Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Zimowa Maja Jezerce 2008

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005
Zimowa Maja Jezerce 2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.03.2008 01:52

1. Wyjazd wbrew wszystkiemu
11 marca

Dzwoni komórka. Odrywa mnie od wybierania czekana w sklepie górskim. Przed chwilą zostałem szczęśliwym posiadaczem raków. Nieciekawe wieści z warsztatu, skodzinka nie nadaje się do jazdy w trasę, a przynajmniej nie będzie gotowa na jutro.

* * * * *

O wypadzie wiedziałem już dłuższy czas od kumpla z Belgradu, ale na 100% byłem pewny że jadę dopiero od paru dni. Wcześniej uważnie śledziłem sytuację w Kosowie i w Belgradzie. Tydzień temu pojawiła się w mediach krótka wzmianka o tajemniczej katastrofie niezidentyfikowanego helikoptera, który rozbił się we mgle na zboczach Maja Jezerce. W Albanii i we Włoszech odebrano sygnał SOS na chwilę przed jego zniknięciem z radarów. KFOR z Kosowa ani albańska armia się do niego nie przyznały. Skoro w ogóle był na radarach to dziwne się wydawało że nikt nic o nim nie wiedział. Sprawa mocno śmierdziała. Poszukiwania z lądu i powietrza, zresztą utrudnione przez warunki atmosferyczne, przerwano po 2 dobach. Od tego czasu w mediach zapadła cisza. Nawet informacje o zakończeniu akcji trudno było znaleźć poza portalami albańskimi.

Dwa dni przed planowanym wyjazdem z Utrechtu napisał do mnie Dragan, przewodnik z klubu górskiego z Belgradu organizującego wyjazd, że z powodu złej prognozy pogody na dzień szczytowy, cała akcja jest przesunięta o dzień wcześniej. Zamiast dwóch dni w Łodzi na odpoczynek i załatwienie wszystkiego został mi tylko jeden. W tym momencie już wiedziałem że żaden z potencjalnych towarzyszy z Polski ze mną nie pojedzie.

* * * * *

Przyjechałem do Łodzi dziś rano, po całej nocy w trasie. Szpej już mam, pozostaje zorganizowanie transportu. Fabia rodziców? Będą potrzebowali samochodu przez te parę dni. Moja fela jednak podobno nadaje się na krótkie jazdy po Łodzi i okolicach. Jutro skoro świt, zamiast ruszać w trasę, umawiam się na odstawienie fabii na przegląd. Wcale nie jest takie pewne czy się będzie nadawać, coś w niej też ostatnio szwankowało. Wieczorem jadę jeszcze odebrać zieloną kartę na fabię i wykupić międzynarodowe assistance.
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.03.2008 01:56

2. Łyżka i nóż
12 marca

Po godzinnej wizycie w warsztacie dostaję zielone światło. Robię jeszcze ostatnie zakupy, pakuję bety i po obiedzie ruszam na południe.

Jak zwykle w drodze, usiłuję sobie przypomnieć czego zapomniałem. Przed Częstochową mi wreszcie świta - nóż i łyżka. Zjeżdżam do marketu przy gierkówce i zaopatruję się w brakujące elementy stołowej zastawy.

Zakopianka powinna tymczasowo zmienić nazwę na rozkopianka, ale i tak pokonuję ją w miarę szybko, korzystając z nowo oddanych dwupasmowych odcinków. W Nowym Targu zjeżdżam skrótem na Jurgów. Jakoś dziwnie się wjeżdża na Słowację bez kontroli. Na granicy zaczyna padać śnieg, który towarzyszy mi w czasie przejazdu wokół Tatr. Chwilami droga jest zasypana cienką białą warstwą. Dobrze chociaż że o tej porze jest już pusto.

