Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Kulinarne podróże po świecie

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13005
Dołączył(a): 14.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 26.08.2015 07:46

To może dla odmiany warto zatrzymać się gdzieś po drodze, gdzie zrywaja pomidory gruntowe.
Wstapic do sklepu po masło i chleb np. kukurydziany.

Pycha....
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 04.09.2015 16:09

Zdaje się, że upalne lato na dobre nas opuściło, dlatego też warto wrócić po małej przerwie do tropików. Powrót do wyprawy Indonezyjskiej, jesteśmy obecnie na wyspie Flores. Miasto i port Labuan Bajo, gdzie można dostać się małym samolotem, z Bali ponad wysepkami koralowymi...

Obrazek

Lub dopłynąć łodziami, tak jak my od strony Komodo. Z uwagi na to, że ostatnie dni były trochę spartańskie, nocowanie na deku lub w chacie na palach pośród szalejących w nocy zwierząt Komodo, mały hotelik z widokiem na morze i port w zupełności nam odpowiadał i wpadliśmy całkiem w objęcia nirwany. Bo taki właśnie wieczorny widoczek, może zawrócić w głowie...

Obrazek


A pokoik całkiem miły, takie tam miejsce w skwarnym oriencie, z możliwością zabezpieczenia sie przed nocnymi insektami.

Obrazek

Flores, nazywana Wyspą Kwiatów to indonezyjska wyspa wchodząca w skład Małych Wysp Sundajskich - druga co do wielkości wyspa tego archipelagu. Na południowy wschód od Flores położona jest wyspa Timor, na południowy zachód wyspa Sumba, a na północ Celebes. Otoczona turkusowymi wodami Oceanu Indyjskiego mieni się odcieniami zieleni i błękitu. Wyprawa na indonezyjską wyspę to spełnienie dziecięcych marzeń o podróży na koniec świata. Wyspę kwiatów odkryli portugalscy żeglarze. Do dziś jest ona katolicką enklawą w największym muzułmańskim kraju świata - Indonezji.
To prawda, wszędzie przepiękne widoki kwiatowe, miłe zapachy i kojący widok morza. I tu wrzucę widok z hotelowego tarasu, widok zachodu słońca, prawda, że niezwykły?!!

Obrazek

Rankiem widok zmienia się nie do poznania, przypływają promy, zaraz wysiądą z nich tysiące ludzi, jak zawsze mocno przeładowane...

Obrazek

Czas ruszać dalej, przed nami spotkanie z wnętrzem wyspy.
Smacznych i nie tylko wrażeń, Pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 07.09.2015 17:24

Przed wyjazdem wstępujemy na targ w Labuan Bajo, ot tak aby zobaczyć tutejszy koloryt. Wyspa Flores to jedna z dalej położonych, uboższych, ale bardzo naturalnych wysp Indonezji. Nie ma tu dużych upraw roślin, za wyjątkiem ryżu, wszystko rośnie naturalnie. Na targu można kupić to co gospodynie zebrały niedaleko domu i przyniosły na targ.
Trochę limonek, papaji, kartofli, marchewki, liczy się zdrowy produkt. Flores leży już blisko Australii i część mężczyzn wyglądem upodabnia się do aborygenów, patrz wystające łuki brwiowe.
We wszystkich krajach. które odwiedzam zaglądam zawsze na targ. Zupełnie inne klimaty niż nasze polskie.

Obrazek

Asortyment typowy dla tropików, trochę bananów, czosnek, imbir, ostre papryczki, jakieś badziewne pomidorki, nie ma jak te nasze polskie.

Obrazek

Kolejna paniusia oferuje dość dziwny asortyment. Przedmioty te służą ogólnie pewnemu rodzajowi przyjemności. A ich forma tu ma mniejsze znaczenie. Te małe okrągłe, myślałem, że są to grzybki halucynogenne. Okazało się, że są to pocięte krążki owocu pewnej specyficznej palmy, w tym wypadku arekowej. Są to orzechy potocznie nazywane betelem. Tak, to służy do żucia. Żucie betelu, tu orzechów, w Indiach częściej liści pieprzowca betelowego, dodatkowo doprawia się to jeszcze mleczkiem wapiennym. Betel i jego żucie, to sprawa bardzo popularna w Azji, do tego stopnia nawet, że jeżeli przychodzisz z wizytą, gospodarze tym cię najpierw goszczą. Nie tak jak u nas, kawa, herbata jakieś idiotyczne ciasteczka tylko od razu używka z kopem. Betel daje pewnego stopnia wzmożony nastrój, lekkie oszołomienie. A jest w odróżnieniu od innych używek, tu patrz papierosy, znacznie tańszy, bo po prostu rośnie na drzewie.
W wyniku żucia betelu zęby staja się czarne, ale nie jest to problemem, bo potem i tak wypadną. W trakcie żucia wydziela się duża ilość czerwonej śliny, osobnik soczyście i często spluwa na ziemię. Początkowo dziwiły nas krwisto-czerwone plamy na ziemi, ale jakoś przeszliśmy nad tym do porządku.
Te drugie cygarowate twory to również używki służące do żucia, ale ich nazwy już nie pamiętam.

