Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3478
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 12.12.2007 11:01

PAP napisał(a):
kulka53 napisał(a):
PAP napisał(a):
Lidia i Kulka,

A tych Turystów poznajecie :?: :lol: :lol: :lol:

Obrazek


Dziś właśnie montowałem film z pobytu w Sibeniku i ... na jednym ujęciu zobaczyłem te dwie postacie :D , które wydały mi się znajome ze zdjęć z waszej relacji z Zadaru ... dokonałem porównania 'wzrokowego' i na 99,9% jestem pewien, że to WY 8O 8) :roll: :lol: :lol:



Agent PAP stanął na wysokości zadania i wykrył naszą obecność w Szybeniku faktycznie jak na Holmesa przystało :D

My też oczom nie wierzyliśmy widząc się na fragmencie czyjegoś filmu........ 8O

A swoją drogą nam niestety nie przyszło do głowy używać swojej kamery w trakcie spaceru po mieście, gdyby tak było, może moglibyśmy również mieć nagranego PAP-a z rodziną :wink: ale o szczegółach, kiedy po umysłowym wysiłku przypomnieliśmy sobie gdzie też mogliśmy się spotkać piszemy tutaj


Lidia i Kulka,

Poniżej wklejam mapkę z trasą naszego spaceru po Sibeniku. 0 to miejsce, gdzie parkowaliśmy samochód, 1 to nasza najlepsza jadłodajnia w HR :x , 2 to miejsce, gdzie moim zdaniem 'wpadliście' w mój kadr, zaś 3 to Katedra Sv Jakov, o ile dobrze ją umieściłem na mapie :?: :) My poruszaliśmy się po trasie odwrotnie do ruchu wskazówek ...

Na marginesie, mapkę ściągnąłem z: http://www.cromaps.com/

Pozdrawiam,

PAP

[Obrazek


Widzę, że poruszaliście się właściwie tylko w pobliżu wybrzeża, nasz spacer był nieco obszerniejszy :D
Dorysujemy naszą trasę, ale z powodu gorączki przedświątecznej nie jesteśmy w stanie tego zrobić od ręki :(
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.12.2007 02:01

Dzień 13

27/09/2007 czwartek

odległość: 230 km

trasa: Hvar - Drvenik - Neum, BiH - Ston - Orebic - Korcula

Obrazek


Budzimy się, a za oknem dalej pochmurno i siąpi lekka mżawka. Znów pojawiają się skojarzenia z dwudniowym pobytem w Białogórze nad Bałtykiem w czerwcu tego roku, a wraz z nimi, nie wiedzieć czemu, wspomnienie festiwalu kabaretowej geriatrii, która była serwowana podczas tegorocznego opolskiego festiwalu i którą właśnie w sobotni wieczór wtedy 'podziwialiśmy'. Wtedy też, na wyjeździe z Warszawy panowały czerwcowe upały, nie zabrałem więc ze sobą żadnych długich spodni, czego potem na riwierze bałtyckiej wiele razy żałowałem :cry: . Teraz jednak cieplejsza odzież była, szybko więc ją przyodziałem i począłem rozbudzać wszystkie śpiochy :) .

Po zapakowaniu auta, postanowiłem dokonać komisyjnego 'zdania' pokoju. Pamiętałem bowiem wystraszony wzrok gospodarzy, kiedy poprzedniego wieczoru, po Jasiowej 'wywrotce', zaniosłem im mokrą pościel i prosiłem o suchą. Teraz chciałem być pewny, że nie zostawimy po sobie 'kwasu' i złego świadectwa dla innych rodaków, których los może kiedyś tu przygna. Wspólnie z właścicielem udaliśmy się więc do pokoju, a ja mu po kolei pokazałem, że łóżko, materac i spodnia narzuta są suche, podłoga też, a jedynie wilgotny koc wiszący na balkonie będzie wymagał dalszego suszenia. Widać było wyraz ulgi na jego twarzy. Wspólnie zeszliśmy na dół, żegnając się na zakończenie.

