napisał(a) Franz » 01.01.2017 22:10
Teren się kładzie, a po łagodnym przełamaniu widać lekko w dole schronisko Puez, w którym onegdaj Beate zaprosiła mnie na kawę.
Po chwili jestem przy nim - na ławie wygrzewają się trzy panie w wieku zbliżonym do mojego - ja zaś, nie zaglądając do środka, zatrzymuję się jedynie na krótkie konsultacje z umieszczonymi na rozstajach drogowskazami.