Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wrześniowa Chorwacja 07,08,09 i 2020 - góry,wyspy i jeziora

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
janusz.w.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1670
Dołączył(a): 21.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) janusz.w. » 01.11.2009 21:09

Pięknie położone te Lubienice :)
W kwestii dróżki którą pokazujecie...- nie będę podpowiadał jaki powinniście mieć następny samochód... :wink: :lol:
A wracają cjeszcze do dżemu figowego, to nie wiem o co chodzi? Jakiś deficyt w tym roku był :lol: nam udawało się co najwyżej po jednym słoiczku kupować :!: A zamówień od znajomych mieliśmy bardzo dużo :roll:

pozdr
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15709
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 01.11.2009 21:56

Zawsze podziwialem mozliwosci Felicji terenowej :wink:

Fotki piekne i relacja mocna - tylko zazdroscic i podziwiac

Tam mnie jeszcze nie bylo , ale bede :D

Czekam na CD
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 01.11.2009 22:13

Całkiem podobną drogą próbowałem dostać się na Male Libnje w Parku Narodowym Paklenica.
Kilkakrotnie niemal powiesiliśmy naszego Golfa na wystających kamieniach.
Po powrocie mechanik w ramach gwarancji (robił przed dwoma laty konserwację)dokonał drobnych reperacji podwozia i odnowił konserwację.

Są jeszcze piękne drogi... są jeszcze nieźli mechanicy.

Pozdrawiam
Mariusz Interseal
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 02.11.2009 13:44

drusilla napisał(a):Muszę się też pozachwycać kociakami

Witamy w naszej relacji Drusillo :D
W końcu to relacja z Chorwacji, więc kotków nie może w niej zabraknąć :lol: , pojawią się tu jeszcze nie raz :wink:

Tymona napisał(a):Lubienice żyją (bo ja myślałam, że to wymarła miejscowość). Ciekawe ilu jest tam mieszkańców?

Nie, to nie jest wymarła miejscowość, sami mogliśmy zaobserwować, że życie toczy się tam swoim powolnym biegiem, zakłócanym w okresie letnim tabunami turystów :wink: . Nawet jak my byliśmy, kręciło się ich tam całkiem sporo. Starsze panie oferują do sprzedaży własnej roboty wino i suszone figi. Nie znalazłem co prawda danych, ale podobno mieszka tam kilkanaście osób, wszystkie już po 60-tce.

FUX napisał(a):Ta plaża mniam, mniam....

To jest największa i najpiękniejsza plaża w okolicy Lubenic, zresztą jedyna widziana z góry. W pobliżu są jeszcze mniejsze żwirowo-piaszczyste plaże oraz Plava Grota :wink:

janusz.w. napisał(a):W kwestii dróżki którą pokazujecie...- nie będę podpowiadał jaki powinniście mieć następny samochód...

Nie będę ukrywał, że plany wymiany autka są :roll: ale to jeszcze przyszłość kilku lat....... Swoim nowym nabytkiem dałeś mi dużo do myślenia, kto wie czy kiedyś nie będę miał kilku (a może i więcej :wink: ) pytań w tej kwestii.......

janusz.w. napisał(a):A wracając jeszcze do dżemu figowego, to nie wiem o co chodzi?

My też nie wiemy i tak naprawdę ten kłopot mamy co roku :roll: Nie wiem czy może po sezonie już wszystkie zapasy są wykupione?
Licząc się z tym, że w Chorwacji może być o ulubiony dżem Lidii ciężko, zaopatrzyliśmy się w kilka słoiczków w sierpniu w Bułgarii :lol: , nie jest tak dobry jak chorwacki, no ale przynajmniej JEST :D

piotrf napisał(a):Fotki piekne i relacja mocna - tylko zazdroscic i podziwiac

Dzięki :!: :D
piotrf napisał(a):Zawsze podziwialem mozliwosci Felicji terenowej :wink:

Bo to bardzo dobre i wytrzymałe autka są :D , pakowne może nie do końca :wink: ale co trzeba, zawsze upchamy :lol: . Swoje z nami już przeszła w górach Czarnogóry ale też i w Rumunii, Bułgarii, Macedonii......
Nie wiem czy czytałeś o wyczynach Zawodowca w albańskich Prokletjach (i nie tylko......) jemu też dobrze sprawdza się ten model :lol:

piotrf napisał(a):Tam mnie jeszcze nie bylo , ale bede :D

Myslę, że Cres+Losinj to całkiem dobry wybór. Niewykluczone, że jeszcze kiedyś tam zawitamy ponownie.......

