napisał(a) weldon » 19.02.2011 16:46
Znalazłem ten thermomix
Chyba by mnie po....kręciło, jakbym sobie takiego cudaka sprawił.
No, chyba, że ze dwa wyjazdy Orachowicy bym nie przywoził
Chlebek dobra rzecz.
I tak nic nie przeskoczy takiego, który prost z piekarni kupowałem w podstawówce.
Gliniasty był, wydłubywało się te miąższ ze środka i kulki lepiło, ale i tak,
ta chrupiąca, gorącą, tak, że dmuchać trzeba było przed włożeniem do ust skórka,
ten zapach, ten dym z piekarnianego komina ...
Złotówkę za ćwiartkę kosztował.
Jak chodziliśmy po krzakach i zbieraliśmy butelki, to, chyba, za cztery butelki mogliśmy kupić loda,
takiego w sreberku, albo ćwiartkę chleba. Trudny wybór był.
Jeden z tych sklepów do dziś jest, a ten drugi, jak ostatnio widziałem, to już ruina.