napisał(a) pawel silesia » 17.05.2017 10:44
21.06.2017 Wtorek
To nie był mój pierwszy raz w Sutivanie. Zwiedziliśmy go trochę w czasie pierwszej wycieczki rowerowej - wtedy padało. Jako, że już raz ustaliliśmy "
nie ma złej pogody, a
chmurki w Chorwacji są wyjątkowe"

, tym razem przedstawie Sutivan w innej scenerii...
Na początek udałem się do portu by uwiecznić chyba najładniejszą dzwonnice na Brač
W tym dużym budynku swe podwoje otwiera nowy Hotel. Cieszy na pewno to, że architekturą nie zdominował otoczenia.
Muszę pamiętać o zakupach. W cieniu palm, zainstalował się Studenac. Wrócę do niego na koniec - piwo mogło by się zagrzać. A lody...

Kieruję się w prawo, koło wspomnianego hotelu... zajmuje kilka budynków, na jednym z nich ciekawy detal.
i port...
Teraz przyszedł czas na to co lubię najbardziej - uliczki...
I znów ta dzwonnica. Było cicho, trochę samotnie, i bardzo klimatycznie.
Plac przy świątyni.
I na powrót uliczki.
Nie plątałem się zbyt długo, ale nacieszyłem oczy. Pamiętałem o "plażującym" i o tym, że kumpel nie może mi tam wyschnąć na kamieniach.

Zakupy poszły sprawnie i wróciłem na plażę. Posiedzieliśmy jeszcze trochę napawając się widokami i napojem. Upał zelżał. Czas się zbierać.
Do Supetaru wracaliśmy pieszo prowadząc rowery. Po drodze podziwialiśmy domki letnie, mewy które okupowały zwały żwiru i apartamenty na przedmieściach.
To był bardzo udany dzień!