Odjeżdżamy o 8 rano, czyli kwadrans przed czasem, bo i tak nikt już do autokaru nie wsiądzie. Przejeżdżamy przez całą Katanię, a dokładnie do samego końca Via Etna pod Park Gioeni – miałam plan udać się tu autobusem, aby obejrzeć słynną ulicę z góry, ale czasu zabrakło… potem już autostradą czy tam ekspresówką pomykamy ku Etnie. Wspinając się pod górę nagle zabiera głos jedna z podróżujących osób i opowiada o Etnie…ciekawa byłam czy też na tego gościa trafimy (wyczytałam o nim na innym forum)... Gościu zachwala jaka to niesamowita okazja nam się trafiła, bo właśnie Etna od wczoraj wypluwa lawę z siebie i można zobaczyć to z bliska…druga taka okazja się może w naszym życiu nie powtórzyć, mamy szczęście, trzeba korzystać…
Mała dygresja: ostatnie przebudzenie się Etny było 22 maja, czyli dokładnie 4 dni przed naszym wylotem. Trochę obawiałam się czy nie wpłynie to funkcjonowanie lotniska w Katanii, ale na szczęście tak się nie stało. Jak Etna mocniej popluje to lotnisko jest wyłączane na kilka godzin lub nawet na kilka dni, a loty najczęściej przekierowywane są do Palermo. I nie ma się czemu dziwić, bo drogi w tym czasie potrafią tak wyglądać….
Więc jeśli lecicie w okresie przebudzenia się Królowej warto mieć plan B…
PS.1. Interesujące jest to, że ten majowy wybuch z 2022 to kontynuacja erupcji, która zaczęła się w 2019….No Etna nie może się ewidentnie zdecydować…
PS. 2. W tym roku (2023) Etna wybuchała 21 maja, równy rok… tak więc wiecie….
Wracając do autobusu…
Naganiacz dalej nawija o niesamowitej okazji
Oczywiście każdy może iść zobaczyć tą lawę, a on pomoże to szybko zorganizować za jedyne 100 eur od osoby
: w cenie kolejka, wyjazdy jeepami, potem trzeba podejść jeszcze troszkę i już lawę można oglądać z bliska… Tak naprawdę podejść trzeba więcej niż troszkę (jak się wcześniej orientowałam, bo myślałam o podejściu pod czoło lawy) i trzeba iść z osobą z odpowiednimi uprawnieniami (trzeba wypożyczyć też kaski), no trzeba mieć kondycję na to. Ludzie w autokarze mocno podzieleni: jedni wow, okazja i już się piszą, inni od razu rezygnują, bo znają swoje możliwości (w autokarze dominują osoby 55+, sporoooo seniorów) i jest oczywiście cześć sceptycznych, bo okazja, ale czy na pewno
20 min planowanego postoju - nie wszyscy o tym wiedzieli (ja wyczytałam na forach) i byli mocno zdziwieni. Miasteczko Nicolosi położone jest na wysokości ok. 700 m n.p.m. Kilkukrotnie Nicolosi było zalewane lawą z Etny.
Nicolosi to ostatnia miejscowość przed wulkanem i ostatnie miejsce, gdzie można wypić kawę w normalnej cenie… Mamy 20 min., i dużo, ale też i mało, aby wyjść poza miasteczko i móc popatrzeć na stary nieaktywny krater Monti Rossi…Co nam pozostało, zahaczamy o pobliską kawiarnię
… i pijemy na spokojnie kawkę. Syn standardowo bierze fredo i jak w poprzednich dniach ta jest całkiem inna od poprzednich
Czas szybko zlatuje, choć wolałbym być już na górze… Jedziemy. Teraz już wspinamy się ostro pod górę, szybko zyskujemy na wysokości i tuż przed 10 jesteśmy na parkingu pod schroniskiem Rifugio Sapienza na wysokości 1900 m.n.p.m.
Po wyjściu z autokaru otrzymujemy informację, że autokar odjeżdża z tego samego miejsca o 16:30, nie czeka, więc kto będzie ten będzie i zjedzie w dół. Z naganiaczem rusza grupa ok. 15-20 os. Reszta stoi i myśli.
My plan swój mamy...
...więc pierwsze co to toaleta (płatna), a potem ubieramy się cieplej. Trochę tu wieje….


.png)
.png)
.png)
.png)
.
.png)