Czas naglił, bo prom na stały ląd był znów do 'złapania', szybko więc skierowaliśmy się na nową drogę do Jelsy, którą mijaliśmy po paru chwilach. Znów naszym oczom ukazał się 'dziki skansen' jugosłowiańskiej turystyki, smętnie górujący nad drogą. Aż korciło aby go trochę poeksplorować, pochodzić po piętrach, poczuć ducha tamtych lat. Ale o ile dzień wcześniej padający deszcz skutecznie mnie od tego odwiódł, tak dziś, to samo uczynił goniący czas :( . Deszcz jednak zaczął chwilę później padać, a momentami nawet lać, co na wąskiej i nie zawsze równej hvarskiej drodze skłaniało do dalszego redukowania prędkości, zwłaszcza 'przed' i 'w' zakrętach. Jako uzupełnienie atrakcji, w pewnym momencie Lenka stwierdziła, że chce pooddychać, co jak uważni czytelnicy pamiętają, jest w jej żargonie synonimem narastającej chęci na wymioty. Na owym odcinku nie było jednak jak i gdzie zjechać, tym bardziej, że 'na zderzaku' miałem inny samochód, mieliśmy więc pierwszy podczas tej wyprawy incydent gastryczny :roll: . Na szczęcie Małżonka była na taki rozwój wydarzeń sprzętowo przygotowana, podsunęła więc Lence w odpowiednim momencie otwarty worek foliowy, który znacznie ograniczył promień rażenia 8) .

Na wymuszonym postoju na poboczu oporządziliśmy ślady ataku biologicznego, co by zminimalizować natężenie woni dających pamiątkę i świadectwo tego zdarzenia. Podczas 'oddychania' Lenka zapałała również chęcią, fachowa rzecz nazywając, oddania moczu. Podczas wykonywanie tej czynności stwierdziła, iż to, co oddaje ląduje na znajdującym się poniżej małym ślimaku. Wzbudziło to falę intelektualnego podniecenia, skutkującą długą serią pytań w stylu: Co ślimak teraz zrobi :?: Czy ślimak będzie teraz śmierdział :?: Czy ślimak lubi taki zapach :?: , a nas zmusiło do wyszukiwanie odpowiedzi na te skomplikowane i naukowe pytania :idea: .

Z lekkim poślizgiem dojechaliśmy do przystani promowej, ale dalej wystarczająco wcześnie aby załapać się na 'nasz' prom. Czas oczekiwania umiliła młodzieży konsumpcja kaszkowatej papki a dorosłym kilku zalewajek. Po sprawnym załadunku płynęliśmy w kierunku stałego lądu, więc tym razem, bez zmiłowania, wygnałem wszystkich na pokład celem podziwiania widoków.

Obrazek

Obrazek


Dotarłszy do Magistrali, skierowaliśmy się ponownie w kierunku południowym. W miarę tego, jak wjeżdżaliśmy w głąb rozlewiska Neretvy, krajobraz stawał się co raz mniej górski. Wzdłuż drogi zaczęły pojawiać się stragany sprzedające wszelakie owoce pochodzące z pobliskich sadów. Na jednym z nich nabyliśmy dużą siatkę, 5 lub 8 kilową, mandarynek, paczkę suszonych fig, oraz z rekomendacji sprzedającego, dwie butelki likierów produkcji własnej. O ile figi zostały skonsumowane przez Jasia i Małżonkę jeszcze przed końcem dnia, a mandarynkami delektowaliśmy się przez kilka kolejnych, o tyle owe dwa likiery, jeden mandarynkowy, a drugi wiśniowy, dotarły w stanie nienaruszonym aż od Warszawy i za sprawą swej powalającej bimbrowej mocy, bronią się do dziś dnia przed zakusami najbardziej odpornych odwiedzających nas 'głów', rządnych poznania bałkańskich smaków.

