Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Bałtycka Rapsodia - na Mierzei Wiślanej - 2010

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009
Bałtycka Rapsodia - na Mierzei Wiślanej - 2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 16:11

Rok ów, 2010, do historii przejdzie jako rok mej rocznicy ślubu okrągłej.

Kolacja nie przeszła ;).

Znaczy się, uhonorowaniem tejże chwili musi być coś, co mą kieszeń zdruzgocze.
No, ale skoro już się tyle bidulka ze mną wymęczyła ...

Na szczęście wyjazd na kilka dni do Chorwacji, jak również spędzenie tego czasu na Węgrzech,
Eger, Budapeszt może, z góry skazane były na niepowodzenie (aż tyle wolnego nie mieliśmy),
czyli pozostawała Polska.

No dobrze, ale to duży kraj ... i wszędzie ładnie :(
I co wybrać?

Tu oczywiście sprawdziła się moja wiara w samoistne rozwiązanie problemu.
Koleżanka Bożeny znalazła fajny hotelik na Mierzei Wiślanej, w Krynicy Morskiej.
Spa, zabiegi... ale to dla niej, rowerki, morze, zalew ... dla niego.

Obrazek

- We Fromborku nigdy nie byłam.
- Akurat byłaś, jak Kaśka była na koloniach w Sztumie, ale żar był straszny, krótko byliśmy,
większość drogi przespałyście. Masz prawo nie pamiętać. Zresztą to nie tylko Frombork.
Żuławy, Kadyny, Pan Samochodzik ... Jedziemy.

Żeby nam się nie odwidziało, szybko załatwiłem formalności, rezerwacja, zaliczka.

Daty mi się tylko popieprzyły - kto by tam na takie rzeczy zwracał uwagę 8)
- ale małżonka, czujna, no i zna mnie już trochę, szybko wyprostowała sprawę.

Przygotowań do wyjazdu to nie ma co opisywać. Jak wszędzie i zawsze.
Zresztą, taki tam wyjazd. Trochę mnie martwiła pogoda, wszak jechałem na plażę,
nad morze, a znaleźli się tacy, co zapowiadali deszcz i niepogodę, a nawet, wierząc w swoje
prognozy, zostawili wybrzeże i pojechali sobie w głąb kraju.

Nic. Leżeć, poleżymy pewnie, ale tak właściwie, to mamy się ruszać.

Obrazek

No i te Spa, kosmetyczkę zaliczyć ... Będzie co robić ;)
Zresztą zmartwienia o marnej pogodzie okazały się przedwczesne i mocno przesadzone.

Podróż jak podróż. Ciepło. Sucho. Tuneli nie było. Suszarek takoż.
Wałówki nie braliśmy. Na obiad się zatrzymałem, jak człowiek. Zatankowałem gdzieś po drodze,
ale nie gaz, więc też ceny LPG nie podam. Zresztą ni cholery też nie pamiętam diesla.

Bardziej się na podziwianiu drogi skoncentrowałem. Za Olsztynkiem zaczęły się wyraźne ślady
budowy jakiejś ostrej trasy. Jak się później okazało - S7 budują, na odcinku Elbląg - Olsztynek.
Nie powiem. Ucieszyłem się. Wyglądało, że zdrowo pop... budują, a ja mam trochę rodziny nad morzem.
Będzie łatwiej dojechać i wrócić.
W sumie, to, tak na zdrowy rozum, powinienem jechać trzy, trzy i pół godziny, a zdarzało się,
że jechałem i siedem i osiem :(

No nic, Elbląg się w końcu objechało po ludzku.
Ostatnio stałem tu godzinę w korku, zanim udało mi się na Malbork wyrwać, mimo, że nie chciałem
tamtędy jechać. No, ale desperacja mnie chwyciła.
Za Nowym Dworem Gdańskim to już poczuliśmy się jak na urlopie.
Trasę pamiętałem trochę z okresu jak do Kaśki do Jantara przyjechaliśmy.
Sztutowo wspomniałem i ośrodek Bursztynowo, w którym spędziliśmy kiedyś wakacje.
Ale to wieki temu było. Miałem z 7 - 8 lat wtedy. Niewiele pamiętałem.
Ale skąd pamiętam te zwodzone mosty w Rybinie? To pewnie z tego pobytu w Jantarze.

