realista2 napisał(a):Po co ? Taki przykład bliski mojej pracy zawodowej :
Przykład pierwszy. Wyobraź sobie, że masz kredyt. Wszyscy mamy, albo będziemy mieli. Jesteś uczciwy spłacasz w terminie, ale przychodzi kryzys, tracisz pracę i nie płacisz bo nie masz z czego. Nie szkodzi. Bank ma osławione btw bankowy tytuł wykonawczy który zastępuje prawomocny wyrok sadowy i po kilu dniach komornik puka do twoich drzwi.
Przykład drugi. Zawarłeś umowę o dostawę usług telekomunikacyjnych, tv kablowe lub satelitarne, albo inne usługi które udokumentowałeś przedsiębiorcy potwierdzoną fakturą, lub wyraziłeś zgodę na jej wystawienie bez twojego podpisu..Niestety z jakiegoś powodu np. dla tego, że kwestionujesz jej wysokość nie płacisz. Firma telekomunikacyjna lub inny przedsiębiorca występuje do sądu o tzw nakaz zapłaty plus zabezpieczenie roszczeń i najdalej po miesiącu komornik zajmuje ci konto i lub wynagrodzenie.
Przykład trzeci. Kupiłeś samochód który okazał się bublem, albo firma ubezpieczeniowa nie chce pokryć szkody, zwracasz się do sądu. Masz takie prawo. Opłacasz 5% wysokości roszczenia i jak będziesz miał szczęście po roku wyznaczą ci rozprawę. Sprawa oczywista więc wygrywasz, ale pozwany się odwołuje, wykorzystuje możliwości przewidziane przez procedurę. W końcu po dwóch, trzech latach wreszcie masz prawomocny wyrok i komornik robi swoje.
Tak wygląda równość podmiotów wobec prawa w praworządnym państwie. Nie ma tu pola do zmiany ?
Dodajmy jeszcze, że postkomunistyczny relikt, bankowy tytuł wykonawczy czyniący pożykobiorców niewolnikami banku nie występuje w żadnym innym demokratycznym państwie i jeszcze jeden kwiatek. W USA jeśli nie spłacasz kredytu hipotecznego bank zabiera nieruchomość i po sprawie, ale nie u nas. U nas jeśli sprzedaż mieszkania nie pokryje wysokości kredytu bank zabiera cały dobytek dłużnika i połowę wynagrodzenia do końca życia bo długi w naszym prawie nie przedawniają się w praktyce nigdy.
Naszą rolą jest wywieranie wpływu na władzę żeby to zmienić. Ten wpływ może przybierać różne formy o których powinniśmy mówić na wszelkich możliwych forach.
Przykłady do bani i do żadnej dyskusji się nie nadają jak ktoś jest kretynem to bierze kredyty nawet na waciki dla żony. Kredyty są dla kretynów, normalni ludzie nie kupują danego towaru jak nie mają za co. Ale to się chce żyć lepiej niż sąsiad czy brat, a potem zęby w ścianę i marsz pod sejm, że bank puka do drzwi. Idiotów co biorą nadmierne kredyty na lipną robotę sprzedawcy chipsów z samochodu powinni karać i już.
Co obchodzi człowieka jakiś bank jak nie ma w nim kredytu.

.png)
.png)
.png)
.png)