13.07 (piątek)
Budzimy się z bólem głowy

Jakoś opornie nam idzie pakowanie i zwijanie namiotów. Camping opuszczamy dopiero koło południa. A przed nami jeszcze pełna zakrętów droga do Sucuraja i "huśtawka" na promie

Zdaje się, że dzisiejsza przeprawa nie będzie dla nas przyjemnością.
Dojeżdżamy do Sucuraja:
Według rozkładu promu nie będzie przez najbliższe półtorej godziny. Idziemy więc na lody i rekonesans miasteczka. Spacerujemy nabrzeżem, oglądamy XIV-wieczny kościół św. Antoniego:
Dobrze, że pozostajemy w zasięgu kilkuset metrów od przeprawy promowej, bo też zaraz w niedługim czasie widzimy nadpływający prom, zupełnie niezgodnie z rozkładem, ale kto by się tym przejmował

:
Biegniemy zwołać resztę towarzystwa.
Roksa i jej druga połówka biegną nam naprzeciw, pozostaje druga para znajomych; ich też szybko odnajdujemy.
Musimy jeszcze chwilę poczekać, aż ludzie i samochody opuszczą pokład:
Czekając można się trochę opalić

:
I już możemy wsiadać
Odpływamy! Mijamy tę samą latarnię morską, co w drodze na Hvar:
Wiatr i morska bryza działają cuda

Czuję się już bardzo dobrze, odprężona napawam się pięknymi widokami:
Po około pół godzinie dopływamy do Drvenika:
Plaża w Drveniku:
Pozostaje nam się pożegnać z
Roxi i jej mężczyzną. Przed nimi bardzo długa droga. My jedziemy w stronę Dubrovnika, do Orasaca na camping "Pod maslinom"
Po drodze mijamy malowniczą deltę Neretwy:
Camping "Pod maslinom" opisywałam już w mojej poprzedniej relacji

:
forum/viewtopic.php?t=21320
Jest on niewątpliwie dobrze znany wielu forumowiczom. Wrzucę jeszcze adres stronki:
http://www.orasac.com/
Wieczorkiem uspokajający sms do domu

i relaks przy małym Karlovacku

:
Laku noć