Za Popradem, na krętym zjeździe z przełęczy, wjeżdżam w takie mleko w jakim w życiu nie jechałem. Zwalniam do szybkości idącego człowieka, a i tak w świetle reflektorów widzę najbliższy zakręt dopiero gdy w niego wjeżdżam. Mogę tylko mieć nadzieję że jeśli ktoś za mną jedzie, nie jest "odważniejszy" ode mnie.

Tankuję za Rožňavą i przed północą przejeżdżam zupełnie opustoszałą, widmową granicę. Przez Węgry jadę jakimiś zadupiami, tak jak mi wypada najkrócej. W nocy ruch jest prawie zerowy, więc idzie szybko. Raz albo dwa muszę stanąć żeby porównać rzeczywistość z mapą. Przed Szegedem, za nieczynną w nocy stacją benzynową, o trzeciej staję na nocleg.
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.03.2008 02:08

3. Sve još miriše na nju
13 marca

Koło ósmej, gdy szykuję się do odjazdu, przychodzi sems od Typa. Prognoza na dzień szczytowy jest znakomita.

Przejeżdżam przez Szeged, nie widzę żadnych oznakowań na kierunek granicy. Zjeżdżam na stację benzynową. Sprzedawca gestami i pojedyńczymi niemieckimi słowami pokazuje mi kierunek. W języku Goethego biegły nie jestem, ale rechts i geradeaus jestem w stanie skumać.

Na rondzie za miastem ze znaku wynika że przejście na starej 5-ce jest zamknięte i pozostaje kierować się na autostradę. Na tym kierunku straszy jednak groźny napis MATRICA VIGNETTE, a ja takowej nie posiadam. Chociaż do granicy jest dosłownie kilkaset metrów, mam jednak w pamięci opowieści o złośliwości węgierskich stróżów prawa. Postanawiając wykorzystać wszystkie szanse zanim dam się zjeść, wjeżdżam w starą drogę.

Ta zgodnie z zapowiedzią kończy się po kilkuset metrach. Niedaleko widać zarastające trawą budynki starego przejścia. Pomiędzy nimi stoi trzech pograniczników. Wysiadam i idę w ich kierunku. Dobrą angielszczyzną mówią mi że teraz przejście jest tylko na autostradzie i że nie muszę mieć winiety na ten kawałek. Żeby wszystko było zgodnie z procedurami, oglądają jeszcze mój paszport.

Kolejki prawie nie ma, po chwili jestem już w Serbii. Za przejściem kupuję dinary w kantorze. Opuszczam płatną niby-autostradę, zjeżdżam na Suboticę i starą drogą jadę do Nowego Sadu. Tuż przed miastem zabieram na stopa matkę z małą córką do samego centrum. Pokazują mi gdzie najlepiej zaparkować. Na przemian w słońcu i deszczu łażę po mieście, robię małe zakupy w sklepie muzycznym, na koniec piję kawę w knajpianym ogródku.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Gdy już jadę w kierunku wyjazdu z miasta, rzuca mi się w oczy stara reklama "samochodu roku". Zatrzymuję się żeby ją pstryknąć.

Obrazek

Na moście przez Dunaj tory idą razem z jezdnią. Razem z innymi samochodami czekam aż przejedzie pociąg. Dalej serpentynami przez Frušką Gorę, płaską jak stół równiną w deszczu przez Rumę i Šabac, i znowu w słońcu przez wzgórza dojeżdżam do Valjeva.

Dalej na południe do Užic prowadzą dwie drogi. Planuję jechać tą trochę krótszą, bardziej na zachód. Jadę przez Valjevo za strzałkami na Užice. Dopiero potem się zorientuję że wyprowadziły mnie one na tą drugą drogę.

Od dłuższej chwili jadę za jakimś szybkim miejscowym. Najwyraźniej zna dobrze teren, wie gdzie można się spodziewać suszarek, dobrze mi się za nim jedzie. Droga zaczyna coraz mocniej kręcić i coraz stromiej piąć się pod górę. W międzyczasie robi się zmrok. Miejscowy jeszcze przyśpiesza. Zaczyna się bałkańska jazda. Najwyraźniej usiadłem mu nie tylko na ogonie, ale i na ambicji.

