napisał(a) Użytkownik usunięty » 04.11.2009 09:24
janniko napisał(a):A mnie ucieszyła wiadomość, którą dziś usłyszeliśmy na zebraniu szkolnym w gimnazjum naszego syna, że ze szkoły w ramach programu "bezpieczna szkoła" właśnie usunięto 3 uczniów (2 z nich skierowano do odpowiednich placówek), którzy notorycznie zastraszali kolegów i zachowywali się arogancko wobec nauczycieli. Tylko za to. Nie stało się jeszcze żadne nieszczęście, nikt jeszcze nie zdążył nikogo pobić, ani też żaden z nich nie opluł nauczyciela i nie wsadził mu kosza na śmieci na głowę.
Pani dyrektor zapowiedziała, że reakcje na wszelkie zachowania nawet zbliżone do patologii będą b. ostre! A jest to zwykła szkoła państwowa.
No, wreszcie coś rusza w tym temacie. Nauczyciele przestają się powoli bać.. może niedługo będą mogli spokojnie uczyć nasze pociechy, nie obawiając się o własne bezpieczeństwo i co ważniejsze, nie bojąc się żadnych "obrońców praw dziecka"!
pozdro

Muszę trochę popolemizować z tobą, nie tędy droga. Twoja relacja to końcówka problemu.
Niestety, to cała prawda naszych szkół. Brak Autorytetów w szkole i żenujący poziom większości nauczycieli, którzy nie potrafią zachować się odpowiednio do trudnej młodzieży,
w zaistniałej sytuacji. Zainteresować ją innymi sprawami (kółka zainteresowań, sport itp.), sprowadzając dzieciaki (młodzież) na prawidłowe tory.
Już w szkole podstawowej większość nauczycieli potrafi się tylko wyżywać na niesfornych uczniach, nie radząc sobie ze swoimi frustracjami i sprowadzając swoją postawę do poziomu tego niegrzecznego ucznia, co w dłuższym okresie czasu pogłębia jego nieprawidłowe zachowanie, pchając go w ciemną stronę mocy, czyni go bez poparcia jakiejś bliskiej istoty najpierw nieznośnym, potem łobuzem, bandytą..... terroryzującego klasę- szkołę.
Niech to nie brzmi jak uogólnienie do nauczycieli, sam mam dziecko w gimnazjum i widzę chodząc do szkoły z dzieckiem od ośmiu lat jak zachowują się uczniowie i jak rozwiązują problemy nauczyciele i dyrekcja.
Śmiem twierdzić, iż niestety nauczyciele w 85% nie są przygotowani do rozwiązywania
problemów wychowawczych.
Mój syn należy do Stowarzyszenia Harcerskiego, jeździ od trzech lat na obozy. Obozem kierują osoby nieprzekraczające dwudziestu kilku lat, a podobozami kierują siedemnasto - dziewiętnastolatki. Na obóz wyjeżdża około dwustu harcerzy (to ta samo młodzież, która chodzi do Warszawskich szkół). Problemy wychowawcze rozwiązywane są w tej wielkiej grupie bez przemocy, darcia się, i innych metod zastraszania. Nauczyciele powinni brać przykład z tej młodej kadry wywodzącej się z tego środowiska, może wtedy ten szkolny przestępca miał by więcej szacunku do nauczyciela i kolegi w szkole.
smoki3
Ostatnio edytowano 04.11.2009 11:03 przez Użytkownik usunięty, łącznie edytowano 1 raz