Obrazek

Smacznych wrażeń i nie tylko. Pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 23.09.2015 12:29

Ruszyliśmy busem wzdłuż wyspy Flores. Właściwie istnieje jedna podstawowa droga, podobno nowa, ale niekiedy przypominała nasze polskie biedne drogi, te sprzed wielu lat. Droga przebudowana 3 lata temu, odcinkami była, odcinkami jak gdyby jej nie było. Wytłumaczenie jest proste. W porze deszczowej ziemia maksymalnie nasiąka wodą, obsuwa się miejscami, a wyspa Flores to teren górzysty. Wszędzie płyną strumienie wody, droga też miejscami po prostu spływa.
Szerokość drogi nie jest porażająca, dwa samochody z trudem się mijają.

Obrazek

Zwykle jazda za wlokącymi się ciężarówkami. Wymijanie prawie zupełnie niemożliwe. Szybkość podróżna to 30 max 40 km/h. Już po kilku kwadransach przekonaliśmy się, że odcinków prostych nie ma. Zakręt w prawo przechodzi w zakręt w lewo, po kilku godzinach serpentyn błędnik odmawia posłuszeństwa, w dodatku tam gdzie nie ma asfaltu, no bo go szlak trafił, rzuca busem niemiłosiernie.
Wszak Indonezja to kraj wulkanów, a jazda przez wyspę, to slalom miedzy nimi...

Obrazek

Ale coś za coś. Bus się dość często zatrzymuje, można z bliska popatrzeć. Tu jedyne na świecie tak skonstruowane pola ryżowe, o budowie sieci pająka. Takie pole zajmuje olbrzymią dolinę, w jaki sposób woda trzyma się na wszystkich stopniowo położonych poletkach ???

Obrazek


Po drodze przez Flores warto wejść do zagajnika. Jest okazja, właśnie wyszła z niego para tubylców, kobieta coś niesie na głowie, to jedyna forma noszenia towarów w tym regionie. Nie lubią tragać w rękach.

Obrazek


Wchodzimy zachęceni przez naszego przewodnika, tu trzeba się bacznie przyglądać. Pełno kolorowych kulek na małych drzewkach, co to może być????


Obrazek

To kawa.
Jeśli paniusia chce kawy, to idzie do lasu, zbiera, potem suszy ją przy drodze. Palą w garze, mielą i już czarny napój można spożywać.
Idziemy dalej. Kolejne drzewo, i coś przy liściach, jakieś robaczkowate zielone wypustki.

Obrazek

To młoda wanilia, w kolejnej wiosce proponowali nam już lekko przesuszoną. Następny krzaczor. To chyba już bardziej można ocenić.

Obrazek

Tak rosną goździki, jeszcze zielone, ale zapach niesamowity.
Wszakże to wyspy korzenne. Pod kolejnym krzakiem coś wyrasta dziwnego, prawie wprost z ziemi.
I teraz pytanie do Crofanów, co to jest??????????

Obrazek

Smacznych i nie tylko wrażeń, pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
SYLWKA_2014
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 262
Dołączył(a): 28.08.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) SYLWKA_2014 » 23.09.2015 12:39

Chyba, byłoby zbyt łatwe - gdyby był to ananas? :-). Podróży zazdroszczę (pozytywnie) i podziwiam.
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 27.09.2015 17:00

Potwierdzam, ananas.

W dalszym ciągu przemieszczamy się przez Flores. Dzisiaj wpadamy do wioski pod wulkanem. Wygląda trochę jak skansen i tak przynajmniej częściowo jest traktowana. Ale ludzie mieszkają i żyją w tych domach.

Obrazek


Wioska była już w przeszłości zniszczona wybuchem wulkanu. Od wielu lat nie było dużej erupcji. Szczęściarze. Co prawda z komina się dymi, ale trwogi jak na razie nie ma!!!?

Obrazek

W wiosce widzimy głównie kobiety i dzieci, mężczyźni pracują gdzieś tam. A tu na miejscu można coś zawsze sprzedać, jeśli w ogóle zjawią się turyści.
Oferują zwykle wyroby własnego rękodzieła i to co znajdą w okolicznym lesie.


