Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 93293
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 20.12.2007 14:59

witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 20.12.2007 20:39

A solo nie?
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 20.12.2007 23:55

caal napisał(a):Wiesz PAP, w sumie masz rację, to przecież relacja, a ta ma prawo być emocjonalna, subiektywna, osobista... i recenzja relacji byłaby idiotyzmem :)
Nie miejsce tu na odbijanie piłeczki dotyczącej Bregovica i jego postępowania, a i posiłkowania się w takiej dyskusji emigrantami stanu wojennego czy tak niedawno jeszcze modnym Gombrowiczem i jego postawą czasu ostatniej wojny. To raczej temat na tzw długie Polaków rozmowy :)
Chodziło mi generalnie o to, że zajmowanie stanowiska w kwestii tak delikatnej i drażliwej jak wojna w byłej Jugosławii, może być ryzykowne. Nie takie to proste, jak usiłowało nam wmówić CNN i czarny amerykański PR.
Co do MPT to oczywiście o gustach się nie dyskutuje i albo się podoba, albo nie. Ale jednak jego odwołania w teledyskach do Ante Pavelica z żelaznym krzyżem na szyi i plakatów z Adolfem jakoś mnie nie porywają.
Dlatego osobiście współczuję ludziom, którzy ucierpieli w wojnie, ale en masse, nie zajmując stanowiska żadnej ze stron.

A co do tego terminu - luty, to trudno :( ale myślałam, że to może kokieteria, jakieś droczenia się i żarty? :) A już planuję trasę więc nie mogę się doczekać Macedonii i Serbii, chociaż warunki w kwietniu i tak będą diametralnie różne niż Wasze. No nic cierpliwie czekam :)


caal,

Zamykając temat, bo też myślę nikogo poza nami to nie interesuje :D , Bregovic jest mi generalnie mocno obojętny, a w kontekście MPT pojawił się w moich myślach jako przelotny motyw 'porównawczy', i tyle :) . Co do konfliktu bałkańskiego, to masz rację, że to temat rzeka, a różnych racji jest wiele. Tyle, że ja mam swoje zdanie na ten temat, a wszelkie szkody i ślady tego konfliktu, które widzieliśmy po drodze, robiły na nas silne wrażenie, zwłascza kiedy cierpieli i/lub dalej cierpią z tego powody zwykli ludzie po wszytskich stronach tego konfliktu :(

Co do twojej wyprawy, to ja mam taką propozycję. Aby nie psuć dramaturgii tej relacji, ale aby też wesprzeć twoje przygotowania, proponuję wyślij mi na mojego maila ktrótki zarys tego co planujesz odwiedzać w Serbii i Macedonii, a ja postaram się, w kontekście naszych doświadczeń, dać Ci kilka rad i rekomendacji, dokumentując to kilkoma zdjątkami i może jakimiś linkami :D

W razie akceptacji tego pomysłu, mój mail: adres e-mail widoczny tylko dla zalogowanych na cro.pl

Pozdrawiam,

PAP
caal
Croentuzjasta
Posty: 432
Dołączył(a): 22.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) caal » 21.12.2007 11:08

Masz rację, woda na miecze polana :) A dla takiej dyskusji trzeba by było osobny wątek zakładać, ehhh dopiero by się działo :)

Oczywiście, że nie chcę Ci psuć zaplanowanej dramaturgii wątku. Ale bardzo dziękuję za propozycję. Napewno skorzystam :)
Teraz spokojna i wyluzowana mogę sobie czytać Twoją relację i planować swoją wyprawę :)
Pozdrawiam
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3434
Dołączył(a): 11.08.2006
Korcula

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 21.12.2007 20:13

PAPo
Sorry że przerywam, ale wracając do tematu to Korcula jest naprawdę ślicznym miejscem. Poza tym udało Ci się zrobić super fotki.
C.D. śledzę uważnie dalej i :papa: .
Mam nadzieję że napiszesz coś w Święta.

P. S. Nie wiem czy ktoś to już pisał, ale ta Lenka to wykapany PAPa :D :wink: .
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007
Re: Korcula

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 21.12.2007 23:15

Buber napisał(a):Mam nadzieję że napiszesz coś w Święta.


Bubrze,

Mam taki plan i zamiar :D

Buber napisał(a):Nie wiem czy ktoś to już pisał, ale ta Lenka to wykapany PAPa :D :wink: .


Też nie pamiętam czy ktoś pisał, ale to prawda :) ... gorzej z Jaśkiem ... on to najbardziej do listonosza podobny :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam,

PAP
Korneliusz
Odkrywca
Posty: 69
Dołączył(a): 12.01.2007
SUPER!!!Bedzie ZAVALA!!!

