Nie jestem aż tak biegły w temacie, ale ciekaw jestem jak odpowiadają rzeczowo i fachowo zwolennicy eutanazji na następujące dwa pytania:
1. czym się różni eutanazja od samobójstwa?
2. czym się różni eutanazja od zabójstwa z litości?
No bo jeśli, mając jakieś problemy, z którymi sobie nie radzę, zabiję się, to będzie to samobójstwo. Jeśli zaś poproszę kogoś, by mnie zabił, to traktowane to będzie jako moje samobójstwo rękami innej osoby, a osoba ta oskarżona będzie o zabójstwo - jest coś takiego w historii sądownictwa, jak zabójstwo z litości i traktowane to było b. różnie, często łagodniej.
Pytanie nasuwa się, dlaczego ludzie nie chcą nazwać rzeczy po imieniu. Decyzja o zgodzie na pozbawienie siebie życia może tylko w jednym przypadku nie być nazwana samobójstwem - gdy oddam to życia za życie innej osoby.
Ale w każdym innym przypadku od wiek wieków w historii ludzkości taki akt nazywany był samobójstwem lub zabójstwem z litości.
Nawet u Samurajów, gdzie w pewnych sytuacjach odebranie sobie życia jest traktowane jako zachowanie honorowe i godne, używa się słowa seppuku, co oznacza samobójstwo
http://pl.wikipedia.org/wiki/Seppuku
Przecież nikt nikomu tak na prawdę nie jest w stanie uniemożliwić samobójstwa (chyba że się go zapnie w pasu lub zakuje w kajdany).
Więc rzecz prawdopodobnie idzie o to, by "ucywilizować" kolejny fragment duchowości człowieka, by jeszcze bardziej zdesakralizować naszą i tak już wyzutą z duchowości rzeczywistość.
Problem jest o wiele głębszy i szerszy niż tylko eutanazja. Dotyczy prawdopodobnie problematyki priorytetów i wartości w życiu człowieka.
hm.. ?

.png)
.png)
.png)