napisał(a) maciek_apo » 29.07.2024 22:58
Startowaliśmy w piątek 26.07 z Katowic około 23 ciej. Cel Klek czyli w jedną stronę ok 1300 km. Zawszę jadę PL-CZ-AUT-SLO i już przy ostatnim wyjeździe w 2022 obiecałem sobie, że następnym razem nie jadę przez Zagrzeb jeśli wpadam do Chorwacji w sobotę przed południem. I tak też uczyniłem.
W Słowenii zamiast autostradą lecieć na Macelj, rekomenduję polecieć w kierunku Lublany, następnie śmigamy na Novo Mesto i tu się kończy jazda autostradą po Słowenii, wybieramy zjazd Novo Mesto Vzhod gdzie na tablicy widnieją już wskazania na intersujące nas dalsze miejscowości czyli Metlika (dla ułatwienia w nawigacji Metallica) i w metallice odbijamy na Crnomelj. Miejscowością graniczną, do której chcemy dojechać jest Vinica. Stamtąd do wjazdu na autostradę jest już kilka kilometrów. I teraz o co chodzi, że tędy.
Omijamy cały komitet kolejkowy Macelj do Zagrzeb a następnie obwodnicę Zagrzebia i cały odcinek do Karlovac. Od Zagrzebia do Karlovac w sobotę od rana do godzin popołudniowych jest droga przez mękę. Może to nie stoi, ale wlecze się niemiłosiernie. Gorąco, silniki się grzeją, łatwo o dekoncentrację i pocałunek w korku. Po co.
Wbijamy się tym objazdem tuż przed rozjazdem na Pulę i w dół kierunek Split. Tutaj już się przerzedza i o to chodziło.
Teraz żeby nie było tak pięknie i cukierkowo. Kilometrowo wychodzi w prawdzie mniej więcej to samo, natomiast za Novo Mesto śmigamy już lokalnymi drogami, zatem wolniej (ale wciąż szybciej niż ten ślimak Macelj - Zagrzeb - Karlovac), ALE... Jak ktoś kiedyś raz spróbował objazdu Mureck, Lenart, Ptuj, Cvetlin to wie, że pod Cvetlin są zakrętaski. To tutaj Metallica do Vinica jest tak razy trzy jak nie lepiej. Jedno z mojej dwójki młodych no nie lubi zakrętasków, więc ze trzy razy tam gdzieś na poboczu był wymuszony pit stop na nałapanie świeżego powietrza. Żeby nie było tempo bardzo lokalne tak żeby nie być zawalidrogą, ale też bez ścigania się. W nocy bym tego nie chciał jechać. Na tym objeździe praktycznie zero tablic PL co mnie nieco zdziwiło.
Potem jeszcze jest bordowo w okolicy Sveti Rok gdzie ograniczenie w tunelach + ilość samochodów powoduje korki. Dopiero od wysokości Szybenik na autostradzie robi się luźno. Mowa cały czas o jeździe w sobotę.
Sumarycznie K-ce do Klek zamknęliśmy w 16 godzin, gdzie lekko 2 godziny to były postoje na toaletę, kawę i zmianę za kółkiem.
Niestety co obserwuję już na samej autostradzie. Chorwaci śladem za Austriakami uprawiają z umiłowaniem lewopasowe spawalnictwo. Tworzą się kępy kilku pojazdów na obu pasach z odstępami 100 metrów do następnego zgrupowania gdzie lewy pas wyprzedza prawy 5 km/h szybciej. Coś jak nasze wyścigi słoni w PL albo jak ktoś jechał choćby raz A1 przy długim weekendzie, to będzie to.
Następnym razem na pewno nie sobota.
Pozdrawiam.