Interseal napisał(a):Kilkakrotnie niemal powiesiliśmy naszego Golfa na wystających kamieniach.Po powrocie mechanik w ramach gwarancji (robił przed dwoma laty konserwację)dokonał drobnych reperacji podwozia i odnowił konserwację.

Nie jestem specem od samochodów, ale wydaje mi się, że Golf i Felicja są całkiem zbliżone do siebie w kwestii "terenowości" :lol: , dlatego nie dziwię się, że mogłeś mieć na tego typu drodze kłopoty. Ale gdyby auto było dłuższe (kombi), mogłoby być już z takimi przejazdami znacznie gorzej :roll: . Ale wrażenia są niezapomniane, prawda?
Co roku po sezonie oddaję samochód do gruntownego przeglądu, zawsze coś tam trzeba naprawić i powymieniać, może dlatego jak dotąd służy nam niezawodnie. A może i trochę dlatego, że zawsze w przypadkach przejazdu czymś takim jak na Cresie wyganiam Lidię z samochodu przez co znacznie zyskuje on na prześwicie :wink:

Pozdrawiam
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 05.11.2009 13:22

Środa, 16 września

No i popsuła się nam pogoda :( . Liczyliśmy, że wczorajsze wieczorne chmury gdzieś przez noc sobie odejdą i rano zobaczymy nad sobą piękne niebieskie niebo. Niestety nic z tego, nie dość, że jest brzydko, pochmurno i trochę wieje, to jeszcze nawet kropi lekki deszczyk :? .

Zastanawiając się co robić wpadam na pomysł by pójść na spacer po okolicy, nawet jak zmokniemy, to nie będziemy mieć daleko by wrócić do suchego i ciepłego domu. Wychodzimy, ale nie uszliśmy daleko, bo okazuje się, że przestało padać. Nie ma co, trzeba jechać :)

Ale kilka fotek udało nam się zrobić, tak wygląda z góry zatoka Ustrine, na zboczu Osorscicy widać drogę wiodącą do schroniska no i potem na szczyt.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasz cel na pierwszą część dnia to miasto Mali Losinj. Nie możemy przecież opuścić stolicy wyspy :D . Szybko i sprawnie docieramy do miasta, po krótkich poszukiwaniach bezpłatnego miejsca blisko centrum parkuję w dzielnicy mieszkalnej niedaleko górującej nad zatoką weneckiej wieży kościoła sv Marije. zbudowanego w latach 1696 - 1757.

Obrazek

Obrazek

Na wzgórzu są nieudostępnione do zwiedzania ruiny twierdzy (Utrvda Kastel), ogrodzone i zapuszczone, z napisów na murach wynika jednak, że w planach jest restauracja zabytku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wąskimi schodkami schodzimy na dziedziniec przy dużej świątyni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest otwarta więc wchodzimy do środka.

Obrazek

Obrazek

Potem schodzimy jeszcze niżej i docieramy do nabrzeża i ciągnących się po obu stronach zatoki promenad.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie mamy zamiaru niczego więcej zwiedzać, zwłaszcza, że w Malim Losinju nie ma szczególnie wielu zabytków, chcemy po prostu powłóczyć się po deptakach i poczuć atmosferę kurortu :lol: . Kupujemy potrzebne nam rzeczy, w banku wymieniam też trochę kun. Widocznie moje "dobar dan" zabrzmiało bardzo chorwacko :wink: bo na świstku potwierdzającym bankową wymianę ze zdumieniem zauważam wpis "Zemlja porijekla - Hrvatska" :lol:

Ładny jest Mali Losinj, czuć tu turystyczno - kurortową atmosferę, przy nabrzeżu cumują luksusowe jachty, mimo posezonowej pory widać sporo różnojęzycznych turystów, obecności Polaków nie stwierdziliśmy :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A teraz sesja zdjęciowa symbolu miasta, pomnika małych delfinków :D .Pamiętaliśmy dobrze ich zdjęcie z zeszłorocznej jachtowej relacji Danusi, wydawało się nam że pomnik jest duży, natomiast okazało się że delfinki są naprawdę malutkie, takie delfiniątka :wink:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okazy różnorodnej flory rosnącej przy promenadzie :D , wśród których można znaleźć także wielkie "pąki" w postaci uwięzionej między między palmowymi liśćmi piłki :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oraz przykład pięknego przedstawiciela chorwackiej fauny :lol:

Obrazek

Obrazek

Powoli po stromych schodach pod górę wracamy już do samochodu.