Nieprzeczytany postnapisał(a) Korneliusz » 22.12.2007 17:46

[quote="PAP"]Dzień 12

26/09/2007 środa

odległość: 145 km

[color=brown]trasa: Makarska - Drvenik - Sucuraj - Zavala - Jelsa - Hvar

Witajcie!!
Niestety jestem dopier na 12 dniu Waszej podróży.Zakichany brak czasu nie pozwala mi na czytanie Waszej przygody NON STOP!Jak tylko mam chwilę wolną na posiedzenie przed kompem "wskakuję" na dalszy ciąg Waszej (ośmielę się powiedzieć) CUDOWNEJ PRZYGODY!!!Na moje usprawiedliwienie powiem Wam,że jest to spowodowane tym,że wstaję do pracy o 3.45 (nie jestem piekarzem) i mam 2 małych dzieci!!
Widzę,że będzie ZAVALA!!
Super!!
Byłem tam tego roku od 23.06 do 03.07)!!
Moim zdaniem SUPER MIEJSCE!!
Miałem podobną przygodę z lodówką!!Na szczęście nie mam AUTOALARMU i poradziłem sobie bez problemu!!Było to w 2006!!
W 2007 w Niemczech kupiłem sobie lodówkę na 12/230 volt i teraz jest jeszcze wygodniej!!
Polecam!!!
Ja dałem 40 euro!!
Pozdrawiam z Pięknego Cieszyna!!!Już niema GRANICY!!!!!!
Korneliusz
Odkrywca
Posty: 69
Dołączył(a): 12.01.2007
Szkoda Hvar-u!!!!!

Nieprzeczytany postnapisał(a) Korneliusz » 22.12.2007 18:42

Właśnie co przeczytałem odcinek 12!!
Myślę,że mieliście pecha(fatalny apartament) i niezbyt fajna pogoda!! :(
Te okoliczności BARDZO zmniejszyły atrakcyjność tej PIĘKNEJ wyspy!!
PAP-u także znam ten "ból' noszenia wózka dziecięcego na twierdze Hvar!!
Bycie "aktywnym' ojcem nie jest łatwe!!!
Mnie wyspa HVAR "zaczarowała" swoim pieknem!!!
Jedyny minus to cena piwa 0,4 lub0,5(nie pamiętam) w mieście Hvar-20 kuna!!!!!
Ok,powiem prawdę!!!
Był jeszcze jeden minus..........
Z Zavali pojechałem z rodzinką na mini wycieczkę do Ivan Dolać i po przyjeździe na miejsce poczułem się jak ......
W DOMU...
czyli Cieszynie...
i to w sobote...bo w sobote jest u nas TARG i głównym,dominującym językiem jest CZESKI.....
nasi KOCHANI sąsiedzi zza OLZY przyjeżdżają na zakupy "do nas".
Ja (naprawde) lubię Czechów ale bez przesady!!
W Ivan Dolać 1 lipca było ....
jak to oreślic??
Wiem..
Na MAXA PO CZESKU!!!!
Nawet "babka" z przyczepy kampingowej,z której można było kupić np.piwo (duże 12 kn),lody,zapiekanki mówiła tylko po Czesku (była chorwatką)!!
Mimo tego powiem-KOCHAM wyspę HVAR!!!
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdzecznie!!
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007
Re: SUPER!!!Bedzie ZAVALA!!!

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 22.12.2007 22:13

Korneliusz napisał(a): ... wstaję do pracy o 3.45 (nie jestem piekarzem) i mam 2 małych dzieci!!
Widzę,że będzie ZAVALA!!


Korneliuszu,

Jest mi bardzo miło, że mimo braku czasu znajdujesz chwile aby śledzić naszą relację :) ... to budujące :) ... co do dzieci i pracy z nimi związanej, to wiem co masz na myśli :lol: :lol:

Zavala, jak widziałeś, była ale w przelocie ... był plan na mały spacer, ale pogoda tego dnia nie chciała z nami współpracować :( ...

O Cieszynie czytam ostnimi dniami dużo za sprawą znikającej granicy :D

A co do Czechów, to przypomniało mi się jak w Plitvicach na tej łódeczce, podczas rejsu przez jezioro, siedzieli obok Czesi i sobie rozmawiali ... mnie ich mowa zawsze bardzo śmieszy, ale tym razem budziła szczególne skojarzenia do języka Jaśkowego, jaki on sobie powoli tworzy :) ...

Mniej zalatanych świąt życzę ...