Pięknie było. Te pola, kanały. Po drodze mijaliśmy piękne, zielone łąki. Takie soczyste,
pełne różnokolorowego łubinu, trafiła się jakaś sarna czy jelonek. Lis.
Tutaj - żółto się zrobiło. Rzepak pewnie. Trochę mi się przypomniało południe Europy.
Tam też pola całe żółte, ale od słoneczników. No i takiej zieleni nie ma.
I ptaków. Całe klucze zaczęły przelatywać nad nami.

Obrazek

Mierzeja.

Zaraz za Sztutowem zaczęła się kręta droga przez las, którą pamiętam jeszcze jak
jeździliśmy tu Trabantem 600, Kąty Rybackie z pięknym widokiem na Zalew, Skowronki
ze swoimi rybami w Skowronkach, koszarka w Przebrnie i, na samym początku Krynicy,
znaleźliśmy nasz hotel. Krynica.

Obrazek

Małą łazienkę, brak lodówki, na razie, zrekompensował olbrzymi taras i przepiękny widok na Zalew.

Obrazek

Tuż pod nami był hotelowy parking, za którym zaraz był plac zabaw dla dzieci,
miejsce na ognisko, grilla, a zaraz za tym, coś w stylu stawów, na których królowały żaby.
Ich głośny rechot będzie nam towarzyszył prze 24 godziny na dobę do końca pobytu.

Obrazek

Rozpakowywać to za bardzo nie mieliśmy co, więc ruszyliśmy na plażę.
Zgubić się, nie zgubiliśmy, ale drogę przegrodziła nam siatka jakiegoś kempingu,
więc szliśmy, słysząc ciągle szum fal, ale jakoś tak wzdłuż brzegu ...
Ale nie żałowaliśmy. Las był niesamowity. Mierzeja w ogóle jest niesamowita.
Gdyby nie bliskość morza, przypominała by mi trochę nasze Żoliborskie strony,
z jarami i wykrotami Lasu Bielańskiego.
Tylko bardziej pusto.

Obrazek

Śmiesznie wyglądały stare, nieczynne lampy, na które się w pewnym momencie natknęliśmy,
będąc, jak nam się wydawało, w środku lasu, ale okazało się, że aleja którą szliśmy musiała
być kiedyś dużo ważniejszym szlakiem, który doprowadził nas już do bardziej cywilizowanej ulicy
kończącej swój bieg tuż przy jednym w wejść na plażę.

Po drodze mijaliśmy kwitnący bez. U nas już dawno przekwitł, tak więc było to miłe
przedłużenie wiosny. Ptaki śpiewające w lesie, ciepło, ale nie gorąco, pusto, cisza ...

Bałtyk przywitał nas lekkim wiatrem, straganami z żarciem, z pamiątkami, z falami
rozbijającymi się o brzeg oraz o zanurzoną w wodzie wyciągarkę.

Obrazek

Na brzegu leżały kutry rybackie, ktoś puszczał latawiec, w oddali ktoś próbował
wznieść się na skrzydle ...

Obrazek

Zrobiliśmy sobie długi spacer morskim brzegiem. Było bardzo czysto i ...piaszczyście :D

Obrazek

Do hotelu wróciliśmy drugim wejściem. Jak się okazało, obeszliśmy ten leśny kemping dookoła.
Znów przepiękna droga przez las. Hotel. Obiad. Miało być z umiarem, mieliśmy się ruszać,
ale nie przewidzieliśmy jednego. Kuchnia w hotelu była bajeczna. Najpierw musieliśmy wybrać,
jaka chcemy zupę, jakie drugie, jaki deser. Dwóch obsługujących nas chłopaków doskonale
dawało sobie radę (do czasu ;)) z obsługą nielicznych gości, natomiast pierwszy raz w życiu
dostawałem nie tylko słuszne, ale również świetnie podane i przyrządzone porcje obiadowe.
Odchudzanie diabli wzięli.
Trzeba się będzie ruszać, ale jak się ruszać, jak się człowiek tak nafutruje?