Obrazek

Mimo nie do końca sprzyjającej pogody spędziliśmy miłe chwile w wielkim-Małym Losinju. Jest ruchliwy, i gwarny, ale z całą pewnością wart odwiedzenia.

Na koniec dwie panoramki miasta

Obrazek

Obrazek

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 20:17 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11047
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 05.11.2009 14:34

kulka53 napisał(a): Ładny jest Mali Losinj, czuć tu turystyczno - kurortową atmosferę, przy nabrzeżu cumują luksusowe jachty, mimo posezonowej pory widać sporo różnojęzycznych turystów, obecności Polaków nie stwierdziliśmy :lol:


Bo NAS w tym roku tam nie było :wink: .
Rok temu w porcie miejskim oprócz naszego jachtu cumowało jeszcze kilka łódek z polską załogą...


kulka53 napisał(a): A teraz sesja zdjęciowa symbolu miasta, pomnika małych delfinków :D .Pamiętaliśmy dobrze ich zdjęcie z zeszłorocznej jachtowej relacji Danusi, wydawało się nam że pomnik jest duży, natomiast okazało się że delfinki są naprawdę malutkie, takie delfiniątka :wink:


Nie tylko telewizja kłamie :wink: :lol:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 05.11.2009 15:07

dangol napisał(a):
kulka53 napisał(a): A teraz sesja zdjęciowa symbolu miasta, pomnika małych delfinków :D .Pamiętaliśmy dobrze ich zdjęcie z zeszłorocznej jachtowej relacji Danusi, wydawało się nam że pomnik jest duży, natomiast okazało się że delfinki są naprawdę malutkie, takie delfiniątka :wink:


Nie tylko telewizja kłamie :wink: :lol:


A kłamią zdjęcia :wink: :lol:, trzeba się samemu przekonać jak tam (w Chorwacji) naprawdę jest.
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 05.11.2009 15:21

dangol napisał(a):
kulka53 napisał(a): Ładny jest Mali Losinj, czuć tu turystyczno - kurortową atmosferę, przy nabrzeżu cumują luksusowe jachty, mimo posezonowej pory widać sporo różnojęzycznych turystów, obecności Polaków nie stwierdziliśmy :lol:


Bo NAS w tym roku tam nie było :wink: .
:lol: :lol: :lol: (to cały mój komentarz )


kulka53 napisał(a): A teraz sesja zdjęciowa symbolu miasta, pomnika małych delfinków :D .Pamiętaliśmy dobrze ich zdjęcie z zeszłorocznej jachtowej relacji Danusi, wydawało się nam że pomnik jest duży, natomiast okazało się że delfinki są naprawdę malutkie, takie delfiniątka :wink:

Ale muszę przyznać, że gdybyście nie napisali, że to jednak delfiniątka, to patrząc na zdjęcia (szczególnie te zbliżenia) dalej myślałabym, że one co najmniej z dwa metry mają :wink: Dopiero jak przyjrzałam się pierwszemu zdjęciu i porównałam ich wysokość do tego, co dookoła, wtedy faktycznie widać, że są niewielkie. Strzelam - pół metra każdy z osobna?

pozdrawiam
:D
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11047
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 05.11.2009 15:28

Obrazem na fotkach, chociaż prawdziwym, też się trochę da manipulować :lol:, świadomie lub przypadkowo :wink:
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3519
Dołączył(a): 09.10.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 06.11.2009 13:36

Tymona napisał(a):Ale muszę przyznać, że gdybyście nie napisali, że to jednak delfiniątka, to patrząc na zdjęcia (szczególnie te zbliżenia) dalej myślałabym, że one co najmniej z dwa metry mają :wink: Dopiero jak przyjrzałam się pierwszemu zdjęciu i porównałam ich wysokość do tego, co dookoła, wtedy faktycznie widać, że są niewielkie. Strzelam - pół metra każdy z osobna?


