierdził, że się tym zajmą.
Czekałem na tę reakcję ok 20 minut, ale pies chciał już wracać do domu, więc nie wiem jak się to skończyło, bo w tym czasie nikt nie podjechał.
Nie sądzę, żebym następnym razem zadzwonił w podobnej sytuacji.