Tuż przed przełęczą, choć wydaje się to niewiarygodne, gostek jeszcze bardziej wyrywa do przodu. Nie gonię go, w końcu chodziło mi o szybkie ale bezpieczne przebycie kawałka trasy, a nie o jakiś bezsensowny wyścig. Gdy przejeżdżam przełęcz, mam sucho w ustach.

Na zjeździe orientuję się że jestem na tej drugiej drodze. Różnicy w odległości i tak nie ma dużej. Zatrzymuję się żeby podwieźć dwie dziewczyny do Požegi. Pewnie jestem już zmęczony i gadam trochę nieskładnie, bo na początku mają kłopot ze zrozumieniem mnie. Sam kumam je bez problemu, mówią normalnie po serbsku a nie żadnym niezrozumiałym dialektem. Zanim wysiądą, wykierowują mnie na Užice.

Od tej pory jestem na głównej drodze. Jest już ciemno, ruch coraz mniejszy, na długich odcinkach można nadgonić. Užice, Nova Varoš, tankuję w Prijepolju. Gostun, granica. Omijam długą kolumnę smrodzących tirów. Pokazuję paszport, przejeżdżam, zaraz za przejściem zjeżdżam na pobocze i dzwonię do Dragana. Gde si? - pyta. U nekoj vukojebini, na srpsko-crnogorskoj granici - odpowiadam. Jeszcze nie ma dziesiątej, oni będą zaraz ruszać busem z Belgradu.

Droga jakiś czas biegnie głębokim kanionem, który kończy się przed Bijelim Poljem. Trzeba będzie tędy wrócić w dzień. Berane, Andrijevica, ten odcinek już znam. W Murino niechcący kieruję się w jakąś boczną drogę. Muszę spory kawałek podjechać wąskim asfaltem zanim znajdę miejsce do zawrócenia. To musi być droga na Čakor.

Łapię miejscową stację radiową. Didżej puszcza piosenkę Parnog valjka, nie jest pewny tytułu.

Ne pitaj me noćas ništa
pusti me da šutim
ja noćas trebam mir...


Zanim przebrzmią ostatnie takty, dzwoni słuchacz z podpowiedzią. Jakbym znał numer to bym zadzwonił wcześniej, może bym coś wygrał.

Gusinje, staję pod meczetem, jutro rano mam się tu spotkać z ekipą. Już prawie północ. Wchodzę do ostatniej otwartej knajpki. Kilku chłopaków gra w karty przy stoliku. Biorę sobie z lodówki Nikšićko. Oczywiście pytają skąd jestem. Jeden trochę gada po polsku, ma dziewczynę Polkę poznaną w Niemczech.

Wyjeżdżam kawałek poza wieś w kierunku Grbaji. Znajduję dobre miejsce na spanie. Tylu gwiazd już dawno nie widziałem. Wygląda że Typ-pogodynka się nie pomylił.
wiolak3
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 808
Dołączył(a): 28.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiolak3 » 26.03.2008 07:02

KAMIL,chłopie :wink: :wink: , Ty masz końskie zdrowie :lool: :devil: :hearts: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa:
Cierpliwie czekam na foty!!!!!!!i AKCJĘ :D :D :D :D :D :D :D :D :D
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12205
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 26.03.2008 08:03

Super :D :D :D jest poczytać o znanych sobie (i jakże bliskich sercu........) miejscach i drogach. Fajnie, że już piszesz :D

zawodowiec napisał(a):wykupić międzynarodowe assistance


Może coś więcej na ten temat? Do tej pory nigdy nie wykupywałem takiego ubezpieczenia, ale w tym roku już będę się ku temu skłaniał ze względu może nie tyle na przebieg co bardziej wiek mojego autka :?
Ile to kosztuje i na jaki okres można wykupić i co to daje?

zawodowiec napisał(a):jadę do Nowego Sadu. Tuż przed miastem zabieram na stopa matkę z małą córką do samego centrum. Pokazują mi gdzie najlepiej zaparkować.