Zgodnie ze świecką tradycją, pod wiaduktem drogi prowadzącej na Mostar stali stróże prawa z wymierzonym w naszym kierunku radarem. My jednak jechaliśmy bardzo przepisowo, powodów do nawiązanie bliższej znajomości więc nie było. Ponieważ na odcinku drogi 'przed' wiaduktem przez dłuższy czas była ciągła linia i brak możliwości wyprzedzania, toteż za nami uzbierała się całkiem pokaźna grupka samochodów, które chcąc, a przeważnie nie chcąc, też jechały przepisowo, co w bilansie wszystkim wyszło na zdrowie, no może z wyjątkiem 'utargu' stróżów prawa :lol: :lol: ...

Podjazd na zbocze doliny z pięknym widokiem po prawo na całość rozlewiska i po paru kilometrach naszym oczom ukazuje się przejście graniczne z Bośnią i Hercegoviną. Naszykowane paszporty nie mają okazji być użyte tym razem, gdyż pogranicznik zamaszystym ruchem ręki pokazuje, aby jechać dalej. W Neum, zgodnie z planem, szukamy czegoś do zjedzenia. W tym celu skręcamy w prawo z Magistrali i kierujemy się w dół po wijącej się zawijasami ulicy. Na ostatniej prostej, tuż przed osiągnięciem dużego parkingu bezpośrednio nad zatoką, po prawej stronie wypatrujemy małą restaurację o nazwie Bonaca. Tuż od wejścia wita nas miły kelner, który przez resztę pobytu chętnie służy radą i pomocą. Jedzenie jest smaczne i świeże, a jeżeli do tego dodać fakt, że cena końcowa okazuje się być więcej niż rozsądna, czytaj niższa niż w HR, to z pewnością jest to miejsce godne polecenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Przed opuszczeniem terytorium Bośni, na stacji INA kawałek za Neum, karmimy jeszcze nasz samochód tańszym paliwem. Dodatkowym dużym plusem stacji jest piękny widok na zatokę, który można podziwiać gratis podczas tankowania. Płacąc za paliwo, spostrzegam ekspozytor z płytami CD, a na nim składankę twórczości MPT https://www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=14780, do którego nakłaniali mnie swego czasu Janusz Bajcer z Piotrkiem_B :papa: . Płyta nie wygląda na 'pirata', więc za całe 4 EUR nabywam i ją. Granica 'powrotna' do HR mija równie szybko jak poprzednia i po chwili odbijamy z Magistrali na drogę prowadzącą wzdłuż półwyspu Peljesac, aż do miejscowości Orebić. Zniechęceni mieszanymi recenzjami na temat Stonów wyczytanymi przed wyjazdem, przejeżdżamy przez obydwa bez zatrzymywania się. Widoki wzdłuż drogi stanowią wystarczającą atrakcję. W pewnym momencie wyliczam sobie w głowie, że o ile utrzymamy odpowiednie tempo przejazdu, to dojedziemy do Orebica na tyle wcześnie, aby załapać się na wcześniejszy prom. Dostarcza to dodatkowego dreszczyku emocji, zwłaszcza w kontekście drogi wijącej się zakosami to w górę, to w dół górskich zbocz. Ostatni zjazd z przełęczy do Orebica wita nas pięknym widokiem na Korculę. Przez Orebic przejeżdżamy żwawo wypatrując ino znaków do przystani promowej. Kiedy tam docieramy, trwa już załadunek, ale bez większych problemów znajduje się miejsce i dla nas. Młodzież ukołysana drogą słodko śpi, na podziwianie widoków z promu ruszamy więc na raty. Mimo, że od rana pogoda wielce się poprawiła, to na niebie żeglują jeszcze całkiem spore chmury, a jedna z nich 'zaczepiła' się o masyw górujący nad Orebicem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z mapką miasteczka Korcula w ręku, wprost z przystani promowej kierujemy się do naszej kwatery. Zgodnie z opisem Adriatic Apartments w cenie 45 EUR za noc bez śniadania okazuje się być nowym, schludnym, przestronnym apartamentem, z wyśmienitą lokalizacją na wzgórzu ponad miastem, dającą piękny widok na zabytkową część Korculi oraz na góry po drugiej stronie zatoki. Dla zainteresowanych podaję link: http://www.ikorcula.net/private/078/index.html

