napisał(a) Franz » 05.07.2016 22:01
Rok 2009 - latoW pierwszych dniach sierpnia wyjeżdżam z domu o ósmej rano - towarzyszy mi lekki deszczyk, przed Żyliną na moment pojawia się słońce, ale potem przecinam kolejne fale przechodzącej ulewy i konsekwentnie deszcz na zmianę z burzą przez resztę Słowacji i całą Austrię przez Wiedeń po Salzburg. W Bawarii deszcz stopniowo ustaje i kiedy przecinam trasę na Monachium - Innsbruck, kierując się na Bad Tölz, przestaje wreszcie padać. Wpadam na autostradę z Monachium do Ga-Pa, ale z uwagi na remont wjazd jest jedynie w kierunku przeciwnym do mojego założonego, więc przez kilka kilometrów oddalam się od celu, zanim mogę zawrócić.
W miarę jak zbliżam się do Garmisch-Partenkirchen, coraz większą część horyzontu zajmuje masyw Zugspitze - przypomina mi się nasza wędrówka Granią Jubileuszową sprzed paru lat. Trochę mnie myli numeracja szosy, ale w końcu trafiam na właściwą o numerze 23 i doliną wzdłuż linii kolejowej wjeżdżam do Austrii, kierując się na Ehrwald. Po chwili pojawiają się wielkie parkingi pod stacją gondolki i i znajduję sobie spokojne miejsce na nocleg.