A dlaczego chłopcy sobie dawali radę do czasu? ;)
Drinków nam się zachciało. A to wywołało, wyraźna panike i zamieszanie w obsłudze.
W końcu nalałem małżonce miareczkę Baccardi, sobie miareczkę czystej,
wymerdałem z jakimś soczkiem ... Potem już kupiłem sobie własny soczek i słuszną butelczynę
gorzałeczki, jakieś wino dla małżonki (tu właśnie dał o sobie znać brak lodówki)
no i robiłem napitki korzystając z kubków i filiżanki, które, obowiązkowo, zawsze ze sobą
wozimy.

Do snu utulił nas niesamowity rechot żab ...

Obrazek

Przyjazd. Dzień pierwszy pokaz slajdów
Ostatnio edytowano 11.06.2010 13:53 przez weldon, łącznie edytowano 1 raz
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45308
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 09.06.2010 16:13

Nadejsza ta chwiła....
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 16:15

Piątek, ponieważ trochę ludzi jednak pracuje, jeszcze nie było tego zapowiadanego żaru,
postanowiliśmy przeznaczyć na zwiedzanie okolicy. Zaplanowałem jedyną, słuszną drogę.
Objedziemy Zalew najbliżej jak się da, kierując się na Frombork, a wracamy jak czas pozwoli.

Obrazek

Żuławy są niesamowite. Olbrzymie ilości ptaków, całe klucze kormoranów, co łatwo wytłumaczyć,
jako, że w Kątach Rybackich jest Rezerwat Kormoranów i Czapli Siwej.

Obrazek

Jechaliśmy nie śpiesząc się, czasami przystanąłem zrobić jakieś zdjęcie, ale ilość widoków,
atrakcji po drodze, powodował, że nasza prędkość malała coraz bardziej. Trzeba było się opanować
i ruszyć. Może nie szybciej, ale za to, nie zatrzymując się przy każdym kwiatku, ptaku, koniu ... :D

Obrazek

Tym bardziej, że jeszcze przed wjazdem na Wysoczyznę Elbląską drogę zatarasowała nam
spora ciężarówka, która utknęła w poprzek drogi.
Z trudem udało nam się przejechać poboczem, ale musiałem ryzykować.
Groziło nam nadrobienie kilkudziesięciu kilometrów i starta sporego czasu.
Na szczęście wszystko skończyło się OK i nie zwaliłem do gospodarstwa leżącego poniżej drogi.

Obrazek

Jeszcze w Suchaczu bodajże stanęliśmy, zaraz na obrzeżu Parku Krajobrazowego, popatrzeć
na Zalew Wiślany od drugiej strony i już wjechaliśmy do Kadyn.

Obrazek

Pierwszy poranek. Żuławy pokaz slajdów
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 16:18

Nazwa tej miejscowości pochodzi od imienia własnego pruskiej księżniczki Kadyny
- domniemanej założycielki Kadyn. "Dawno, dawno temu kiedy wszystko spowite było magią, Cadina,
córka Hoggosa, walecznego wojownika i władcy na swoja siedzibę wybrała krainę dziką lecz niezwykłą."
Tyle legenda, jednak wiadomo, że Krzyżacy, zakładając tu wieś przejęli tę nazwę od Prusów,
zaś samą wieś założyli w pobliżu ruin dawnego pruskiego grodziska w XIII wieku.

Obrazek

Obecnie, pierwsze co nam się rzuciło w oczy to zespół pałacowy i folwarczny cesarza Wilhelma II,
obecnie hotel i stadnina. Nie dam sobie głowy uciąć, ale pierwsze skojarzenie tego widoku
nasunęło mi na myśl "Podróż za jeden uśmiech". Pewny nie jestem, ale ten hotel tutaj,
to Srebrny Dzwon, ze stadniną koni, z wieloma atrakcjami. Wygląda na luksusowy.

Obrazek

Cóż, spać mieliśmy gdzie ;), a tu mnie ściągnęła atrakcja innego kalibru.

Obrazek

Na wzgórzu górującym nad Kadynami (dojazd drogą miedzy stajniami hotelu), w miejscu
średniowiecznego grodu, Jan Teodor Schlieben, przed 1682 rokiem rozpoczął budowę
kaplicy ku czci św. Antoniego z Padwy oraz pomieszczeń mieszkalnych dla zakonników.
O historii budowli i zakonu tam zamieszkującego poczytać możecie tu.
Dla mnie najistotniejsze było to, że klasztor, zamknięty w 1826 roku i niszczejący
od tamtej pory, od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia stale jest rekonstruowany
i przywracany do dawnej świetności. Obiekt jest pod władaniem Zarządu Prowincji św. Franciszka z Asyżu.

