napisał(a) Franz » 04.12.2011 23:11
Przeglądam swoje materiały pod kątem drugiej wycieczki. Niestety, jakoś w domu nie potraktowałem poważnie ewentualnego wypadu na Kozaka - mam wprawdzie opis z Internetu, ale nie wydrukowałem mapy. Cóż, spróbuję bez mapy, skoro ponoć prowadzi na niego szlak, a przyznaję, że jego imponująca sylwetka przypadła mi do gustu. Ruszam więc wozem w stronę Stirovacy, ale już po niecałym kilometrze skręcam w drogę, przy której stoi słupek z tabliczką, że zamieszczony znak nie dotyczy pojazdów leśnictwa. Domyślam się, jaki to znak musiał wisieć powyżej, ale nie łamię zakazu, skoro samego znaku - brak.
Przejeżdżam przez rozległe polany i od razu świta mi pomysł, że jest to dobre miejsce na kawę po powrocie z wycieczki. Po chwili wjeżdżam w las, ostrożnie mijam wystające aż na drogę niezbyt grube pnie drzew i trafiam na rozwidlenie, które jest mi znajome. To tutaj był ostry skręt, gdy kierowaliśmy się dwa lata temu na Lubenovac. Jadę jeszcze kawałek, skręcam w lewo i zatrzymuję się w miejscu, gdzie widzę wymalowane na drzewach oznaczenia szlaków. Parkuję na szerokim poboczu leśnej drogi, nie ładuję do plecaka prowiantu - jedynie wodę i jabłko - zakładam, że w półtorej godziny dotrę na szczyt, po czym ruszam na szlak.
Ścieżka najpierw nieznacznie się obniża, potem delikatnie wznosi, następnie nachylenie rośnie i wchodzę na grzbiet, gdzie trafiam na rozstaja. W lewo szlak prowadzi na Lubenovac, a ja skręcam w prawo. Spotykam turystę bez plecaka, za to z kijkami, a chwilę później dostrzegam obok ścieżki czarną dziurę. Staję w bezpiecznej odległości od przykrytego listowiem stromego spadu, usiłując zaglądnąć w głąb, ale nie udaje mi się dojrzeć dna. Kolejny bezdan? Dalej grzbiet się lekko wznosi i poprzez gałęzie widać już po lewej wapienne, białe baszty. Teraz już bardziej stromo i dochodzę do pierwszych skałek, zaś w pionowych ścianach po lewej dostrzegam olbrzymie podłużne wyżłobienie - trudno powiedzieć, czy to wnęka, czy może skalne okno.
