napisał(a) Jacynty » 02.11.2011 11:03
Brawa dla pilota....
Nie było to co prawda pierwsze takie lądowanie na świecie,ale prawdopodobnie pierwszy tak długi lot po wykryciu awarii. Zazwyczaj samoloty wracają na najbliższe lotnisko.Pewnie kapitan ufał bardziej naszej naziemnej obsłudze, niż amerykańskiej.Zatem ,jeszcze większe brawa dla wszystkich którzy zdali egzamin ze swych zawodowych powinności. Bo to nie były ćwiczenia.Bravo...
ps.mam pytanie do obeznanych z tematem.Kto podejmuje decyzję o powrocie?....Teoria spiskowa: czy kapitam po kosultacji z amerykańcami otrzymał polecenie dalszego lotu? Może przyjaciele z USA bali się powtórki z innego lotniska???