Jedziemy dalej
7 lipca: Poniedziałek cdTu i tamPrzed wyjazdem poszperałam trochę w internecie i wyszło na to, że jakaś baza nurkowa jest na campingu Makalo przed Orebicem.
Centrum nurkowe nie miało zbyt dobrych opinii, ale postanowiliśmy sprawdzić co i jak.
Z głównej drogi zjechaliśmy w lewo, w końcu dojrzeliśmy malutki znaczek flagi nurkowej, który potwierdził znalezione informacje. Gdzieś tam jest baza nurkowa

Zjechaliśmy na camping, zaparkowaliśmy samochód i zaczęło się schodzenie po schodkach, których na Makalo jest sporo.
Sam camp wyglądał bardzo fajnie. Zacienione miejsca na rozbicie namiotów, czysto, fajna plaża i malutki basen.

Minusem było to, że za bardzo nie było możliwości zaparkowania samochodu bezpośrednio przy namiocie i duża ilość schodów. Ponton, silnik, butle...nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli z tym po tych schodach biegać... chociaż mięśnie pośladkowe byłyby pewnie zadowolone
I w końcu! Znaleźliśmy centrum nurkowe


Musieliśmy chwilkę poczekać, aż zejdzie do nas miejscowy dive master, ale grunt że dotarliśmy

W oddali widać kawałek wraku, który wystaje nad wodę.


Chwilka rozmowy i już widziałam, że z nurkowania nic nie wyjdzie.
Chłopak prowadzący nurkowania w tej bazie powiedział, że pływają tylko na ten wrak, który widać w plaży. Niby ok, ale mielibyśmy zapłacić kilkadziesiąt euro za półgodzinne nurkowanie na 11m? Nieee...
Na wszelki wypadek zostawiamy numer telefonu, gdyby robili coś innego- jakieś ścianki lub inne podwodne żelastwo, to mają dzwonić.
Nabiliśmy tylko butle i wróciliśmy do samochodu.
Miny mieliśmy trochę skwaszone, bo nie spodziewaliśmy się, że będą organizowane jakieś inne wypłynięcia.
Chłopak w tej bazie został wynajęty jako instruktor i pewnie nie chciał sobie robić problemów. Po co ma organizować głębsze nurkowania jak ma chętnych na te 11m. Jego rozumiem doskonale, ale organizacji samego centrum nurkowego już nie bardzo.
Trudno. Butle mamy nabite, damy sobie jakoś radę sami.
Humory poprawiają nam się już w Orebicu, gdzie zamawiamy kalmary

Nie pamiętam nazwy knajpy, ale jest po prawej i po lewej stronie drogi. My wybieramy stolik po lewej stronie i dodatkowo na piętrze

Czekając na...



Są

Były pyszne! Nie wiem czy można się też zachwycać frytkami, ale nie pamiętam kiedy frytki mi tak bardzo smakowały

Zaliczyliśmy dość wczesną kolację i ruszyliśmy
do domu.
Po drodze krótki postój.

I kilka zdjęć





Podjechaliśmy jeszcze do Duby.

Z tej trasy Divna też wygląda całkiem ładnie








Trafiamy na tamtejszy zachód słońca.





Wracamy do siebie i idziemy powiedzieć dobranoc Jadranowi, który po raz kolejny pokazuje nam się z tej pięknej, wieczornej strony




