Re: Z Korčuli na Hvar przez Drvenik, czyli znowu nam nie wys
napisał(a) tyniolek » 02.01.2017 00:24
Dzień 6 - KorCZULE 
Po naszej ostatniej kąpieli na korczulańskich plażach

przyszedł czas, by po raz ostatni pooglądać moją ukochaną Korčulę

więc dziś się o niej rozczulę





Pogoda niby ładna, ale coś wisi w powietrzu, które jest ciężkie, w odczuciu nieprzyjemne, chyba Korčula też się złości, że to prawie koniec






Daje to jednak niesamowite kolory, które wyglądają aż nienaturalnie. Mówiłam, że pomarańczowe, ale teraz mi się wydają różowe? Z pomarańczowym? W tych sprawach chyba jestem bardziej jak mężczyzna :/ W każdym razie w połączeniu z lazurem robią robotę






Ech, jest mi tak smutno, że po zapadnięciu zmroku musimy się odłączyć od wycieczki i sami spojrzeć z boku na znajome zakamarki. Co to za wakacje, skoro człowiek zamiast się cieszyć, że jest w takim pięknym miejscu, prawie płacze, że to już ostatnie chwile, gdy na to miejsce spogląda?! Sama się katuję

Ale taka już jestem, nic nie poradzę, poczułam w Korčuli to coś i to coś ciągnie mnie, ilekroć o niej pomyślę. Rzuciła na mnie urok.

Obiecuję Ci Korčulo, że kiedyś do Ciebie wrócę!


cdn...