Obrazek

Powyżej starsza pani sprzedaje wanilię i jakieś pomarańcze. Zawsze za parę groszy wypada coś kupić.
Tu z kolei sprzedają ręcznie wykonywane regionalne szale, obrusy i materiały do szycia

Obrazek

A teraz suszenie kawy, wszędzie podobne obrazki, przy szosie, na kawałku wolnej ziemi. Tak samo suszy się ryż i inne zbiory.
Trochę tu pylisto, co tam, kawa będzie bardziej ekologiczna.

Obrazek

I na koniec miejscowa świnka, jeszcze sporo pożyje przed wioskową ucztą, gdy zakończy żywot kręcąc się nad ogniskiem lub w kotle z przyprawami z zagajnika.

Obrazek

Z wioski pod wulkanem,

Obrazek

Smacznych i nie tylko wrażeń, pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
Bernadr C
Croentuzjasta
Posty: 145
Dołączył(a): 02.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bernadr C » 28.09.2015 17:52

Słyszałem, że w tych terenach nie trudno zaopatrzyć sie w trawke lub podobne lekkie dragi. Bo alkohol to raczej w Indonezji słabo idzie, ludność nie przywykła. Podobno nie toleruje???
A jak tam było???
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 12.10.2015 17:09

Faktycznie o alkohol w Indonezji trudno, piwo dozwolone, ale w trakcie wyprawy, gdy wpadaliśmy do knajpy na jakiś obiad, to bywało, aby zebrać kilka butelek, kelner leciał do kolejnego lokalu w celu pożyczenia dwóch czy trzech butelek, bo tu akurat potrzebnej ilości nie było.

Jedziemy dalej przez wyspę. Naszym celem jest masyw Kelimutu, w którego trzech kraterach zagościły różnokolorowe jeziora, zmieniające swoją barwę co jakiś czas (kwestia minerałów). Jest to też miejsce magiczne dla mieszkańców. Ale są też inne wulkany. Flores jest ciekawe, bo to nie skansen tylko prawdziwe życie. Przez to nie zawsze wszystko jest lukrowate, miasta są dość brzydkie i brudne, ludzie różni. Ale to jest właśnie prawdziwa Indonezja, autentyczna.

Na Kelimutu można się dostać idąc prosto z wioski Moni, gdzie spaliśmy w badziewnym hoteliku, co oznacza około 4 godzin forsownego marszu, albo można podjechać busem z Moni o 4 rano na parking położony w pobliżu krateru, skąd wspinaczka na szczyt nie powinna zająć więcej, niż 60 minut.

Nasz bus, kierowca i przewodnik Boguś...

Obrazek

I maszerujemy na Kelimutu.

Obrazek

Na trekking warto wyruszyć nocą lub wczesnym rankiem, by zdążyć przed spowiciem szczytu we mgle. Na szczyt trzeba dotrzeć przed wschodem słońca, czyli około godziny 5:30, bo wtedy widoki są najpiękniejsze. Szczyt wulkanu Kelimutu znajduje się na wysokości 1700 metrów nad poziomem morza, więc zabranie ze sobą cieplejszego ubrania jest oczywiste.

Obrazek

Kelimutu oznacza "wrzące jezioro", co zawdzięcza podwodnym fumarolom (ekshalacjom wulkanicznym). To również wydzielające się gazy i zachodzące na ich skutek w skałach i wodzie reakcje chemiczne prawdopodobnie sprawiają, że tutejsze jeziora mają różny kolor, chociaż znajdują się na tym samym szczycie.
Co więcej, geologowie głowią się, dlaczego jeziora Kelimutu zmieniają barwę w sposób zupełnie nieprzewidywalny: raz są błękitne, czasem zielone lub czarne, a kiedy indziej brązowe, białe lub czerwone.
Najbardziej na zachód położone jezioro nosi nazwę Tiwu Ata Mbupu ("jezioro starych ludzi), środkowe - Tiwu Nuwa Muri Koo Fai ("jezioro chłopców i dziewcząt"), a wschodnie - Tiwu Ata Polo ("jezioro złych duchów").

Obrazek

Jeziorka wydzielają niezły fetorek, duża zawartość kwasów organicznych. Podobno niedawno wpadł tam turysta z Australii, i już żywego nie wyciągnięto. Trochę się rozpuścił...