Może też powinniśmy byli zabrać kogoś przed Nowym Sadem na stopa :?: Przejeżdżając przez miasto nieźle pobłądziliśmy............... :lol: :oops:

zawodowiec napisał(a):W Murino niechcący kieruję się w jakąś boczną drogę. Muszę spory kawałek podjechać wąskim asfaltem zanim znajdę miejsce do zawrócenia. To musi być droga na Čakor.


Jeżeli w "centrum" Murino zamiast skręcić w prawo pojechałeś prosto i przejechałeś przez most na rzece, to z pewnością to była droga na Cakor :lol: Trochę nam dała w kość................ :lol:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 94151
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 26.03.2008 08:20

zawodowiec napisał(a):Łapię miejscową stację radiową. Didżej puszcza piosenkę Parnog valjka, nie jest pewny tytułu.

Ne pitaj me noćas ništa
pusti me da šutim
ja noćas trebam mir...


Możesz nie pamiętać tytułu bo dawno to "rozgryzałeś" :wink:

No to w oczekiwaniu na c.d. posłuchajmy co puszczał Didzej :lol: :wink:
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 26.03.2008 08:33

Janusz! Kamil znał tytuł! Didżej nie znał! :lol: :lol: :lol:


zawodowiec napisał(a):Koło ósmej, gdy szykuję się do odjazdu, przychodzi sems od Typa


Skąd my to pamiętamy tę samą pogodynkę... :wink: :D

zawodowiec napisał(a): robię małe zakupy w sklepie muzycznym


to znaczy??? :lol:

zawodowiec napisał(a): Pokazuję paszport, przejeżdżam, zaraz za przejściem zjeżdżam na pobocze i dzwonię do Dragana. Gde si? - pyta. U nekoj vukojebini, na srpsko-crnogorskoj granici - odpowiadam


Wyboldziłam to słówko, którego nie da się nie polubić :lol: :lol: :lol: :lol:

zawodowiec napisał(a): Jakbym znał numer to bym zadzwonił wcześniej, może bym coś wygrał

Noo... A tak porażka... :lol: :lol: :lol: Przypomiało mi się jak kupiłyśmy lody i "wygrałyśmy" plazmę, Seszele i audicę w Podgoricy :lol:

zawodowiec napisał(a):Znajduję dobre miejsce na spanie. Tylu gwiazd już dawno nie widziałem


I to jest cudowny początek kolejnej części!
Się człowiek rozmarzył... Ech! :lol:
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 94151
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 26.03.2008 08:51

shtriga napisał(a):Janusz! Kamil znał tytuł! Didżej nie znał! :lol: :lol: :lol:


:oops: :oops: no tak - "stare" oczy coś nie doczytały :wink: :roll:

A Ty Ula się nie rozmarzaj , tylko w przerwie czytania "Zimowej Majki" bierz się za swoją "Andaluzję" :wink: :lol:
janusz.w.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1632
Dołączył(a): 21.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) janusz.w. » 26.03.2008 09:18

Fajowo :!: Kolejny wypad, kolejna relacja :)
A ja w tym czasie byłem raptem na Szyndzielni i Klimczoku... :wink:
Czy relacja z kretyńskiego wypadu bedzie kontynuowana :?:
pozdr
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.03.2008 11:58

kulka53 napisał(a):Może coś więcej na ten temat? Do tej pory nigdy nie wykupywałem takiego ubezpieczenia, ale w tym roku już będę się ku temu skłaniał ze względu może nie tyle na przebieg co bardziej wiek mojego autka :?
Ile to kosztuje i na jaki okres można wykupić i co to daje?