Cały pomnik ma tak 1,60 m wysokości. Chyba, bo z ceną odległości i długości mam poważny problem.
Delfiniątko ma pół metra to z grzbietu, a to większe pewnie ma ponad 1 m. Te prawdziwe pływające w Adriatyku są w stosunku do pomnikowych znacznie większe. Myśmy nie mieli okazji tym prawdziwym się dokładnie przyglądnąć.

dangol napisał(a):Obrazem na fotkach, chociaż prawdziwym, też się trochę da manipulować :lol: , świadomie lub przypadkowo :wink:


Udała nam się "manipulacja". :D
Bez manipulacji zdjęcia byłoby tylko dokładnym odwzorowaniem rzeczywistości. A tak - co zdjęcie - to okazja zobaczyć jak ktoś inny to widział i zrobił.
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 09.11.2009 14:40

Środa, 16 września c.d.

Mali Losinj został już za nami. Podczas naszej w nim wizyty niebo nawet lekko się przecierało, liczyliśmy na jakieś promienie słońca, jednak nie doczekaliśmy się :( . Znowu nadciągnęły czarne chmury i było dość ponuro. Jedziemy sobie przez Losinj, u podnóży Osorscicy, i tak się zastanawiamy, czy nam się uda jeszcze tę górę zdobyć?

Obrazek

Obrazek

Gdy pierwszego dnia rozmawialiśmy z naszym gospodarzem, wspomniał on o tym, że droga wiodąca na szczyt zaczyna się w Osorze, na kempingu Preko Mosta. Trzeba po prostu przejechać przez kemping. Nie byłem pewien czy dobrze go zrozumiałem, jakoś dość dziwne wydawało się nam że można tak sobie wjechać na teren kempingu i pojechać dalej. Dlatego postanawiam zapytać o to w recepcji. Miła pani potwierdza to, o czym wydawało nam się, że wiemy, trzeba przejechać przez teren kempingu i potem można jeszcze jechać szutrową drogą ok. 6 km. ,daje nam też mapkę okolicy . Te informacje bardzo nas satysfakcjonują :D . Oczywiście nie mieliśmy i nie mamy zamiaru wchodzić na górę dziś, a tym bardziej przy takiej pogodzie. Dzisiejszego popołudnia odwiedzimy południowy kraniec wyspy Cres czyli okolice miejscowości Punta Kriża.

Zatem w Osorze skręcamy w prawo. Nowo wyasfaltowana dróżka jest oczywiście wąska, na jeden samochód, ale żwirowe pobocza są dość szerokie, więc mijanie z kilkoma jadącymi z naprzeciwka autami następuje raczej bezproblemowo. Okolica jest bardzo zielona, zarośnięta krzewami i karłowatymi dębami, cały czas wzdłuż drogi ciągną się kamienne murki. Jedzie się tu podobnie jak na północny kraniec Pagu, do Lun, czyli górka, dołek, górka, dołek, co wrażliwsze żołądki mają szansę źle znieść taką jazdę :wink: . Co jakiś czas przy drodze stoją drogowskazy (z czasami przejścia) do okolicznych zatoczek, odizolowanych kapliczek, czy też praktycznie opuszczonych miejscowości będących niegdyś "katunami" służącymi do wypasu owiec.

Punta Kriża to malutka miejscowość, jest tu sklep, przystanek autobusu, kościół i kilkanaście domów. Skręcamy w lewo i po chwili jesteśmy w zatoce noszącej wdzięczną nazwę Ul. Stoi tu kilka domów, wybrzeże jest skaliste, płytka zatoka kończy się zarośniętym trawą mokradłem..... nie podoba nam się tu. Przegryzamy parę ciastek i zaraz wyruszamy dalej. Asfaltu już nie ma, szuter jest znośny, toczymy się przed siebie przez gęste lasy przez które praktycznie nic nie widać.

