napisał(a) a_ska » 03.07.2012 11:16
Ubezpieczenie kochani to ważna rzecz, bo same przeglądy nie zawsze wystarczą. Wypadki losowe chodzą po ludziach i każdego może to spotkać, że niby nowy samochód albo nie taki znowu stary, a np. cylindry w silniku padają i naprawdę niewiele można poradzić.
Nie znam się na technice samochodowej, więc nie opiszę dokładnie rodzaju usterki, jaka nam się przytrafiła w tamtym roku. Wracaliśmy już z udanych 3-tygodniowych wakacji w Chorwacji, wyjechaliśmy z Trogiru i jadąc magistrala adriatycką obok Szibenika kontrolka naszej 8-letniej (gruntownie przed wyjazdem sprawdzonej) Renault Megane pokazała STOP-SERVICE, zadymiło pod maską i musieliśmy zjechać. I tak mieliśmy szczęście, że mieliśmy gdzie zjechać i z nikim się nie zderzyliśmy, bo hamowanie mieliśmy gwałtowne. No i CO TERAZ ?!!! W kieszeniach ostatnie pieniądze na paliwo do Polski, a tu samochód KAPUT.
Okoliczni tubylcy okazali sie bardzo przychylni, próbowali nam pomóc, bo kilometr od miejsca awarii trafiliśmy na jakieś Motocafe. Pracownica "Motocafe" najpierw ku naszemu zdziwieniu z dała nam kluczyki do swojego samochodu, żebyśmy najpierw sprawdzili baterię, bo może to prozaiczny problem - śmiała się do nas, żebyśmy tylko wrócili... Po sprawdzeniu, że to nie bateria, obejrzeli nasz samochód mechanicy z tego miejsca i niestety, mimo że podłączali się komputerowo do autka, rozkładali ręce. Na koniec usłyszeliśmy AUTO-POMOC i SERWIS RENAULT w Szibeniku.
No i się zaczęły schody... Auto-pomoc kosztowała nas 400 kun, a w serwisie byliśmy świadkami ciężkich prób naprawienia tej usterki w silniku. Ze stojącej obok norweskiej chyba Laguny mechanicy wyciągali elementy silnika (bo jest taki sam jak w megance), ale nic to nie pomagało. Była to sobota - ok. godz. 11:00, a serwis czynny tylko do 13:00. Na nasze usilne prośby, by określili nam czas i koszt naprawy usterki - szef serwisu odpowiedział nam, że Bóg jeden wie, czy uda się dzisiaj naprawić ten samochód, ale prawdopodobnie może to potrwać i do tygodnia i że wstępne koszty to minimum 2000 Euro. Koszt holowania samochodu do Polski to ponad 2500 Euro. Szef serwisu dziwił się, że nie mamy ubezpieczenia na taki wypadek.
Wyobrażacie sobie chyba, co przeżyliśmy...
Wykonaliśmy kilka pilnych telefonów do najbliższej rodziny i znajomych. Nie udało nam się znaleźć takiej osoby, która mogłaby po nas przyjechać (oczywiście za opłatą), ale na szczęście rodzinka zgodziła się pożyczyć nam kasę na ewentualną naprawę czy powrót do Polski. Trzeba było tylko jeszcze znaleźć możliwość połączenia się internetem, bo nie pamiętaliśmy numerów naszych kont (a wierzcie mi, dobrze jest mieć gdzieś je spisane). Numer konta ustaliliśmy telefonicznie od osoby, która akurat dostała przelew od mojego chłopaka - i całe szczęście że ona akurat miała pod ręką dostęp do internetu. Teraz już tylko byliśmy ciekawi, kiedy te przelewy dojdą....
W międzyczasie próbowaliśmy ustalić w serwisie czy są jakieś połączenia samolotowe z Polską - byliśmy przecież blisko Splitu... Okazało się, że nie ma żadnych połączeń liniowych w całej Chorwacji (!!!!). Znaleziono nam połączenia autokarowe, ale też chyba dopiero z Zadaru, już teraz nie pamiętam - ale musielibyśmy z jakoś dojechać z przesiadkami. Z uwagi na to, że w końcu powiedziano nam, że na pewno usterki nie naprawią w ciągu dnia czy dwóch, postanowiliśmy zostać do naprawienia samochodu w Szibeniku. No i tak się zaczął ciąg dalszy naszych wakacji...
To nie jest wątek o relacjach z podróży, więc napisze tylko tyle, że dzięki pracownikowi serwisu znaleźliśmy odjazdowy apartament w Brodaricy i przez następny tydzień pozostaliśmy w Szibeniku.
Przez rezydenta z Neckermanna (bo z tego biura pojechaliśmy na wakacje) udało nam się ustalić, że są połączenia samolotowe, ale tylko czarterowe, i tylko z Dubrovnika, bo połączenia autobusowe nie wchodziły w grę, bo były bardzo rzadko.
W międzyczasie okazało się, że koszt naprawy autka zaczyna przekraczać już 2500 Euro, i to tylko po ściągnięciu części zamiennych z drugiej ręki, bo części oryginalne przewyższyłyby dwukrotnie wartość samochodu. Pytaliśmy, czy nie kupiliby tego samochodu, jednak serwisy nie mogą kupować samochodów starszych niż 7 lat. Zapytaliśmy o autokomisy, jednak tam nikt nie słyszał o autokomisach, chyba że dalibyśmy gdzieś jakieś ogłoszenie i na własną rękę. Traf chciał, że jeden z mechaników usłyszał, że chcemy się pozbyć auta i powiedział, że może od nas kupić Megankę w takim stanie, w jakim jest.
I w ten sposób udało nam się cudem sprzedać zepsutą Megankę, spędzić jeszcze jeden upojny tydzień w Chorwacji, tyle że w okolicach Szibenika (oczywiście w tych okolicznościach przy dużym spożyciu Ożujska, Karlovaćka i Rakiji), zostawić połowę zbędnego bagażu w Brodaricy, no i mieliśmy okazję pojechać do Dubrovnika, skąd samolotem (to pierwszy lot dla nas obojga) powrócić szczęśliwie do Polski.
Podsumowując były to BARDZO UDANE WAKACJE !!!! I to z przygodami !!! Jednak jeżeli chodzi o samochód, to mimo że po powrocie do Polski kupiliśmy w kredycie nowy samochód, to i tak wybierając się obecnie na wakacje OCZYWIŚCIE również do Chorwacji, mamy pełne ubezpieczenie OC i AC w PZU z wariantem auto-pomocy również na terenie Chorwacji, chociaż myślimy tez o jakimś bankowym ubezpieczeniu.
Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co się przydarzy - takie jest życie. I trzeba też się dobrze nastroić, bo jak ktoś chce mieć spokój i nie lubi przygód, to najbezpieczniej po prostu zostać w domu. Pozdrawiam!