Na Świętym Andrija czas leniwie mija - cdHmm... Czytelnicy bojaźliwi jacyś

, nikt nie odważył się podać nazw trzech zwierzątek ?

To nie był test na IQ przecież
No trudno, nie będę wyjaśniać więc na czym polegała zabawa,( ale niniejszy odcinek i tak będzie dosyć..."zwierzęcy"

) powiem tylko, że moje spontaniczne typy to
kot, kanarek i sowa, a np. Darko wymienił
kota, sokoła i albatrosa
Ubawiliśmy się nieźle przez jakieś pół godziny - interpretacja wyników była bardzo swobodna i okraszona wieloma dywagacjami i żartami. A przy okazji wzbogaciłam swój skąpy chorwacki o kilka przymiotników i nazw zwierząt.
Nazwę
brancin już znałam wcześniej

Ten okoń morski, lub inaczej labraks ( na którego np na Pelješcu mówią
lubin) jest jedną z moich ulubionych potraw w Chorwacji. Należy do szlachetnych białych ryb -
bijela riba.(Rożnice między bijela i plava riba już kiedyś opisywałam.)
No i właśnie 11 tłustych, wypasionych sztuk wjeżdża na stół...
...a Darko skrapia je szczodrze cytryną i oliwą z oliwek

Były to najlepsze branciny w moim życiu
Genialnie proste - nuta rozmarynu sól, cytryna. W środku miękkie i soczyste, na zewnątrz chrupiąca skórka..
Koniec skali
Było tych ryb 11, a nas sześcioro..
Małż zjadł 2, ja też dwa

reszta po jednym...Został więc jeden - a tego podzielili na pół Małż i Kapetan
Darko nie złowił tych ryb- kupił je od innego rybaka z Komiży.(
Bo Darko jest (był) najprawdziwszym chwatem - rybakiem komiskim. O jego osiągnięciach jest napisany cały długi artykuł w moim albumie o Visie...
Na tym zdjęciu - w trakcie połowu homarów...
Ale o rybackiej karierze Darka wspomnę w odcinku "powrotnym"
Teraz rozkoszujemy się aromatami i smakiem ryb, wina i chrupiącej, jędrnej sałatki, kontemplujemy ciszę i spokój na tym końcu świata, gdzie jesteśmy, ale też mamy przyjemność z rozmowy w niewielkim gronie, w którym panuje naprawdę swobodna atmosfera. Czuję się tu jak w raju.

Wino leje się bez ograniczeń, choć normalnie piję do ryby, a zwłaszcza w upale - białe wino, tym razem bardzo "podeszło" mi to czerwone
Rozalia okazała się być wielką gadułą, najbardziej uwzięła się na mojego Męża
Nie mogąc dogadać jakiejś kwestii po chorwacku - polsku, próbuje różnych słów po niemiecku, albo rosyjsku...
W którymś momencie Darko nie wytrzymuje
" Kobieto, zamilcz wreszcie, daj im spokój! Nie znasz polskiej historii? Dziś święta niedziela, a ty im po germańsku i rosyjsku zajeżdżasz "
Darko ma cięty dowcip.
W którymś momencie rozmowa naszych Chorwatów przechodzi na inny temat...
Wyłapuję znajome mi imiona - Silvana, Pierrino - małżeństwo z Amesa - stateczku, który obwiózł nas dwa dni wcześniej wokół Visu.
Zaczęło się to tak, że Rozalia skomplementowała branciny i nawiązała do opisanej przeze mnie bezpłciowej potrawy z kalmarów, którą przyrządziła Silvana dla turystów na Amesie...
No i zaczęło się...Nie wszystko rozumiałam, ale Darko sarkastycznie reagował na opowieści Rozalii o rejsie nr 2.
Wyczułam, że jest między nimi(Darkiem i Pierrino) rywalizacja
Cóż, w tej samej branży robią, choć to co proponuje Darko jest moim zdaniem o kilka klas wyżej, niż sympatyczny rejsik z Amesem i Pierrino.
Kapetan przytoczył kilka anegdot dotyczących Pierrina

