Część 26 - Rybka z grilla u Luby i Mila
Tradycyjnie jak w każdą niedzielę nasi gospodarze robią poczęstunek dla swoich gości.
Dzisiaj zapraszają na rybę z grilla
Aby grill się udał potrzebne są świeże ryby. Kto, jak kto, ale Milo doskonale daje sobie w tym temacie radę. Rybki przed grillowaniem leżakują w marynacie z oliwy, czosnku i rozmarynu
Po zamarynowaniu Milo układa je na ruszcie.
Dzielnie towarzyszy mu Luba
Zamykamy ruszt i na grilla
Nasz gospodarz bardzo pieczołowicie rybki przekręca, smaruje oliwą i pilnuje aby się za bardzo nie przypiekły. Podczas grillowania Milo nie da się skusić nawet na łyczek karlovacko, że nie wspomnę o śliwowicy.
Danie główne gotowe.
Po upieczeniu rybki lądują z powrotem w naczyniu z oliwą gdzie są skropione cytryną, posypane świeżym czosnkiem i natką pietruszki.
Po skończonej pracy czas umyć ręce i zająć się gośćmi.
Pada pytanie, co kto pije

Do wyboru tradycyjnie piwo, wino, śliwowica, soki.
Milo częstuje swoim sztandarowym wyrobem czyli śliwowicą. Ja smakoszem tego rodzaju trunków nie jestem, ale wszyscy znajomi twierdzą, że jego śliwowica jest najlepsza w okolicy. W tajemnicy wam zdradzę, że w jego garażu leżakują ogromne zapasy tego trunku.
Wciąż ciepłe rybki czekają na podanie.
Chleb jak już wcześniej pisałem Luba piecze sama.
Gospodarze osobiście nakładają porcje.
Dodatkową atrakcją jest oliwa wraz z tym co spłynęło z rybek.
Moja żona w ubiegłym roku nie skusiła się na chleb maczany w tym specjale.
Cały rok jej opowiadałem jakie to jest pyszne więc teraz nadrabia zaległości.
Gotowa porcja wraz z sałatką ziemniaczaną.
Mmmmm mniam mniam
Zdrowie gości
Po grillu nie byli byśmy sobą gdybyśmy nie udali się na lody.
Godzina późna ok.23 więc wybór nie był duży, ale przy okazji możecie poznać przemiłego sprzedawcę, który poznawał nas już z daleka
C.D.N. 