Pozdrawiam,

PAP
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3456
Dołączył(a): 17.01.2005
Re: Szkoda Hvar-u!!!!!

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 22.12.2007 23:33

Ja też kocham Zavalę :D

Korneliusz napisał(a):Nawet "babka" z przyczepy kampingowej,z której można było kupić np.piwo (duże 12 kn),lody,zapiekanki mówiła tylko po Czesku (była chorwatką)!!

Podstawowe zwroty w czeskim, chorwackim i polskim są podobne. A po dwóch dużych za 12 kn się robią jeszcze podobniejsze :lol:

PAP napisał(a):A co do Czechów, to przypomniało mi się jak w Plitvicach na tej łódeczce, podczas rejsu przez jezioro, siedzieli obok Czesi i sobie rozmawiali ... mnie ich mowa zawsze bardzo śmieszy, ale tym razem budziła szczególne skojarzenia do języka Jaśkowego, jaki on sobie powoli tworzy :) ...

zawodowiec napisał(a):Podeszwa Davida znowu się odkleiła, dowiązuje ją za pomocą repsznura i mojego szwajcarskiego scyzoryka z szewskim szpikulcem. Pomaga sobie korkociągiem. Słowo korkociąg bardzo się podoba Czechom. Pytam się jak to po ichniemu - vývrtka. Ivoš powtarza - korkociąg - korkotah. Ja na to - vývrtka - wywiertka. Szczery śmiech długo się niesie echem po skałach.
(...)
Mówią że jak się za dużo naćpają obiadem to im będzie ciężko iść. Wyjaśniam im różnicę między polskim i czeskim znaczeniem ćpania.

:D
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 22.12.2007 23:52

Dzień 15

29/09/2007 sobota

odległość: 150 km

trasa: Korcula - Cavtat

Obrazek


Na okoliczność dzisiejszego poranka musieliśmy przeprosić się z budzikiem w mojej komórce i ustawić go na konkretną godzinę, tak aby wykonawszy wszelkie poranne obrzędy zdążyć zajechać na czas na przystań promową. Dzionek znów zapowiadał się ładnie, niebo było prawie bezchmurne, a słonko dziarsko świeciło. Spakowaliśmy więc nasze 'obozowisko' i ponosiliśmy klamoty do samochodu. Celowo piszę 'ponosiliśmy', gdyż tym razem Lenka miała 'fazę' na dyrektorowanie, więc z dużym zaangażowaniem wyznaczała, co i kiedy mam nieść. Ja oczywiście cichaczem pozwalałem sobie czasem na pewną niesubordynację i robiłem 'po swojemu', ale w gruncie rzeczy była to praca zespołowa :D .

Na przystań promową docieramy z wzorcowym wyprzedzeniem. Czekając w kolejce jedna rzecz wpada mi w oko, a mianowicie, że prawie wszystkie samochody w niej stojące pochodzą z wypożyczalni, a ich pasażerowie to w dominującej większości obywatele Bushlandii, a przynajmniej na takich wyglądają i brzmią :roll: :D . Czekanie nie trwa jednak długo i po sprawnym załadunku wyganiam wszystkich moich współtowarzyszy podróży na pokład. Jak się szybko okazuje, było warto, bo pożegnalny widok na Korculę jest naprawdę ładny.

Obrazek

Obrazek


Orebić traktujemy równie po macoszemu jak dwa dni wcześniej, czyli zważając jedynie aby nie przejechać na pasach jakiejś staruszki tudzież matki z dzieckiem, przemykamy czym prędzej ku tablicy oznaczającej koniec miasta. Wspinamy się drogą na zbocze góry dominującej nad okolicą i na miejscu widokowym tuż przed przełęczą zatrzymujmy się, aby ostatni raz spojrzeć na Korculę. Widok jest faktycznie piękny, zwłaszcza, że pogoda dziś współpracuje. Dwa dni temu przemknęliśmy tędy śpiesząc na prom. Dziś delektujemy się na maksa.

Poniżej owoc tego delektowania się, czyli panorama, która powstała z czterech zdjęć zrobionych od lewa do prawa. Wtedy nie miałem nawet pojęcia, że kiedyś zrobię z tego panoramę, ale w relacji Kulki i Lidii :papa: dostrzegłem tego typu zdjęcia i dzięki ich dalszym wskazówkom oraz linkom, trafiłem na program Autostitch http://www.cs.ubc.ca/~mbrown/autostitch/autostitch.html oraz wątek na Cro.pl, który mnie zaraził tego typu 'konwersjami' :lol: :lol: ...

