napisał(a) Franz » 15.02.2017 22:09
Wpisuję się do księgi, co nie jest prostym zadaniem, bo kartki zamokły i długopis stawia opór. Pstrykam kilka fotek, ale zawilgocenie powietrza jest znaczne, zatem przejrzystość pozostawia nieco do życzenia, po czym zaczynam schodzić granią na drugą stronę. Często spoglądając pod stopy, poświęcam jednak większość uwagi wspaniałym wręcz krajobrazom, roztaczającym się przede mną. Dopiero trochę niżej muszę się całkowicie poświęcić drodze, gdyż czeka mnie zejście po stromym uskoku, wyposażonym w metalowe klamry.