Na naszej mapce otrzymanej od pani recepcjonistki pozaznaczane są różne ścieżki z czasami przejścia, malutkie zatoczki. Jednak z czasem orientujemy się że mapce tej nie do końca należy wierzyć........ :wink: . Po przejechaniu szutrem około 5 km droga gwałtownie skręca w lewo, do końca półwyspu Kolorat, my jedziemy kawałek prosto. Droga kończy się, na mapce mamy zaznaczoną kapliczkę Sv. Damjan. Pełni nadziei wchodzimy w las i po chwili pełna konsternacja........ tu nie ma żadnej ścieżki 8O . Próbujemy w prawo, w lewo..... nie ma i już.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W tym momencie postanowiłem traktować mapkę i jej ścieżki z lekkim przymrużeniem oka :wink: . Ach Chorwacja :lol: .

Do końca półwyspu Kolorat zostało nam ok 2 km, jedziemy zatem tam. Można dojechać samochodem do samiuteńkiego końca, pytanie tylko, po co :?: :lol: . Okazuje się, że nie ma tam ani plaży, ani w ogóle nic szczególnie ciekawego. Skały, skały, skały, wszędzie potężne, ostre skały.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaczyna lekko kropić deszcz, wracamy . Co prawda jest naprawdę ciepło, wilgotno, jednak deszcz jakby dyskwalifikuje dzisiejszy dzień w kwestii plażowania :lol: . Czyli mamy trochę czasu by pozwiedzać okolice Punta Kriży i poszukać jakiejś ładnej zatoczki, może na bliżej nieokreśloną przyszłość :?: :roll: . Zatrzymuję się kawałek dalej, półwysep jest wąski, popatrzymy zatem co słychać po jego obu stronach. Po "zawietrznej" nic ciekawego, w zatoczce jest kawałek ziemistej plaży, podobnej jak te na półwyspie Lopar na Rabie. Za to po przejściu ok 300 m rzadkim lasem, od strony otwartego morza, tam jest już dużo lepiej :D .

Zatoczka prawdopodobnie nazywa się Vlaska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz zatrzymujemy się w nieco szerszym miejscu przy drodze, na mapce mamy wymalowane kilka malutkich zatoczek po północnej stronie dużej zatoki o nazwie Meli. To chyba mniej więcej tu jesteśmy. W las prowadzi wyraźna ścieżka, idziemy nią bez zastanowienia. Po ok 5 min szybkiego marszu w dół - jest 8O , wreszcie jest mniej więcej to czego szukamy :D . Malutka piaszczysta zatoczka z łagodnym, piaszczystym dnem...........

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chętnie zostalibyśmy tu dłużej, jednak zupełnie nie ma po co, po niebie wciąż przetaczają się czarne, gnane silnym wiatrem chmury, wzburzone morze łączy swój szum z szumem targanych wiatrem drzew. Przechodzę skałami do następnej malutkiej zatoczki, ta jednak nie jest już taka przyjazna. Wracamy lekko pod górę z powrotem do samochodu.

Znowu kilkaset metrów i znowu miejsce wyglądające jakby dało się dokądś stąd dojść. Nie za bardzo mogę zlokalizować gdzie jesteśmy, jednak w las prowadzi najpierw droga kończąca się po chwili przy ruinach jakichś zabudowań, potem wyraźna ścieżka. Idziemy i idziemy, teraz ciemny i gęsty las jakoś nie chce się szybko skończyć :roll: .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powoli mam już dość, ścieżka jest jednak nadal wyraźna co napawa nas lekkim optymizmem. Słyszymy coraz wyraźniejszy szum fal, las rzednie a my dochodzimy do....... skalistego wybrzeża, po prostu do brzegu długiej i wąskiej zatoki :( . Przyglądam się miejscu gdzie jesteśmy, mapce, i stwierdzam że to musi być zatoka Baldarin, zwłaszcza, że po drugiej stronie widzimy spacerujących ludzi z psem, pewnie mieszkających na znajdującym się tam kempingu. Do końca zatoki nie mamy daleko, widać nawet tam ruiny jakiegoś domu, jednak nie wygląda ona zbyt ciekawie, poza tym i tak nie ma w tym kierunku żadnej ścieżki. Znowu czeka nas około 20 minut, średnio sensownego tym razem, spaceru z powrotem przez las.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jesteśmy zmęczeni, jest coraz później, trzeba powoli wracać. W Punta Kriża skręcamy jednak jeszcze w prawo. Zobaczymy jeszcze jak wygląda kemping Baldarin i zaznaczona na mapie Pogana leżąca nad baaardzo wąską i długą zatoką Jadrscica. Okolica jednak nas nie zachwyca, tzn może i jest tu ładnie, jednak z powodu pogody nie możemy tego docenić, poza tym to chyba teren nie dla nas :roll: . Pogana to położone jeden przy drugim nad zatoką letnie domy w których raczej nie da się wynająć apartamentu, a kemping, cóż, o tej porze roku, późnym, pochmurnym popołudniem też nie sprawia korzystnego wrażenia.......