Obrazek

Smacznych i nie tylko wrażeń, pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
razpol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3538
Dołączył(a): 24.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) razpol » 13.10.2015 09:15

Dzięki, z przyjemnością smakuję opisy i zdjęcia. ;)
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 14.10.2015 17:37

Wyspa Flores nie posiada zakazu spożywania alkoholu. Tu dopuszczone jest nawet pędzenie bimbru w wyspowym wydaniu. Mijamy ryżowe pola...

Obrazek

I udajemy sie prosto do znanej naszemu przewodnikowi wioski, gdzie pędza na potęgę. Nasze zapasy dawno się skończyły, więc odczuliśmy potrzebę nabycia czegoś procentowego w oryginalnym miejscowym stylu...
Tu destylarnia zagrodowa, wprost przy drodze, turyści mile widziani. Bimber z soku palmowego czyli jak to nazwaliśmy NAPALM.
Aparatura prosta, tu podstawowy składnik podgrzewany w baniaku...

Obrazek

Paruje, dalej skrapla się i przechodzi proces chłodzenia...

Obrazek

Poprzez rury miedziane, dalej odpływa powoli przez... 10 metrowy bambus, bo takie tu rosną...

Obrazek

Szef zakładu czuwa nad produkcją, żując ustawicznie betel, chyba woli go od destylatu...

Obrazek

Na końcu bambusa, do postawionego peta napływa produkt finalny.
Flaszka 1,5 literka w najczystszej postaci czyli jakieś 50-60 procentów kosztowała w przeliczeniu 20 złotych, słabszego 30-40 procent- 15 złociszów, a najsłabszego chyba dychę.
Zakupiliśmy kilka najlepszych destylatów. Była to chyba najgorsza wódka, jaką kiedykolwiek piliśmy. No cóż, w morzu otaczających wyznawców Allaha na okolicznych wyspach, nie wypadało marudzić.
Szczególnie dobrze smakowała z sokiem Mango. Jeśli w ogóle. Ale dawała kopa.

Smacznych i nie tylko wrażeń, pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
Bernadr C
Croentuzjasta
Posty: 145
Dołączył(a): 02.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bernadr C » 18.10.2015 15:18

Tanie te wyroby, a moze tak do Polski sprowadzić????
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 21.10.2015 10:42

No to mamy już popitkę, a teraz proponuję coś w miejscowym stylu.

Na dzisiaj- zupa z dyni z mlekiem kokosowym na sposób indonezyjski.

Obrazek


Składniki:
• 1 - 2 dynie (Hokkaido, ok 1kg)
• 2-3 marchewki
• 5 cm imbiru (może być więcej, jeśli lubicie ostry smak)
• 2 cebule, 2 ząbki czosnku
• 2 papryczki chili
• puszka mleka kokosowego
• 2 łyżki masła
• 1 litr bulionu
• sok z cytryny
• sos sojowy indonezyjski
• sól, gałka muszkatołowa

Obrazek


Marchewki, imbir i cebulę, czosnek obrać, pokroić w kosteczkę. Masło rozgrzać na patelni, podsmażyć na nim warzywa aż zmiękną, dodać rozkruszone chili.

Obrazek


Dynię umyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę.
Warzywa wraz z sosem przełożyć do garnka, dodać pokrojoną dynię, podlać bulionem i gotować ok 20 minut. Warzywa powinny być mocno miękkie.

Obrazek


Następnie zmiksować zawartość garnka na gładki krem, dodać mleko kokosowe. Doprawić sosem sojowym indonezyjskim (słodkim), solą, gałką lub nawet curry i sokiem z cytryny.

Obrazek


Taką zupę proponuję podać z kleksem z mleka kokosowego oraz z prażonymi pestkami słonecznika lub dyni.

Obrazek



Smacznych i nie tylko wrażeń, pozdrawiam, Grzegorz. :wink: :lol:
Ostatnio edytowano 22.10.2015 15:46 przez Grzegorz Ćwik, łącznie edytowano 1 raz
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 21.10.2015 15:06

Nic nie widać :?
Grzegorz Ćwik
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1343
Dołączył(a): 12.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Grzegorz Ćwik » 21.10.2015 17:00

Jak nic nie widać???
Może ci opary z destylatu zaszkodziły?!!!!

Pozdrawiam, i życzę smacznego. Grzegorz. :wink: :lol:
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 21.10.2015 17:44

Mam 2 przeglądarki : chrome i operę.
W każdej z nich nie widać ANI JEDNEGO obrazka :!: :!: :!:

Teraz piszę z laptopa, mam w nim edge i też obrazków nie wdać :!:

Oczywiście chodzi o twój ostatni wpis
Ostatnio edytowano 21.10.2015 18:42 przez Użytkownik usunięty, łącznie edytowano 1 raz
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Kulinarne podróże po świecie - strona 26
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019