Obrazek

Obrazek

Oprócz kościoła i budynków klasztornych warto poświęcić kilka minut i wybrać się chociaż kawałek
ścieżką przyrodniczą obiegającą wzgórze klasztorne i wspiąć na drewnianą ambonę z niesamowitym widokiem
na okolice wzgórza.

Obrazek

Pisałem już, że droga do klasztoru wyboista i mocno pod górkę?
W końcu Wysoczyzna :) Nie pierwszy, nie ostatni taki podjazd.
Z powrotem jest z górki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Kadyn już tylko rzut beretem do Tolkmicka.

Kadyny pokaz slajdów
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 16:20

Obrazek

Tolkmicko to typowy przykład przykrej historii tutejszych miejscowości.
"Podczas II wojny światowej miejscowość została dotkliwie zniszczona.
Z Tolkmicka z końcem wojny uciekła połowa mieszkańców. Powojenna historia miasta,
to powolna odbudowa miasta które nigdy już nie odzyskało dawnej świetności."

Obrazek

Szerzej o histori tego bardzo starego miasta pisza tu.
Natomiast wspomnieć chciałbym o pochodzeniu nazwy - jedne źródła mówią że swoją nazwę
wywodzi od władcy panującego na pobliskim grodzie, Tolka oraz jego córki Mity (gród Tolkemita),
natomiast inne mówią, że Mita była córką księcia Hoggo i żoną Tolka.

Obrazek

Głównym celem naszej wędrówki jest Kościół pw. św. Jakuba Apostoła w Tolkmicku.
Został on wzniesiony pod koniec XIV w. (dokładnie to poświęcenie odbyło się 28 października 1376 roku)
w miejsce wcześniejszego kościoła drewnianego.
Kościół dwukrotnie uległ pożarom (w 1550 i 1767).
W 1783r. został odbudowany ze składek wiernych całej Warmii.

Obrazek

Świątynię przebudowano w 1900r. Otrzymała wtedy jednorodne wyposażenie neogotyckie.
W 1901 r. została konsekrowana. Przed świątynią znajdują się dwie cenne rzeźby
dłuta Krzysztofa Perwangera, przedstawiające Madonnę z 1745r. i św. Jana Nepomucena z 1736r.
Od roku 1967 opiekę duszpasterską sprawują Salezjanie, którym w 1977 roku przekazano
zarządzanie parafią na stałe.

Obrazek

Z wartych obejrzenia w Tolkmicku rzeczy, sa jeszcze pozostałość dawnych fortyfikacji miejskich,
Wzgórze Starościńskie nazywane także Wzgórzem Zamkowym, Port tolkmicki największy na zalewie,
domy mieszczańskie z II połowy XVIII wieku i XIX wieku, Barokowa kaplica
na XIX - wiecznym cmentarzu zbudowana w 1738 r., dawny zbór ewangelicki,
wybudowany w stylu neogotyckim w roku 1887, Grodzisko Tolkemita (Stary Zamek)
oddalone ok. 2 km na południowy wschód od tolkmickiego rynku. Pozostałość potężnego,
wczesnośredniowiecznego grodu Prusów, a wcześniej osady kultury łużyckiej.
Zachowane wały i fosy zajmują wierzchołek zarośniętego wzgórza, otoczonego parowami
płynących w pobliżu dwóch potoków. Ale to nie teraz i nie dla nas.
Na wszystkie zaplanowane dziś atrakcje mamy tylko jeden dzień. Jedziemy dalej.

Obrazek

Tolkmicko pokaz slajdów
jan_s1
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5432
Dołączył(a): 08.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) jan_s1 » 09.06.2010 16:36

Bałtyk lubię wręcz niewyobrażalnie, ale na Mierzei jeszcze nie byłem.

Namawiaj, namawiaj... :D
nomad
Cromaniak
Posty: 656
Dołączył(a): 06.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) nomad » 09.06.2010 16:53

Witaj weldon.

Gratulacje za kolejną rocznicę.
Gdziekolwiek nas zabierasz, to piszesz wciągająco i z humorem (tam gdzie trzeba). :)
Za chwilę pojawi się więcej Twoich sympatyków, więc chociaż na wstępie słowa pozdrowień i odcisk obecności.