Obrazek
wersja poglądowa

Obrazek
wersja pełnowymiarowa

Obrazek

Obrazek


Bodajże na rozjeździe drogi na Trpanj widzimy tego samego, co wcześniej, mężczyznę w podeszłym wieku, który sprzedaje coś, co wygląda na wino własnej produkcji. Zatrzymujemy się i po 'słowiańsku' prowadzimy krótki wywiad mający ustalić cóż to takiego ma na straganie. Z zeznań wynika, iż istotnie to jego własne czerwone wytrawne peljeskie wino, na dokładkę produkowane z winogron hodowanych ekologicznie, bez użycia chemii. Trochę negocjujemy, ale bardziej dla zasady, bo chłopina wydaje się być dobroduszny i szczery, nie chcemy zatem zbytnio uszczuplać jego zarobku. Kupujemy w końcu dwie butelczyny do domowej kolekcji, co by móc lepiej wspominać w przyszłości przy obiedzie czy kolacji ten etap naszej wyprawy. Jedziemy dalej i zatrzymujemy się jeszcze przy jednej lokalnej winiarni, tym razem już wyglądającej na bardziej przemysłową. W firmowym sklepie lustrujemy, jako motyw główny, dostępne rodzaje win, a ja dodatkowo jeszcze kątem oka, jako motyw poboczny, niewiastę sprzedającą wyżej wymienione, bo sprawia wrażenie być dorodnym przedstawicielem ludów tubylczych :roll: 8O :D . Lustracja nie trwa jednak długo, gdyż Małżonka ma szybko dostrzega mą lustrację poboczną i zarządza odwrót do samochodu, poprzedzony jednak nabyciem jednej butelczyny wina nominalnie stołowego.

Jadąc od tej strony, Stony, a konkretnie 'wielki mur', prezentują się bardziej okazale. Nie na tyle jednak, aby nas skłonić do opuszczenia samochodu. Jedziemy więc dalej. W planie mamy przejechać obok Dubrovnika, udając, że go nie widzimy, i kierować się bezpośrednio do Cavtatu, zostawiając zwiedzanie tego pierwszego na kolejny dzień. W praktyce, udaje się obyć bez udawania, przynajmniej dla 3/4 członków wycieczki. Dzieje się tak za sprawą snu, który po dojechaniu do Magistrali i skierowaniu się na południe zmaga wszystkich, oszczędzając jedynie mnie. Mijamy więc Dubrovnik 'na śpiocha', a towarzystwo wybudza się na skutek moich zabiegów dopiero na dojeździe do Cavtatu.

Obrazek

Obrazek


Ponieważ tym razem kwaterę mamy rezerwowaną za pośrednictwem agencji Red Coral Apartments, na wjeździe do miasta 'wydzwaniamy' agentkę, ta zaś umawia nas z właścicielem apartamentu, który wyjeżdża do nas i prowadzi do siebie. Lokum okazuje się być bardzo ładnym, nowym, przestronnym apartamentem z widokiem na Cavtat w cenie 40 EUR za noc bez śniadania. Właściciele to matka z dwójką dorosłych synów, którzy dodatkowo prowadzą warsztat blacharski. Brak ojca tej rodziny, rzecz jasna, może być wytłumaczalny na 100 różnych 'klasycznych' powodów, ja jednak nie mogę się powstrzymać przed kolejnym wojennym skojarzeniem. Miejsce polecenia godne. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany, oto link:
http://www.cavtat-apartments.net/apartm ... -coral.htm

Obozowisko rozbite, młodzież dokarmiona, można więc ruszać na zwiedzanie miasteczka. Z rozpoznania wywiadowczego wynika, że spokojnie możemy zdecydować się na wariant wózkowy. Tak też czynimy. I tu ważna uwaga. Lwia część kwater w Cavtacie znajduje się na zboczach, powyżej części centralnej, zlokalizowanej wzdłuż nadbrzeża. Oznacza to więc konieczność zejścia w dół zbocza, a praktycznie jedyna sensowna opcja wykonania tego zadania wiedzie skrajem asfaltu drogi dojazdowej do centrum, wijącej się po zboczu małą serpentyną. O ile w ciągu dnia nie jest to wielkie wyzwanie, o tyle po zmroku, za sprawą braku oświetlenia wzdłuż drogi, jest to zadanie wymagające pewnej odporności psychicznej, że o dobrym wzroku i refleksie nie wspomnę. Dlatego osoby o słabszych nerwach, powinny przeboleć dodatkowy wydatek i do centrum zjechać samochodem, który można spokojnie zostawić na miejskim, przez to płatnym, parkingu.