Po wstępnym zagospodarowaniu się, wyruszamy na krótki pieszy zwiad miasta. Ponieważ jest już ciemno, a kolejnego dnia planujemy dokładniejsze zwiedzanie, robimy sobie wakacje od aparatu fotograficznego i idziemy na zwyczajny spacer, bez presji uwieczniania napotkanych widoków dla potomności. Niby drobiazg, ale po dwóch tygodniach intensywnej pracy kronikarskiej, cieszy niezmiernie i daje chwilę wytchnienia. Ową sielankę skutecznie psuje Jasiek, który po dotarciu na własnych nogach do centrum Korculi odmawia chęci dalszej współpracy i dalej już trzeba go będzie nieść. To dodatkowo upewnia nas w decyzji, że skoro nosidło zostało zabrane, to nie po to aby całą trasę przeleżało w samochodzie ... tak więc od jutra Jasiek będzie integrował się z nowym dla niego środkiem lokomocji :roll: 8O :D

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 17.02.2009 22:42 przez PAP, łącznie edytowano 1 raz
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3434
Dołączył(a): 11.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 14.12.2007 08:48

Dopiero teraz :oops: przeczytałem dzień 12 (i oczywiście 13).

DZIEŃ 12 - cóż PAP(o) - witaj w klubie nebulizatora :lol:.
Ja, mimo że "krtanie" moich dzieci są już bardziej dorosłe (bo chrypią, zamiast szczekać :D), też wożę ze sobą to "sprytne" urządzenie (o wielu lekach nie wspominając).
Z apartamentami to jest chyba trochę tak - im bardziej modne miejsce - tym niestety gorzej.

DZIEŃ 13 - odwiedziliście "moje" tegoroczne strony :mrgreen: :hut: . Rzeczywiście Stonów nie ma chyba sensu żałować, ale Orebic (i okolice), mimo że przaśny wart jest odwiedzenia. Ale wszystkiego zwiedzić się nie da :?.

Pozdrawiam ślimaka. :wink:
janusz.w.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1624
Dołączył(a): 21.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) janusz.w. » 14.12.2007 08:49

"Jadę" z Wami od pierwszego odcinka :wink: , wspominam nasze wojaże po Cro 8) .
Super relacja, o trasie nie wspomnę, a logistyka to już mistrzostwo :!:
pozdr
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 14.12.2007 11:15

Woreczki foliowe, nebulizatory, sikanie na ślimaka, nosidło ( vivat ! :) ) - my wszyscy naprawdę z jednego ojca Adama i matki Ewy :D
PAP-ie - może uprzedzam - ale kiedy wreszcie zanurzyliście się w Jadranie ?
Pozdrawiam :)
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.12.2007 11:15

Buber napisał(a): ... witaj w klubie nebulizatora :lol:.
Ja, mimo że "krtanie" moich dzieci są już bardziej dorosłe (bo chrypią, zamiast szczekać :D), też wożę ze sobą to "sprytne" urządzenie (o wielu lekach nie wspominając).


Bubrze,

Nam na szczęście w trakcie wyprawy nie było potrzebne :) ... widać bałkański klimat dobrze służył Jasiowej krtani :D

Buber napisał(a): Ale wszystkiego zwiedzić się nie da :?.