Pozdrawiam też małżonkę, bo fakt tej relacji, to prezent od Ciebie. :papa: :)
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45308
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 09.06.2010 16:58

Tak, tak - gratulacje.
jan_s1
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5432
Dołączył(a): 08.01.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) jan_s1 » 09.06.2010 17:16

Miałem o tym nikomu nie mówić, ale co tam.....

Przyłączając się do gratulacji, musze przyznać sie do gafy, jaką udało mi się popełnić. Przedwczoraj w porze obiadowej żona zapytała mnie z niewinnym uśmiechem, czy pamiętam o naszej rocznicy ślubu. Trzydziestej piątej. Coś tam się zacząłem plątać, ale wszystko dobrze się skończyło. :oops:

Dobrze, że nie czyta taj relacji, bo by mnie pouczyła jak takie rocznice organizować, ale od wczoraj jest w Szkocji. :D
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13534
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 09.06.2010 17:30

Ja też na Mierzei jeszcze nie byłam. Czytam z dużym zainteresowaniem. I przyłączam się do gratulacji :D
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 19:41

Serdecznie dziękuje za gratulacje w imieniu swoim i małżonki.
Małżonce zwłaszcza przekazałem, no bo to jednak ona ze mną wytrzymała tyle,
a nie ja z nią :)

A co do zapominania, to, musi być w tym jakaś ręka niebios, że mi się teraz na relacje zebrało 8O

Bo ja też zapomniałem, że to dzisiaj :oops: :oops: :oops:

No to spróbuję jeszcze dzień ten drugi skończyć ...

Zapraszam.
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 19:48

Obrazek

Frombork. Niedawno obchodził 700-lecie. W maju dokładnie.

Był tam gdzie go zapamiętałem i taki jak go zapamiętałem.
Jedynie co się zmieniło, to dziś było chłodniej (czytaj - asfalt nie płynął ;)),
ale zapowiadane słońce, pomału, zaczynało o sobie dawać znać.

Na szczęście, póki co, droga na wzgórze katedralne prowadzi w cieniu.

Obrazek

W roku 1275 kiedy po kolejnym powstaniu Prusów doszczętnie spalono katedrę w Braniewie
biskup warmiński postanowił przenieść kapitułę warmińską i wybudować katedrę we Fromborku.
Miasto założone zostało około roku 1277. Badania archeologiczne nie potwierdziły
istnienia tutaj wcześniejszego osadnictwa. Nazwę przyjęto od Najświętszej Marii Panny,
patronki katedry. Osadnicy niemieccy nazywali je - Frauenburg, a kanonicy warmińscy,
w swoich dokumentach pisali Castrum Dominae Nostrae - Gród Naszej Pani.
Ona też zajęła miejsce w herbach miasta i kapituły. Mimo tego, były to całkowicie od siebie
niezależne jednostek: zespół katedralny na wzgórzu i miasto nad brzegiem Zalewu Wiślanego.

Obrazek

Każda z nich posiadała odmienne podstawy prawne. Dopiero w końcu wieku XIX tarasy górny i dolny
powiązano w jeden zespół, natomiast w roku 1926 Wzgórze Katedralne i miasto połączone zostały administracyjnie.
We Fromborku przebywał Mikołaj Kopernik, który jako kanonik kapituły warmińskiej żył i pracował
na Wzgórzu Katedralnym niemal nieprzerwanie od roku 1510 do dnia swojej śmierci w maju 1543 roku.
Właśnie tutaj opracował "De Revolutionibus", dzieło które odmieniło dotychczasowe pojęcia o wszechświecie.
Zespół katedralny na wzgórzu jest klejnotem architektury na Warmii i miejscem, gdzie, jak od niedawna wiadomo,
pochowano Mikołaja Kopernika.

Obrazek

Zarówno warownia katedralna, otaczające ją kanonie, jak i miasto często niszczono w licznych wojnach.
II wojna światowa szczególnie ciężko doświadczyła miasto. Front przetoczył się dolnym tarasem,
dlatego Wzgórze Katedralne poniosło mniejsze straty.
Po zakończeniu wojny Frombork po 173 latach powrócił do Polski.

