Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Eutanazja - to nie imię kobiece...

Rozmowy na tematy nie związane z Chorwacją i turystyką. Tu można dyskutować rozrywkach, muzyce, sporcie itp. Można też prowadzić rozmowy "ogólnotowarzyskie". Zabronione są dyskusje o współczesnej, polskiej polityce.
Ale uwaga! Również tu obowiązuje przestrzeganie regulaminu forum i kulturalne zachowanie!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
janniko
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3195
Dołączył(a): 08.03.2007

Postnapisał(a) janniko » 21.10.2009 08:47

Nie jestem aż tak biegły w temacie, ale ciekaw jestem jak odpowiadają rzeczowo i fachowo zwolennicy eutanazji na następujące dwa pytania:

1. czym się różni eutanazja od samobójstwa?
2. czym się różni eutanazja od zabójstwa z litości?

No bo jeśli, mając jakieś problemy, z którymi sobie nie radzę, zabiję się, to będzie to samobójstwo. Jeśli zaś poproszę kogoś, by mnie zabił, to traktowane to będzie jako moje samobójstwo rękami innej osoby, a osoba ta oskarżona będzie o zabójstwo - jest coś takiego w historii sądownictwa, jak zabójstwo z litości i traktowane to było b. różnie, często łagodniej.

Pytanie nasuwa się, dlaczego ludzie nie chcą nazwać rzeczy po imieniu. Decyzja o zgodzie na pozbawienie siebie życia może tylko w jednym przypadku nie być nazwana samobójstwem - gdy oddam to życia za życie innej osoby.
Ale w każdym innym przypadku od wiek wieków w historii ludzkości taki akt nazywany był samobójstwem lub zabójstwem z litości.
Nawet u Samurajów, gdzie w pewnych sytuacjach odebranie sobie życia jest traktowane jako zachowanie honorowe i godne, używa się słowa seppuku, co oznacza samobójstwo
http://pl.wikipedia.org/wiki/Seppuku

Przecież nikt nikomu tak na prawdę nie jest w stanie uniemożliwić samobójstwa (chyba że się go zapnie w pasu lub zakuje w kajdany).

Więc rzecz prawdopodobnie idzie o to, by "ucywilizować" kolejny fragment duchowości człowieka, by jeszcze bardziej zdesakralizować naszą i tak już wyzutą z duchowości rzeczywistość.

Problem jest o wiele głębszy i szerszy niż tylko eutanazja. Dotyczy prawdopodobnie problematyki priorytetów i wartości w życiu człowieka.
hm.. ?
hajduczek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3666
Dołączył(a): 23.08.2009

Postnapisał(a) hajduczek » 21.10.2009 19:26

Pytanie nasuwa się, dlaczego ludzie nie chcą nazwać rzeczy po imieniu.



jak dla mnie nazwa ma najmniejsze znaczenie,może to być również samobójstwo

Przecież nikt nikomu tak na prawdę nie jest w stanie uniemożliwić samobójstwa (chyba że się go zapnie w pasu lub zakuje w kajdany).



teoretycznie to prawda........jednak jak ma to zrobić osoba np.w późnym stadium raka....w szpitalu...zbyt słaba by chodzić.......podciąc sobie żyły?doczołgać się do okna i skoczyć?.... może nie tak chce umierać...........własnie o to chodzi by odbyło sie to godnie....spokojnie.....aby człowiek mógł zdecydować o swoim losie bez utrzymywania tego w tajemnicy(samobójstwo).......aby otrzymał mozliwość zakończenia zycia np.zastrzykiem..



1. czym się różni eutanazja od samobójstwa?




myślę ,że między innymi tym co napisałam,czyli tym w jaki sposób ma się to odbyć


Nie jestem aż tak biegły w temacie, ale ciekaw jestem jak odpowiadają rzeczowo i fachowo zwolennicy eutanazji na następujące dwa pytania:



nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym miec możliwość wyboru
jacky6
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 893
Dołączył(a): 14.12.2008

Postnapisał(a) jacky6 » 21.10.2009 20:32

hajduczek napisał(a):znam smak cierpienia kiedy się patrzy gdy cierpi ukochana osoba i nie ma dla niej ratunku......jest to obrzydliwy smak bezsilnosci


szacun za te słowa...
więc chyba w takiej chwili mimo wszystko podałabyś lekarstwo, szukalabyś go na końcu świata, truciznę wylałabyś do zlewu...
mylę się ?