Zatrzymujemy się przed bramą, siadamy chwilę w spokoju nad brzegiem wzburzonej zatoki. Jemy nasze zapasy i rozmawiamy o tym, co udało się nam na tym południowym końcu Cresu zobaczyć. Z całą pewnością to dość ciekawe tereny, bardzo rozległe i żeby je poznać nie wystarczy z pewnością jedno popołudnie ale raczej trzeba na to tygodnia. Na pewno do wielu miejsc można przy odrobinie samozaparcia dojechać samochodem, na pewno dla osób o dobrej kondycji mogą się tu też przydać rowery, na pewno jest tu masę miejsc na dłuuuugie spacery. Na pewno też można natknąć się na takie "perełki" jak malutka zatoczka w zatoce Meli albo sympatyczne miejsca jak kamyczkowe plaże w zatoczce Vlaska. Jeżeli jeszcze przyjedziemy na Cres, z pewnością spróbujemy czegoś tu jeszcze dla nas poszukać :roll:

Wracamy. Mijamy Punta Kriżę, ale cały czas mam ochotę zobaczyć coś jeszcze :wink: . Kiedy mijamy drogowskaz z napisem Uvala Toverascica, gwałtownie hamuję. Skręcamy w prawo....... Wg mapki mamy do zatoki około 3 km i kawałek pieszo, i tym razem nie zawiedliśmy się na tych informacjach. Droga co prawda pod koniec rozwidla się ale jakoś udało się nam trafić, w tym miejscu bowiem należało się zatrzymać i zostawić samochód. Lokalizujemy nawet ukrytą na wzgórzu w gęstym lesie kapliczkę Sv. Ivan.

Obrazek

Obrazek

Kilka minut ścieżką wśród zarośli i dochodzimy do ostro wciętego w ląd końca zatoki. To co zastajemy baaaardzo nas jednak rozczarowuje, śmieci, zarośnięte trawą mokradło, a że zaczął nagle padać porządny deszcz musieliśmy się ewakuować na tyle szybko, że nie zrobiliśmy nawet zdjęcia :roll: . Teraz to już na pewno koniec wędrówek na dziś........

W strugach deszczu i przy pracujących non stop wycieraczkach wracamy do domu. Ulewa jest porządna, późnym wieczorem zaczyna się potężna burza a za oknem widać już tylko ścianę deszczu. Jeszcze później nawet tego już nie widać 8O , po potwornie głośnym uderzeniu pioruna w całym Ustrine zgasły uliczne latarnie........... Zapanowała całkowita ciemność przerywana tylko rozbłyskami walących ze wszystkich stron piorunów......

c.d.n.
Ostatnio edytowano 19.02.2012 20:18 przez kulka53, łącznie edytowano 1 raz
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13296
Dołączył(a): 31.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 12.11.2009 13:55

Czwartek, 17 września

Potężna burza z ulewnym deszczem trwała całą noc. Właściwie nie była to jedna burza, ale gdy jedna się kończyła, po kilkunastu minutach przychodziła kolejna i na nowo rozpętywało się piorunowe piekło. Nasze nadzieje, że to wszystko skończy się wraz z nadejściem dnia okazały się złudne, świt niczego w pogodzie nie zmienił :( . Ulewa trwała prawie bez przerwy, a przez okno mogliśmy obserwować mgłę i czarne chmury przetaczające się przez wyspę jak przez górskie łańcuchy. Tak naprawdę chorwackie wyspy to przecież nic innego niż właśnie zatopione pasma górskie........

