napisał(a) Andzik » 18.10.2018 19:37
Hej,
kilka tygodni temu doszłam do wniosku, że trzeba się trochę poruszać, bo 4 litery rosną i kondycja 0:
rower - narzędzie szatana, którego nie jestem w stanie opanować

basen - moje zatoki protestują, a w "noskach" nie umiem
padło na bieganie (miliony laty temu trenowane krótkie dystanse, płotki i przełaje) więc stwierdziłam, że będzie ok.
I tak sobie zaczęłam dostosowując do możliwości: marszobiegi, teraz powolne biegi ale...
...rany, jakie to jest nudne !
Co robicie podczas biegania?
Próbowałam różnej muzyki - tak sobie; audiobooki - jeszcze gorzej. Kolega polecił, aby się wsłuchiwać w rytm ciała - to nie dla mnie
Mieszkam w środku miasta, więc nie ma co marzyć o odgłosach przyrody

P.S.
Nie chcę nikogo urazić, wyrażam tylko swoje uczucia i próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie.