walp napisał(a):.
Trzeba raczej zapytać, skąd się borą ludzie w przestrzeni publicznej, którzy ze swoim słowem i zachowaniem stają się
zaczątkiem nienawiści.
To proste. Są emanacją społeczeństwa. Ciebie, mnie, pani Jasi z warzywnego, komediantów i profesorów.
Anonimowego użytkownika forum...
Dzień dobry.
To diagnoza, odpowiedź na Twoje pytanie. Nie mam zamiaru nikogo atakować.
Świadomie lub nie (drugi przypadek to większość) wielu ich popiera i kreuje.
Z Twojego postu nie bezpośrednio, z innych wynika wprost. Winni są oni. Tamci, nie my, my jesteśmy święci.
Jeszcze nawet nie zaczęto wyjaśniać sprawy a już feruje się wyrok.
Czym się zatem to różni od tych co opowiadali o zamachu czy pijanych pilotach nie mając na to żadnych dowodów, przed realnym wyjaśnieniem sprawy ?
Oceany hipokryzji. Świat oparty na kłamstwie.
Oto "święty za życia" kreuje się na ofiarę hejtu, sam będąc co świeżo skazanym prawomocnym wyrokiem za świadome takiego hejtu wobec innej osoby tworzenie.
Oto użytkownik forum, zatroskany o szerzącą się nienawiść. Zapomniał, jak jeszcze nie dawno wklejał pełne jadu i nienawiści "żarty" rodem z portalu, którego poziom jest trudny do określenia bez dosadnych słów.
Czy ja jestem bez winy ? Zapewne nie. Ale przynajmniej nie udaje aniołka.
Święta wola rodziny zmarłego. Jeszcze słowa nie przebrzmiały, hejterzy z obu stron ruszyli do boju. Czy ktoś zaprotestował ?
Czy ktoś protestował jak (chyba także i na tym forum) rechotano z "zimnego Lecha" ?
Więc jak pytasz skąd, to odpowiedź jest jedna. Z nas.
Czy ta bezsensowna, bolesna śmierć coś zmieni.
Nic nie zmieni. To moje zdanie, innym nie odmawiam prawa do nadziei.
Kiedyś (dawno) starałem się budować mosty, potem walczyć z kłamstwem i o swoje poglądy. A teraz kładę na to lagę.
Zawsze byliśmy podzieleni. Teraz, 300 lat temu i w czasach średniowiecza. Zawsze oś podziału i sposoby walki były takie same.
Historia magistra vitae...