Gdy zbliżało się południe, powoli traciliśmy nadzieję na sensowne wykorzystanie dzisiejszego, ostatniego na Cresie dnia. Jednak powoli coś zaczęło się zmieniać, deszcz ustał, przejaśniło się, zniknęły zasłaniające wszystko niskie chmury. Jak policzyliśmy, burza trwała bez przerwy od 18.30 poprzedniego dnia do 11.30 dziś, zatem 17 godzin 8O i podobnie jak 2 lata temu tak intensywny wiatr jak bora pod Velebitem był nam nieznany, tak nigdy nie przeżyliśmy jeszcze takiej burzy jak teraz........ Właściwie byliśmy cały czas zwarci i gotowi na sygnał :D , zatem jak przez moment zobaczyliśmy malutki kawałek nieba nie wahaliśmy się więcej, trzeba wyruszyć i zdobyć najwyższy szczyt Losinja - Televrinę :D

Minęło 15 minut i już przejeżdżamy przez osorski kemping Preko Mosta, tuż za nim zaczyna się wąska szutrówka prowadząca przez zarośla zboczy masywu Osorscicy. Nie można powiedzieć żebyśmy jakoś szczególnie zdobywali wysokość, mimo to z minuty na minutę za oknami samochodu pojawiają się coraz piękniejsze widoki. Wg słów pani z recepcji mieliśmy jechać tą drogą 6 km, domyślałem się, że dalej jest parking i jakiś zakaz czy coś w tym rodzaju. Okazało się, że już po przejechaniu 4,5 km napotkaliśmy szlaban z zakazem wjazdu i niewielką zatoczkę na pozostawienie kilku samochodów. Szlaban był otwarty....... :wink:

Obrazek
Cres coraz dalej.......

Obrazek
Ciekawy półwysep :D

Obrazek

Obrazek

Zachęcony przyzwoitą jakością dotychczasowej drogi dziarsko kontynuuję naprzód :D , po chwili jednak na nasze głowy zostaje wylany kubeł zimnej wody 8O . Robi się dość stromo, wyraźnie nowo zbudowana czy poprawiona droga ma głębokie koleiny i jest w ogóle nieutwardzona, luźne, spore kamienie odskakują spod kół i walą w podwozie. Zatrzymuję się przed wielkim uskokiem wyżłobionym przez spływającą wodę, nie obejdzie się bez podkładania kamieni pod koła....... Jakoś pokonuję tę przeszkodę jednak zgodnie stwierdzamy, że to koniec jazdy na dziś, nie ma co tak stromo po czymś takim pchać się autem do góry, w końcu od czego mamy nogi :wink:

Parkuję w zatoczce przy jednym z ostrych zakrętów i przygotowujemy się do drogi, w ruch idą górskie buty i w tym momencie orientujemy się, że zapomnieliśmy z domu kijków Lidii...... bez przesady :wink: to co nas czeka to nie Rysy, Stenar czy Wichren :D ,musi dać radę. Naokoło jest jeszcze sporo chmur, wyraźnie widać jednak, że pogoda ma się ku lepszemu, nad otwartym morzem już świeci słońce. Liczyłem na więcej, ale oceniam, że udało nam się podjechać tylko około 200 m w górę, może nieco mniej. Zatem pod górę mamy "aż" 400 m :D .

Obrazek
Łza czy fragment matematycznej nieskończoności? :wink:

Obrazek
Fragment Losinja, Cresu i leżący pomiędzy nimi Osor

Obrazek
Krzyż na jednym ze wzgórz niedaleko schroniska

Dość szybko i dość stromą drogą wijącą się w wielu zakrętach dochodzimy do położonego na "grani" na wysokości 276 m schroniska. Dumnie powiewa nad nim chorwacka flaga. Nie zachodzimy do niego, na myśl przychodzi nam, że nie chcielibyśmy spędzić tu takiej nocy jak ta która niedawno minęła :roll: . Przy schronisku skręcamy na południe, dalsza droga jest już mniej stroma i mimo że nadal kamienista, idzie się całkiem wygodnie. Mimo, że do szczytu mamy jeszcze kawałek, widząc dochodzące czasem do naszej trasy wąziutkie, zarośnięte kolczastymi zaroślami i prawie nieuczęszczane kamieniste ścieżeczki stwierdzamy, że wybraliśmy jednak bardzo dobry sposób na dotarcie na górę :roll: .

Obrazek
Droga którą idę..... kamienista......

