napisał(a) Użytkownik usunięty » 13.10.2009 23:41
Z tego co pamiętam, a byłem tam dwa razy w technikum, to ze szczytów Łysej Góry i Radhoszcza widoki są niezłe.
Natomiast rzeczywiście przejście pomiedzy szczytami lub w doliny to była masakra w lesie świerkowym.
W dodatku Czesi podawali (chyba nadal podają) odległości na szlakach w kilometrach, co koleżankom z klasy działało dodatkowo źle na psychikę
Już nie pamiętam, ale z któregoś szczytu zeszliśmy na część słowacką ówczesnej Czechosłowacji i choć nauczyciel, (który jak połowa naszych belfrów pochodził z czeskiego Zaolzia) starał się nam wytłumaczyć różnicę pomiędzy czeskima a słowackim, to dla nas i tak było to wszystko to samo.
Przepraszam za dygresję, ale tak jakoś wspomnienia odżywają...
Ostatnio edytowano 15.10.2009 20:04 przez Użytkownik usunięty, łącznie edytowano 1 raz