Obrazek

W latach 1966-1973 prowadzono odbudowę Fromborka, w ramach akcji Związku Harcerstwa Polskiego
pod kryptonimem "Operacja 1001 Frombork", która przygotowywała obchody 500. rocznicy urodzin Kopernika.
W roku 1946, podjęto decyzję o zorganizowaniu Muzeum Mikołaja Kopernika.
Muzeum to udostępniono zwiedzającym we wrześniu 1948.

Obrazek

Tyle historia. Dochodzimy do głównej bramy i drewnianego mostu, przerzuconego nad ruinami
dawnego barbakanu, chroniącego wejście do kompleksu.

Zwiedzanie zaczynamy od wystawy poświęconej odkryciu grobu naszego astronoma.

Obrazek

Później - archikatedra. Zaraz przy wejściu okno w podłodze pozwalające rzucić okiem
na aktualny grób Kopernika i pamiątkowa tablica, a dalej ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W międzyczasie jedna z przewodniczek uruchamia i prezentuje dźwięki organów. Niesamowite.
Zasłuchaliśmy się w te dźwięki imitujące różne instrumenty, głosy ...

Obrazek

Jeszcze krótka wycieczka po dziedzińcu, na wieżę Bożena nie chce, a mi samemu się nie uśmiecha wdrapywać.

Może następnym razem?
Jeszcze kilka fotek z drewnianej galerii okalającej mury i wracamy do miasta.

Obrazek

Na rynku sporo knajpek z jedzeniem. Pora obiadu. Spotykamy sąsiadów z hotelu.
Przypłynęli tu statkiem z Krynicy. Można i tak. Fajny rejs, na miejscu jest się trzy godziny.
Wystarczy, żeby się rozejrzeć. Warto, zaraz po przybyciu, podejść do którejś z knajpek
i zamówić obiad. Umówić się na którąś godzinę. Później się nie czeka.

Oczywiście - ryba :)

Obrazek

Po obiedzie - krótka wycieczka do portu. Wieje jak cholera. Zostawiam Bożenę na ławeczce w parku
i idę sfotografować Zalew i przybijający statek. Nas szczęście zostawiam. Ze statku wypada
zmarznięty, przewiany tłum typowych wczasowiczów i kuracjuszy. "Ale piź...i! Urwa...!
Wpier...łes rybkę? Urwa ...? Wpierd...łem! A ty byś nie wpier...lił? ... itd. itp."
Tylko dzieci żal ...
No i bałem się, że jak któreś odpali papierosa, to port wysadzą,
bo taki zajzajer ze statku wiatr przywiał ... Ot, folklor :) Spadamy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Frombork pokaz slajdów
Ostatnio edytowano 09.06.2010 22:49 przez weldon, łącznie edytowano 1 raz
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 19:50

Zostało nam jeszcze tyle czasu, że możemy pokusić się o zajrzenie do Braniewa.
Niewiele o nim wiem. Nie planowałem przyjeżdżać, no ale skoro już tu jesteśmy i mamy czas?
Czemu nie.

Obrazek

Zresztą pogoda ładna, a z Braniewa prowadzi dobra droga do Elbląga. Szybciej wrócimy.

Oczywiście, pierwsze co, to w Braniewie zabłądziłem.
Najpierw trafiłem na jakiś ładny budynek klasztorny, potem omal nie wyjechałem z miasta
i dopiero przy trzeciej próbie zaparkowałem pod Bazyliką.

Obrazek

Krótko - Braniewo to do 1340 roku główna rezydencja biskupów warmińskich,
do 1772 ich własność, później przekazana we władanie władzy królewskiej.
Powstało, prawdopodobnie, w miejscu brodu nad Pasłęką, na bazie dawnej, pruskiej,
osady portowej. Po 1240 roku Krzyżacy budują tu gród, przekazany w 1243 roku,
wraz z całą Warmią biskupom, którzy zakładają tu katedrę i tworzą ośrodek władzy biskupiej.
To stąd, po powstaniu Prusów i zniszczeniu miasta, przeniesiono ośrodek władzy do Fromborka.

Obrazek

W czasie II wojny Światowej miasto zostało prawie całkowicie zniszczone,
a prowadzone w latach 1955 - 59 rozbiórki i wprowadzenie do historycznego centrum
typowej zabudowy blokowej zniszczyły jego historyczny charakter.
Zwiedzanie zaczynamy od kościoła św. Katarzyny, od 2001 roku - Bazyliki Mniejszej.
Kościół został całkowicie zniszczony w 1945 roku. Dzięki staraniom biskupów warmińskich
ruiny, w 1979 roku powróciły we władanie diecezji. Pozwoliło to, na rozpoczęcie odbudowy
i odrestaurowania świątyni. Od 1982 roku odprawiane sa w nim nabożeństwa.

