Igłą pinii napisał(a):Agatko, kiedy ciąg dalszy relacji?
Właśnie jest w przygotowaniu

Abakus68 napisał(a):Przy nadrabianiu nieobecności na forum zdecydowanie łatwiej zapoznawać się z relacjami o mniejszej ilości stron, lub tymi, które z określonych powodów interesują pod kątem planów na przyszłość...
Zatem wczesny świt i popołudnie poświeciłem i zapoznałem się z Twoją relacją. Nie odniosę się jakoś dosłownie do ID. Znam i ja go z ludzika na GM i tunel przejechałem na YT parę razu i dalej mam wątpliwości co do Ivan Dolaca.
Cześć. Miło mi, że tutaj się u mnie pojawiłeś

Co do
Ivana, to mam mieszane odczucia. To jest naprawdę mała wioska i brak bliskości sklepu, czy wyboru restauracji troszkę nam doskwierał, ale z drugiej strony właśnie ten brak gwaru wieczorem, straganów z chińszczyzną i innymi
potrzebnymirzeczami, bliskość plaży i tak naprawdę spokój, powodowały to, że nie chciało nam się nigdzie ruszać... Tak z perspektywy czasu ten ID całkowicie nam wystarczał jeśli chodzi o nasze potrzeby wakacyjne...
Abakus68 napisał(a):Chciałem się natomiast odnieść do Vrbovskiej. Znam ją tylko z relacji. Jedne mówią, iż nic wielkiego. Relacja IP jest natomiast wręcz wzdychająca do tej miejscowości. Powiem tak. Po pierwsze primo nie można się spodziewać, że odwiedzona w tym samym dniu miejscowość jako trzecia, czy czwarta zachwyci. Nie ma szans. Zmęczenie i przegrzanie się nawarstwia. Trudno o zachwyt, gdy myśli się o dzieciach, mężu... Czy w moim przypadku żonie. No tak to mamy zakodowane. Pisałem na zakończenie relacji z 2017 roku ze Splitskiej, że wyspa, na której wypoczywaliśmy da od siebie swoje skarby i bogactwo tylko wtedy gdy się jej poświęci czas... Gdy się wsłucha, zapatrzy, dotknie i powącha. Tak jest i z miejscowościami. Dobitnym dla nie przykładem była porównanie Milnej rok 2017 - fatalnie i 2018 - miodzio. Oraz trzecie podejście do Bolu. W jednej z piosenek Grechuta śpiewa tak
"...Lecz Ziemia ta z pięknym słońcem, księżycem
wyjawia wciąż tą niezwykłą różnicę
wszystko tu jest...tylko rozsądnie brać..."
No właśnie. Vrbovska, to jedna z takich ziem - trzeba rozsądnie z niej brać...
Z chęcią dałabym Vrboskiej jeszcze jedną szansę, ale wieczorem, kiedy wszystkie knajpki "ożyją", rozświecą się światła, a gdzieś w głębi wąskich uliczek zapanuje cisza i spokój... U mnie to była dość szybka wizyta i tak jak napisałeś, trudno o zachwyt, kiedy się myśli o najbliższych. Raczej wkradła się tam zasada:
Zobaczone, zfocone, zaliczone...
Abakus68 napisał(a):Pisz młoda istoto, pisz...
Wielki plus za samotne spacery... Ja takie uwielbiam...
Postaram się coś dzisiaj wrzucić jak dzieciaki pozwolą...
Spacery samotne również lubię, ale podczas wyjazdu to wynikało raczej z tego, że z moją dwu i pół latką ciężko gdzieś było spacerować, więc mąż zostawał z dzieciakami, a ja spacerowałam

Igłą pinii napisał(a):Faktycznie, na postrzeganie danej miejscowości składa się wiele czynników, wśród których nasze zmęczenie, głód czy wyjątkowy upał na pewno nie wpływają pozytywnie na późniejszą opinię. Zdzisław wywołał akurat Vrboską, którą wspominam z zachwytem, ale miałam ku temu idealne warunki - ciepły, ale nie upalny jesienny dzień, mało turystów, cisza, spokój i fantastyczna roślinność z idealnymi do zrywania granatami, winogronami. No, i nie mogę zapomnieć o jesiennym rzucie żółciutkich krokusów

Ach, to było rok temu!
Pamiętam Twoją "bonusową" relację. Udało Ci się z mamą pojechać do Podgory... Ja chciałabym wrócić do możliwości wyjazdu do Cro we wrześniu. 4 razy byliśmy w Cro właśnie w tym miesiącu i zawsze było wtedy ciszej i spokojniej. Tegoroczny termin: koniec czerwca/początek lipca również był ok, ale chyba jednak wolałam ten wrześniowy...
Basik_63 napisał(a):Melduję się i nadrabiam. Ale jakoś tak dla przekory zaczynam od końca.

Cześć. Cieszę się, że zajrzałaś. Moja relacja niestety już raczej ku końcowi się zbliża, ale niedługo już będzie u mnie 3 lipca i nasze spotkanie w Kokocie, więc kilka zdjęć zamieszczę

Oczywiście o ile się uczestnicy zgodzą...