napisał(a) Użytkownik usunięty » 17.11.2008 22:18
25 października 1967 roku w Lublinie odbyła się najbardziej pamiętna ze wszystkich polsko-radzieckich potyczek. Żużlowa publiczność przeżyła swój wielki dzień. Mecz odbył się przy sztucznym oświetleniu, a Związek Radziecki należał w tym czasie do światowej czołówki w tej dyscyplinie sportu. Zainteresowanie, jakie wywołał ten mecz, przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Na stadion przyszło ponad 30 tys. widzów, z których około połowa weszła na zawody bez biletów... Niewiele brakowało, by zawody nie doszły do skutku, bowiem na kilka minut przed meczem rozfalowany tłum naparł na drewnianą bandę okalającą tor i wyłamał ją. Na szczęście sytuacja została szybko opanowana, i uszkodzoną bandę naprawiono. Drużyna ZSRR miała w swym składzie znakomitych żużlowców z wicemistrzem świata Igorem Plechanowem na czele. Po raz pierwszy użyto informacyjnej tablicy świetlnej, ustawionej na środku boiska. Po każdym biegu w niebo strzelały race, czerwona - jeśli wygrali goście, biała - w dowód uznania za sukces Polaków i zielona - po remisie w wyścigu. W przekroju całego meczu najlepszym zawodnikiem był Andrzej Jendrej, a ukoronowaniem osiągnięć był nowy rekord toru ustanowiony w biegu piątym wynikiem 73,4 sek. O największą niespodziankę postarał się Wojciech Kowalski, który w wyścigu siódmym pokonał samego Plechanowa, po niezwykle zaciętej i pasjonującej walce. Ostatecznie po ekscytującym pojedynku Polska pokonała ZSRR 48:30, a zawodnicy Motoru wypadli znakomicie, walnie przyczyniając się do wysokiego zwycięstwa. Punkty dla Polski zdobyli: Jendrej 11, Woryna 9, Kowalski 9, Mazur 8, Maj 7, Tkocz 2, Bielecki 2, Matian 0.
(tekst Maciej Maj Gazeta Wyborcza-60 lat lubelskiego żużla)
byłem na tym meczu.....