Po dotarciu na nadbrzeże i po małym rekonesansie niewielkiego centrum, decydujemy się na spacer ścieżką wiodącą wokół cypla cavtackiego, z której rozciągają się ładne widoki na małe skaliste plaże oraz na Dubrovnik wraz ze wzgórzem Srd w oddali. Spacer umila dodatkowo wręcz parkowe otoczenie, gdyż sama ścieżka porośnięta jest zewsząd iglastymi drzewami. Po powrocie do centrum szukamy czegoś do zjedzenia. W zamyśle początkowym ma to być jakaś restauracja serwująca owoce morza. Za mną chodzi chęć spożycia homara, jednak analiza cen wywieszonych przed tego typu lokalami skutecznie zaspakaja moje żądze kulinarne w tym zakresie. Decydujemy się na cevapcici i pljeskavicę z frytkami, które smakują tu tak sobie, ale przynajmniej wszyscy mogą się tym najeść, i co najważniejsze, bez powodowanie deficytu budżetowego :) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
po lewo Dubrovnik oraz wzgórze Srd

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Spacer w górę zbocza brzegiem nieoświetlonej drogi dostarcza sporą dawkę silnych wrażeń. Ruch na szczęście jest raczej jednokierunkowy, bo samochody jadą o tej sobotniej porze jedynie do centrum. Inna rzecz, że przemieszczając się z górki, pojazdy lokalnych użytkowników dróg raczej mkną niż jadą. Decyduję się więc na odstąpienie od obowiązującej zasady przemieszczania się lewym krańcem szosy i zarządzam przejście na prawą stroną. Teoretycznie ryzykujemy, że ktoś w nas wiedzie od tyłu. Ale biorąc pod uwagę fakt, że takich 'ktosiów' o tej porze praktycznie nie ma, a gdyby się nawet taki pojawił, to jadąc pod górkę jechałby pewnikiem dużo wolniej, niż ci, którzy z niej obecnie zjeżdżają, stwierdzam że mimo wszystko jest to rozwiązanie dużo bezpieczniejsze. Nie zmienia to faktu, że i tak od Małżonki dostaję reprymendę za całokształt, czyli za ciemną ulicę, zbyt szybko jadące samochody, ostre zakręty, wąską drogę, brak chodnika, i jeszcze parę innych. Ale wiadomo, winny zawsze musi być :lol: :lol: .

Dotlenieni spacerem szybko zasypiamy. Nasze myśli lecą do dnia następnego i do tego co ma nas wtedy czekać, czyli zwiedzania Dubrovnika, miasta legendy, perły byłej Jugosławii oraz dzisiejszej Chorwacji. Wyobrażenia mamy piękne, a oczekiwania duże. To ma być ósmy cud świata. Pożyjemy, zobaczymy ...

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 17.02.2009 22:55 przez PAP, łącznie edytowano 1 raz
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007
Re: Szkoda Hvar-u!!!!!

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 23.12.2007 00:05

zawodowiec napisał(a):
zawodowiec napisał(a):Podeszwa Davida znowu się odkleiła, dowiązuje ją za pomocą repsznura i mojego szwajcarskiego scyzoryka z szewskim szpikulcem. Pomaga sobie korkociągiem. Słowo korkociąg bardzo się podoba Czechom. Pytam się jak to po ichniemu - vývrtka. Ivoš powtarza - korkociąg - korkotah. Ja na to - vývrtka - wywiertka. Szczery śmiech długo się niesie echem po skałach.

:D


zawodowiec,

To też pamiętam z mojej lektury twojej relacji :lol: :lol: ... ale dzięki za przypomnienie dla innych :D

Pozdrawiam,

PAP
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5518
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 23.12.2007 00:07

No to PAPie -nocny Marku :D - dowiozłeś mnie w moją ulubioną chorwacką okolicę,czyli do Zupy Dubrovackiej.Ciekawy jestem Twoich wrażeń z pobytu w okolicach Dubrovnika, dlatego z niecierpliwością czekam na następny odcinek - ale to juz pewnie po świętach?
:papa:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 93293
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 23.12.2007 00:10

Ten ostatni odcinek o wyjątkowo wczesnej porze :wink: :lol:
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 23.12.2007 00:26

wojan napisał(a):Ciekawy jestem Twoich wrażeń z pobytu w okolicach Dubrovnika, dlatego z niecierpliwością czekam na następny odcinek - ale to juz pewnie po świętach?
:papa:


wojan,

Zobaczymy, zobaczymy :roll: :D :?: ...

Pozdrawiam,

PAP
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018