A ja się dziś wnerwiłem na naszych jak rzadko. Albo się dogadali z Kanarkami i zagrali mecz przyjaźni, albo się wykazali totalnym minimalizmem. Za Iran nic do nich nie miałem, jak się gra tyle dni pod rząd to nie można wygrywać wszystkiego i zdarza się gorszy dzień. Czasem się gra tak jak przeciwnik pozwala i nie można wygrać jak przeciwnik jest za dobry. Ale dziś nasi mieli świetny dzień, a przeciwnik pozwalał na wszystko. Widać się zaprogramowali na to że mają ugrać tylko tyle co muszą, a jak ugrali to resztę olali. Powiecie że jest pięknie i że marudzę, ale trudno mi to zrozumieć.
Dziś się obudziłem na trzeciego seta, więc najlepsze straciłem. Czy wytrzymam do meczu z Rosją to jeszcze zobaczę.

.png)
.png)