:cry: :cry:
janniko
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3195
Dołączył(a): 08.03.2007

Postnapisał(a) janniko » 21.10.2009 20:44

hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...
AndrzejJ.
zbanowany
Posty: 7149
Dołączył(a): 01.12.2005

Postnapisał(a) AndrzejJ. » 21.10.2009 21:20

janniko napisał(a):
hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...

Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...
na to wskazuje logika istnienia

Eutanazja moim zdaniem jest po prostu bolesnym efektem utraty przez ludzi duchowości i poczucia sensu istnienia.
Nie wiem czemu zmieniłeś post ?
joanniko napisał :

,,Kiedyś poznałem w Kijowie (w czasach ateistycznego ZSRR) pewną dziewczynę, której nie dawno zmarła babcia. Opowiadała ze łzami w oczach o ostatnich tygodniach życia babci. Były to łzy wdzięczności i swego rodzaju hm.. użyłbym słowa - uniesienia. Babcia umierała na bardzo bolesną odmianę raka i całkowicie odmówiła przyjmowania leków przeciwbólowych. Powiedziała wnuczce, że nie jest w stanie wytłumaczyć jej skąd bierze na to siłę, ale zapewniała ją, że tak powinno być, że robi to dla siebie i dla swoich bliskich. Ta dziewczyna mówiła, że babcia całe życie była ateistką, nie tyle walczącą ateistką, co osobą, której rodzice nic nie wpoili poza umiejętnością życia w komunistycznej Rosji (pochodziła gdzieś z centralnej Rosiji), a cerkiew była jej zupełnie obojętna.
Mówiła mi, że nie wiedziała, że można w tak wielkim cierpieniu umrzeć tak godnie.
Było to w latach 70-tych, gdy jeszcze nikt wogóle nie słyszał o czymś takim jak eutanazja.

Ot taka historia.. przedpotopowa''
Kolega zbudował dom , a tamten tamto .
hajduczek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3666
Dołączył(a): 23.08.2009

Postnapisał(a) hajduczek » 21.10.2009 21:25

jacky6 napisał(a):
hajduczek napisał(a):znam smak cierpienia kiedy się patrzy gdy cierpi ukochana osoba i nie ma dla niej ratunku......jest to obrzydliwy smak bezsilnosci


szacun za te słowa...
więc chyba w takiej chwili mimo wszystko podałabyś lekarstwo, szukalabyś go na końcu świata, truciznę wylałabyś do zlewu...
mylę się ?

:cry: :cry:



gdyby było oczywiście ,że bym podała......ale nie było, szukalam prawie na końcu swiata........może moja wina ,że tylko "prawie".........to był 5 przypadek takiej odmiany nowotworu na świecie(inf od lekarza).....nieuleczalny......sposób leczenia-nieznany.......tylko próby w ciemno.......ale nie o tym jest ten temat
hajduczek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3666
Dołączył(a): 23.08.2009

Postnapisał(a) hajduczek » 21.10.2009 21:27

AndrzejJ. napisał(a):
janniko napisał(a):
hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...

Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...
na to wskazuje logika istnienia

Eutanazja moim zdaniem jest po prostu bolesnym efektem utraty przez ludzi duchowości i poczucia sensu istnienia.
Nie wiem czemu zmieniłeś post ?
joanniko napisał :

,,Kiedyś poznałem w Kijowie (w czasach ateistycznego ZSRR) pewną dziewczynę, której nie dawno zmarła babcia. Opowiadała ze łzami w oczach o ostatnich tygodniach życia babci. Były to łzy wdzięczności i swego rodzaju hm.. użyłbym słowa - uniesienia. Babcia umierała na bardzo bolesną odmianę raka i całkowicie odmówiła przyjmowania leków przeciwbólowych. Powiedziała wnuczce, że nie jest w stanie wytłumaczyć jej skąd bierze na to siłę, ale zapewniała ją, że tak powinno być, że robi to dla siebie i dla swoich bliskich. Ta dziewczyna mówiła, że babcia całe życie była ateistką, nie tyle walczącą ateistką, co osobą, której rodzice nic nie wpoili poza umiejętnością życia w komunistycznej Rosji (pochodziła gdzieś z centralnej Rosiji), a cerkiew była jej zupełnie obojętna.
Mówiła mi, że nie wiedziała, że można w tak wielkim cierpieniu umrzeć tak godnie.
Było to w latach 70-tych, gdy jeszcze nikt wogóle nie słyszał o czymś takim jak eutanazja.