Obrazek

Obrazek

Oprócz Bazyliki obchodzimy jeszcze mury obronne, przebudowywany właśnie amfiteatr
i docieramy na plac z rozłożonym wesołym miasteczkiem. Przypominają się stare czasy.
Bożena wypatrzyła jakiś sklep z ciuchami czy obrusami - nigdy nie lubiła takich atrakcji
- a ja sobie popatrzę, jaki postęp w tej dziedzinie nastąpił.

Obrazek

Wracamy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Braniewo pokaz slajdów
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 09.06.2010 19:53

Zaraz wyskakujemy na piękną, szybką drogę do Elbląga. Jeszcze raz Żuławy i Mierzeja
i już jesteśmy na obiedzie. Znów obżarstwo. Ale to wszystko takie dobre. Żal zostawiać.

Obrazek

Nic. Zrobimy sobie jeszcze jeden spacer ...

Bożena umówiła się z kosmetyczką, a ja idę nad morze.
Zachód słońca wypadało by obejrzeć chociaż raz ...

Obrazek

Przeszło mi też przez głowę, żeby wschód tegoż udokumentować, ale jakoś mi szybko z głowy
wywietrzały. Chociaż ... raz mnie sąsiedzi obudzili, jak bladym świtem gdzieś się wybierali.
Pewnie właśnie ten wschód obejrzeć, no bo to, żebym ich swych chrapaniem obudził ...

Przecież ja nie chrapię!

Niemniej, pozostawiwszy małżonkę w objęciach kosmetyczki, znając już, poniekąd drogę,
udałem się na poszukiwania tego, czego mi od dawna już brakowało.
Nieliczni ludzie szli w tym samym kierunku, nieliczni wracali z plaży.
Pomału zacząłem żałować dwóch rzeczy: nie wziąłem nic cieplejszego oraz
nie wziąłem samochodu. Pod górkę było. Potem się wyprostowało,
potem znów pod górkę, jak zrobiło się z górki, to było mi już wszystko jedno.
Liczyłem tylko, że uda mi się nie dostać zapalenia płuc, gdyż klejącą się do ciała koszulę
zaczęła owiewać coraz chłodniejsza, morska, bryza.

Obrazek

Spokój panujący na plaży, widok jaki się przede mną roztoczył, pozwoliły mi zapomnieć
o niewygodach tego spaceru. W końcu po to tu przyjechałem, żeby spacerować.
Póki jeszcze Słońce przesuwało się nad horyzontem, spróbowałem wykorzystać czas
na bliższe zapoznanie się z wyciągniętymi na brzeg kutrami, sieciami ...

Obrazek

Potem już tylko trzeba było znaleźć sobie jakieś zaciszne miejsce i, w towarzystwie innych,
również oczekujących na zachód, obserwować, jak Słońce pomału ginie w uspokajających się
falach Bałtyku.

Obrazek

Zaszło.

Obrazek

Nie pozostało nic innego jak, wraz ze współtowarzyszami, korzystając z tego, że, mimo,
że Słońca już nie było, to było na tyle widno, że spokojnie mogliśmy przejść przez las,
wrócić do hotelu.

Wrażeń było dużo. Wystarczy. Co prawda na jutro zaplanowaliśmy dzień leżakowania na plaży.
Co prawda na jutro zapowiedzieli upały, ale czy my wytrzymamy w tym lenistwie?

Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 52722
Dołączył(a): 24.07.2009
Re: Bałtycka Rapsodia

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 09.06.2010 19:56

weldon napisał(a):Rok ów, 2010, do historii przejdzie jako rok mej rocznicy ślubu okrągłej.

Jak bardzo okrągłej? 3, 6, 8, 9, 69?.. ;)
Najbardziej okrągłe jest zero. :lol: Ale wtedy się tego jeszcze jako rocznicy nie określa. :P

Pozdrawiam,
Wojtek
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Bałtycka Rapsodia - na Mierzei Wiślanej - 2010
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022