Trzy akapity uzupełnienia tematu :
1. jakiś czas temu, gdzieś z początkiem lata, w Newsweeku ukazał się nieduży wywiad z Polakiem, nazwiska nie pomnę, tłumaczem literatury serbskiej, dobrze znanym w Serbii. Otóż człowiek powiedział masę ciekawych rzeczy, z czego wynikało, że Serbowie jako tacy są - delikatnie mówiąc - mało spokojni i trudni do zrozumienia, a mianowicie :
- życie ludzkie (zarówno czyjeś, jak i ich samych) jest niewielką wartością. Podał przykład, że jeszcze do niedawna serbską (i czarnogórską) datą wejścia chłopaka w dorosłość było poważne mordobicie - dał se radę, jest facetem, nie dał se rady - trudno. Powszechnie uważano, że obowiązkiem mężczyzny jest spłodzić syna (synów) i zginąć w walce. Gdzieniegdzie, jeszcze po drugiej wojnie światowej, na zdrowego 25latka patrzono jak na dekownika,
- serbscy bandyci stadionowi - mogą się wyzywać jak chcą, za co oczywiście zdrowo leją się po mordach. Ale jest pewna granica : nazwanie kogoś sziptarem. Wtedy obrażony ma prawo zabić, bo taka obelga może być zmazana tylko krwią.
- normalny jest poziom debaty, w której jeden przeciwnik polityczny grozi drugiemu śmiercią. Podał przykład : jechał kiedyś taksówką i rozmawiał z taksówkarzem, który opowiadał mu, że temu a temu politykowi należałoby obciąć łeb. Dla nas to szokujące, bo u nas nawet taki Lepper czy inny miłośnik samoobrony czegoś takiego nie powiedziałby i nie powie. Tam - powszechne.
- Serbowie kochają poezję, do tego stopnia, że nawet w małej mieścinie wieczór autorski jakiegoś mało znanego poety jest wydarzeniem i skutkuje pełną salą ludzi. Nota bene, zbrodniarz wojenny dr Karadzić jest również znanym poetą, piszącym bardzo wartościowo, tłumaczonym na języki obce. Miłość do poezji jest tak wielka, że - jak wspomniał ten Polak - gdy on przyjeżdża do Serbii (a jest tłumaczem również poezji serbskiej), piszą o tym w gazetach.
- co do Kosowa - wyjaśnił, że zamieszanie z Kosowem jest wynikiem dominacji prawosławia w Serbii. W prawosławiu ziemia jest święta, a co za tym idzie - niepodzielna i koniec. Wszelkie argumenty nie mogą być i nigdy nie będą przyjęte, jakakolwiek dyskusja nie ma sensu, bo jest gadaniem dziada do obrazu.
2. Serbski "pacyfizm" jest doskonale widoczny w reakcji na uznanie Kosowa przez Czarnogórę i Macedonię :
http://tiny.pl/smfm.
Wyraźnie widać, że Belgrad się wściekł, że małe sąsiednie kraje ośmieliły się mieć własną politykę, uważając że nadal mają patrzeć w Serbię jak w obrazek. Taka postać obrażania się jako żywo przypomina obrażanie się kolejnych watażków z Kremla na aspiracje krajów sąsiednich, że ośmielają się prowadzić własną politykę miast klaskać i pełzać przed nimi. Jest to najdobitniejszy przykład tego, że Serbia uważa się za sierotę po Jugosławii, tak jak Rosja uważa się za sierotę po ZSRR.
3. A tu :
http://tiny.pl/smfh przykład, jak rząd w Belgradzie obraża tegorocznego laureata pokojowego Nobla za to, że prowadził trudny proces negocjacji pokojowych, starając się rozwiązać problem Kosowa. Serbski przedstawiciel nie pamięta widocznie, że Fin starał się zadowolić wszystkich, a miał przeciwko sobie przede wszystkim USA, które dążyło do niepodległości Kosowa, czemu Ahtisaari starał się przeciwdziałać.
4. Dwa powyższe punkty to przykłady działań nowego, proeuropejskiego rządu sił umiarkowanych. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Serbią rządzili promoskiewscy faszyści. Tak czy inaczej - tylko współczuć sąsiednim krajom ...