Też to sobie powtarzam, kiedy teraz czytam relacje innych, w tym twoją, i wychodzi mi, że tego czy owego nie zobaczyliśmy :D ... Ale zawsze będzie co zwiedzać przy wyjeździe 'poprawkowym' :lol: :lol:

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.12.2007 11:20

janusz.w. napisał(a): ... a logistyka to już mistrzostwo :!:


Januszu,

Ja bym to raczej nazwał zboczeniem zawodowym :lol: :lol: , ale w tym wypadku akurat dość przydatnym :D

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.12.2007 11:25

plavac napisał(a):PAP-ie - może uprzedzam - ale kiedy wreszcie zanurzyliście się w Jadranie ?


plavac'u,

Jak sobie poszperasz w relacji zawodowca, w której to pozwoliliśmy sobie Ty i ja na zboczenie z tematu i wymianę info o temeraturze wody we wrześniu i październiku, to będziesz JUŻ wiedział :D :D

A dla innych, niech dreszczyk emocji i suspensu jeszcze chwilkę potrwa :roll: 8) :D :D ...

Pozdrawiam,

PAP
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 14.12.2007 11:59

PAP... Myślę, że za kilka lat Lenka dopuści się ojcobójstwa za to wszystko, co napisałeś w tym odcinku...
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.12.2007 21:06

shtriga napisał(a):PAP... Myślę, że za kilka lat Lenka dopuści się ojcobójstwa za to wszystko, co napisałeś w tym odcinku...
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:


shtriga,

Ale kto ją wtedy będzie zabierał na takie wyprawy :?: :lol: :lol:

Pozdrawiam,

PAP
zygi
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 127
Dołączył(a): 27.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) zygi » 15.12.2007 01:15

PAP, czytanie Twojej relacji staje się nałogiem :) . Przez ostatnie dwa dni zaglądałem tu kilkanaście razy, czy nie pojawił się nowy odcinek. Zaglądam tu częściej niż do programu pocztowego :)

Poczytałem ... i teraz mogę spokojnie iść spać.

Pozdrawiam

Zygi
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 15.12.2007 13:37

zygi napisał(a):PAP, czytanie Twojej relacji staje się nałogiem :) . Przez ostatnie dwa dni zaglądałem tu kilkanaście razy, czy nie pojawił się nowy odcinek. Zaglądam tu częściej niż do programu pocztowego :)


zygi,

Strach się bać co będzie jak ją skończę pisać :?: :roll: 8O :D ...

Pozdrawiam,

PAP
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7901
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 15.12.2007 16:03

PAP napisał(a):Strach się bać co będzie jak ją skończę pisać :?: :roll: 8O :D ...

Pozdrawiam,

PAP

Zaczniesz nową. :lol:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 15.12.2007 16:52

krakuscity napisał(a):
PAP napisał(a):Strach się bać co będzie jak ją skończę pisać :?: :roll: 8O :D ...

Pozdrawiam,

PAP

Zaczniesz nową. :lol:


no własnie, obiecałeś na początku swojej relacji, że napiszesz coś o waszym wyjeździe w 2006 roku... :wink:

PAP napisał(a):Dla jasności dodam, że Jasiowe prawie dwa lata, to konkretnie 1 rok i 7 miesięcy ... i że rok temu, mając zatem jedynie 7 miesięcy, dzielnie odbył z nami 3 tygodniową wyprawę do Rumunii, Bułgarii i Turcji ... kiedyś i o tym napiszę słów kilka :)PAP
zygi
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 127
Dołączył(a): 27.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) zygi » 15.12.2007 19:07

witki napisał(a):
krakuscity napisał(a):
PAP napisał(a):Strach się bać co będzie jak ją skończę pisać :?: :roll: 8O :D ...

Pozdrawiam,

PAP

Zaczniesz nową. :lol:


no własnie, obiecałeś na początku swojej relacji, że napiszesz coś o waszym wyjeździe w 2006 roku... :wink:

PAP napisał(a):Dla jasności dodam, że Jasiowe prawie dwa lata, to konkretnie 1 rok i 7 miesięcy ... i że rok temu, mając zatem jedynie 7 miesięcy, dzielnie odbył z nami 3 tygodniową wyprawę do Rumunii, Bułgarii i Turcji ... kiedyś i o tym napiszę słów kilka :)PAP


... a potem będą już wakacje i pojedziemy TAM znowu ... :D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018