W PZU 24zł za tydzień. Oferowana pomoc jak przy assistance krajowym.
Na takie wypady zwykle kupuję. Na Zachodzie nie mam bo chyba bym zbankrutował jakbym kupił na cały rok.

kulka53 napisał(a):Jeżeli w "centrum" Murino zamiast skręcić w prawo pojechałeś prosto i przejechałeś przez most na rzece, to z pewnością to była droga na Cakor :lol: Trochę nam dała w kość................ :lol:

Dokładnie ta. Nie uprzedzę specjalnie akcji jak powiem że zostawiłem sobie tą drogę na lato. Nie było już czasu, no i pewnie góra jeszcze jest zawalona śniegiem, nie wiem czy ktoś odśnieża tą zapomnianą drogę. Zanim pojadę chętnie przeczytam jak Wam dała w kość :)

shtriga napisał(a):
zawodowiec napisał(a): robię małe zakupy w sklepie muzycznym


to znaczy??? :lol:

Riblja corba - podwójna koncertówka, do tego jeszcze jakieś składanki.

janusz.w. napisał(a):Czy relacja z kretyńskiego wypadu bedzie kontynuowana :?:

Ha! Jak by mogła nie być. Już sama końcówka została, tylko wyjątkowo dużo fot mamy z tej końcówki, kiedyś by je trzeba przebrać.

Więcej akcji już niedługo.

pzdr dla wszystkich :D
a to ja
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4755
Dołączył(a): 18.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) a to ja » 26.03.2008 14:08

Czy przysłowiowy rewolwer w pierwszej scenie znaczy ... tyle samo co rozbity helikopter w Twoim wstępie? :oczko_usmiech: :lool:

P.s. mam pytanie - trochę "obok" relacji, ale nie do końca : Kamil - jakie oznaczenia na autach mają kierowcy z krajów bałkańskich ? ( no wiesz ... z Serbii, Czarnogóry itp.)

Pozdraviam
i przyznaję się do tego że wpisałam Cię w Kalendarz dopiero ... w dzień Twego powrotu :oops: (nie ważne :D )
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 26.03.2008 17:39

Atojko, no w końcu uczymy się od mistrza Hitchcocka 8) :lol:

Serbia - SRB
Czarnogóra - MNE

Wpisu do kalendarza mogłaś nie zauważyć. Wpisałem w ostatniej chwili i nawet się nie obejrzałem a już byłem z powrotem. Sam o mało bym nie zauważył :lol:
Jolanta M
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4521
Dołączył(a): 02.12.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jolanta M » 26.03.2008 19:31

Biegam dziś cały dzień, dopiero teraz tu wpadam i... JEST!!! :D
Początek opowieści o tym, jak to Jej Wysokość jak zwykle... :wink: :D :D :D

zawodowiec napisał(a):Łapię miejscową stację radiową. Didżej puszcza piosenkę Parnog valjka, nie jest pewny tytułu.

Ne pitaj me noćas ništa
pusti me da šutim
ja noćas trebam mir...


Zanim przebrzmią ostatnie takty, dzwoni słuchacz z podpowiedzią. Jakbym znał numer to bym zadzwonił wcześniej, może bym coś wygrał.

Też ją lubię. :D
Kiedyś w Twojej konkursowej dziesiątce była na pewno, a w mojej? Chyba też. :D


Snuje się opowieść o wyprawie na zimową MJ, a u nas dziś wiosenny śnieg sypie z nieba.
Jakiś spóźniony. :lol:

Pozdrav
Jola
krakuscity
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7908
Dołączył(a): 11.08.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakuscity » 26.03.2008 23:22

No proszę , Ty to na czterech literach w jednym miejscu nie usiądziesz. :lol:
Znowu wyjazd.
Czekam na ciąg dalszy. :wink:
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8812
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 27.03.2008 08:02

Też czekam :) - a międzyczasie jako marną namiastkę Twojej zimowej zdobyczy - zdobędę coś w zimowych Karkonoszach (info z wczoraj: w Przesiece tyle śniegu nie było :o przez całą zimę) gdzie wybieramy się na ten weekend.
:papa:
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Zimowa Maja Jezerce 2008
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018