Obrazek

Naokoło mamy piękne widoki, do tej pory podziwialiśmy coraz niżej leżący Cres, teraz otworzyły się nam rozległe zachodnie przestrzenie morskiej dali. W dole leży całkiem spora wyspa Unije.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz idziemy wschodnim zboczem masywu, zarośniętym lasem złożonym z pięknych górskich sosen. Ach, ten zapach........ :D

Obrazek
Maleńki Osor

Obrazek
Zatoczka i półwysep

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Osor w słońcu

Obrazek

Nie pamiętam ile szliśmy na szczyt, zresztą, czy to aż tak istotne? :lol: . Ważne, że w końcu na niego dotarliśmy, nagle zza drzew wyłoniła się potężna antena i po chwili byliśmy koło niej. Widoki ze szczytu i w ogóle jego okolica są naprawdę przepiękne, kto był ten wie :wink: , a kto nie był, niech podczas pobytu na Cresie lub Losinju zaplanuje pół dnia na taką fajną wycieczkę zakończoną wspaniałym finałem..........

Obrazek
Całkiem blisko do szczytu

Obrazek
Krzyż?

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Półwysep Tomazina u podnóży Osorscicy

Obrazek

Obrazek
Kapliczka na szczycie Sv Nikola

Obrazek

Obrazek
Male i Vele Srakane, w oddali Susak

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Szczyt Sv Nikola

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Creski półwysep Seka

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spędziliśmy na górze chyba ze dwie godziny, niebo zrobiło się prawie bezchmurne, świeciło piękne i ciepłe słońce, wiał lekki wiaterek. To nic, że szczyt ma tylko 589 metrów, ważne, że w pobliżu nie ma oprócz nas nikogo i nic, co byłoby wyżej....... Bardzo się cieszymy że udało się nam wejść tutaj, że los okazał się na tyle łaskawy, że zmienił tę fatalną poranną pogodę.

Właśnie w takich chwilach jak wtedy wyraźnie czuje się, że warto poczekać, warto w ogóle znieść trudy, niewygody, pewne przeciwności losu. Po to by przeżyć takie momenty, warto przyjechać do Chorwacji. Może to zabrzmi bardzo banalnie, ale to napiszę, po prostu, Chorwacja jest piękna.......

Obrazek
Losinj u naszych stóp :D


No ale czas ruszyć w drogę powrotną, chociaż na górze można by siedzieć, siedzieć i siedzieć.......

Obrazek
To ich teren, my jesteśmy tu tylko gośćmi.......

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na dole przy samochodzie byliśmy około 17. Jeszcze tylko trzeba zjechać tym okropnym kawałkiem drogi, którym tu wjechaliśmy......

Obrazek
Nasze auto w zatoczce

Obrazek
Przejechałem :D

Obrazek

Obrazek
Osor w popołudniowym słońcu

Obrazek

Wykąpać się w morzu to się już dziś nie wykąpiemy, ale nie damy za wygraną, coś jeszcze na końcówkę tego dnia wymyśliliśmy...... :D

c.d.n.

PS. Po ponad 3 i pół roku pobytu na forum cro.pl niniejszym napisałem swojego posta numer 1000 :idea: :D
Ostatnio edytowano 02.03.2012 10:14 przez kulka53, łącznie edytowano 3 razy
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15709
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 12.11.2009 14:34

Tyle pięknych widoków rekompensuje 17 - godzinną 8O burzę

Droga , którą wchodziliście na szczyt - raczej dla Land Roverów :wink:

Gratulacje za okrągły :lol: 1000 :!: 8)

Pozdrawiam
dangol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11047
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 12.11.2009 14:42

Gratulaje z okazji zdobycia Televriy (wdziałam, że nie odpuścicie :) ) i osiągnięcia tysiączka :D . Co prawda, do rekordzistów jeszcze Ci daleko, ale za to ile w tym tysiącu treści 8) :!:
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 12.11.2009 14:46

Ale pięknie zielony ten odcinek :D szczególnie Losinj u naszych stóp mnie uwiódł - widok niesamowity.

A Wasza skodzinka to na miano terenowego zasługuje :D

pozdrawiam
:D
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Wrześniowa Chorwacja 07,08,09 i 2020 - góry,wyspy i jeziora - strona 3...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022