Ot taka historia.. przedpotopowa''
Kolega zbudował dom , a tamten tamto .



o właśnie ...ona wybrała...to była jej świadoma decyzja....i to mi chodzi... o możliwość wyboru......w każdą "stronę"
Bocian
zbanowany
Posty: 24103
Dołączył(a): 21.03.2005

Postnapisał(a) Bocian » 21.10.2009 21:37

janniko napisał(a):
hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...

A jesteś zwolennikiem kary śmierci?
AndrzejJ.
zbanowany
Posty: 7149
Dołączył(a): 01.12.2005

Postnapisał(a) AndrzejJ. » 21.10.2009 21:40

Bocian napisał(a):
janniko napisał(a):
hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...

A jesteś zwolennikiem kary śmierci?

Odpowiem za niego.Jest. Zabiłby wszystkich komunistów i tych co mu nie pasują .Tak ze złości po prostu.
janniko
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3195
Dołączył(a): 08.03.2007

Postnapisał(a) janniko » 21.10.2009 22:06

Bocian napisał(a):
janniko napisał(a):
hajduczek napisał(a): nie jestem fachowcem....nie potrafię fachowo odpowiedzieć na Twoje pytania....mogę jedynie powiedzieć,że ja chciałabym mieć możliwość wyboru


Nie my decydujemy o naszym przyjściu na świat i chyba nie my powinniśmy decydować o odejściu...

A jesteś zwolennikiem kary śmierci?

Raczej nie.
Jeśli już musiałaby być jakaś radykalna kara, to np. dożywotnie odseparowanie, bez żadnej resocjalizacji (bo to istne bzdury) i praca, tak, żeby społeczeństwo nie musiało płacić na utrzymanie przestępców

A ty jesteś zwolennikiem kary śmierci? i czy popierasz legalizację eutanazji?

Następne pytanie:
kto miałby rozstrzygać o tym, kto kwalifikuje się do eutanazji, a kto jeszcze nie... ? kto miałby zabawić się w Boga?
jakaś euto-komisja kawlifikacyjna?

:( 8O
P_Piotrek
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 245
Dołączył(a): 18.01.2009

Postnapisał(a) P_Piotrek » 21.10.2009 22:59

jacky6 napisał(a):
obecna medycyna ( i nie tylko ) zna znakomite środki antybólowe...
nie tylko od morfiny poczynając...
(...)
:cry: :cry: :roll: :roll:


Jest jeszcze inna strona tego zagadnienia ...
Jeśli samo cierpienie nie ma w sobie żadnej wartości - to oprócz bezsilności czujemy także bunt przeciw takiemu "bezsensowi". A może nie wiemy wszystkiego i nie do końca prawidłowo rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość? Jeśli to Bóg stworzył człowieka - dlaczego cierpienie wpisał w jego los? Jeśli jesteśmy owocem ewolucji - dlaczego natura wykształciła organizmy, które kurczowo, kosztem bólu własnego i bliskich - do końca trzymają się życia - mimo, że jest już wiadome, że to nie ma sensu? A może jednak jest w tym sens, jakaś wartość, może to wiedzie do jakiegoś celu? Czy wolno nam "wiedzieć lepiej" i przerwać ten proces? Na kim lub na czym chcemy się wzorować? Czy natura tak postępuje? Co nami kieruje - ból, czy strach przed bólem?
Nie mam żadnych wątpliwości, że należy maksymalnie ulżyć choremu w bólu, w cierpieniu. Ale może jest granica, której przekroczyć nie wolno? Czy życie na tym polega, że zawsze ma być pięknie? A może czasem musi być aż tak źle, że gorzej już być nie może? A czy musiałoby być tak źle, gdybyśmy byli inni ... może należy coś zmienić gdzieś indziej, wcześniej - a nie próbować wtedy, gdy dla człowieka już nie ma ratunku?
Próbujemy "ubrać" lekarza w "proste" rozwiązanie problemu. A czy zastanawiamy się, co może czuć taki lekarz? A jeśli on sobie zadaje pytanie - czy na pewno zrobiliśmy absolutnie wszystko, aby tego człowieka uratować? Czy lekarze mogą być tego pewni? A jeśli będą takie wątpliwości - lecz nie będzie już ratunku - kto odważy się wtedy skrócić cierpienia? A czy można mieć pewność, że nie ma już ratunku? Czy lekarze mogą mieć pewność, że ktoś ze śpiączki na pewno się nie wybudzi? Czy my możemy mieć pewność, że za krótki czas ktoś nie odkryje leku na chorobę dziś nieuleczalną? A może zastosowana w bezsilności - próbna, ryzykowna kuracja - nagle zadziała? Przecież nikt tego wcześniej nie sprawdził - nie wiemy co się wydarzy.
Potrafimy ograniczyć już wiele rodzajów bólu fizycznego. Może można też zapanować nad bólem psychicznym, może można pokonać strach ... co wtedy? Jaka decyzja?
Nie ośmielam się negować żadnych poprzednich wypowiedzi. Nie czuję, że wiem lub jestem pewny. Zastanawiam się i zadaję pytania ...
Vjetar
Legenda
Avatar użytkownika
Posty: 45308
Dołączył(a): 04.06.2008

Postnapisał(a) Vjetar » 22.10.2009 07:02

CBOS: 61 % Polaków niby odpowiedziało TAK (wzrost z 48 % w 2005) - tylko pytanie jakieś pokrętne było. To tak a propos nazywania rzeczy po imieniu.
janniko
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3195
Dołączył(a): 08.03.2007

Postnapisał(a) janniko » 22.10.2009 07:02

Piotrek_P
Ładnie i delikatnie powiedziane :)
W zupełności się zgadzam z tą wypowiedzią
:?
dallaska
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1390
Dołączył(a): 03.10.2006

Postnapisał(a) dallaska » 22.10.2009 07:09

j a wierzew cuda niera człowiek wychodzi z róznych chorób
Bocian
zbanowany
Posty: 24103
Dołączył(a): 21.03.2005

Postnapisał(a) Bocian » 22.10.2009 07:45

A ty jesteś zwolennikiem kary śmierci? i czy popierasz legalizację eutanazji?

Życie za życie... tego chce szeroko pojęta "sprawiedliwość społeczna" Śmierć sprawcy czyjejś śmierci jest aktem sprawiedliwości... Z drugiej strony to nie sama kara jest straszakiem tylko jej nieuchronność. Przestępca jest zawsze pewny , że go psy nie złapią, on się tego nie boi, więc nie boi się także kary śmierci. Gdyby był pewien , że za śmierć odpowie... wtedy jest szansa na refleksję. Istnieje oczywiście jeszcze możliwość pomyłki i zabicia osoby niewinnej. Nie wiem czy lepiej siedzieć dożywotnio w pierdlu za darmo czy dać głowę za darmo... Chyba lepiej siedzieć , bo zawsze jest nadzieja. Mówisz, że tacy więźniowie powinni odpracowywać swój wyrok... Ale jak to zrobić? Nie ma przymusu pracy, nie ma kary o nazwie "praca przymusowa" Poza tym taki więzień musiałby robić wszystko, od remontowania więzienia do bycia strażnikiem bo przecież za to tez my płacimy :) Skłaniam się bardziej za karą śmierci, choć gdyby miała dotknąć kogoś mi bliskiego pewnie byłbym przeciw...
Co do eutanazji to nie mam także całkowicie wyrobionego zdania, trzeba by to przeżyć aby wiedzieć...
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawie Hyde Park, czyli wszystko oprócz polityki.

cron
Eutanazja - to nie imię kobiece... - strona 4
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone