Pomorzanin napisał(a):Mozliwe zę decyzja o dalszym locie zapadła we władzach LOT-u ze względów ekonomicznych![]()
Też tak myślałem...jednak decyzja należy do pilota (on ponosi odpowiedzialność).
.png)
Janusz Bajcer napisał(a):weldon napisał(a):A dlaczego do Otwocka?
Bo tam kendzior mieszka
Jacek S napisał(a):Pomorzanin napisał(a):Mozliwe zę decyzja o dalszym locie zapadła we władzach LOT-u ze względów ekonomicznych![]()
Też tak myślałem...jednak decyzja należy do pilota (on ponosi odpowiedzialność).
.png)
weldon napisał(a):Tak sobie myślę, że jakby on zawrócił, to zanim amerykanie pokapowali by się o co chodzi, to już jakiś przewrażliwiony dupek posłał by im jakiegoś perszinga, więc ryzyko lotu do Warszawy było mniejsze.
Wiecie, oni, w tych Stanach, są dość przewrażliwieni na punkcie dziwnie zachowujących się samolotów
Jacynty napisał(a):Brawa dla pilota....
Nie było to co prawda pierwsze takie lądowanie na świecie,ale prawdopodobnie pierwszy tak długi lot po wykryciu awarii. Zazwyczaj samoloty wracają na najbliższe lotnisko.Pewnie kapitan ufał bardziej naszej naziemnej obsłudze, niż amerykańskiej.Zatem ,jeszcze większe brawa dla wszystkich którzy zdali egzamin ze swych zawodowych powinności. Bo to nie były ćwiczenia.Bravo...
ps.mam pytanie do obeznanych z tematem.Kto podejmuje decyzję o powrocie?....Teoria spiskowa: czy kapitam po kosultacji z amerykańcami otrzymał polecenie dalszego lotu? Może przyjaciele z USA bali się powtórki z innego lotniska???
.png)
Jacek S napisał(a):Dużo większe problemy miał na miejscu w komunikacji z wieżą kontrolną...![]()
![]()
.png)
weldon napisał(a):Jacek S napisał(a):Dużo większe problemy miał na miejscu w komunikacji z wieżą kontrolną...![]()
![]()
Czyli?
Wydawało mi się, jak słuchałem tych rozmów, że wszystko jest OK i że nad wyraz spokojnie podchodzą do sprawy.
weldon napisał(a):Swoją drogą, podziwiam stewardesy, że potrafiły zapanować nad tymi wszystkimi pasażerami i że tam panika nie wybuchła.
.png)
.png)
Jacek S napisał(a):(...)
.png)
.png)
.png)
