napisał(a) beagm » 09.08.2011 16:59
Jeśli chodzi o drogę powrotną to współczuję wszystkim, którzy mają w planach przejazd przez Słowację. Horror do potęgi. Na każdym kroku trzeba uważać, bo tamtejsi policjanci tylko patrzą na polskie tablice rejestracyjne. Wracając mąż wreszcie pozwolił mi trochę się wyręczyć za kierownicą. Żadne argumenty go nie przekonały więc zrobił to za mnie ból kręgosłupa. Pomykałam więc przez część Węgier pozostawiając mężowi atrakcyjną Słowację

Po drodze na szczęście kilka patroli nas oszczędziło, ale też i jechaliśmy bardzo przepisowo. Największy horror był niespełna 7 km przed granicą w Barwinku. Już czuliśmy, że jesteśmy w domu, już już tak blisko. Aż tu przed maską wyjeżdża nam patrol policji. Skubańcy jechali 30 km/h i czekali na nasz ruch. Dobrze, że grało radio i nie słyszałam wszystkich słów męża, bo z pewnością nie były cenzuralne

I tak słowacka policja prowadziła nas spory kawałek powodując znaczny wzrost ciśnienia u męża. W końcu widząc, ze ich nie wyprzedzimy, postanowili wybrać inny sposób. Przepuścili nas kulturalnie i obserwowali jak szybko pojedziemy. Jednak nie z nami te numery

Zbyt blisko domu byliśmy, żeby dać się sprowokować i tak dojechaliśmy spokojnie do domu.
Ostatnio edytowano 26.02.2016 09:22 przez
beagm, łącznie edytowano 1 raz