Powtarzać nie będę
Ale znów mocno się pośmialiśmy.
Nagle...jakieś znajome..."jiiiha" i dźwięk dzwonków...Osiołki, ale może to były "zmulone" osiołki??
Nie znam się, podobno muł ma krótsze uszy od osła...
Właśnie wróciły z jakiegoś pastwiska, czyli ...skądkolwiek na wyspie, bo puszczone luzem były.
Powinne być najedzone, skoro po popasie, a one szorują prosto do miski kotów i wyjadają im resztki naszych brancinów

Koty z początku próbowały ofensywy...ale odpuściły zrezygnowane.
Na poniższym zdjęciu zauważam , że oprócz portretu osiołka udało nam się niechcący zrobić sobie z Małżem selfie - w oknie
Zaczyna się osiołkowe szaleństwo - głaskanie, karmienie suchymi strąkami rogača...Okazuje się ,że strąki te to dla nich taki przysmak, jak dla nas orzeszki
Koty, osły, psy...rozglądam się za kurą, kaczką, drobiem...ale tych tu nie hodują .
Robię kilka zdjęć obejścia..
Sąsiedzi - kuzyni Darka dzisiaj odpoczywają z piwkiem - normalnie byliby w pracy w winnicy, lub przy oliwkach, ale dziś przecież...święta niedziela
Siedzą tak i myślą, bo mają czas...Gdyby czasu nie mieli, to...by tylko siedzieli

Zauważcie,że pralkę trzyma się tu na zewnątrz

Jest jak trzeba - dzicz i autentyczny klimat - prawie jak z Robinsona Crusoe.
Niestety - wszystko co dobre i piękne tu akurat musi się właśnie zakończyć - zrobiło się bardzo późno - część powrotnego rejsu odbędziemy w kompletnych ciemnościach
Dlatego Kapetan zarządza odwrót...Pomagamy sprzątać ze stołu, żegnamy autochtonów i osiołki...
I opuszczamy to niesamowite miejsce z poczuciem ogromnego niedosytu...
Chciałoby się tu pomieszkać kilka dni, poznać wysepkę, dotrzeć do ruin zamku Królowej Teuty, poczuć jak to jest być na końcu świata w nocy
Przyjrzeć się tym kilku autochtonom przy pracy, pooglądać Brusnik i majaczący w oddali Vis o różnych porach dnia i przy różnym świetle...

Wracamy...

Jest trochę smutno, ale nie wiemy - przynajmniej kilkoro z nas - że najlepsze jeszcze przed nami

Po drodzę widzę dwie kuće wyglądają na właśnie przebudowywane, lub odnawiane...
Darko twierdzi sfrustrowany, że to niestety nie jest tradycyjna szkoła budownictwa wyspiarskiego...
"Disneyland", mówi - "Zobacz, okładają tylko ściany z zewnątrz kamiennym "klinkierem", a powinne być całe z kamienia ".
A ja słysząc to mam tylko nadzieję, że nikt tu nigdy nie zbuduje hotelu czy innych pensjonatów
Kapetan mówi mi , że w kolejnym roku możemy przypłynąć tu na dłużej - np. dwa dni, pozwiedzać interior, pojeść ,popić, ryby połowić

Yes, yes, yes
A jeśli nie tu...to na Palagrużę
Ech, powtórzę się...to był naprawdę dla mnie zaszczyt poznać tego faceta i jego rodzinne ustronie
O, ta kuća na pewno jest stara.
Znowu na Odyseuszu... Zanosi się na zachód słońca

Zrywa się też...wiatr...
...a to...oznacza...
Taaak, popłyniemy na żaglach, czy też "szmatach" - jak mawiają doświadczeni forumowi żeglarze
Kapitan oddaje ster Małżowi.
A sam będzie za chwilę w pojedynkę stawiał żagle
Robię sobie zdjęcie z Kapitanem...
I zostawiam Was z informacją, że dalej też będzie pięknie
Laku noć
