Paweł BB napisał(a):Taki zestaw robi wrażenie

4 sierpnia (niedziela): Po prostu Jelsa!Drugi wieczór w Jelsie pora zacząć!

Tak naprawdę będzie on pierwszy, bo przedwczoraj spędziliśmy tu późne popołudnie i poszliśmy odsypiać dojazd. Dzisiaj zabawimy w miasteczku zdecydowanie dłużej.
Zdjęć z Jelsy na forum jest od groma, ale ponieważ uwielbiam tę miejscowość, pomęczę Was trochę fotami

Starówka widziana z drogi (prowadzącej m.in. z campingu Holiday):
Zachód słońca... za górę

:
Najpierw uderzamy na pyszne lody (podobno najlepsze na wyspie):
Krótki spacer po parku:
i wychodzimy na nabrzeże, którym spacerujemy "do końca":
Tu wyglądało fajnie, ale grali "umc umc":
Crkva Gospe od Zdravlja górująca nad miastem:
Łódki, łódeczki i katamaran Dubravka, który nocował w Jelsie:
Najwięcej ludzi przesiaduje w lodziarniach:
My jednak lody już zjedliśmy, idziemy na coś "konkretniejszego". Wybór pada na konobę Juraga (na nabrzeżu, naprzeciw nocującej Dubravki) i jest to strzał w dziesiątkę! Bardzo smacznie, a ceny rozsądne. Dzisiaj jemy ćevapčići za 45 kun za porcję. Przyjdziemy tu jeszcze na lignje, ražnjići i tuńczyka.
Napełniliśmy żołądki. Pora na nocne focenie

Zaczynamy od kościoła św. Fabiana i Sebastiana:
który, jak się okazuje, można obejść niemal dookoła:
W dzień za wejście na dziedziniec trzeba zapłacić. Teraz bramka jest otwarta.
Do wnętrza kościoła jednak nie zaglądamy (chociaż jest otwarty), bo jesteśmy już po piwku

Spacerując wąskimi uliczkami, trudno się nie natknąć na uroczy kościół sv. Ivana:
Trochę kręcimy się w jego okolicy i eksperymentujemy z balansem bieli

Efekty są mizerne, niestety uliczki słabo oświetlone i aparaty nie dają rady. Następnym razem weźmiemy statyw

Do niedawna moja ulubiona konoba w Jelsie - Pelago:
W tym roku w ogóle do niej nie zajrzeliśmy, bo uznaliśmy, że ma jedną poważną wadę - brak stolików na zewnątrz. A podczas tygodnia spędzonego w Jelsie upały nie odpuszczały, nawet w nocy, więc najprzyjemniej było siedzieć w knajpkach jak najbliżej wody. Nagrzane mury Pelago jakoś nas nie zachęcały, chociaż konoba jest bardzo przytulna i ładnie urządzona.
W którejś z uliczek za Pelago znajduje się "słynny" znak drogowy:
umieszczony na murze obok pracowni miejscowego artysty. "Dalmacijaland" to królestwo pewnego pana, który maluje, rysuje, sprzedaje koszulki, breloczki, figurki i nie wiadomo co jeszcze za swoimi obrazkami . Duże pomieszczenie jest jednocześnie sklepem, jak i jego pracownią oraz sypialnią (w kącie pokoju stoi łóżko z rozwaloną pościelą, co dodaje temu miejscu artystycznego ducha

) W tej specyficznej galerii można zobaczyć przede wszystkim
Lavandermana - m.in. na koszulkach, kubkach i w komiksach.
Nasz wieczór w Jelsie powoli dobiega końca. Żegnamy się ze starówką i mariną:
ale na szczęście nie na długo
