Do takiej relacji to nawet komentarze trzeba pisać w odcinkach
shtriga napisał(a):W końcu szukamy przełęczy, z której będzie wyjście z naszego kotła - to to słynne miejsce, które uziemiło Typów... dzięki Tomkowi my wiemy, że na pewno jest, tylko musimy trafić w odpowiednie miejsce.
Ale legendarna Typia Góra dalej pozostaje tajemnicą.
shtriga napisał(a):Nie czuję bólu, a nogi zdrapane wzdłuż i wszerz. Nie wiem czy to normalne, że człowiek w takich sytuacjach robi różne głupoty. Ja się wpatruję w dziurę w udzie, głęboką tak na 1,5 cm i myślę: kurcze czemu mi z tego krew nie leci?
(...)
O. Włodek twierdzi, że chyba jestem w szoku, bo nie płaczę, a wyglądam przerażająco.
A gadałaś przy tym jak nakręcona?

shtriga napisał(a):Darek już nawet wie, jak się nazywa ta góra, którą od roku chcemy zdobyć

;);) i o której od roku mu opowiadamy

.
Jezierce?

shtriga napisał(a):Nie potrafimy znaleźć właściwego trapezu, z którego pójdziemy w górę. Uparliśmy się przy jednym, a jak się okaże później (dzięki konsultacji powyprawowej

z Zawodowcem) - to było za wcześnie.
(...)
W końcu ja i Agnieszka z POTWORNIE ciężkim sercem postanawiam się poddać.
Naprawdę gratuluję bardzo dobrej decyzji, czasem dużo trudniej jest rozsądnie zawrócić niż popędzić z szabelką na czołgi i dać się głupio zabić

. Za to następnym razem już będzie wszystko jasne.
shtriga napisał(a):Aha - po drodze znajdujemy słoiczek po kremie nivea - znaczy się stwierdzam z doświadczeniem wytrawnego Apacza - ludzie tu byli

.
Ten sam co my znaleźliśmy. Zostawiliśmy tam gdzie był, jako oznakowanie szlaku

shtriga napisał(a):Ja na otarcie łez dostaję w prezencie od o. Włodka łuskę z kałacha znalezioną gdzieś tu w okolicy

Tu każdy ma broń. A strzela się generalnie na wiwat... Postrzelałabym Darkowi teraz!!!

Mam takie 3 łuski znalezione na szczycie Djeravicy w Kosowie, do tej pory stoją na szafce

shtriga napisał(a):Po drodze Darek o mało co nie zabija o. Włodka, kiedy spod nóg usypuje się trochę głazów i jeden - chyba tylko cudem - nie trafia o. Włodka w głowę.
To taka Majkowa tradycja - Gord bombardował Azrę, Milovan naszą trójkę, to i u Was tradycji stało się zadość

shtriga napisał(a):Mijamy nasze charakterystyczne punkty - mi się najbardziej podobają skałki w kształcie jaskółeczek bądź uszu Batmana

zawodowiec napisał(a):Dochodzimy pod charakterystyczną ostro wciętą przełęcz z dwoma zębami wampira sterczącymi w górę. Nie jesteśmy jeszcze obeznani z topografią, potem się dowiemy że oddziela ona Maja Kolacit (2490 m) od wierzchołka 2509 m w grani odchodzącej bezpośrednio od Maja Jezerce.

shtriga napisał(a):A w dolince śpią w śpiworach... no tak Słowacy... To ich widzieliśmy rano.
zawodowiec napisał(a):Blisko dolnego krańca Boge widzimy siedzącą przy drodze kilkuosobową grupę. Najwyraźniej łapią stopa do Thethi. Wioli i Uli wśród nich nie ma, są to sami Słowacy. Też idą w Prokletije.
Ci sami?
shtriga napisał(a):Faktycznie - pomylili drogę. Ale i tak nie bardzo są w formie. Chyba źle na nich podziałała gościna u pasterzy... (Zawodowcu - znów wspomniany przez Ciebie brązowy szlak...).
Tak wszyscy na raz byli nie w formie? Ile ich było?
shtriga napisał(a):Naten e mire mówimy i idziemy spać po tym kolejnym dniu pełnym wrażeń... Maja mi się może przyśni...

Noc jest prawie spokojna

.
No tak... naten e mire... dla nas to brzmiało jak "nemirnu noć"... niespokojnej nocy

w języku wspólnym (czyli chorwacko-bośniacko-serbskim, że się tak znowu posłużę Sapkowskim

)